90º
90º: Paula Abdul – „Opposites Attract”
Pamiętacie jeszcze nasze przejażdżki po klipach lat dziewięćdziesiątych? Przepraszamy, że zaniedbaliśmy ten dział – moja w tym wina. Reaktywacja nastąpi jednak z błahej przyczyny. Ja – notoryczny „rzucacz” palenia, obejrzałem niechcący fragment jednego z durnych programów na MTV i o mały włos nie pobiłem rekordu w wypaleniu największej ilości Lucky Strike’ów w mojej karierze pod rząd. Pierwszy był na uspokojenie, kolejne dwa wspomagały szereg autorefleksji i retrospekcji. Czwartego nie dokończyłem, bo mój pies chciał za wszelką cenę dopaść cztery razy większą bernardynkę. Przeciwieństwa się przyciągają, pomyślałem. Tym sposobem, pobudzona część „wspomnieniowa” mego mózgu w moment przywołała pewną czarnowłosą piękność i niejakiego rozwydrzonego kota. (więcej…)
90º: Diana King – „L-L-Lies”

Z hitami lat dziewięćdziesiątych jest często niemały problem. Niby wszystkie kojarzysz – pamiętasz teledysk, nucisz refren, itd. Jak Cię jednak ktoś spyta o nazwę wykonawcy/utworu nierzadko przybijasz piątkę z własnym czołem i przeklinasz dziury w pamięci, odpowiadając: „daj mi chwilę, za sekundę sobię przypomnę” (więcej…)
90º: George Michael – „Fastlove”

Cholernie tęsknie za czasami, kiedy włączając stacje muzyczne spodziewaliśmy się szeregu teledysków, konkretnych notowań, ciekawych wywiadów itp. Wiadomo – to, czym nasiąknęliśmy za młodu, chcąc nie chcąc wpłynęło na nasze późniejsze wybory i gusta. Błogosławiony YouTube daję mi możliwość odgrzebania wszelkich hitów, które w jakiś sposób głęboko zakorzeniły się w mojej korze mózgowej. Zapraszam zatem do cyklu, który będzie miał za zadanie prezentować mniej lub bardziej zapomniane single z pogranicza popu (który de facto wiele czerpał z soul’owych interpretacji) z ostatniej dekady XX wieku. Dedykowane wszystkim, którzy mieli szczęście dorastać w latach dziewięćdziesiątych oraz tym, którzy nie przechodzą obojętnie wobec dobrych dźwięków.
(więcej…)
90º – Monica: „The First Night”
W cyklu „90 stopni” (90º) powracać będę wspomnieniami (jak na najstarszego członka redakcji przystało) do złotej ery contemporary R&B czyli mojej ulubionej ery w czarnej muzyce. Od początku lat 90-tych przez ponad dekadę nurt R&B przeżywał swój renesans a na scenie urban pojawiła się ogromna liczba artystów, którzy połączyli klasyczne brzmienie rhythm and bluesa z hip hopem i muzyką taneczną. Golden age R’n’B trwał mniej więcej do roku 2001 kiedy to na scenę wkroczyły takie współczesne gwiazdy jak Erykah Badu, Jill Scott, Destiny’s Child czy Alicia Keys. Co zatem działo się w czarnej muzyce tuż przed nimi? Lata 90-te i początek lat 2000-nych to kopalnia singli, zespołów i muzycznych perełek, które spróbuję sobie i wam przypomnieć w ramach tego cyklu. Sprawdzimy też, w miarę możliwości, co dzieje się z tymi artystami obecnie.
Przy okazji chciałam zapowiedzieć, że powrotów do przeszłości szykuje się więcej, a wszystko za sprawą nowych członków redakcji. Kolejne cykle typu „throwback” już wkrótce na naszej stronie.

