Recenzja: Gucci Mane & Metro Boomin DropTopWop

Data: 14 czerwca 2017 Autor: Komentarzy:

Gucci Mane & Metro Boomin

DropTopWop (2017)

GUWOP / 1017 / Atlantic

W ciągu roku od opuszczenia murów więzienia w Terre Haute Gucci Mane zdążył już wydać kilka poważnych projektów, czym udowodnił, że wciąż posiada duży talent i spory apetyt na sukces. Po raz pierwszy pojawił się na szczycie notowania Billboard Hot 100, zdobył platynę za singiel (“Both”) i wyruszył w solową trasę koncertową po całych Stanach. DropTopWop to uhonorowanie tych 365 dni wolności i swoiste podsumowanie progresu Radrica.

Mimo, iż Guwop posiada w swoim dorobku ok. 100 wydawnictw, większość z nich prezentuje przynajmniej przyzwoitą jakość. Lekkość, z którą nagrywa kolejne utwory w połączeniu z umiejętnością angażującej eksploatacji tych samych tematów od lat sprawiają, że jego katalog należy do tych najbardziej imponujących spośród reprezentantów Atlanty. DropTopWop to album nagrany podczas jednej, niespełna dwudniowej sesji studyjnej z Metro Boominem, na którym znajdziemy 10 premierowych nagrań. Chemię między raperem a producentem symbolizuje okładka płyty, hołdująca debiutanckiemu krążkowi Clipse i nawiązująca do fantastycznego połączenia stylu chłopaków z Virginii i bitów The Neptunes. Czy w przypadku autorów DropTopWop jest podobnie?

Trzeba przyznać, że ta kombinacja śmiało może konkurować z duetami Gucciego z Zaytovenem czy Drumma Boyem. Produkcje Metro hipnotyzują swoim mrocznym, narkotycznym klimatem, który przypomina bardziej Savage Mode niż What a Time to Be Alive. Rewelacyjne “Hurt a Nigga Feelings” jest pełne niewypowiedzianego niepokoju dzięki syntezatorom rodem z najlepszych thrillerów, a minimalistyczne “Dance With the Devil” to dynamiczne i pełne grozy podjęcie tytułowego tematu. Młody muzyk wypracował tu świetny kompromis między różnorodnością a ogólnym brzmieniem i spójnością całego projektu, dowodząc, że śmiało może rywalizować z Mike’m Will Made It o tytuł najgorętszego producenta w grze.

DropTopWop to potwierdzenie tego, że dobre płyty często powstają spontanicznie i szybko (lecz nie w wymuszonym pośpiechu). LaFlare tryska energią i pewnością siebie, opowiadając o swoich osiągnięciach w nieco humorystycznym “Bucket List” czy szczycąc się swoją pozycją na ulicach Zone 6 w narcystycznym “Finesse the Plug Interlude”. Zmianę tempa przynosi dopiero “Met Gala”, które prawie w całości przejął Offset, przypominając o tym, że poza Quavo w składzie Migos są jeszcze inni raperzy. Surowy podkład agresywnie atakuje membrany głośników, nie dając chwili wytchnienia między zwrotkami gościa i gospodarza. Gucci bez problemu dostosowuje się do różnych produkcji, wykorzystując swoje senne flow, bawiąc się akcentowaniem, a nawet wykonując zaskakująco znośne refreny. Na uwagę zasługuje “Both Eyes Closed”, które należy do najmocniejszych propozycji na całym albumie. Występ 2 Chainza w tym numerze tylko podsyca moje oczekiwania wobec Pretty Girls Like Trap Music.

Oczywiście są również momenty przeciętne, w tym “Helpless”, gdzie wyjątkowo zawodzenie autora w refrenie potrafi stać się naprawdę męczące przy kolejnych odsłuchach. Wiele błyskotliwych linijek ginie na krążku w gąszczu nieco wtórnych zwrotek, które z jednej strony dostarczają sporo rozrywki, a z drugiej momentami rozczarowują schematycznością. Na szczęście wszelkie mankamenty stają się praktycznie niezauważalne dzięki rozsądnej i nieprzesadzonej długości albumu. DropTopWop to pozycja, który buja od początku do samego końca. Na próżno szukać tu więcej niż kilku nużących akcentów — stworzone w porywczym tempie dziecko Guwopa i Metro Boomina jest skonstruowane niezwykle konsekwentnie i nie wykracza poza to, co w ich twórczości fani kochają najbardziej.

Komentarze

komentarzy