Erika de Casier w poszukiwaniu motyli

Data: 29 października 2020 Autor: Komentarzy:

Erika de Casier - No butterflies, no nothing

Albo motyle, albo nic

Czy 4AD stanie się przyczółkiem dla poszukujących artystek z kręgu alt-R&B? Po udanej epce Tkay Maidzy Last Year Was Weird, Vol. 2 słynna niezalowa wytwórnia wzięła pod swoje skrzydła kolejną obiecującą twórczynię, Erikę de Casier. Eriki jeszcze na naszych łamach nie było, ale jeżeli ją śledzicie, to dobrze wiecie, że na swoim debiucie Essentials połączyła dorobek Sade, Aaliyah i TLC w błyskotliwy kolaż z potencjałem soundtracku towarzyszącego fazie zakochania. Nie inaczej jest w „No Butterflies, No Nothing”. Tym razem jednak przewrotnie — Erika de Casier w anturażu pastoralnego dream R&B, okraszonego Twigsową harfą, przeżywa brak uczuć ze swojej strony, i idącą za nim niemożność wyjścia z kłopotliwego położenia.

Komentarze

komentarzy