album
Nowy album Hil St. Soul – Black Rose
Hil St. Soul tworzą 2 osoby, pochodząca z Zambii wokalistka Hilary Mwelwa oraz jej muzyczny partner Victor Redwood Sawyerr. Zespół ma na swoim koncie 3 albumy „Soul Organic” (2000), „Copasetik & Cool” (2004), „SOULidified” (2006). Szczególnie ten ostatni sprawił, że stali się cenioną grupą na soulowej scenie. Chyba każdy z nas kojarzy taką perełkę jak chociażby „Hey boy„. Po dwóch latach będziemy mieli okazję usłyszeć ich znowu na nowym albumie zatytułowanym „Black Rose„, który w sklepach ukarze się 6 października. O krążku mówi się, że jest unikalną mieszanką soulu, hip hopu i elementów akustycznych. Zapowiada się ciekawie prawda?
Niedawno ukazał się klip do pierwszego singla z płyty, utworu „Sweetest days” w którym Hilary wspomina swoje dzieciństwo. Jest strasznie chilloutowy i spokojny, mi sie podoba.
Co kupisz podczas koncertu Jill w W-wie
Jakiś czas temu pytaliście się, jakie dokładnie płyty Jill będzie można zakupić podczas jej warszawskiego koncertu, który już za mniej niż dwa tygodnie (tak w ogóle, to jak Wasz poziom ekscytacji? Mój szczególnie podskoczył po obejrzeniu Jilly na zeszłotygodniowym rozdaniu nagród BET) Na pewno będzie można zaopatrzyć się w jej ostatni album The Real Thing. Do tego będzie dostępna płyta Collaborations, będąca podsumowaniem współpracy z innymi artystami. To tu znajduje się genialny cover Good Morning Heartache, który swoją trąbką upiększył Chris Botti. Na koncertowym bazarku będzie również dostępne DVD, które jest rejestracją koncertu wokalistki nagranego w Paris!Paris! w 2007 roku. Chyba pora zacisnąć pasa. 9 lipca tuż tuż.
Niebezpieczne kierunki?
Radio to nie był żart. Musiq naprawdę zamierza wydać TO na swoim piątym albumie. Niepokoi mnie kierunek, który obiera ten świat. Ale nie wszystko stracone. Musiq przygotowuje bowiem jeszcze bożonarodzeniowy album. Musiq na Święta ma sens. To może być coś wyjątkowego, o ile pozbędzie się on tego crunk robaka, którego jakoś nieszczęśliwie udało mu się połknąć i przerobić w Radio.
Z innych dziwaczności, Lindsay Lohan, najsłynniejsza gwiazda na odwyku, która ostatnio weszła w bardzo trendy lesbijski związek z siostrą Marka Ronsona, ma w planach zaszczycenie nas swoją kolejną płytą. O, dobry Xenu, miej litość! W pracy nad płytą laureatki Złotej Maliny mają pomagać Akon, StarGate, Bloodshy & Avant oraz koleś o lodówce pełnej zamrożonych kawałków, czyli Pharrell. Krążek zatytułowany Spirit In The Dark ma trafić do sklepów 4 listopada. Zwiastować go będzie utwór Playground nagrany wspólnie z Pharrellem. Kawałek trafi do rozgłośni radiowych we wrześniu. Quo vadis, Pharrellu? Bo wiadomo, że sławosucz Lindsay zmierza po jeszcze więcej uwagi i sławy.
Naprawdę vintage Saadiq
Raphael Saadiq intensywnie pracuje nad swoim kolejnym albumem. Płyta, która zostanie wydana przez wytwórnię Columbia, nie ma na razie tytułu. Będzie to pierwsze solowe wydawnictwo muzyka od czasów krążka Ray Ray z 2004 roku, który mocno inspirował się funkującymi brzmieniami lat ’70-tych. Tym razem Pan Saadiq zamierza zabrać nas wehikułem czasu jeszcze o dziesięć lat do tyłu. Styl lat ’60, dźwięki Motown będą zatem grały pierwsze skrzypce na nowym dziele multiinstrumentalisty i producenta. Ostatnio zdaje się, że prawie wszyscy rzucili się na rycykling tego dziesięciolecia. Jakoś nie mogę mieć do nich żalu, bo lata ’60 to moim zdaniem jeden z najbardziej fascynujących i inspirujących okresów w historii. Ta muzyka, filmy, ciuchy, ten décor ! JFK, Jackie Kennedy i Onassis ! ’68, który akurat w Polsce był zbrodnią, ale poza jej granicami jawi się jako prawdziwy fenomen. Można by tak dalej mnożyć. I jako że wycieczki w czasie nie są zbytnio możliwe, zostaje nam jedynie recyklowanie. Sprawdźcie, jak na podstawie 2 nowych utworów lata ’60 wyglądają w ujęciu Raphaela Saadiqa. Ja jestem kupiona. Saadiq ,,odkurza” te czasy fantastycznie i z klasą. Czekam na całość.
Raphael Saadiq Love That Girl
[audio:saadiq2.mp3]
Raphael Saadiq Like It (Steve Wonder gra tu na harmonijce! Ray Parker, Jr. rozpoczyna pierwszą zwrotkę)
[audio:saadiq1.mp3]
Common anonsuje, że nie przyjedzie
Jak już zapewne wiecie, premiera ósmego długogrającego albumu Commona została przełożona na 23 września. To oznacza, że do Wrocławia raper przyjedzie bez nowej płyty. Tu złe informacje się jednak nie kończą. Bowiem … Common w ogóle nie przyjedzie do Polski. Jak podają oficjalne źródła: W związku z głębszym zaangażowaniem się Commona w aktywność na polu aktorstwa artysta ten musiał odwołać europejskie wizyty. Zgadza się, nie będzie koncertu Commona. Na jego miejsce przyjedzie za to Talib Kweli. Ale nie czas na łzy! 8 lipca Common wyda zatytułowaną Announcement EP epkę, która będzie dostępna w postaci cyfrowej. Jednym z utworów tam umieszczonych będzie utwór Annoucement, w którym eks-Commonowi Sensowi towarzyszy Pharrell. Wyszło całkiem pozytywnie, ale chyba nie tyle, by pocieszyć się nieobecnością rapera w naszym kraju. Sprawa jest poważna, moi mili. Muzyczna przyszłość tegoż artysty spędza mi sen z powiek. Zwłaszcza jego deklaracja dotycząca tego, że wielką inspiracją w procesie powstawania krążka były częste wizyty w klubach. Wiecie, są różne kluby. Lepsze i gorsze. W różnych klubach jest różna muzyka. Fajniejsza i słabsza. Do jakiego klubu poszedł Common? Na pewno nie pójdzie do żadnego wrocławskiego.
Common ft. Pharrell Announcement
[audio:common.mp3]
Dziadek Al kopie tyłki młodzianom
Najprawdopodobniej to nie żaden młodzian, a dziadek Al Green (rocznik 1946!) nagrał najbardziej soulową płytę ostatnich miesięcy. Siadajcie, wszyscy mizdrzący się chłopcy i wyginające w pół dziewczęta! Lay It Down przypomina o tym, o co tak naprawdę powinno chodzić w muzyce wychodzącej z duszy. Nad produkcją tego międzypokoleniowego dzieła czuwali Questlove z The Roots i James Poyser. Aby dziadek Al nie czuł się za bardzo samotny podczas nagrań, do studia zaproszono młodych artystów, dysponujących nie tylko ciekawymi głosami, ale i osobowością. I tak w nagraniach wzięli udział Corinne Bailey Rae, John Legend oraz Anthony Hamilton. Chórki zaśpiewała natomiast Jaguar Wright. Całe towarzystwo musiało szybko się złapać wspólny język. I nie myślcie, że młodzi musieli podtrzymywać starszego pana. O, nie. Al jak najbardziej dotrzymuje kroku młodemu pokoleniu, o ile ich nawet nie wyprzedza. To musi być zasługa tych starych, dobrych genów. Lay It Down to żaden comeback, ani tribute album. To regularny krążek dojrzałego artysty, który zaprosił do współpracy młodszych kolegów, aby nadać produkcji jeszcze więcej smaku i finezji. O powstawaniu płyty, bardzo spontaniczno-improwizacyjnym zresztą, ciekawostkach z nim związanych (Questlove przestudiował wszystkie stare albumu Ala pod względem realizacji dźwięku ! To się nazywa odrobić pracę domową.) mówi poniższy filmik. Al jest git, non? Taki do typ do kradzenia z nim koni. Fajnie zobaczyć także jak zwykle przeuroczą Corinne. Za każdym razem, gdy widzę te jej sukienki, mam zamiar zorganizować napad na jej szafę. A więc, Wy teraz oglądacie, a ja wracam do słuchania.
Na deser mam dla Was jeszcze Ala w wersji vintage, tak by było wątpliwości z kim mamy do czynienia. Skubany geniusz !
Lil Wayne na szczycie
Lil Wayne na szczycie szczytuje sobie i świętuje sprzedanie miliona egzemplarzy albumu Tha Carter III w pierwszym tygodniu od jego premiery. Zaznaczmy, że dzieje się to w czasie, gdy m.in. z powodu piractwa internetowego, nakłady płyt dramatycznie spadają. Pochodzący z Nowego Orleanu artysta swoim wynikiem pobił kolejno Mariah Carey i Ushera, do których uprzednio należało najlepsze otwarcie tego roku. To także największa tygodniowa sprzedaż od czasów 50 Centa-Grosika i jego Massacre. Lil Wayne na swoje konto może przypisać sobie również pobicie Kanye Westa i jego zeszłorocznego Graduation z zaledwie (?) 957,000 kopiami. Kto by pomyślał ! Choć to dobrze, że w końcu płyty sprzedają raperzy, którzy autentycznie potrafią rapować. Pardon, Kanye. Sory Batory, Grosiku.
Nowa piosenka Ciary: „Supernatural”
Właśnie pojawiła się w sieci najnowsza piosenka Ciary. Strasznie lubię tę dziewczynę i znowu mnie nie zawiodła! „Supernatural” jest świetnym, szalenie zmysłowym utworem. Produkcją zajął się Ne-Yo, któremu – przyznaję to z bólem – te produkcje wychodzą (i to wcale nie bokiem). Czy ten kawałek będzie pierwszym singlem? Na razie nie ma na ten temat informacji, ale ja nie miałabym nic przeciwko! Trzeci album Ciary „Fantasy Ride” ukaże się na rynku już we wrześniu tego roku. A właściwie nie tylko trzeci, ale też… czwarty i piąty. Jak to możliwe? Panna Harris postanowiła wydać trzy mini-płyty naraz (zawierające po ok. 5-6 piosenek), a każda z nich ma być utrzymana w zupełnie innym klimacie. Na „Groove City” znajdą się seksowne, zmysłowe utwory w stylu „Promise” (obstawiam, że „Supernatural” też pochodzi z tego mini-krążka); „Crunktown” przyniesie nam imprezowe, crunkowe kawałki, które były tak charakterystyczne dla jej debiutu „Goodies”; zaś trzeci dysk „Kingdom Of Dance” ma zawierać taneczne piosenki w stylu up-tempo i house (coś ten house mi się nie widzi, ale skoro Rihannie udało się zrobić świetne „Don’t Stop The Music”, to w Ciarę wierzę tym bardziej). Poniżej możecie posłuchać rewelacyjnego „Supernatural”!
Ciara – Supernatural
[audio:supernaturalciara.mp3]
Jeszcze co do samej Ciary, to niedługo usłyszymy ją na featuringu u Nelly’ego w kawałku „Stepped On My J’s” (teledysk właśnie powstaje) oraz zobaczymy w filmowej wersji musicalu „Mama, I Want To Sing!”. Zdjęcie powyżej pochodzi z najnowszego numeru Blendera.
Keri Hilson solo i z Nasem
Keri Hilson, protegowana Timbalanda, stała współpracowniczka Nate’a „Danja” Hillsa i Polow Da Dona nareszcie wydaje swój debiutancki album „In A Perfect World”, którego premiera odbędzie się we wrześniu tego roku. Pierwszym singlem z płyty będzie kawałek „Energy”, do którego okładkę widzicie powyżej. Nie jestem zachwycona tym wyborem. W porównaniu do wcześniejszych kawałków Keri, ten song to straszny szit. Mam nadzieję, że jeśli powstanie teledysk, to zrekompensuje nam jakość piosenki. Oczywiście nie twierdzę, że „Energy” to badziewny utwór w ogóle, ale wiem po prostu, na co stać jest pannę Hilson. Tutaj prezentuje nam ona swoją przesłodzoną stronę a’la Mariah Carey, a ten podkład niejakich The Runawayz mnie dobija, brzmi jak komar i piszczy niczym opony hamującego samochodu. Ech…
Posłuchaj: Keri Hilson „Energy”
Keri, która jest nazywana królową featuringów, wspomogła swoim wokalem Nasa na jego pierwszym singlu z nadchodzącej płyty, której premiera nastąpi 1 lipca. Nie wiem za bardzo, o co chodzi z tytułem albumu, gdyż jak widać na poniższej okładce, widoczny jest tylko napis „Nas” i plecy pana Jonesa. Są dwie opcje: albo album zwie się „Nas”, albo N ma znaczyć „Nigger”. Szczerze mówiąc mało mnie to interesuje, skupmy się lepiej na singlu „Hero”. Całkiem miły banger z przekazem, jak to lubi Nas, ale mam wrażenie, jakbym takie kawałki słyszała już wielokrotnie. Keri Hilson nie bardzo się tu wybija, zaś podkład produkcji Polow Da Dona zaczyna mnie już wkurzać – wszystkie jego bity mają w sobie coś dla mnie denerwującego. Zresztą, sami posłuchajcie i oceńcie.
Posłuchaj: Nas ft. Keri Hilson „Hero”
Okładka nowej płyty Nasa:
I tak w ramach ciekawostki okładka albumu „Father” z 1998 roku, który wydał rapujący po angielsku, mieszkający w Niemczech i pochodzący z Ghany niejaki Nana, pewnie wielu z Was pamięta jego hity „Lonely” i „He’s Comin'”. Widzicie jakieś podobieństwa?
Nowy teledysk: Dwele – I’m Cheatin
Na szczęście dla wszystkich, którzy lubią nowy dobry męski soul jest Dwele. Na szczęście szybko wydaje płytę. Oto teledysk do pierwszego singla „I’m Cheatin”. Próbek reszty utworów dostarczyła wam niedawno Lejdi K. Trzecia płyta artysty zatytułowana „Sketches of a Man” w amerykańskiej dystrybucji od 24 czerwca.









