Wydarzenia

Detox Dra Dre na ukończeniu

Data: 3 czerwca 2011 Autor: Komentarzy:

Od stu lat czekamy na Detox. Kto słyszał poprzednie krążki rapowego doktora nie może nie czekać. W ciągu tego czasu zdążyliśmy się tylko przekonać, że obietnicom bez pokrycia nie ma końca i że Dre próbuje bezskutecznie chwycić aż 3 (słownie TRZY) sroki za ogon: odnieść komercyjny sukces na listach przebojów („score!”), przywołać klimat hip hopu lat 90tych („please, try again!”) i najpewniej (bo wskazywać mógłby na to czas oczekiwania na płytę i liczne pushbacki) – nagrać materiał, który byłby coś wart, powiedzmy, artystycznie. Ale rynek muzyczny się zmienił (gdzie on przespał te wszystkie lata?). Wóz albo przewóz. Nie da się umieścić na dobrej hip-hopowej płycie kawałka z wyjącym w refrenie przypadkowym dziewczęciem – „I neeeeed a doooctoor, dooctoor”. To niemożliwe, moja logika nie dopuszcza takiej możliwości. Co więc szykuje Dr. Dre? Wielką mieszankę wszystkiego z niczym (Nietzschem?), wylansowanie kilku tanich hitów z megagwiazdami popu na listach przebojów, a następnie powolne osunięcie w przepaść mainstreamowego kiczu i ostateczny upadek, jak kilka lat temu Timbaland? Myślę, że nawet mimo dwóch nieciekawych singli Dre ma wizję (zawsze miał) i jeszcze może nas zaskoczyć czymś prawdziwym i (jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi) świeżym! Wg DJa Khalila, który od sześciu lat pomaga Dre przy pracy nad krążkiem, brzmienie albumu jest trudne do zdefiniowania. Dodaje jednak, że to definitywnie brzmienie Zachodniego Wybrzeża, w dodatku dość futurystyczne. Kiedy album się ukaże? Nikt nie ma pojęcia. Ja myślę, że jeszcze sobie poczekamy…

Komentarze

komentarzy