Relacja: Amp Fiddler w Warszawie

Data: 4 marca 2018 Autor: Komentarzy:

Właśnie ma miejsce czwarta już edycja festiwalu World Wide Warsaw. Kilka tygodni temu, a dokładnie 20 lutego, w Teatrze WARSawy zagrała brytyjska wokalistka Kelela, zaś wczoraj występ miał legendarny wokalista, producent i kawiszowiec Amp Fiddler — prawdziwa ikona muzycznej sceny Detroit. Oczywiście nie mogliśmy nie skorzystać z takiej okazji i soulbowlową ekipą wybraliśmy się do klubu Jasna 1, aby zobaczyć, co takiego przygotował bohater wieczoru. Co ciekawe, 27 lutego podano informację, że bilety na koncert zostały wyprzedane.

Nadszedł 3 marca. Na zewnątrz -10 stopni, ale kolejka przed klubem całkiem spora. Wszyscy zmarznięci i zziębnięci, ale kiedy w końcu udało się wejść do środka, impreza już trwała w najlepsze. Support przed gwiazdą wieczoru grali chłopaki i dziewczyny z P. Unity. Zespół świetnie rozgrzewał publiczność grając między innymi covery Funkadelic / Parliament. Dał prawdziwy popis muzycznych umiejętności i pokazał jednocześnie, że jest coraz jaśniej świecącą gwiazdą niezależnego czarnego brzmienia w Polsce.

Amp Fiddler pojawił się w klubie pod koniec występu zespołu z Warszawy. Wszedł głównym wejściem, czym wzbudził euforię i radość kilku fanów stojących przy barze. Podczas koncertu zaprezentował set dj’ski i jam session w jednym. Kto pamięta niedawny występ Tuxedo w klubie Miłość, będzie wiedział o co chodzi. Poza gwiazdą wieczoru na scenie było widać tylko laptopa, dwa klawisze i sampler. Amp Fiddler przyjechał do Warszawy promować swój najnowszy album Amp Dog Knights, ale tak naprawdę nie skupiał się bardzo na solowej twórczości. Pierwsze funkowe utwory miały na celu dodatkowo rozruszać publiczność i sprawdzić jakość dźwięku. Potem było tylko ciekawiej. Po rozgrzewce na początek poleciał jeden z kawałków z rewelacyjnej pierwszej płyty artysty Waltz of a Ghetto Fly. Chwilę później Amp Fiddler rzucił się w prawdziwy muzyczny wir. Swoje utwory mieszał jednocześnie z coverami klasyków — tak na przykład stało się ze „Sleepin’ On Ya Pimpin” i „(Not Just) Knee Deep” Funkadelic. Płynnie przechodził z kawałków funkowych w produkcje deep housowe, co czasami wyglądało jakby na miejscu tworzył remiksy tych pierwszych. Robił to rewelacyjnie. W pewnym momencie z głośników dało się nawet usłyszeć Detroit techno.

Fiddler dał prawdziwy popis dj’skich umiejętności – po prostu zrobił świetną imprezę. Śpiewał, tworzył muzykę na żywo, a do tego urozmaicał grane w danym momencie utwory doskonałymi klawiszowymi solówkami. Widać, że sprawiało mu to prawdziwą radość. Publika także świetnie się bawiła — najlepiej było to widoczne pod samą sceną, gdzie co najmniej kilkanaście osób rozpierała niesamowita energia. W pewnym momencie, już pod koniec, dwie tańczące od dłuższego czasu obok nas osoby urządziły sobie małą taneczną bitwę. Nikt nie wygrał, a panowie po kilku minutach podali sobie ręce. Ta jedna scena pokazała jak muzyka, którą tego wieczoru puszczał i grał Amp Fiddler działała na ludzi.

Zdecydowanie warto było się wybrać na ten występ. Amp Fiddler pokazał prawdziwą klasę, a organizatorzy World Wide Warsaw po raz kolejny potwierdzili, że dobrze wiedzą jak robić świetne eventy.

Komentarze

komentarzy