aesop rock

Recenzja: Malibu Ken Malibu Ken

Malibu Ken

Malibu Ken (2019)

Rhymesayers Entertainment

There’s something you should probably know before we go too far / My neighbor found a mushroom growing inside of my car — Aesop Rock bez żadnych skrupułów wciąga słuchaczy w swoją indywidualistyczną, w pewnym sensie nieosiągalną rzeczywistość. Rzeczywistość, w której jako tytułowy Malibu Ken kreśli wielopłaszczyznowy, naturalistyczny portret jednostki na tle społeczeństwa. Pod tym szyldem, razem z Tobacco, amerykańskim producentem i muzykiem elektronicznym, wydali w tym roku swój pierwszy wspólny projekt, o którego stworzeniu myśleli od wielu lat, odkąd tylko się poznali. W kontekście owej płyty trudno wyobrazić sobie lepsze połączenie — charakterystyczne flow Aesa na 8-bitowo brzmiących, powykręcanych podkładach od Tobacco porównać można właśnie do groteskowej wizji świata widzianego oczami Kena. Świat ten z jednej strony jest odrażający i destruktywny, z drugiej jednak w osobliwy sposób sympatyczny, a przede wszystkim komfortowy. Razem udało się duetowi stworzyć interesujący album (choć w żaden sposób nie przełomowy) — surowy i trudny, a jednocześnie niezwykle barwny, zabawny i treściowo pełny niuansów.

Najistotniejszy staje się tutaj storytelling Aesopa. Raper płynnie podejmuje kolejne refleksje, stopniowo wprowadzając słuchaczy w swoją koncepcję — Every day I wake up in a gallon of sweat / Puke blood, hit the shower, turn to Malibu Ken („Corn Maze”). Przedstawia siebie jako wyobcowanego obserwatora, który z perspektywy w ironiczny sposób odnosi się do wszystkiego, co go otacza. Robi to nie tylko opowiadając o przerysowanej codzienności, ale także wykorzystując znane mu historie. „Acid King” na przykład, pierwszy singiel promujący album, nawiązuje do postaci budzącego strach 17-letniego Ricky’ego Kasso, uzależnionego od narkotyków metalheada, który w ’84 zabił swojego kolegę, a następnie popełnił samobójstwo. Jeszcze ciekawiej wypada „Churro”, w którym Rock zwraca uwagę na brutalną dwoistość natury. Pretekstem do rozważań staje się tu autentyczna historia pary bielików amerykańskich, które do swojego gniazda, aby nakarmić młode, przyniosły… kota. Konkluzja jest prosta — We overlook the fact that while sometimes a cat’ll eat a bird / Sometimes a bird’ll eat a cat like it’s a fuckin’ churro.

Przy tym Aesop Rock niejednokrotnie podkreśla świadomość swoich umiejętności, a autotematyzm staje się nieodzownym wątkiem na albumie. Jego teksty są metaforyczne, bogate, pełne wielokrotnych i nieoczywistych rymów. W „Sword Box” swoją pracę porównuje do sztuczek wykonywanych przez magików — And for my next trick / I’ll make a dollar bill climb out your wallet / Disappear and reappear inside my pocket / I never really do these things twice / But if y’all ask nice I just might, co jest zresztą interpolacją otwierających słów utworu Danny’ego Browna „Greatest Rapper Ever”. Aes od wielkich gwiazd trzyma się jednak z daleka, tak samo jak od reszty społeczeństwa. Jako outsider zdaje się od niego odstawać, jedynie w krytyczny sposób analizując obserwowane w mediach postawy. Zauważalne są również aluzje do postaci Donalda Trumpa. Poczynając od karykaturalnej kreskówkowej okładki, po dwuznaczny wydźwięk otwierającego album „Corn Maze”. Możemy w takim razie zadać pytanie, dlaczego Aesop Rock swoich przekonań nie wyraża głośno i jednoznacznie. Spieszy więc sam z wyjaśnieniem — I know the goal is split the chrysalis wide / I’m only in it to hide, come on.

Aesop Rock w pierwszym singlu zapowiadającym nowy krążek Blockheada

Reprezentujący Nowy Jork, znakomity producent działający pod pseudonimem Blockhead, już 18 stycznia dostarczy nam swój nowy krążek zatytułowany Free Sweetpants. W odróżnieniu od jego poprzednich wydawnictw, które zawierały instrumentalne kompozycje, tym razem artysta postawił na współprace z raperami. Na albumie pojawią się m.in. takie nazwiska jak Open Mike Eagle, Homeboy Sandman, Breezly Brewin oraz Aesop Rock, który to miał już nie jedną okazję, aby położyć swoje zwrotki na dziełach beatmakera, a efekty tego, za każdym razem były wyśmienite. Nie inaczej jest i tym razem, bo dwójkę tą słyszymy w pierwszym singlu zatytułowanym „Kiss The Cook”. Połamane bębny i bardzo melodyjny sampel, stanowią świetną platformę, dla jak zwykle skomplikowanego technicznie i lirycznie rapera. Przekonajcie się zresztą sami.

Nowy album: Aesop Rock The Imposible Kid

jackfb_b

Co może łączyć Aesop Rocka oraz Beyoncé? Nie, nie jest i nigdy nie będzie to wspólny numer. Oboje zaprezentowali swoje najnowsze albumy w formie filmu. Lemonade widział już pewnie prawie każdy i już po klipach z poprzedniego albumu wiadomo było, że będzie to wizualne mistrzostwo. To, co zaprezentował reprezentant Rhymesayers to jazda, jakiej nikt by się nie spodziewał. Otóż w akompaniamencie utworów z bardzo udanego albumu The Imposible Kid, oglądamy przeróbkę klasycznego filmu Stanleya Kubricka zatytułowanego Lśnienie. Jakby tego było mało, przeróbka ta zrobiona jest za pomocą ręcznie wykonanych kukiełek. Kolejne sceny filmu i Jack (którego w oryginalnym filmie gra rewelacyjny Jack Nicholson) popadający w coraz większy obłęd, wykonani są w bardzo prosty sposób, a celowe błędy i niedociągnięcia przy kręceniu tego dzieła przyprawiłyby pewnie o palpitację serca nie jednego studenta filmówki. Sam pomysł i mimo wszystko mnóstwo pracy należy jednak docenić. O żadnych niedociągnięciach nie można mówić za to w przypadku znakomitej warstwy muzycznej. Album trafia do sprzedaży w najbliższy piątek i już teraz można stwierdzić, że będzie to jedna z mocniejszych pozycji tego roku. Przekonajcie się zresztą sami.

Nowy teledysk: Aesop Rock „Blood Sandwich”

Ten to ostatnio ma klipy. Jak nie kroją mu mózgu, to znowu bezduszny człowiek morduje niczemu niewinne zwierzę. Wszyscy wrażliwi fani mogą jednak wybaczyć to, co się dzieje w swoją drogą bardzo ciekawych i świetnie zrealizowanych klipach, bo Aesop Rock zawsze wynagradza to znakomitą ścieżką dźwiękową. W swoim najnowszym numerze promującym zaplanowany na 29 kwietnia album The Imposible Kid wspomina dwie historie, które przytrafiły się jego braciom, co jest tak naprawdę pretekstem do odzyskania straconego jakiś czas temu kontaktu. Dokładnie tak jak zapowiadał, dostajemy tu bardzo dużo osobistych wątków i rozliczeń z przeszłością. Warstwa muzyczna to jak zwykle powalający, bogaty w brzmienia i świetne bębny beat, który wyprodukował sam Aesop. Do takiej jakości akurat zdążył nas już przyzwyczaić.

Nowe EP: Homeboy Sandman & Aesop Rock Lice

rock500x500

Dwaj ulubieńcy wszystkich undergroundowych głów, czyli Aseop RockHomeboy Sandman,  połączyli swoje jakże odmienne style i z zupełnego zaskoczenia wypuścili darmową epkę zatytułowaną Lice. Pięć numerów na niej zawartych wyprodukowali DJ Spinna, Optiks, Blockhead oraz Alex Apex Gale. Całość dostępna będzie fizycznie jedynie w limitowanej edycji podczas przyszłorocznej trasy koncertowej, więc szanse na to, że postawimy na półce krążek ze świetną okładką, którą stworzył na potrzeby projektu Jeremy Fish spadają niemal do zera. Jeżeli jednak koniecznie chcecie wydać na nich jakiś cash, to raperzy w podziękowaniu za album polecają umieścić ją na kontach tych oto organizacji: cityharvest.org | prepforprep.org . Całość pobrać natomiast można ze strony Stones Throw Records.

Nowy utwór: Atmosphere feat. Blueprint & Aesop Rock „This Lonely Rose”

atmom

Dopiero co pisaliśmy o koncercie z okazji 20 rocznicy działania wytwórni Rhymesayers oraz reedycji albumu Atmosphere. Celebrowania ciąg dalszy. Tym razem w postaci zupełnie nowego numeru, w którym oprócz Sluga na mikrofonach udzielają się jeszcze Blueprint oraz Aesop Rock. Po takich ksywkach nie należy spodziewać się słabych czy nawet średnich zwrotek, a fajny lekko podfunkowany instrumental Ant’a (który fani zespołu mogą już kojarzyć z końcówki ich starszego utworu I Don’t Need No Fancy Shit), tworzy dla nich znakomitą platformę. Dorzucamy do tego cuty, za które odpowiedzialny jest Plain Ole Bill, oraz fakt że G Koop dograł kilka instrumentów i w efekcie mamy ponad 4 min prawdziwego hip hopu. Po cichu liczymy, że to nie ostatni taki prezent.