Victoria Monet

Victoria Monét poszukuje długotrwałej przyjaźni

Victoria Monét poszukuje długotrwałej przyjaźni

Victoria Monét w soulowej balladzie o niezobowiązującej relacji

Victoria Monét wydała niedawno singla, którego tytuł może nieco zmylić. „F.U.C.K” zwiastuje, że utwór będzie ostry, a treści w nim zawarte wulgarne. Nic bardziej mylnego. Jeśli rozszyfrujecie skrót i spojrzycie na jego rozwinięcie „Friend U Can Keep”, od razu wiadomo, że kawałek jest tak na prawdę o przyjaźni. Dwuznaczność wynika z przekazu, jaki niesie piosenka. Victoria postanowiła nazwać intymną przyjaźń, nie miłość, unoszącą się w powietrzu między kochankami. „F.U.C.K” opowiada więc o relacji, w którą nie wkrada się miłość. Monét kolejny raz prezentuje swoją umiejętność flirtowania w kompozycjach, pokazuje wyważoną seksualność, a wszystko opowiada swoim ponętnym delikatnym głosem. Jej debiutancki album Jaguar ukazał się w zeszłym roku w sierpniu, a na jego następcę trzeba będzie trochę poczekać, ponieważ artystka jest obecnie w ciąży. Czy w ogóle czekacie na jej drugą płytę?

Recenzja: Victoria Monét Jaguar

Victoria Monét

Jaguar

Tribe

Jaguar to wydawnictwo, które od pierwszej chwili nie pozostawia wątpliwości — chodzi o seks i nie ma tu najmniejszej potrzeby szukania drugiego dna czy głębszych zawiłości tekstowych. Tegoroczna EP-ka Victorii Monét to 25-minutowy zestaw pościelówek uzupełniony o elementy obowiązkowe, czyli instrukcje, westchnienia i dźwięki skrzypiącego łóżka. Czy to wystarczy, żeby rozgrzać wymagającego słuchacza?

Victoria Monét nie jest anonimową osobą w muzycznym świecie i już zdążyła nas przyzwyczaić, że w swoich kawałkach skupia się na wszystkim, co związane z miłością. W tym przypadku jest to sypialniany szał uniesień. W teorii brzmi to całkiem obiecująco, w praktyce nie porywa aż tak bardzo. Spójrzmy prawdzie w oczy — na półce otagowanej R&B zmysłowych piosenek o dotykaniu i zachwycaniu poszczególnymi częściami ciała znajdziemy mnóstwo. Konkurencja zdecydowanie nie śpi, a Victoria zebrała dziewięć utworów, które przypominają coś, co na pewno słyszało się już wcześniej i co, moim zdaniem, z powodzeniem mogłaby nagrać Kelly Rowland.

Zastosowane tu sprawdzone, bezpieczne muzyczne rozwiązania sprzed kilku lat są jeszcze zbyt nowe, by modnie sklasyfikować je jako „retro”, a zarazem za stare, żeby mogły oczarować i, co ważniejsze, utrzymać uwagę słuchacza. Niestety, chociaż jest to wydawnictwo bardzo krótkie, to już po kilku kawałkach pojawia się chęć przeskoczenia do następnego. I pomimo dobrych momentów, jak chociażby piękny instrumental w „Dive” czy promienny przerywnik „We Might Even Be Falling in Love”, to w swego rodzaju nastrojowym znużeniu można przegapić niezmiennie kojący głos Khalida w okołotanecznym „Experience”. Szkoda, bo po Victorii można by oczekiwać o wiele więcej.

Jakkolwiek EP-ce nie można odmówić spójności, to próżno tu szukać powiewu odkrywczej świeżości czy wręcz nowego wymiaru zmysłowości. Z drugiej strony — czy zawsze tego potrzebujemy? Może w tych niepewnych czasach lepiej przez kilka minut rozbujać się przy mruczeniu oswojonego jaguara, niż godzinami drżeć na widok jego ostrych pazurów? Podobno Jaguar to tylko część projektu, który docelowo ma się przekształcić w debiutancki album Victorii Monét. Niewykluczone więc, że ten drapieżnik dopiero nabiera rozpędu.

#FridayRoundup: Aminé, Idris Ackamoor, Victoria Monét, Klarenz i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Nie spodziewaliśmy się, że już w połowie sierpnia tak obrodzi nowościami płytowymi. Tymczasem na naszą plejkę #FridayRoundup trafiły w piątek nowe krążki Aminé, Idrisa Ackamoora, Victorii Monét, Washed Out, Marlowe, Popcaana, Tkay Maidzy, Bronsona z Odeszy czy Tiana Major9, w sobotę z płytą wrócił Klarenz, a to nie cały skład weekendowych premier. O najciekawszych piszemy poniżej, wszystkie znajdziecie na plejliście an dole artykułu.


#FridayRoundup

Limbo

Aminé

Republic / UMG

Aminé to tajna broń altrapowego światka. Zadomowiwszy się na spokojnie mainstreamowej szufladce „one-hit wonderów”, konsekwentnie odchodził od letniaków i ignoranckiego trap rapu na rzecz nieco mniej konwencjonalnych, czerpiących ze spuścizny Chicago i Californi rozwiązań. Wynikiem tego kompromisu jest Limbo, będące zdecydowanie jego najbardziej spójnym i przemyślanym wydawnictwem do tej pory. Krążek to kaskada mikrorenowacji utartych formuł, od futuryzacji (i tak już mocno postrapowych) autotunowych sonetów z pogranicza mumble i G-Funkowych gwizdków na „Compensating” z gościnką Young Thuga po samplujące Czesława Niemena „Shimmy” w estetyce przewózki na maksymalnie upgrade’owanych patentach Ol’ Dirty Bastarda. Trudno dopatrywać się w tym rewolucji i kamieni milowych gatunku, ale jako przypomnienie o dzikim potencjale zawodnika z Oregonu sprawdza się fantastycznie. — Wojtek


#FridayRoundup

Shaman!

Idris Ackamoor & The Pyramids

Strut / K7

Idris Ackamoor & The Pyramids dowożą po raz trzeci! Właściwie na tej podstawie można by uznać, że zawsze dowożą. Kto by pomyślał, że kolaboracja wiekowego już przecież szamana jazzu z grupą zafascynowanych brzmieniem afrykańskiego jazzu muzyków reaktywowana w 2010 roku po 35 latach przerwy stanie się jednym z najciekawszych jazzowych projektów nowego milenium. Na nowym krążku zespół robi swoje — łączy pierwszorzędny spiritual jazz z wpływami muzyki afrykańskiej, a awangardowe improwizacje miesza z popowymi refrenami. To jazz jednocześnie inteligencki i ludyczny, idealna proporcja tego co złożone i dalekie z tym co proste i bliskie. — Kurtek


#FridayRoundup

Jaguar

Victoria Monét

Tribe

Zaczynała od pisania piosenek dla Ariany Grande, czy Fifth Harmony. Przeszła przez kilka dobrze przyjętych epek, by finalnie zaprezentować swój oficjalny debiutancki album Jaguar. Podczas procesu tworzenia płyty Victoria Monèt studiowała teksty piosenek Janet Jackson z jej wczesnych lat, dzięki czemu krążek nabrał uwodzicielskiego i seksownego klimatu w stylu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Pomimo zdecydowanego chilloutu w postaci funku, łagodnego disco, czy spokojnych instrumentów obecnych na Jaguar oraz jedwabistego wokalu, Victoria wydaje się pewna siebie i zdecydowana w sprawach, o których śpiewa. W kilku kompozycjach używa mocniejszego języka, aby podkreślić przesłanie. Chociaż album brzmi nieco jednostajnie i za dużo w nim cukru, trzeba przyznać, że jest uwodzicielski i sprawnie łączy tradycyjne R&B z muzycznym indywidualizmem artystki — Forrel


#FridayRoundup

Life After Poza

Klarenz

Klarenz

Klarenz wyłamał się z piątkowego reżimu premier i jego trzeci longplay zatytułowany L.A.P., czyli Life After Poza trafił do słuchaczy w sobotę. Krążek pierwotnie miał być zbiorem luźnych nagrań wydanych po dobrze przyjętym debiucie Poza z 2020 roku, ale ostatecznie zrodził się z tego świeży materiał. Klarenz poza świeżą nawijką sam zadbał także o większość oprawy muzycznej i miks wydawnictwa. Raper wciąż kontestuje rzeczywistość — tę społeczno-polityczną i tę sceniczno-rapową. To hip-hop tworzony z potrzeby przekazania czegoś wbrew trendom i poza pudełkiem — niezależny, nietuzinkowy i niestety z tej przyczyny wciąż niewystarczająco doceniony. — Kurtek


#FridayRoundup

Purple Noon

Washed Out

Sub Pop

Lata mijają, chillwave dla wielu stał się brzmieniem lat już minionych, ale jedenaście lat po swojej błyskotliwej debiutanckiej epce Washed Out wciąż robi swoje. Właśnie ukazał się jego czwarty longplay Purple Noon inspirowany wybrzeżem Morza Śródziemnego i filmem Renego Clémenta z 1960 roku. Washed Out jest jak zwykle rozmarzony, ale na wskroś popowy. Bawi się balladową stylistyką końcówki lat 80. i czyni z tego adekwatny soundtrack na pożegnanie lata. — Kurtek


#FridayRoundup

Marlowe 2

Marlowe

Mello Music Group

Raper Solemn Brigham i producent L’Orange powracają z kontynuacją projektu Marlowe. Panowie podeszli do albumu bardzo ambitnie – brudne, mocno oldschoolowe bity powstały z połączenia sampli z czasów prohibicji i walki o prawa człowieka oraz psychodelicznego rocka z Azji. Świetnie prezentuje się na nich gospodarz, który nie boi się odchodzić od klasycznego rapowania i prezentuje bardzo melodyjne flow. Gościnnie na krążku pojawia się A-F-R-O. Jeśli jesteście fanami pierwszej części, druga z pewnością także przypadnie wam do gustu. — Mateusz


#FridayRoundup

Fixtape

Popcaan

OVO Sound / Warner

Dancehallowy protegowany Drake’a, Popcaan, pomimo bycia jednym z najbardziej charakternych głosów w szeregach OVO, od wydania przełomowego Where We Came From wydaje się regularnie rozcieńczać swoje korzenne, jamajskie brzmienie na rzecz szarej materii mainstreamu. Najwyraźniej widać to na najnowszym mixtapie Fixtape, na którym wpływy przejawiają się nie tylko w zalotnych ucieczkach w stronę trapowej motoryki, ale, przede wszystkim, w niepokojąco częstym przejmowaniu etosu kreującego „vibe music” do wypełnienia playlist na Spotify’u. Jest z resztą czym ję wypychać, bo muzycznych pustych kalorii jest tu ponad godzina, co fantastycznie wpisuje się w streamingowe nawyki konsumowania, ale finalnie składa się na okropnie frustrujące doświadczenie muzyczne. — Wojtek


#FridayRoundup

Last Year Was Weird, Vol. 2

Tkay Maidza

4AD

Tkay Maidza porzuciła trap-M.I.A.-Santigoldowe przyległości z poprzednich projektów na rzecz lekkiego pop rapu, którego można słuchać bez wyrzutów sumienia. Mimo nieco rozmytej produkcji, Last Year Was Weird, Vol. 2 raczy nas kilkoma porządnymi momentami; weźmy choćby taneczny, ale nie prostacki house w „24k”, małe eksperymenty w „Awake” z Jpegmafią, czy arianograndowe chórki w gitarkowym „You Sad” (nie wspominając już singlach, neo-soulowym płaczku „Please Don’t Call Again” i bangerze „Shook”, produkcji Dana Farbera, z ekipy Lizzowego „Tempo”). Wszystko podane bez pretensji, za to z energią, której nie powstydziłyby się wymienione tu wyżej wokalistki. Jeżeli przypadła wam do gustu zeszłoroczna Little Simz i nie wiecie, na kogo postawić w te wakacje, możecie na Tkay Maidzę. — Maja


#FridayRoundup

Pyramid

Jaga Jazzist

Brainfeeder

Dziewiąty album w karierze norweskiego zespołu Jaga Jazzist przynosi nieco zmian. Po pierwsze jest to ich debiut w wytwórni Brainfeeder i przyznać trzeba, że ich kosmiczny jazz idealnie wpasował się w profil labelu dowodzonego przez Fly Lo. Drugą poważną zmianą jest to, że Pyramids jest pierwszym wydawnictwem w historii grupy, który artyści wyprodukowali zupełnie sami. Na czterech zawartych oscylujących wokół jazzu, post-rocka oraz delikatnej psychodelii, zarejestrowanych w zaledwie dwa tygodnie, słyszymy więc naturalny feeling i naturalną siłę, jaką oddziaływają na siebie muzycy, co w efekcie przełożyło się na jeden z najlepszych krążków w ich dyskografii — Efdote


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Retro Victoria Monét personifikuje miłość do siłowni

Retro Victoria Monét personifikuje miłość do siłowni

W dobie Instagrama i wstawianych tam zdjęć wysportowanych sylwetek, czy to uzyskanych ciężką pracą, czy też przy pomocy photoshopa, Victoria Monét postanowiła opowiedzieć swoją historię. Podstawą powstania utworu „Ass Like That” jest niezbyt rezolutna historia miłości artystki do siłowni. Pewnego razu rozpoczęła swoją przygodę z ciężarkami i maszynami, pokochała przy tym swoje ciało. Prezentując swoje wdzięki, które uzyskała, jak zapewnia ciężką pracą, wyśmiewa jednocześnie sztuczne poprawianie gabarytów przez innych. Kawałek jest przyjemny, męska część widowni oglądając tekstowe wideo będzie miała na co popatrzeć, ale poza tym Monét nie może niczym więcej pochwalić się w przedmiotowej materii. Dodam tylko, że „Ass Like That” zwiastuje coś grubszego od Victorii.

Wspólny singiel Ariany Grande i Victorii Monét

Po tym jak Grande wypuściła dwie płyty w ciągu pół roku, zgodnie z własnymi deklaracjami, że marzy jej się swoboda wydawnicza porównywalna z popularnymi raperami, prezentuje nowy singiel. W numerze zatytułowanym „Monopoly” piosenkarkę wspiera wokalnie relatywnie niszowa wciąż w porównaniu do Grande Victoria Monét, która w zeszłym roku wydała całkiem udany podwójny krążek Life After Love. Prywatnie panie ponoć się przyjaźnią, ale media plotkarskie zalała fala spekulacji i plotek w związku z linijką „I like women and men”, która pojawia się w tekście numeru. Sam kawałek ma bardziej trapowy niż popowy vibe i trudno nie odnieść wrażenia, że Grande inspiruje się raperami nie tylko jeśli chodzi o sposób wydawania muzyki, ale też o jej formę artystyczną.

#FridayRoundup: Fatima, José James, Chic, Cécile McLorin Salvant i inni


Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Dziś obrodziło — z nowymi krążkami wracają neo-soulowe diwy Fatima i Marsha Ambrosius, José James oddaje hołd Billowi Withersowi, a utalentowana jazzowa wokalistka Cécile McLorin Salvant — klasyce gatunku. Lil Wayne wreszcie wydaje piątego Cartera


(więcej…)

#FridayRoundup: Black Milk, Victoria Monet, O.S.T.R. i inni

Tym razem w naszym piątkowym podsumowaniu premier płytowych, obok takich weteranów jak Black Milk, Femi Kuti czy O.S.T.R. znajdziecie całe grono młodych utalentowanych artystów wchodzących dopiero na scenę, dla których będą to jedne z pierwszych wydawnictw w karierze. Czy są wśród nich ksywki, które zostaną z nami na dłużej? Przekonajcie się sami sprawdzając nasze zestawienie.


Fever

Black Milk

Mass Appeal Records

Black Milk zrobił sobie cztery lata przerwy od solowej twórczości. W tym czasie trochę się pozmieniało. Raper z Detroit zasilił szeregi labelu Mass Appeal. Wyewoluował także jego styl. Jak podkreślił w jednym z przedpremierowych wywiadów, w przeciwieństwie do poprzednich wydawnictw, które były dość mroczne, zależało mu na stworzeniu bardziej pozytywnego albumu. Singlowe „Laugh Now, Cry Later” miało być jego najmroczniejszą częścią. Jak się jednak okazuje, życie zweryfikowało te plany i ostatecznie Fever stara się te emocje wypośrodkować. Na albumie pojawi się dwanaście utworów wyprodukowanych oczywiście przez gospodarza. Jak wszelkie zapowiedzi mają się do rzeczywistości? Przekonamy się już dziś. — Mateusz


Life After Love, Pt. 1

Victoria Monet

Victoria Monet Music

Młodziutka wokalistka, która ma za sobą support na trasie Ariany Grande, powraca z nową EP-ką zatytułowaną „Life After Love, Pt. 1”. Victoria mierzy się z życiem po rozstaniu i jak sama przyznała na swoim Instagramie, ten projekt stanowi jej pamiętnik, który był formą terapii i szkołą przetrwania po zerwaniu. Wydawnictwo zawiera 9 kompozycji w tym singlowy „Freak”, opublikowany przez artystkę na początku lutego. Utwór zapowiada dawkę solidnego, żeńskiego r&b, a jeśli przypadkiem też zmagacie się ze złamanym sercem to „Life After Love, Pt. 1” siądzie wam idealnie. W planach jest już oczywiście część druga wydawnictwa. — Pat


W drodze po szczęście

O.S.T.R.

Asfalt Records

Ostrego zwykło się nazywać nie tylko jednym z ważniejszych polskich muzyków współczesnej sceny polskiej, ale i tytanem pracy. Mało który krajowy artysta może pochwalić się tak imponującą dyskografią i niesłabnącą od lat popularnością. Wiadomo, przez ten czas wiele się zmieniło — Adama trudno obecnie utożsamić z tym sprzed dekady. Obecnie częściej wspomina o takich wartościach jak rodzina oraz ojczyzna, tematy marihuany czy buntu zostawiając raczej młodszym kolegom. Podobnie jest w przypadku najnowszego krążka O.S.T.R.-a, W drodze po szczęście, na którym Ostry daje się kolejny raz poznać jako dojrzały artysta, a zarazem dobry ojciec i mąż. Płyta ukazuje się już tradycyjnie tuż przed końcem lutego, dwa lata po swojej niezwykle udanej poprzedniczce, Życiu po śmierci. Produkcją albumu zajął się duet Killing Skills, a gramofonami DJ Haem. W drodze po szczęście to piętnaście utworów, a wśród nich również „Słuch”, do którego zrealizowano teledysk w reżyserii Krzysztofa Grajpera.


Worldwide Angel

Bad Gyal

Canada

Jeśli Kali Uchis uwiodła was nie tylko niebiańskim głosem, ale także tropikalnym brzmieniem i hiszpańskimi tekstami, jest szansa, że zainteresuje was najnowszy mikstejp Bad Gyal od jej debiutu pod koniec 2016 roku uważanej za objawienie katalońskiej sceny electro reggaetonu. Choć prawdą jest, że Bad Gyal dzięki naturalnej charyzmie z powodzeniem znacznie wychodzi poza tę umowną ramę gatunkową. Jej muzyka to kolaż karmiony dancehallem, trapem czy alt R&B w połączeniu, które trudno podrobić czy zaszufladkować. Na Worldwide Angel usłyszymy 9 utworów wyprodukowanych m.in. przez El Guincho, Dubbel Dutcha, Florentino czy Jam City. — Kurtek


One People One World

Femi Kuti

Knitting Factory

Legendarny wokalista i kompozytor Femi Kuti — kontynuator i spadkobierca, a przede wszystkim syn słynnego Feli Kutiego wraca z dziesiątą płytą. One People One World ukazuje się dokładnie pięć lat po rewelacyjnym No Place for My Dream. Sam Femi powiedział, że ma nadzieję, że jego nowy projekt „pomaga nam wszystkim w zrozumieniu, że wszyscy jesteśmy jednością na tej samej planecie i naszym obowiązkiem jest bronić pokoju, miłości i sprawiedliwości”. Artysta zawsze słynął z polityczno-społecznego przekazu i wygląda na to, że na najnowszym krążku będzie podobnie, a że jego muzyka jest niesamowicie energetyczna, można się spodziewać, że jeszcze wzmocni ona te treści. Szykujcie się na solidną dawkę afrobeatu. — Dill


Day 69

Tekashi 6ix9ine

ScumGang Records

Nie ma dziś rapera, który wzbudza kontrowersje większe niż Tekashi a.k.a. 6ix9ne. 21-latek o portorykańskich korzeniach, wywodzący się prosto z serca nowojorskiego Bedstuy może być znany polskiemu słuchaczowi m.in. z występu na festiwalu Hip Hop Kemp w 2017 r. Od tego czasu jednak jego sława urosła do niebotycznych rozmiarów, głównie za sprawą 3 głośnych (i ozłoconych) singli „Gummo”, „Keke” i „Kooda” oraz problemów z prawem. ”Krzyczany”, inspirowany screamem styl, tęczowe włosy i otaczanie się swoim gangiem stały się stałą częścią wizerunku Tekashiego i z powodzeniem przyniosły mu olbrzymi rozgłos, a także kontrakt opiewający na 7 milionów dolarów. Day69 to oczywista kapitalizacja tego szumu. Na debiutanckim projekcie rapera usłyszymy 11 utworów, z gościnnym udziałem Offseta z Migos czy Tory’ego Laneza, za których produkcją stanęli Murda Beatz, Dj Spinz czy TM88. Sądząc po dotychczasowych dokonaniach 6ix9ine i trackliście, usłyszymy 11 wersji “Gummo” z różnymi tytułami, ale nikt nie twierdzi, że “Gummo” nie jest soczystym bangerem – Adrian


Ganging

SOB x RBE

SOB x RBE

Na temat czwórki raperów z Vallejo było do tej pory głośno, ale głównie w granicach stanu Kaliforia. Za sprawą znakomitego gościnnego występu na ścieżce dźwiękowej do Black Panther („Paramedic!”) fejm oficjalnie poszedł w świat. W znakomitym momencie powiedziałbym, gdyż dokładnie dwa tygodnie po premierze wspomnianego soundtracku na nasze głośniki trafia nowy długogrający materiał do SOB x RBE. Piętnaście utworów, w tym ciepło przyjęte single „Carpoolin'” i „Anti Social”. Polecam każdemu miłośnikowi hip hopu w wersji made in Cali — zarówno tym kibicującym nowej fali reprezentowanej przez YG i Kamayiah, jak i tym bez trudu wyłapującym nawiązania do Luniz czy Eazy’ego E. – Chojny


Khrysis & Elzhi Are Jericho Jackson

Jericho Jackson

Jamla Records

Tych dwóch panów nie trzeba przedstawiać. Elzhi i Khrysis mają już na swoich polach wyrobioną pozycję, więc wieść o ich wspólnym albumie zelektryzowała fanów jednego i drugiego. Zaszyli się w studio na półtora miesiąca i przez ten czas stworzyli projekt jako Jericho Jackson. Pomysł na nazwę był bardzo prosty. Kojarzycie film Action Jackson? Jego główny bohater o ksywie Action naprawdę nazywa się Jericho Jackson, a akcja dzieje się w Detroit. Khrysis lubi filmy, Elzhi jest właśnie z Detroit, więc wszystko zaczęło im się składać w całość. Podczas długich solowych karier przyzwyczaili nas do wysokiego poziomu swoich płyt, więc jest duża szansa, że i tym razem się nie zawiedziemy. — Dill


Royalty

EarthGang

Dreamville Records

Wydaniem dwóch projektów w końcówce 2017 roku (Rags, Robots) panowie z EarthGang zapewnili sobie mocny start w ekipie Dreamville. Teraz do naszych rąk trafia zamykająca trylogię epka Royalty. Czego się po niej spodziewać? Na pewno dużej ilości pozytywnego vibe’u i specyficznego poczucia humoru. W skład projektu ma wchodzić osiem kawałków, na których obok gospodarzy pojawią się Ari Lennox oraz Mereba. Tych, którzy czekają na longplay, uspokajamy — według zapowiedzi pojawi się jeszcze w tym roku. Biorąc pod uwagę tempo pracy reprezentantów Atlanty, można przypuszczać, że nie rzucają słów na wiatr. — Mateusz

Nowy utwór: Victoria Monét „Trust”

trustmonet
Walentynki walentynkami, miłosne uniesienia, motylki w brzuchu i bukiety kwiatów są super, ale to wszystko po nic jeśli w związku brakuje zaufania. Zdaje się, że moje skromne zdanie w tej kwestii podziela również Victoria Monét w swoim najnowszym utworze „Trust”. W oszczędnym brzmieniowo kawałku na pierwszym planie usłyszycie kojący głos artystki wyśpiewujący prośbę o obdarzenie zaufaniem. Tak więc, życzę Wam, aby nigdy nie zabrakło tego ważnego składnika w Waszych relacjach międzyludzkich oraz aby w jutrzejszym dniu było słodko i nad ziemią, niezależnie czy należycie do związkowców, czy stoicie po drugiej stronie mocy.

Nowy utwór: Victoria Monét „Good Life (Yea Yea Yea)”

vicmonet

Mówią, że miłość dodaje skrzydeł, a wtedy nawet najtrudniejsze zadania i wysiłki zdają się być lżejsze do zniesienia. Chyba coś w tym jest skoro nie tylko o tym mówią, ale także śpiewają, jak np. Victoria Monét w swoim najnowszym utworze „Good Life (Yea Yea Yea)”. Jeśli więc toniecie w oceanie egzaminów, końca sesji nie widać jeszcze na horyzoncie i chwilowo nie macie drugiej połówki, dzięki której unosicie się nad ziemią, polecam dodać ten utwór do playlisty. Delikatny głos oraz subtelne brzmienia z pewnością ukoją nerwy, a siedzenie do późnych godzin nocnych nie będzie już taką udręką.

Nowy utwór: Dr. Dre feat. T.I. & Victoria Monét „Back to Business”

dr-dre-thr

Podczas sobotniej audycji na Apple Beats 1, Dr. Dre zaprezentował zupełnie nowy utwór, który okazał się być odrzutem z zeszłorocznego albumu Compton. „Back to Business”, bo taki tytuł nosi premierowy kawałek, zawiera gościnną zwrotkę T.I.’a oraz wokal Victorii Monét. W tytule wymienieni są także Justus oraz Sly Piper. Dre wspomina początki swojej kariery, a Tip otwarcie czerpie z postaci Doktora inspirację. Przypominam, że album Compton jest nominowany do nagrody Grammy w kategorii Best Rap Album, zaraz obok Kendricka, J. Cole’a, Nicki Minaj i Drake’a.