
Justin Timberlake, ostatnio znany także jako „Beyonce’s single lady” na pewno nie należy do szczególnie alternatywnych wykonawców, ale trzeba przyznać, że jego muzyka popularna nigdy nie schodziła poniżej pewnego poziomu. Ten poziom trzymał zarówno debiutancki „Justified”, jak i jego rozchwytywany w owym czasie następca „FutureSex/LoveSounds”. Poczynając jednak od końca promocji drugiego krążka kariera muzyczna Justyniana obracała coraz mroczniejszy przebieg – najpierw bardzo wątpliwej wartości artystycznej kolaboracja z babcią Madonną w „4 Minutes” i kilka kredytów na jej ostatnim albumie, podobnej jakości, a teraz jeszcze to. Nie żebym sugerował, że nie da upaść się niżej niż nagrywać utwory z Rihanną, w końcu T.I.’owi wyszło to całkiem zgrabnie. Natomiast nagrywać teledyski z Rihanną będąc ledwie dosłyszalnym w utworze, w którego klipie się występuje jest grubą przesadą i zdecydowanie woła o pomstę do nieba. Mimo wszystko Rihanny nie można lekceważyć, zwłaszcza, że przez ostatnie lata stacje radiowe i listy przebojów zdecydowanie zbyt często znajdują się pod jej panowaniem. Po skoku przed państwem nowy klip Rihanny, z gościnnym udziałem Justina Timberlake’a – „Rehab”.


Komentarze