bilal
Nowy utwór: Common feat. Bilal „Home”

Czwarty listopada nadchodzi wielkimi krokami i to właśnie wtedy premierę będzie miał jedenasty w karierze album Commona — wyprodukowany w całości przez Karriema Rigginsa z lekką pomocą Roberta Glaspera Black America Again. Do tej pory poznaliśmy już trzy kawałki z tego wydawnictwa, a niedawno pojawił się czwarty. „Home” to kolejny utwór zdecydowanie mocno podgrzewający temperaturę przed datą wejścia krążka na półki sklepowe i następny, który sprawia, że nie mogę się doczekać aż pierwszy raz posłucham całości. Ale spokojnie, spokojnie… Trzy głębokie wdechy i wydechy… Jeszcze trzeba troszkę poczekać. Aha i znowu gościnnie na wokalu pojawia się Bilal.
Jako ciekawostkę i żebyście byli na bieżąco warto podać, że Common wypuścił ostatnio swoją wersję jednej z najbardziej przejmujących piosenek z A Seat at the Table Solange, czyli „Cranes In The Sky”. Do sprawdzenia tutaj. Poza tym będzie producentem serialu 93 Til Infinity robionego dla FOX. Ma opowiadać o raperze z lat 90-tych, który stara się odnaleźć w dzisiejszych czasach i zastanawia się co zrobić ze swoim życiem. Może być ciekawe.
Nowy utwór: Common feat. Bilal „Letter to the Free”

Premiera Black America Again Commona już za chwilę, a dosłownie wczoraj ukazał się kolejny kawałek promujący to wydawnictwo. „Letter to the Free” to przejmujący numer z gościnnym udziałem Bilala, w którym swoje palce chyba znów maczał Robert Glasper, oczywiście do spółki z Karriemem Rigginsem — głównym producentem albumu. Jeśli oglądaliście rewelacyjny występ Commona w Białym Domu w ramach serii Tiny Desk Concert, mogliście już usłyszeć ten track na żywo. Po wszystkich dostępnych na razie utworach mam wrażenie, że szykuje nam się najlepszy album Commona od czasów Be, ale poczekajmy do 4 listopada…
A tu do odsłuchu jeśli nie macie konta na Spotify.
Odsłuch: Josef Leimberg Astral Progressions

Zastanawiacie się kim jest Josef Leimberg? Lista artystów, z którymi współpracował jest bardzo długa. Wspomnę tylko Snoop Dogga (sprawdźcie „Pimp Slapp’d” na Paid Tha Cost To Be Da Bo$$), Erykę Badu, SA-RA Creative Partners i Robina Thicke. Ostatnio wydatnie udzielał się na To Pimp A Butterfly Kendricka (razem z Terracem Martinem jako LoveDragon). Jego trąbki można posłuchać w otwierającym krążek „Wesley’s Theory”, ale też między innymi w „These Walls” i „How Much a Dollar Cost”. Jeśli chodzi o west coast, ma już wyrobioną markę jako producent i instrumentalista. Teraz przyszedł czas na pierwszy w pełni autorski projekt. Jak sobie tak słucham Astral Progressions, a jeszcze nie doszedłem do końca, jest bardzo jazzowo i soulowo. Gościnnie da się usłyszeć Georgię Anne Muldrow i Bilala. Jest też Kurupt, wspomniany Terrace Martin, Miguel Atwood Ferguson i uwaga, uwaga… Kamasi Washington! Nie ma potrzeby więcej pisać. Posłuchajcie sami.
Common i premierowe numery prosto z Białego Domu

Człowiek chce uciec jak najdalej od polityki a tu nawet jedną z fajniejszych serii, czyli Tiny Desk Concert przenoszą z klimatycznego biura Boba Boilena, wprost do Białego Domu. Pisząc całkiem poważnie, odbywa się tam właśnie festiwal South By South Lawn gromadzący twórców, organizatorów, innowatorów i artystów, którzy poświęcają swoją energię na poprawienie jakości życia innych. Z tej okazji w ramach wspomnianej wyżej serii koncertów, wystąpił Common. Jakby tego było mało, otoczył się gromadą muzyków, wśród których znalazły się m.in takie postacie jak Robert Glasper, Bilal czy odpowiedzialny za brzmienie nadchodzącego albumu Karriem Riggins. To wciąż nie koniec atrakcji, gdyż ta zacna ekipa wykonała aż trzy premierowe utwory, które jeszcze bardziej zaostrzają apetyty na zbliżające się wydawnictwo.
Nowy teledysk: Bilal „I Really Don’t Care”

Nowy teledysk: Adrian Younge feat. Loren Oden „Sittin’ By The Radio”

Całkiem ładnie otworzy nam się ten przyszły rok. Najpierw info o albumie o Malibu LP, którym zaszczyci nas Anderson .Paak, a teraz do listy tego, na co czekamy najbardziej dopisujemy Something About April II, czyli album, który firmuje swoim nazwiskiem Adrian Younge. Ostatnimi czasy namieszał on sporo szczególnie w hip-hopowym światku, czego efektem był album z Ghostface Killah oraz współpraca z PRhyme. Na mającym się ukazać 22 stycznia krążku, powraca do klimatów pełnych analogowych brzmień, żywych instrumentów, w których główną rolę odgrywać ma soul oraz rozbudowane, przypominające muzykę filmową instrumentale. Z zaproszonych do współpracy gości najbardziej czekamy na to, co wyśpiewają Bilal oraz Raphael Saadiq, ale jak udowadnia nam pierwszy singiel zatytułowany „Sittin’ By The Radio”, nawet mniej znane postacie jak udzielający się tu Loren Oden, pokażą naprawdę dużą klasę. To może być piękna rzecz!
Nowy teledysk: Kendrick Lamar feat. Bilal, Anna Wise & Thundercat „These Walls”
Niespodzianka! Opublikowano klip do wspólnego utworu Kendricka, Bilala, Anny Wise i Thundercata, a zarazem jednego z najlepszych kawałków na To Pimp A Butterfly. Akcja zaczyna się w areszcie, gdzie miejscowy klaun-gangster opowiada mężczyznom z celi obok, jak poznał Lamara.
Akcja następnie przenosi się do motelu, w którym trwa impreza, a na niej, w jednym z wielu pokoi pojawia się tańczący Kendrick z dziewczyną (jak się później okazuje — zajętą). W międzyczasie następuje przerwa i pokazana jest rozmowa w samochodzie, pomiędzy K.Dotem, kierowcą, a siedzącym z tyłu facetem. Jak się okazuje, jest to Terry Crews, który wraz z Kendrickiem bierze udział w talent show, gdzie przedstawiają całkiem nietypowy taniec. Zabawnym jest, że dyskusja w aucie wskazuje raczej na zamiar popełnienia przestępstwa, aniżeli na wygłupy przed publicznością.
Więcej zdradzać nie będę, natomiast wspomnieć muszę, że oprócz głównodowodzącego, w klipie pojawia się kilka postaci i akcentów związanych z TopDawgEntertainment. Miłego oglądania!
Recenzja: Bilal In Another Life
Bilal
In Another Life (2015)
eOne/Purpose Music Group

Bilal i Adrian Younge. Wiadomość o albumowej współpracy tej dwójki spadła jak grom z jasnego nieba, ale burzy emocji wśród słuchaczy nie wywołała. Być może nic w tym dziwnego — wokalista z Filadelfii jest ważna postacią neo-soulu, ale nie tego kalibru co Erykah Badu i D’Angelo. Pan Younge — pomimo sukcesów przy reanimacjach karier Ghostface’a, Souls of Mischief, czy The Delphonics — to wciąż niszowy producent. In Another Life nie będzie przełomem w karierach żadnego z muzyków, ale zapewnia godne status quo w oczach kumatych.
Adrian wielokrotnie udowodnił już, że jest mistrzem w dostosowywaniu się do różnych konwencji, zależnych od kolaborantów. Tym razem, zamiast odtwarzać otoczenie z Airtight’s Revenge, czy A Love Surreal, obrał kurs na psychodeliczny soul lat siedemdziesiątych, oraz na bycie po prostu samym sobą. Poza małym anachronizmem w postaci stylizowanego na „Sexual Healing” Marvina utworu „Pleasure Toy” całość trzyma się konsekwentnie tradycyjnych rozwiązań, sztuki tworzeni muzyki niemal wyłącznie za pomocą gitary, basu, klawiszy i zestawu perkusyjnego. Prawie każdy utwór czymś się wyróżnia wśród pozostałych — od kojącego ciepłem promieniującym z rhodesów („Open Up The Door”), przez ostrzejsze gitary w szalonym „Lunatic”, po najzwyczajniej w świecie genialną melodię „Bury Me Next To You”.
Ale to Bilal niesie przede wszystkim ten album. Stosowane od lat prince’owe sztuczki opanował już do perfekcji, wydaje się że potrafi ze swym głosem zrobić wszystko. Jest romantyczny, podniosły, ale potrafi w duecie z Big K.R.I.T.em zabrać się za temat rodem z repertuaru R. Kelly’ego (bynajmniej nie wychodząc na świntucha). Zabiera głos w konkretnej sprawie, po czym ucieka w świat metafor, za pomocą których zmusza nas do jeszcze głębszego zastanowienia. Przez cały album maluje pewien większy obraz, parafrazę życia hartowanego przez doświadczenia jako rośliny kwitnącej dzięki kroplom spadającego na nią deszczu. Kiedy mówi, że „I Really Don’t Care”, nie wierzcie mu tak do końca.
In Another Life to właściwy album wydany we właściwym momencie. Wyrazisty singiel z K-Dotem, czy ogólny charakter współpracy z Youngiem pozwalają nam dostrzec, że Bilal nie puszcza jedynie oczka w kierunku miłośników starego dobrego soulu, a wpisuje się rosnący właśnie w siłę ruch odrodzenia czarnej muzyki. Gra w tej samej drużynie co obecnie D’Angelo, Thundercat, Kamasi Washington i Kendrick Lamar ze swoim ostatnim albumem. Bardziej na asyście, niż na ataku, ale czy to istotne? Wazne że nasi wygrywają.
Bilal i Adrian Younge w The Brownswood Basement
Niewątpliwie Bilal dostarcza nam ostatnio wielu powodów by o nim pisać. Tym razem nie będzie jednak ani o albumie, ani o nowym teledysku, ale o nagraniu live, które miało miejsce mniej więcej pół roku temu, czyli podczas Gilles Peterson’s Worldwide Awards w Londynie. Przypomnę, że w marcu pojawił się pierwszy utwór „Sirens II”, spod znaku Bilala i Adriana Younge’a, zarejestrowany podczas tej nocnej muzycznej sesji (tak, na kanapie siedzi Fatima). Jeśli odsłuch najnowszego albumu Bilala macie już za sobą (ja myślę!) to kawałek „I Really Don’t Care”, na pewno jest Wam znany. Zachęcam zatem do odsłuchu tego utworu w nieco innej, minimalistycznej wersji, w której usłyszycie głos Bilala i brzmienia Rhodesa. Czekamy na kolejne nagrania!
Nowy teledysk: Bilal feat. Kendrick Lamar „Money Over Love”

Skłamałbym poważnie gdybym powiedział, że premierze nowego albumu Bilala towarzyszy jakikolwiek rozgłos. Nadmiar innych muzycznych premier? Znużenie samym artystą, który w końcu zaczął regularnie wydawać albumy, a nie raz na dziewięć lat? Jaka by nie była przyczyna — apeluję, byście jednak sięgnęli po In Another Life, krążek niewątpliwie inny od wszystkich dotychczas przez niego nagranych. Najpewniejszą kartą przetargową w zachęcaniu słuchaczy jest z pewnością singiel z gościnnym występem Kendricka Lamara, rewanżującego się za współpracę przy To Pimp A Butterfly. Poniżej możecie obejrzeć teledysk do „Money Over Love” — fabularną wizualizację znanego nam wszystkim poglądu na temat pieniędzy rządzących każdym aspektem naszego życia. Nie uświadczycie w klipie Kendricka rapującego na szczycie żadnej latarni, sam gospodarz zresztą również pojawia się wyłącznie w ramach krótkiego cameo.


