20 najlepszych epek 2016

Data: 22 grudnia 2016 Autor: Komentarzy:

Soulbowl10.

Sacrifice

Silent Jay & Jace XL

Rhythm Section International

Na co dzień wspierają w chórkach zespół Hiatus Kaiyote, ale tym razem postanowili wspólnie wyjść przed szereg i pokazać kolejną, fantastyczną soulową mieszankę wprost z Australii.  Niewątpliwie mocno inspirowana brzmieniem R&B lat 90-tych epka śmiało wykracza poza standardy konwencji, flirtując zarówno z organicznym neo-soulem jak i nowoczesnymi, alternatywnymi rozwiązaniami znanymi gatunkowi. To muzyka szczera i autentyczna, jak też rozmarzona i nostalgiczna ze sporą dawką emocjonalnego ładunku. Wzbogacone o różnego rodzaju smaczki produkcje Silentjaya intrygują, a szeroka paleta wokalnych możliwości Jace XL’a pozwala utożsamić się z jego doznaniami i przemyśleniami. — Emes

„Vibrate”


Soulbowl9.

Blue Moon

Rachel Foxx

INFINITY

Grudniowa epka dwudziestojednoletniej Rachel ze wschodniego Londynu reprezentuje kompletną symbiozę szkoły wokalnej R&B z lat dziewięćdziesiątych XX wieku oraz świeżego podejścia w kwestii obecnego brzmienia tegoż nurtu. Bawiąc się skojarzeniami — to tak jakby Zhane czy Toni Braxton urodziły się 20 lat później i trafiły na producentów Nao czy Keleli. Foxx spaja oba światy i wręcza nam cztery zacne produkcje o relacjach/obawach/nadziejach związanych z płcią przeciwną. Wierzymy, że w nadchodzącym roku spotkamy się z Rachel przy okazji rankingu najlepszych albumów 2017. Jej kariera nabiera rozpędu, a niewątpliwy talent zasługuję na pełnowymiarowy debiut. — K.Zięba

„Make You Say”


Soulbowl8.

Infrared

Dawn Richard

Fade to Mind

Gdyby długogrające krążki Dawn brzmiały podobnie jak epka Infrared, artystka nie miałaby problemów z ich wydaniem w dużej wytwórni. Miniwydawnictwo jest połączeniem uprawianej przez Richard elektroniki i urban R&B. Mocne, w większości nieregularne bity, przeplatają się z syntezatorami i wraz z charakterystycznym wokalem piosenkarki tworzą sensualne, kosmiczne brzmieniowo kawałki. Całość jest niezwykle osobista i szczęśliwie pozbawiona chaosu, który tak często towarzyszy Amerykance na płytach. — Forrel

„How I Get It”


Soulbowl7.

Alwasta

Oddisee

Mello Music Group

Oddisee jest zdecydowanie jednym z bardziej kreatywnych hip-hopowych producentów i raperów ostatnich lat, dlatego każdą informację o jego nowym materiale przyjmuję z dużym zainteresowaniem. Nie inaczej było z tegoroczną epką Odyseusza — Alwasta. W języku arabskim słowo „wasta” oznacza pośrednika, łącznika, który oddziałuje na ludzi poprzez swoje bogactwo. Nie chodzi tu jednak o aspekt materialny, ale o to jak jego przesłanie wpływa na słuchacza. Po prostu z muzyką Oddisee łatwo się utożsamić i to właśnie ta wartość sprawia, że wydaje się tak przystępna. Trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza podczas wielokrotnych odsłuchów Alwasty, na której artysta po raz kolejny potwierdza i uwydatnia swój wszechstronny muzyczny talent. — Dill

„Strenght & Weakness”


Soulbowl6.

Drive

Ameriie

Feeniix Rising Entertainment

Wypuszczona w tym roku przez Ameriie epka Drive utrzymana jest w tradycji zwiewnego, odrobinę paradoksalnego R&B, z którym kojarzyliśmy Amerie sprzed lat. Piosenkarka coraz bardziej zapada się w muzyczny underground, ale nadal robi swoje. Drive to materiał na swój sposób bezkompromisowy, bo osadzony w stylistyce, w której Ameriie czuje się jak ryba w wodzie — odrobinę niemodny, łączący wyrazistą rymikę, charakterystycznie anielskie, ale do pewnego stopnia nieoszlifowane wokale i niesamowicie przebojowe refreny. Dekadę po swoim międzynarodowym przełomie Ameriie serwuje słuchaczom klasycznie wyprodukowaną epkę łączącą w sobie zadziorność „1 Thing” i przestrzenność „Why Don’t We Fall in Love”. Ameriie w pigułce, ot co. W takiej stylistyce bez wątpienia trudno będzie piosenkarce trafić ponownie na radiowe playlisty, zwłaszcza że produkcyjny kierunek Drive moglibyśmy w tym kontekście z powodzeniem określić jako retropopowy, ale nie da się przecenić obfitości znakomitych melodii wypełniających jej nowe wydawnictwo, a których tak bardzo brakuje w ostatnich latach w mainstreamowym R&B. [Więcej] — Kurtek

„Every Time”


Soulbowl5.

Nite-Funk

Nite-Funk

Glydezone Recordings

Dam-Funk i Nite Jewel łączą siły jako Nite-Funk, by na wspólnej epce osadzić przytulne R&B z quietstormowym rodowodem na 80sowych synthfunkowych bitach i przywołać klimat późnej sobotniej nocy spędzonej pośród pulsujących neonów w szklanej dżungli. Eteryczne wokale Nite Jewel doskonale uzupełniają chilloutowe i bardziej niż kiedykolwiek inspirowane klasycznym smooth jazzem, ale jednak rytmicznie dość mechaniczne produkcje Dam-Funka, dzięki czemu wszystkie ostrzejsze krawędzie zostają perfekcyjnie wygładzone, a kula dyskotekowa może płynnie obracać się dalej. — Kurtek

„Let Me Be Me”


Soulbowl4.

Jacket

Fortunes.

Future Classic

Materiał australijskiego duetu — Conora McCabe’a i Barnaby’ego Matthewsa odświeżył i przypomniał nam powody, za które kochamy elektroniczny soul z Antypodów. Fortunes sprawi olbrzymią radość szczególnie tym, którzy miło wspominają pierwszego etap popularności Electric Wire Hustle. Jacket EP posiada atrybuty niezbędne do zbudowania kosmatego klimatu: uroczy vibe („FKWTU”), świetne pomysły na tekst („Justin Bieber”) i ich realizację („Bomber”) oraz harmoniczne dźwięki, które pozwolą na docenienie tej niechaotycznej dynamiki („Energy”). Trzymamy kciuki za pełnoprawny debiut w 2017! — K.Zięba

„FKWTU”


Soulbowl3.

A Long Time Ago

Alxndr London

self released

Na podium naszego zestawienia słusznie znalazł się Brytyjczyk Alxndr London. Odkryty przez nas rok temu, dopiero niedawno wydał swoje pierwsze miniwydawnictwo. Na A Long Time Ago usłyszeć można przyjemne melodie wypełnione żywymi instrumentami, ciężkimi syntezatorami i nieregularnymi bitami, a całość utrzymana jest w spokojnym klimacie. Jako twórca Londyńczyk tworzy kompozycje, których nie można zamknąć w typowe ramy gatunkowe. Gdyby choć trochę spróbować zdefiniować jego muzykę, będzie to artystyczny soul z elementami jazzu, elektroniki, ze szczyptą rocka i eterycznymi wokalami. — Forrel

„Jupiter and Pluto”


Soulbowl2.

Party of One

Mayer Hawthorne

Vagrant Records

Ostatnio z coraz mniejszym zainteresowaniem śledziłem muzyczne poczynania Mayera Hawthorne’a, ale ta wydana z zaskoczenia, króciutka bo zaledwie trzyutworowa epka przywróciła mi trochę wiary w artystę. Party of One bowiem wcale nie tak daleko do magii debiutanckiego A Strange Arrangement, a utwory napisane na tegoroczne wydawnictwo to jego najlepsze numery od dawna. Wszystko jest świetnie zagrane i zaaranżowane, a prym wiodą niezawodne dęciaki, które nadają rytm całemu materiałowi, tworząc ponadczasowy soul z elementami funku. Mayer po raz kolejny opowiada o miłości, jej stracie oraz próbach jej odzyskania i po raz wtóry robi to w sposób wysmakowany, z łatwością i lekkością, w której doszukać się można również sporej dawki melancholii. — Emes

„Someone Like You”


Soulbowl1.

Sticking to My Guns

PJ Morton

Morton Records

Klawiszowiec Maroon 5 mierzy się z dziedzictwem tytanów rhythm & bluesa — Prince’a, Jamesa Browna czy Marvina Gaye’a. W kompaktowej formie ledwie 16-minutowej epki zamyka esencję najlepszych tradycji neo- i country-soulu, funku, gospel, bluesa i jazzu. Tytułowego „Sticking to My Guns”, łączącego funkujący gitarowy riff z hardgrove’owską sekcją dętą, a wielowarstowy refren z nienagannym wyczuciem rytmu, nie powstydziliby się w swoich dyskografiach D’Angelo czy Anderson .Paak. Z kolei utrzymane w konwencji klasycznego neo-soulu intymne downtempo „First Begin” z rozmachem rozpisane na smyczki i fortepian to ukłon w stronę nieodżałowanego Donny’ego Hathawaya, a zaaranżowane w stylu Steviego Wondera z drugiej połowy lat 70. „Say So” miesza inspiracje quiet-stormowym boybandowym R&B lat 90. z tendencjami we współczesnym neo-soulu spod znaku Dwele’a czy Raheema DeVaughna. Morton solo wreszcie daje się poznać jako znakomity twórca, muzyk i wokalista, co daje nadzieję na dojrzały i soczysty longplay. [Więcej] — Kurtek

„First Began”


strony: 1 2

Komentarze

komentarzy