Wydarzenia

Roots Manuva – „Slime & Reason” czyli głowa pełna pomysłów

Data: 11 września 2008 Autor: Komentarzy:

rootsmanuva

No, to dopiero jest okładka. Z recenzji właśnie wydanego krążka Roots Manuvy , którą będzie można przeczytać poniżej, wynika, że także to, co znajduje się pod okładką nie rozczarowuje. Bo liczy się zarówno opakowanie, jak i wnętrze, non?

Za informację dziękujemy portalowi infomuzyka.
infomuzyka_box_430x48.jpg

Od czasu wydanego w marcu 1999 roku genialnego debiutu płytą „Brand New Second Hand” Roots Manuva nigdy nie zawiódł fanów i nie firmował swoim nazwiskiem żadnej słabej płyty. Każda z nich zapisała się w historii muzyki około hiphopowej z Wysp złotymi zgłoskami. „Slime & Reason” właśnie dołączyło do grona wielkich wyczynów Rodneya Smitha (bo tak naprawdę nazywa się Manuva).

Roots Manuva „Slime & Reason”, Big Dada/ Isound Labels

Nowy album Brytyjczyka z jamajskimi korzeniami to szalona podróż przez elektronikę, dancehall, reggae, dub, hip hop, a momentami nawet ambitny pop. Klimat zmienia się co i rusz, sprawiając, że 55 minut z płytą mija bardzo, ale to bardzo szybko.

Jest na „Slime & Reason” kilka kawałków o niesamowicie przebojowym potencjale. Już rozpoczynające album „Again & Again” rozbuja nawet najbardziej opornych, podobnie zresztą jak drugi singiel z albumu – wyprodukowane przez Toddla T „Buff Nuff”. W międzyczasie nasze głośniki na strzępy rozerwie dancehallowa bomba „Do Nah Bodda Mi” i bardzo mocny, syntetyczny „Kick Up Ya Feet”. Fanów połamanej elektroniki, tak charakterystycznej dla debiutanckiego krążka Manuvy, w pełni usatysfakcjonują „Do 4 Self” i „I’m a New Man”. Dopiero ostatni na płycie „The Struggle” wprowadzi nas w spokojniejszy klimat, będąc kapitalną klamrą spinającą w całość ten doskonały materiał.

Co w twórczości Manuvy może się podobać najbardziej to fakt, że zarówno jako tekściarz, wokalista, jak i producent, wciąż się rozwija, dokładając do warsztatu kolejne brzmienia, inspiracje. Jest facetem niezwykle kreatywnym, odważnym, zachowując przy tym to, co charakteryzowało go od samego początku – poczucie humoru, zdrowy dystans do siebie i do świata, oraz tak rzadką zdolność łączenia ambitnego, bogatego repertuaru z przebojowością. Za nowe dzieło dostaje ode mnie do dzienniczka ocenę bardzo dobrą. Nawet z małym plusem!

Andrzej Cała

Komentarze

komentarzy