Chodzi oczywiście o Beyoncé i jej 2 nowe teledyski do utworów Diva i Halo. Z okazji tego, że uważacie, iż na temat postaci Beyoncé Knowles-Carter powiedziałam już wszystko (czyżby?) i dlatego powinnam zamknąć się na przynajmniej wieczność, jeśli nie dłużej, to właśnie ja pozwalam sobie zamieścić te teledyski. Wiem, że się cieszycie. Ja również niezmiernie. Na tym właśnie polega magia świąt, non? Ale miało być niby o klipach. Halo to jedna z najlepszych ballad na I Am … . Niestety obrazek tego nie odzwierciedla. Stylizacja troszku trąci tą zaprezentowaną przez Jennifer Lopez w klipie do Baby I Love You. Z Divą jest o wiele lepiej, choć przeciwnie do tego, co zapowiadałby sam tytuł, wcale nie jest tak spektakularnie. Przynajmniej nie tak jak w Single Ladies, a wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc można było oczekiwać czegoś więcej. I ta scena na końcu … Klimatem zahacza nieco o KanYe-Kejnowe Flashing Lights, ale tak naprawdę kojarzy się bardziej z samochodowymi scenami z Crazy In Love. Nigdy nie mówiłam, że mam coś przeciwko auto-plagiatom. Oto aurolka olka olka, a po Divactwo musicie skoczyć.


Komentarze