metro boomin

#FridayRoundup: Big Sean & Metro Boomin, Statik Selektah, K. Michelle i inni

Na tydzień przed wydawniczym armagedonem, dostajemy małą rozgrzewkę. Siedem dni oczekiwań pomogą wypełnić nam chociażby Big Sean & Metro Boomin, K. Michelle czy naszpikowany znanymi nazwiskami krążek od Statika Selektah. Sprawdźmy czy jest szansa, aby któreś z tych wydawnictw zostało z nami na dłużej.


Double or Nothing

Big Sean & Metro Boomin

UMG Recordings

2017 należał do wielu raperów, jednak tylko do jednego producenta. Można odnieść wrażenie, że Metro Boomin stoi za prawie każdym hitem, który wstrząsnął sceną ostatnimi czasy. Młody muzyk dorobił się też kilku naprawdę solidnych projektów, takich jak Droptopwop czy Without Warning. Teraz postanowił połączyć siły z Big Seanem, z którym już raz tego roku udało mu się podbić listy przebojów z utworem “Bounce Back”. Double or Nothing to nie lada niespodzianka dla fanów — 10 kawałków, na których usłyszymy m.in. Travisa Scotta, 2 Chainza, Swae Lee czy 21 Savage, który wystąpił na promującym wydawnictwo “Pull Up N Wreck”. Album to propozycja dla osób, które ufają solidnej marce jaką jest “If Young Metro Don’t Trust You I’m gonnna shoot you”. Liczę na ignoranckie, błyskotliwe bangery i cieszę się, że tym razem wśród gości nie figuruje Nav — Adrian


8

Statik Selektah

Showoff Records / Duck Down Music Inc.

Po Lucky 7 przyszła pora na 8, czyli ósmy album w karierze Statika. Na wyprodukowanym w całości przez niego projekcie znajdzie się niezliczona masa gości, od gwiazd pokroju 2Chainza i Wiza Khalify przez młode talenty – Joynera Lucasa, Cousina Stizza, po niekwestionowane legendy jak Raekwona, B-Reala czy The Lox. Przekrój stylistyczny jest naprawdę ogromny i niektóre z kolaboracji widniejących na trackliście z miejsca wywołują zainteresowanie. Jak gospodarzowi udało się zebrać tyle odmiennych osobistości na jednym albumie i co wyszło z tego połączenia? Odpowiedź znajdziecie poniżej. — Mateusz


Kimberly: The People I Used to Know

K. Michelle

Atlantic Records

Czas oczekiwania dobiegł końca. Następca More Issues Than Vogue, czyli trzeciego krążka K. Michelle ujrzał właśnie światło dzienne. Album Kimberly: The People I Used to Know jest według artystki najintymniejszym projektem jaki do tej pory stworzyła. Sumując tytuł oraz porażającą ilość utworów, która znajduje się na trackliście, możemy spodziewać się całkiem solidnego rozliczenia z przeszłością. Skromnie za to prezentuje się ilość gości. Kimberly towarzyszy tylko dwójka wokalistów – Jeremiah oraz Chris Brown, przy czym featuring z tym drugim już od jakiegoś czasu hula w internecie. Jak do tej pory poznaliśmy cztery single – bujający „Birthday”, do którego poswstał klip, utrzymany w slow tempo „Make This Song Cry”, wspomniany już duet z Brownem „Either Way” oraz „Kim K”, który poniekąd tyczy się reprezentantki klanu Kardashianów. Fani K. Michelle z pewnością będą zachwyceni. — Pat


Free Nights & Weekends

Kidz in the Hall

Kidz in the Hall

Zadebiutowali 11 lat temu nakładem wytwórni Rawkus, dla której wydali świetnie przyjęty album „School Was My Hustle”. Trzema kolejnymi krążkami, wypuszczonymi tym razem w barwach Duck Down Records, udowodnili, że nie są jedynie sensacją jednego sezonu, a rozwijającym się zespołem, świetnie wykorzystującym swój potencjał. Po wydanej sześć lat temu Wishful Drinking EP panowie jednak zniknęli, aby powrócić właśnie z krążkiem Free Nights & Weekends. Nie wielu pewnie o nich pamięta, gdyż na przestrzeni lat działo się sporo. Pierwsze single nie zapowiadają drastycznych zmian w stylówie chłopaków, którzy postanowili najwyraźniej nie wpisywać się w obecne trendy. Zapowiada się więc raczej miła wspominka dla starych fanów niż zawzięty atak na listy przebojów. I chwała im za to. — efdote


DAMN. Collectors Edition

Kendrick Lamar

Aftermath / Interscope

Pamiętacie jeszcze jak po premierze albumu DAMN, fani prześcigali się w snuciu teorii na temat kolejnego albumu, jaki ukazać miał się kilka dni później? Kendrick Lamar dosyć szybko zdementował te plotki, ale jak się jednak okazało, istnieje drugi album. Tracklista ostatniego krążka artysty, ułożona w odwrotną stronę, odwraca również historię opowiedzianą na wydawnictwie i jak powiedział sam Lamar, obydwie odzwierciedlają to, jakim jest człowiekiem. Kolekcjonerska edycja DAMN trafiła właśnie do sprzedaży i jak niektórzy twierdzą, odbiór albumu w tej formie jest jeszcze lepszy niż wersja zaprezentowana słuchaczom w kwietniu bieżącego roku. A Wy jaką kolejność preferujecie? — efdote


Big Sean i Metro Boomin połączą siły na wspólnym albumie

Ilość materiału wychodzącego spod ręki Metro jest wręcz oszałamiająca. Zaledwie miesiąc temu do rąk słuchaczy trafiło Without Warning oparte w całości o jego produkcję, a teraz Big Sean zapowiedział album stworzony we współpracy z hitowym producentem. Nie wiadomo jeszcze dokładnie kiedy „Double or Nothing” będzie miało swoją premierę, ale powołując się na słowa reprezentanta Detroit można przypuszczać, że nastąpi to jeszcze w grudniu. Wszystko wskazuje więc na to, że wydane przed kilkoma tygodniami „Pull Up N Wreck” to pierwszy singiel zwiastujący tę kolaborację.

Recenzja: 21 Savage, Offset, Metro Boomin Without Warning

21 Savage, Offset, Metro Boomin

Without Warning (2017)

Epic Records

Zaledwie po miesiącu Super Slimey Thuggera i Future’a nie wzbudza już takich emocji jak w dniu premiery. Podobny los spotkał przed dwoma laty What a Time to be Alive, które nie było tak rewelacyjne jak zapowiadano. Popyt jaki wzbudzają gwiazdorskie kolaboracje zapewne jedynie przysporzy tego rodzaju projektów w przyszłości. Pytanie tylko, czy wnoszą one do katalogu artystów cokolwiek poza chwilowym zastrzykiem zainteresowania?

21 Savage, Metro Boomin i Offset mieli już ze sobą do czynienia w przeszłości. Metro wielokrotnie zaopatrywał w swoje produkcje tego pierwszego, a także stoi za jednym z największych hitów tria Migos „Bad and Boujee”. Offset dograł się do jego ostatniego singla „No Complaints”, natomiast z Savage’em miał okazję wystąpić przy okazji kawałków „No Flag” oraz „Start Dying”. Panowie mieli więc czas, by zorientować się we wzajemnych umiejętnościach, a to z kolei dobrze wróży projektowi.

Za całość produkcji na albumie odpowiedzialny jest Metro Boomin. Gdzieniegdzie wspomagają go inni producenci, jak na przykład Southside, ale nie ma wątpliwości, że to 24-latek odegrał kluczową rolę przy kształtowaniu brzmienia Without Warning. Trzeba przyznać, że wyszło mu to całkiem nieźle. Mroczne motywy przywodzące na myśl horrorowe soundtracki udało się opakować w charakterystyczną stylówkę. Bity do kawałków „My Choppa Hate Niggas”czy „Nightmare” wywołują ciarki, „Rap Saved Me” to klasyczny banger, a melodia z „Ghostface Killers” od razu wpada w ucho. Zdarzają się jednak także małe potknięcia, a konkretnie w momentach, kiedy Metro próbuje kopiować samego siebie — w szczególności „Ric Flair Drip” i „Run Up the Racks” brzmią jak podkłady stworzone z użyciem szablonu. Na szczęście takich momentów jest jak na lekarstwo.

Podczas pierwszego odsłuchu nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Without Warning jest kontynuacją ubiegłorocznego Savage Mode. Nie jest to zarzut (choć np. „Still Serving” przypomina trochę singiel „No Heart”), ale raczej dowód na to, że 21 Savage czuje się na bitach Metro jak u siebie. Barwa jego wokalu dobrze dopasowuje się do dostarczonych instrumentali. Atmosferę grozy podsycają wersy w stylu „You might got a pistol but this stick is way bigger, I call it KKK, ’cause my choppa hate niggas”. Zdarzają się także teksty, które wywołują lekkie zażenowanie („I ain’t never been no bitch and I stand up when I piss”), ale umówmy się — autorzy Without Warning nigdy nie aspirowali do miana wybitnych tekściarzy. Chyba największą niespodzianką, a zarazem dużym sprawdzianem jest udział Offseta w projekcie. To dla niego pierwsza okazja, by zaprezentować się także jako samodzielny artysta, zwłaszcza, że każdy z raperów dostaje tu dwa solowe numery. Próbę wyjścia z cienia wszechobecnego (na Without Warning także) Quavo można uznać za udaną. Offset korzysta z tej okazji jak tylko się da, stawiając swoje melodyczne flow w kontraście do monotonnego głosu Savage’a. Pokazuje też, jak duży ma wkład w sukces rodzimego składu. Warto wyróżnić przede wszystkim jego występy na „Mad Stalkers” czy wspomniane wcześniej „Nightmare”.

Dwóch raperów i dwie odmienne stylówki, które wzajemnie się uzupełniają. Z jednej strony Savage prezentujący uliczną zadziorność i bezkompromisowość, z drugiej Offset dbający o zachowanie mainstreamowego vibe’u. Najgorzej w kontekście całej płyty wypada wieńczący ją „Darth Vader”, który w porównaniu z poprzednimi utworami nie pozostaje na długo w pamięci. Cała reszta prezentuje wysoki poziom i jest wyjątkowo spójna (co w przypadku współczesnych raperów nie jest tak oczywiste). Trio łączą bezwzględne bragga z horrorową stylistyką i daje swoim fanom chyba najlepszy z możliwych prezentów z okazji Halloween. Without Warning faktycznie okazało się być mocnym uderzeniem bez ostrzeżenia. Solidny dowód na to, że takie kolaboracje mają sens.

Nowy utwór: Big Sean ft. 21 Savage „Pull Up N Wreck”

Big Sean zwolnił trochę tempo w ostatnich miesiącach. Po wypuszczeniu albumu I Decided oraz kilku gościnnych występach zafundował sobie zasłużone wakacje. Teraz, kiedy nadszedł czas by w końcu o sobie przypomnieć, reprezentant Detroit werbuje kilku kumpli i wypuszcza „Pull Up N Wreck”. U jego boku rapuje 21 Savage, a za bit odpowiadają niezmordowani Metro Boomin i Southside. Nie wiadomo czy to numer zapowiadający producencki longplay Metro czy może to po prostu luźny track. Niektórzy doszukują się tu także kolejnych przytyków w stronę Kendricka Lamara. Jak jest naprawdę — to już zostawiamy do prywatnej oceny.

#FridayRoundup: Sam Smith, Chris Brown, Willow, Skepta i inni

W ten piątek postanowiliśmy uwzględnić również te tytuły, które pojawiły się w ciągu tygodnia. Nie sposób byłoby pominąć halloweenowych propozycji od Chrisa Browna, albumu Willow czy nieoczekiwanego materiału od 21 Savage, Metro Boomina i Offseta. Tego samego dnia ukazała się również nowa epka Skepty. Poza tym przed weekendem pojawiły się nowe wydawnictwa od Shamira czy Will Sessions. Muzycznie, ten tydzień zaliczyć można do udanych i nieoczekiwanie zróżnicowanych.


The Thrill of It All

Sam Smith

Capitol

Po sukcesie debiutanckiego In the Lonely Hour Sam Smith wreszcie wydaje drugi album. The Thrill of It All to dziesięć utworów wyprodukowanych głównie przez Fitzmaurice’a, ale przez listę producentów przewijają się również Napes czy Timbaland. Muzycznie Smith znowu balansuje gdzieś na krawędzi między popem a białym soulem. Fani poprzedniego wydawnictwa nie zawiodą się — wokalista ponownie postanowił wzruszać i zwierzać się w tekstach. The Thrill of It All promowały trzy single: „Too Good at Goodbyes”, „Pray” oraz „Burning” — Polazofia


Heartbreak On a Full Moon

Chris Brown

RCA Records

W tym roku na Halloween straszyły nie tylko upiory w telewizji, ale także nowa płyta Chrisa Browna. Album nawiązuje tytułem do Heartbreak on a Full Moon pełni księżyca (kojarzonej z wilkołakami, które z kolei kojarzą się z Halloween, no bo jak inaczej), okładką do 808s & Heartbreak Kanyego Westa (pamiętacie jeszcze tę płytę?), a monumentalnym czasem trwania wynoszącym ponad dwie i pół godziny do najwymyślniejszych średniowiecznych tortur. W związku z tym wszystkim Brown postanowił podzielić się płytą w formie cyfrowej już dziś, podczas gdy wersję fizyczną można będzie nabyć tradycyjnie w piątek. 45 nowych numerów piosenkarza do ogarnięcia poniżej. Powodzenia! — Kurtek


The 1st

Willow

Roc Nation

Jeżeli również należycie do osób, które tęsknią za zadziorą z „Whip My Hair”, to będziecie musieli jeszcze poczekać. Albo i zamilknąć na wieki. Willow Smith nadal bez skrępowania wyraża swoją osobowość, ale tym razem jest to osobowość na wskroś folkowa. Wokół albumu krąży wiele wzniosłych idei (nauka gry na gitarze, cover Joanny Newsom, egzystencjalne przemyślenia), ale jeżeli chodzi o muzykę, Willow chyba potrzebuje jeszcze odrobinę więcej czasu. — MajaDan


Vicious

Skepta

Boy Better Know

Tegoroczne Halloween okazało się być prawie tak samo hojne jak ubiegły piątek. Artyści zamiast straszyć fanów postanowili obdarować ich dużą dawką nowej muzyki. W gronie darczyńców znalazł się także Skepta, który już od jakiegoś czasu dawał do zrozumienia, że na jego nowy projekt nie trzeba będzie długo czekać. W skład epki wchodzi sześć utworów, a obok gospodarza udzielają się Lil B, Asap Rocky, Asap Nast oraz ekipa Section Boyz. Trzy premierowe utwory plus trzy single, które krążą po sieci już od jakiegoś czasu. Brzmi zachęcająco? — Mateusz


Revelations

Shamir

Father/Daughter

Drugi tegoroczny projekt Shamira i prawowity następca przebojowego debiutu Ratchet sprzed dwóch lat to odejście Shamira od freakowo przebojowego, tanecznego electro-disco w stronę stylistyki lo-fi indie. Revelations bliżej niestety do nawróconego na rozwodniony pop rock Kida Cudiego niż do brokatowego Passion Pit, ale nie zniechęcamy — posłuchajcie sami. — Kurtek


Without Warning

21 Savage, Offset, Metro Boomin

Epic Records

Wypuszczanie płyt niespodzianek to w dzisiejszych czasach już prawie codzienność. Nie oznacza to jednak, że słuchaczy nie da się w żaden sposób zaskoczyć. Udało się to duetowi Young Thug/Future dzięki albumowi Super Slimey. Teraz w ich ślady poszło trio w składzie 21 Savage, Offset oraz Metro Boomin. Pomimo innych zobowiązań (Migos zapowiedzieli już Culture 2, a Metro pracuje nad materiałem producenckim), panowie skrzyknęli się i stworzyli wspólny projekt zatytułowany Without Warning. W skład tracklisty wchodzi dziesięć utworów. W roli gości pojawiają się stali współpracownicy gospodarzy — Travis Scott i Quavo. — Mateusz


Kindered Live

Will Sessions feat. Amp Fiddler

Session Sounds

Jeśli grane na żywo instrumentalne okołofunkowe fusion to wasza para kaloszy, nowa 45-minutowa epka kolektywu Will Sessions powinna koniecznie znaleźć się na liście nowych pozycji do pilnego odsłuchu. W sześciu żywiołowych utworach grupa wspólnie z Ampem Fiddlerem wraca do ich debiutanckiego wydawnictwa Kindred z 2010 roku, przy okazji odkrywając na nowo klasykę jazzu w 13-minutowej reintrepretacji „Bitches Brew”. — Kurtek


EP2

Yaeji

Godmode

Pochodzącą z Nowego Jorku 23-letnią producentkę o koreańskich korzeniach Yaeji już teraz można bez wątpienia nazwać tegorocznym objawieniem muzyki house. Artystka łącząca w swojej twórczości inspirację ambientem i alternatywnym R&B tworzy swoisty pomost między hiphouse’ową Azealią Banks a amerykańską deep house’ową szkołą, nie rezygnując ani z tanecznej lekkości, ani z popowych refrenów. Koniecznie sprawdźcie nowy singiel „Raingurl” oraz wydany już wcześniej cover „Passionfruit” Drake’a. — Kurtek


In Tongues

Joji

Cxshxnly

A oto druga epka jednego z nabardziej prominentnych figur na soundcloudowej scenie sypialnianego alt R&B. Minimalistyczne teksty, podmokła melancholia, inspiracje lo-fi’owym hip-hopem to trzon 16-minutowego wydawnictwa, którym piosenkarz przymierza się do przeniesienia swojej kariery na kolejny poziom. — Kurtek


21 Savage, Offset i Metro Boomin atakują bez ostrzeżenia

Wypuszczanie płyt niespodzianek to w dzisiejszych czasach już prawie codzienność. Nie oznacza to jednak, że słuchaczy nie da się w żaden sposób zaskoczyć. Udało się to ponad tydzień temu duetowi Young Thug/Future dzięki albumowi Super Slimey. Teraz w ich ślady poszło trio w składzie 21 Savage, Offset oraz Metro Boomin. Pomimo innych zobowiązań (Migos zapowiedzieli już Culture 2, a Metro pracuje nad materiałem producenckim), panowie skrzyknęli się i stworzyli wspólny projekt zatytułowany Without Warning. W skład tracklisty wchodzi dziesięć utworów. W roli gości pojawiają się stali współpracownicy gospodarzy — Travis Scott i Quavo.

Nowy utwór: Metro Boomin feat. Travis Scott „Blue Pill”

Metro Boomin i Travis Scott znów połączyli siły by dać swoim fanom najnowszy kawałek zatytułowany „Blue Pill”. No, może najnowszy to nie najlepsze określenie biorąc pod uwagę fakt, że jego fragmenty ujrzały światło dzienne już w grudniu 2014 roku. Teraz autor „No Complaints” udostępnił pełną wersję utworu, jednocześnie dziękując słuchaczom za wieloletnie wsparcie. Nie wiadomo jeszcze, czy jest to zapowiedź producenckiego albumu Metro, ogłaszanego przez Travisa Astroworld, czy też może luźny kawałek z okazji 24 urodzin beatmakera z St Louis. Dobrze jest jednak wiedzieć, że każdy z nich pracuje nad kolejnymi projektami. Istnieje więc nadzieja na kilka ciekawych rapowych płyt w końcówce roku.

#FridayRoundup: Tyler, the Creator, Meek Mill, Dizzee Rascal i inni

Jeżeli baliście się, że sezon urlopowy nieco zastopuje premiery wydawnicze, to było to zupełnie bezpodstawne. Kolejny tydzień obfituje w nowe krążki, z których od kilku tygodni najbardziej oczekiwany był z pewnością nowy album, jaki z zaskoczenia ogłosił Tyler, The Creator. Poza tym czeka Was spora dźwiękowa przeprawa od Londynu aż po Jamajkę. Startujemy!


Flower Boy

Tyler, the Creator

Odd Future/Columbia

Trzeba przyznać, że rok 2017 jest dla fanów rapu naprawdę łaskawy. Po albumach Kendricka i Hovy przyszła pora na nowy materiał od Tylera. Flower Boy już na kilka tygodni przed premierą wzbudziło wiele kontrowersji. Wszystko za sprawą wersów rapera sugerujących coming out. Zostawmy jednak wszelkie pozamuzyczne historie i skoncentrujmy się na zawartości płyty, bo ta zapowiada się naprawdę świetnie. „Who Dat Boy” z gościnnym udziałem A$AP Rocky’ego wgniata w fotel, „911/Mr. Lonely” wbrew tytułowi wywołuje dobry nastrój. Atmosferę podgrzewa jeszcze wypuszczone w ostatnich dniach „I Ain’t Got Time”. Warstwą tekstową oraz oprawą muzyczną w całości zajął się gospodarz, co daje duże nadzieje na to, że jego czwarty longplay zadomowi się w naszych głośnikach na długo. — Mateusz


Stony Hill

Damian Marley

Republic

Jeśli układacie sobie właśnie wakacyjną playlistę, nie zapomnijcie dodać do niej nowości od Damiana Marleya, bo nic nie brzmi tak dobrze w Słońcu jak reggae. Na nowy album od muzyka fani musieli czekać bardzo długo, bo nie licząc wspólnego materiału z Nasem, nie wydawał niczego przez prawie dziesięć lat. Teraz powraca, oczywiście z dawką pozytywnych emocji i z dawką różnorodnych refleksji. Tytuł płyty, Stony Hill, odnosi się do miejsca na Jamajce, gdzie wychował się Damian. Na krążku Marley nie ogranicza się jedynie do wychwalania kultury palenia marijuany, zabiera także głos w sprawie medycznego wykorzystania rośliny. Stony Hill to osiemnaście kawałków, a gościnnie pojawiają się Stephen Marley. Big Youth czy Major Myjah.


Wins and Losses

Meek Mill

Maybach Music Group

Nikt nie powinien się dziś obruszać na nadanie Meek Millowi miana „mężczyzny z przeszłością”. W tym natłoku kontrowersji i wydawanych z imponującą częstotliwością mixtape’ów nietrudno o zagubienie i znużenie. Czego by jednak o Meeku nie mówić, tym razem odchodzi od swojego ulubionego wątku pogoni za marzeniami; Wins & Losses nasuwa wręcz domysły o rachunku sumienia. Jeden z promujących płytę kawałków „Young Black America” daje nawet cień nadziei, że trzeci studyjny album pochodzącego z Filadelfii rapera, prócz tradycyjnego naszpikowania featuringami (m.in. Young Thug, Chris Brown, Ty Dolla Sign, Future) zaoferuje nam utwory, których będziemy chcieli słuchać. — MajaDan


Raskit

Dizzee Rascal

Dirtee Stank / Island

Po dosyć długim flircie z popowym światem, Dizzie Rascal powraca do swoich korzeni, czyli mocnego rapu na grimowych produkcjach. Podczas gdy wziął sobie małe wakacje, pojawiło się wielu kolejnych raperów, którzy szybko stali się numerami jeden na brytyjskiej scenie. Rewelacyjnie przyjęte albumy, jakie wydali Skepta czy Stormzy, z miejsca stały się klasykami i podbiły gusta tysięcy słuchaczy. Jak w tej rzeczywistości odnajdzie się 32-letni dziś mc? Z nadzieją, że odnajdzie w sobie, chociaż część tego głodu mikrofonu zaprezentowanego na debiutanckim Boy In Da Corner, odpalamy Raskitefdote


Perfect Timing

Nav & Metro Boomin

Republic

Od gościnnego występu Nava na ostatnim projekcie Travisa Scotta minął niespełna rok, a młody zawodnik z Kanady zdążył zgromadzić w tym czasie całkiem pokaźną grupę fanów. Zdążył również wydać debiutancki longplay, a także przygotować wspólny materiał z jednym z najbardziej rozchwytywanych producentów w grze. Metro Boomin, bo o nim mowa, też nie próżnował, wystarczy przypomnieć chociażby majowe DropTopWop z Guccim czy „No Complaints” z Offsetem i Drake’em. Na Perfect Timing znajdziemy 14 utworów, na których gospodarzom towarzyszą m.in. wspomniani wcześniej Gucci i Offset, Lil Uzi Vert, Playboi Carti, 21 Savage i Belly. — Mateusz


Universal High

Childhood

Dirtee Stank / Island

Jak się okazuje, nie tylko Calvin Harris nawrócił się na lata 70. Jeżeli zastanawiacie się co brytyjski zespół Childhood, który na swojej debiutanckiej, wydanej w trzy lata temu płycie zaprezentował mieszankę indie oraz popu, robi na naszej stronie? To odpowiedź jest prosta. Ich nowy album czerpie bowiem garściami z klasyki soulu i usłyszeć na nim można inspiracje takimi postaciami jak, chociażby Curtis Mayfield czy Shuggie Otis. Pierwsze single pokazują, że panowie odrobili lekcję z historii muzyki, jeżeli utrzyma się to na całym krążku, to może być całkiem ciekawie. — efdote


NAV i Metro Boomin prezentują okładkę oraz tracklistę wspólnego albumu

Od gościnnego występu Nava na ostatnim projekcie Travisa Scotta minął niespełna rok, a młody zawodnik z Kanady zdążył zgromadzić w tym czasie całkiem pokaźną grupę fanów. Zdążył również wydać debiutancki longplay, a także przygotować wspólny materiał z jednym z najbardziej rozchwytywanych producentów w grze. Metro Boomin, bo o nim mowa, też nie próżnował, wystarczy przypomnieć chociażby majowe DropTopWop z Guccim czy „No Complaints” z Offsetem i Drake’em. Panowie wykorzystują więc swoje pięć minut i prezentują okładkę oraz tracklistę Perfect Timing. Na albumie znajdzie się 14 utworów, na których gospodarzom towarzyszyć będą m.in. wspomniani wcześniej Gucci i Offset, Lil Uzi Vert, Playboi Carti, 21 Savage i Belly. Od kilku dni sprawdzić można również utwór zatytułowany „Call Me”. Premiera już w najbliższy piątek. Oby czas okazał się jak najbardziej odpowiedni. Pod spodem pełna lista utworów.

Perfect Timing July 21st! ✅⏱ #XO #Boominati

Post udostępniony przez Nav (@nav)

Nowy utwór: Metro Boomin feat. Offset & Drake „No Complaints”

Jeden z najgorętszych obecnie producentów Metro Boomin szykuje się chyba do wydania większego materiału pod swoim nazwiskiem. Właśnie ukazał się jego singiel „No Complaints”, w którym gościnnie słyszymy Offseta z Migos i Drake’a. Metro z Migosami współpracował chociażby przy okazji „Bad and Boujee”, a poza produkcją paru tracków dla Drake’a, był też producentem wykonawczym jego mixtape’u z Futurem — What A Time To Be Alive. Nie wiadomo na razie czy „No Complaints” jest zapowiedzią płyty, epki czy mixtape’u, ale wiadomo, że coś zapewne jest na rzeczy. Pozostaje czekać na więcej informacji.

NO COMPLAINTS #linkinbio

Post udostępniony przez Young Metro Boomin (@metroboomin)

Recenzja: Gucci Mane & Metro Boomin DropTopWop

Gucci Mane & Metro Boomin

DropTopWop (2017)

GUWOP / 1017 / Atlantic

W ciągu roku od opuszczenia murów więzienia w Terre Haute Gucci Mane zdążył już wydać kilka poważnych projektów, czym udowodnił, że wciąż posiada duży talent i spory apetyt na sukces. Po raz pierwszy pojawił się na szczycie notowania Billboard Hot 100, zdobył platynę za singiel (“Both”) i wyruszył w solową trasę koncertową po całych Stanach. DropTopWop to uhonorowanie tych 365 dni wolności i swoiste podsumowanie progresu Radrica.

Mimo, iż Guwop posiada w swoim dorobku ok. 100 wydawnictw, większość z nich prezentuje przynajmniej przyzwoitą jakość. Lekkość, z którą nagrywa kolejne utwory w połączeniu z umiejętnością angażującej eksploatacji tych samych tematów od lat sprawiają, że jego katalog należy do tych najbardziej imponujących spośród reprezentantów Atlanty. DropTopWop to album nagrany podczas jednej, niespełna dwudniowej sesji studyjnej z Metro Boominem, na którym znajdziemy 10 premierowych nagrań. Chemię między raperem a producentem symbolizuje okładka płyty, hołdująca debiutanckiemu krążkowi Clipse i nawiązująca do fantastycznego połączenia stylu chłopaków z Virginii i bitów The Neptunes. Czy w przypadku autorów DropTopWop jest podobnie?

Trzeba przyznać, że ta kombinacja śmiało może konkurować z duetami Gucciego z Zaytovenem czy Drumma Boyem. Produkcje Metro hipnotyzują swoim mrocznym, narkotycznym klimatem, który przypomina bardziej Savage Mode niż What a Time to Be Alive. Rewelacyjne “Hurt a Nigga Feelings” jest pełne niewypowiedzianego niepokoju dzięki syntezatorom rodem z najlepszych thrillerów, a minimalistyczne “Dance With the Devil” to dynamiczne i pełne grozy podjęcie tytułowego tematu. Młody muzyk wypracował tu świetny kompromis między różnorodnością a ogólnym brzmieniem i spójnością całego projektu, dowodząc, że śmiało może rywalizować z Mike’m Will Made It o tytuł najgorętszego producenta w grze.

DropTopWop to potwierdzenie tego, że dobre płyty często powstają spontanicznie i szybko (lecz nie w wymuszonym pośpiechu). LaFlare tryska energią i pewnością siebie, opowiadając o swoich osiągnięciach w nieco humorystycznym “Bucket List” czy szczycąc się swoją pozycją na ulicach Zone 6 w narcystycznym “Finesse the Plug Interlude”. Zmianę tempa przynosi dopiero “Met Gala”, które prawie w całości przejął Offset, przypominając o tym, że poza Quavo w składzie Migos są jeszcze inni raperzy. Surowy podkład agresywnie atakuje membrany głośników, nie dając chwili wytchnienia między zwrotkami gościa i gospodarza. Gucci bez problemu dostosowuje się do różnych produkcji, wykorzystując swoje senne flow, bawiąc się akcentowaniem, a nawet wykonując zaskakująco znośne refreny. Na uwagę zasługuje “Both Eyes Closed”, które należy do najmocniejszych propozycji na całym albumie. Występ 2 Chainza w tym numerze tylko podsyca moje oczekiwania wobec Pretty Girls Like Trap Music.

Oczywiście są również momenty przeciętne, w tym “Helpless”, gdzie wyjątkowo zawodzenie autora w refrenie potrafi stać się naprawdę męczące przy kolejnych odsłuchach. Wiele błyskotliwych linijek ginie na krążku w gąszczu nieco wtórnych zwrotek, które z jednej strony dostarczają sporo rozrywki, a z drugiej momentami rozczarowują schematycznością. Na szczęście wszelkie mankamenty stają się praktycznie niezauważalne dzięki rozsądnej i nieprzesadzonej długości albumu. DropTopWop to pozycja, który buja od początku do samego końca. Na próżno szukać tu więcej niż kilku nużących akcentów — stworzone w porywczym tempie dziecko Guwopa i Metro Boomina jest skonstruowane niezwykle konsekwentnie i nie wykracza poza to, co w ich twórczości fani kochają najbardziej.