#FridayRoundup: Aminé, Idris Ackamoor, Victoria Monét, Klarenz i inni

Data: 10 sierpnia 2020 Autor: Komentarzy:

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Nie spodziewaliśmy się, że już w połowie sierpnia tak obrodzi nowościami płytowymi. Tymczasem na naszą plejkę #FridayRoundup trafiły w piątek nowe krążki Aminé, Idrisa Ackamoora, Victorii Monét, Washed Out, Marlowe, Popcaana, Tkay Maidzy, Bronsona z Odeszy czy Tiana Major9, w sobotę z płytą wrócił Klarenz, a to nie cały skład weekendowych premier. O najciekawszych piszemy poniżej, wszystkie znajdziecie na plejliście an dole artykułu.


#FridayRoundup

Limbo

Aminé

Republic / UMG

Aminé to tajna broń altrapowego światka. Zadomowiwszy się na spokojnie mainstreamowej szufladce „one-hit wonderów”, konsekwentnie odchodził od letniaków i ignoranckiego trap rapu na rzecz nieco mniej konwencjonalnych, czerpiących ze spuścizny Chicago i Californi rozwiązań. Wynikiem tego kompromisu jest Limbo, będące zdecydowanie jego najbardziej spójnym i przemyślanym wydawnictwem do tej pory. Krążek to kaskada mikrorenowacji utartych formuł, od futuryzacji (i tak już mocno postrapowych) autotunowych sonetów z pogranicza mumble i G-Funkowych gwizdków na „Compensating” z gościnką Young Thuga po samplujące Czesława Niemena „Shimmy” w estetyce przewózki na maksymalnie upgrade’owanych patentach Ol’ Dirty Bastarda. Trudno dopatrywać się w tym rewolucji i kamieni milowych gatunku, ale jako przypomnienie o dzikim potencjale zawodnika z Oregonu sprawdza się fantastycznie. — Wojtek


#FridayRoundup

Shaman!

Idris Ackamoor & The Pyramids

Strut / K7

Idris Ackamoor & The Pyramids dowożą po raz trzeci! Właściwie na tej podstawie można by uznać, że zawsze dowożą. Kto by pomyślał, że kolaboracja wiekowego już przecież szamana jazzu z grupą zafascynowanych brzmieniem afrykańskiego jazzu muzyków reaktywowana w 2010 roku po 35 latach przerwy stanie się jednym z najciekawszych jazzowych projektów nowego milenium. Na nowym krążku zespół robi swoje — łączy pierwszorzędny spiritual jazz z wpływami muzyki afrykańskiej, a awangardowe improwizacje miesza z popowymi refrenami. To jazz jednocześnie inteligencki i ludyczny, idealna proporcja tego co złożone i dalekie z tym co proste i bliskie. — Kurtek


#FridayRoundup

Jaguar

Victoria Monét

Tribe

Zaczynała od pisania piosenek dla Ariany Grande, czy Fifth Harmony. Przeszła przez kilka dobrze przyjętych epek, by finalnie zaprezentować swój oficjalny debiutancki album Jaguar. Podczas procesu tworzenia płyty Victoria Monèt studiowała teksty piosenek Janet Jackson z jej wczesnych lat, dzięki czemu krążek nabrał uwodzicielskiego i seksownego klimatu w stylu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Pomimo zdecydowanego chilloutu w postaci funku, łagodnego disco, czy spokojnych instrumentów obecnych na Jaguar oraz jedwabistego wokalu, Victoria wydaje się pewna siebie i zdecydowana w sprawach, o których śpiewa. W kilku kompozycjach używa mocniejszego języka, aby podkreślić przesłanie. Chociaż album brzmi nieco jednostajnie i za dużo w nim cukru, trzeba przyznać, że jest uwodzicielski i sprawnie łączy tradycyjne R&B z muzycznym indywidualizmem artystki — Forrel


#FridayRoundup

Life After Poza

Klarenz

Klarenz

Klarenz wyłamał się z piątkowego reżimu premier i jego trzeci longplay zatytułowany L.A.P., czyli Life After Poza trafił do słuchaczy w sobotę. Krążek pierwotnie miał być zbiorem luźnych nagrań wydanych po dobrze przyjętym debiucie Poza z 2020 roku, ale ostatecznie zrodził się z tego świeży materiał. Klarenz poza świeżą nawijką sam zadbał także o większość oprawy muzycznej i miks wydawnictwa. Raper wciąż kontestuje rzeczywistość — tę społeczno-polityczną i tę sceniczno-rapową. To hip-hop tworzony z potrzeby przekazania czegoś wbrew trendom i poza pudełkiem — niezależny, nietuzinkowy i niestety z tej przyczyny wciąż niewystarczająco doceniony. — Kurtek


#FridayRoundup

Purple Noon

Washed Out

Sub Pop

Lata mijają, chillwave dla wielu stał się brzmieniem lat już minionych, ale jedenaście lat po swojej błyskotliwej debiutanckiej epce Washed Out wciąż robi swoje. Właśnie ukazał się jego czwarty longplay Purple Noon inspirowany wybrzeżem Morza Śródziemnego i filmem Renego Clémenta z 1960 roku. Washed Out jest jak zwykle rozmarzony, ale na wskroś popowy. Bawi się balladową stylistyką końcówki lat 80. i czyni z tego adekwatny soundtrack na pożegnanie lata. — Kurtek


#FridayRoundup

Marlowe 2

Marlowe

Mello Music Group

Raper Solemn Brigham i producent L’Orange powracają z kontynuacją projektu Marlowe. Panowie podeszli do albumu bardzo ambitnie – brudne, mocno oldschoolowe bity powstały z połączenia sampli z czasów prohibicji i walki o prawa człowieka oraz psychodelicznego rocka z Azji. Świetnie prezentuje się na nich gospodarz, który nie boi się odchodzić od klasycznego rapowania i prezentuje bardzo melodyjne flow. Gościnnie na krążku pojawia się A-F-R-O. Jeśli jesteście fanami pierwszej części, druga z pewnością także przypadnie wam do gustu. — Mateusz


#FridayRoundup

Fixtape

Popcaan

OVO Sound / Warner

Dancehallowy protegowany Drake’a, Popcaan, pomimo bycia jednym z najbardziej charakternych głosów w szeregach OVO, od wydania przełomowego Where We Came From wydaje się regularnie rozcieńczać swoje korzenne, jamajskie brzmienie na rzecz szarej materii mainstreamu. Najwyraźniej widać to na najnowszym mixtapie Fixtape, na którym wpływy przejawiają się nie tylko w zalotnych ucieczkach w stronę trapowej motoryki, ale, przede wszystkim, w niepokojąco częstym przejmowaniu etosu kreującego „vibe music” do wypełnienia playlist na Spotify’u. Jest z resztą czym ję wypychać, bo muzycznych pustych kalorii jest tu ponad godzina, co fantastycznie wpisuje się w streamingowe nawyki konsumowania, ale finalnie składa się na okropnie frustrujące doświadczenie muzyczne. — Wojtek


#FridayRoundup

Last Year Was Weird, Vol. 2

Tkay Maidza

4AD

Tkay Maidza porzuciła trap-M.I.A.-Santigoldowe przyległości z poprzednich projektów na rzecz lekkiego pop rapu, którego można słuchać bez wyrzutów sumienia. Mimo nieco rozmytej produkcji, Last Year Was Weird, Vol. 2 raczy nas kilkoma porządnymi momentami; weźmy choćby taneczny, ale nie prostacki house w „24k”, małe eksperymenty w „Awake” z Jpegmafią, czy arianograndowe chórki w gitarkowym „You Sad” (nie wspominając już singlach, neo-soulowym płaczku „Please Don’t Call Again” i bangerze „Shook”, produkcji Dana Farbera, z ekipy Lizzowego „Tempo”). Wszystko podane bez pretensji, za to z energią, której nie powstydziłyby się wymienione tu wyżej wokalistki. Jeżeli przypadła wam do gustu zeszłoroczna Little Simz i nie wiecie, na kogo postawić w te wakacje, możecie na Tkay Maidzę. — Maja


#FridayRoundup

Pyramid

Jaga Jazzist

Brainfeeder

Dziewiąty album w karierze norweskiego zespołu Jaga Jazzist przynosi nieco zmian. Po pierwsze jest to ich debiut w wytwórni Brainfeeder i przyznać trzeba, że ich kosmiczny jazz idealnie wpasował się w profil labelu dowodzonego przez Fly Lo. Drugą poważną zmianą jest to, że Pyramids jest pierwszym wydawnictwem w historii grupy, który artyści wyprodukowali zupełnie sami. Na czterech zawartych oscylujących wokół jazzu, post-rocka oraz delikatnej psychodelii, zarejestrowanych w zaledwie dwa tygodnie, słyszymy więc naturalny feeling i naturalną siłę, jaką oddziaływają na siebie muzycy, co w efekcie przełożyło się na jeden z najlepszych krążków w ich dyskografii — Efdote


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Komentarze

komentarzy