Wydarzenia

Powtórka z rozrywki. Część pierwsza: „Crazy in Love”

Data: 30 listopada 2012 Autor: Komentarzy:

Jesień w soulowej misce obfituje w sporo ciekawych nowości, jedną z nich jest cykl Powtórka z rozrywki gdzie znane czarne brzmienia, soulowe klasyki ulegną całkowitej przemianie w interpretacjach przeróżnych artystów, czasem artystów z zupełnie innej muzycznej krainy. Na pierwszy ogień wrzucam nie byle kogo, mianowicie samą Beyonce. W oczekiwaniu na koncert Bee w Polsce, a także premierę piątego albumu, planowanego na przyszły rok prześwietlam wielki przebój artystki „Crazy in Love”.

Szalone, funkujące „Crazy in Love”, od tego wszystko się zaczęło. Pierwszy singiel z debiutanckiego krążka Beyonce, pierwszy tak ogromny sukces na solowej ścieżce, pierwszy numer jeden Billboard 100 i dziesiątki nagród i odznaczeń. Klasyk, który już przeszedł do historii muzyki. I choć klasyków i dzieł idealnych ruszać się nie powinno, czego dowodem są raczej nieudane przeróbki szlagieru Bee to interpretacja jaką zaprezentował Antony Hegarty lider zespołu Antony & the Johnsons obala ten mit. Nieco intrygująca wersja ekscentrycznego wokalisty znajdzie zapewne wielu krytyków. Dramatyczny, nieco teatralny wręcz histeryczny ton jaki wprowadza Antony nadaje jednak zupełnie inne znaczenie znanej wszystkim kompozycji. Chamber pop po którym tak swobodnie porusza się muzyk powoduje, iż jeden z największych klasyków r’n’b, wyciągnięty z szalonej, gorącej letniej imprezy przeradza się w miłosny, skuty grubą warstwą lodu krzyk. Heagarty po prostu pięknie maluje nam poemat wrażliwego mężczyzny, zupełnie inaczej niż w to było w interpretacji Beyonce. Bardzo ciekawe. Warto sprawdzić.

Komentarze

komentarzy