Jeśli ,,Obamomania” jeszcze Wam się nie przejadła, to dobrze się składa. Jeśli jednak po niecałym tygodniu urzędowania Baracka Obamy na sam dźwięk ,,Obama” przewracacie oczami i zmieniacie kanał, w tej chwili zaprzestańcie dalszą lekturę. Będzie o Obamie! Tak jakby … Jak zapewne wiecie, na wtorkowym balu inauguracyjnym Beyoncé uraczyła świeżo zaprzysiężonego prezydenta USA swoją interpretacją utworu At Last (pisaliśmy o tym tutaj). Niestety wokalistka musiała zostawić swoją Saszę Srogą w domu, czym uniemożliwiła jej wykonanie kultowej, zwłaszcza dla użytkowników serwisu youtube, kompozycji Single Ladies. To zapewne musiała być dla Saszy kara za wydanie w zeszłym tygodniu oświadczenia dla prasy i ujawnienie tytułu piosenki, którą Beyoncé zamierzała wykonać podczas pierwszego tańca Pierwszej Pary. Utwór miał bowiem do końca pozostać tajemnicą. Oczywiście to Sasza jest zawsze wszystkiemu winna, nikt nigdy przecież nie podejrzewałby Beyoncé o taką nadgorliwość, nieprawdaż? To pokazuje, że każdy powinien mieć swoją Saszę, aby móc zwalać na nią różnorakie niekontrolowane chlapnięcia (a czy Ty [tak, Ty] też masz już swoją Saszę?). Wybaczcie tę drobną dygresję. Wracając zatem do braku Single Ladies podczas prezydenckiego balu, nieco odmieniony Barack znalazł sposób, aby sobie z nim poradzić. Ostatecznie odnalazł on w sobie własną Saszę i nagrał takie oto wideo, udowadniając tym sposobem, że jako głowa ponoć najpotężniejszego na świecie mocarstwa, wcale nie jest gorszy od wszystkich innych „youtube’wych” Sasz. All the single ladies!


Komentarze