chloe x halle

Recenzja: Chloe x Halle The Kids Are Alright

Chloe x Halle

The Kids Are Alright (2018)

Parkwood

Trochę na wyrost przyrównałem chyba Chloe x Halle na ich rewelacyjnym zeszłorocznym mikstejpie The Two of Us do THEESatisfaction. Na wydanym przed tygodniem oficjalnym długogrającym debiucie dziewczyny postanowiły zamienić szaleńczą jazdę bez trzymanki na momentami całkiem angażującą, ale koniec końców odczuwalnie niesamodzielną wariację na dyskografii swojej mecenaski.

Beyoncé. To jedno słowo chyba najtrafniej opisuje nie tyle charakter, co brzmienie i naczelną inspirację The Kids Are Alright — to i dobrze, i źle. Chloe i Halle są niezwykle wprawione w imitowaniu swojej idolki w jej rozmaitych odsłonach. Do tego jeśli już kopiować uczyć się, to od najlepszych, a trudno o lepszy role model w uniwersum R&B niż pani Knowles Carter, która od dwóch dekad konsekwentnie trzyma całą scenę za jaja. Siotry Bailey wzięły więc Beyoncé trapową emancypatorkę, Beyoncé zdradzoną wojowniczkę, Beyoncé uczuciową i bez makijażu — tyle Beyoncé, ile tylko dały radę udźwignąć — i obdzieliły tym duchowym patronatem 52 minuty muzyki w 18 krótszych lub dłuższych odsłonach znanym już sobie z zeszłorocznego mikstejpu sposobem. I nie jest to w gruncie rzeczy zarzut, bo dziewczyny robią to bardzo sprawnie i momentami niemalże czynią swoim własnym. Niemalże, bo eksperymentatorskie zacięcie, psychodeliczny soulowy sznyt wymieniły w dużej mierze na ciężkostrawne hymniczne refreny, stadionowe aranże i trapowe bity. Tak ekscytującą szkicową formę przepełniły bardziej odtwórczymi pomysłami na gotowe do wysłania do radia piosenki. Efektem tego The Kids Are Alright najlepiej wyszłoby na downgradzie do wersji beta, a przynajmniej na uszczupleniu tracklisty o drugą połowę.

Nie, żeby nic na tę zmianę brzmienia nie wskazywało. Jeszcze w styczniu upubliczniono bijący po uszach radiową produkcją „Grown (From Grown-ish)” i krzykliwe „The Kids Are Alright”, a na początku marca hymniczne „Warrior” — wszystkie trzy zwiastowały zwrot duetu w stronę przetworzonego R&B o potencjalne komercyjnym. W taki oto sposób Chloe x Halle stały się kompromisowe. I to jest chyba właśnie największym problemem The Kids Are Alright. Dziewczyny pięknie śpiewają, same piszą swoje zaskakująco dojrzałe teksty i odpowiadają za brzmienie większości numerów na krążku, ale zabrakło tu chyba producenta wykonawczego z doświadczeniem, który wskazałby niespójności i usunął lub poprawił wypełniacze. Nie, żeby płycie brakowało hajlajtów — począwszy od bujającego „Hi Lo” z GoldLinkiem, przez „Everywhere”, jedną z ciekawszych propozycji spod znaku kobiecego trap&B obok nagrań Electrik Red i K. Michelle, aż po hipnotyzujące interludium „FaLaLa” dziewczyny mają swoje złote pasmo. Na swój sposób hipnotyzuje zresztą także kolejne „Fake” z Kari Faux — ale to jednak chyba najbardziej beyoncepodobny numer na krążku. Dobre wrażenie robi też koktajlowe R&B na lekkim trapowym podbiciu w „Down” oraz znacznie bardziej argresywne „Babybird”, które w mostku i refrenie znowu krzyczy do słuchacza — Beyoncé! Prześpiewany refren równoważy jednak dynamiczny trapowy bit. Końcówka krążka plasuje się z kolei na drugiej szali — to ten rodzaj utworów z repertuaru Beyoncé czy Alicii Keys, gdzie nie tyle wielkie ballady, a przeciętne midtempo ubrane zostają w szaty ponadczasowych stadionowych hymnów. Wieńczące The Kids Are Alright „Fall” jawi się jako pozbawiona jakiejkolwiek melodii i konsekwencji ułomna wersja „Skyfall” Adele.

Już nie joyride, a jazda po wertepach — z momentami, gdy naprawdę ładnie buja, ale i takimi, które targają słuchaczem na wszystkie strony, trapiąc go zupełnie bez powodu. To w gruncie rzeczy godny uwagi album, niestety zrobiony trochę bez wyczucia i doprawiony sążną szczyptą zmarnowanego potencjału.

#FridayRoundup: Chloe x Halle, Toni Braxton, Dwa Sławy i inni

Przedstawiamy kolejną garść interesujących, cotygodniowych nowości płytowych. Chloe i Halle wypuszczają swój debiutancki krążek, Toni Braxton powraca z dojrzałym albumem po ośmiu latach, a fani polskich bitów ucieszą się z premier KęKę, czy Dwóch Sław. Na koniec niespodzianka zza naszej wschodniej granicy. Przyjemnego słuchania.


The Kids Are Alright

Chloe x Halle

Parkwood

Jeszcze nie otrząsnęliśmy się po rewelacyjnym zeszłorocznym mikstejpie Chloe x Halle The Two of Us, którym duet niewątpliwie wypracował sobie miejsce w pierwszym szeregu bacznie obserwowanych projektów alternatywnego R&B, a dziewczyny już wydały oficjalny debiutancki longplay. Nie, żeby nic na to nie wskazywało. Jeszcze w listopadzie ukazało się singlowe „I Say So”, a w styczniu dziewczyny upubliczniły hymniczne „The Kids Are Alright”, które, jak się okazało, zostało tytułowym numerem z nadchodzącej płyty duetu. Brzmieniowo nie jest to może kierunek, w którym wyobrażałem sobie przyszłe odsłony projektu, porównując go do THEESatisfaction i pozostaje mi tylko nadzieja, że nie będzie to stylistyczny klucz do nowej płyty, ale w dalszym ciągu Chloe x Halle intrygują. Na płycie znajdziemy aż 18 utworów o łącznej długości przekraczającej 52 minuty. Wśród zaproszonych artystów Goldlink, Kari Faux i Joey Badass. — Kurtek


Sex & Cigarettes

Toni Braxton

Def Jam

Najpierw zapowiedziała, że kończy karierę. Następnie niespodziewanie wydała projekt z Babyface’em, który okazał się dużym sukcesem. Teraz Toni Braxton powraca z solowym albumem Sex & Cigarettes, na który kazała czekać fanom aż 8 lat. Przed premierą płyty poznaliśmy połowę jej zawartości, a co zawiera druga połowa? Mocne, otwierające krążek trio, z „Deadwood” na czele, jest zdecydowanym filarem wydawnictwa. Później otrzymujemy typowe dla Toni ballady, a nawet osłuchany już tropical house i wciąż taneczne, nawet w podstawowej wersji „Coping”. Poznany przed premierą albumu spis utworów, na którym znalazło się tylko osiem pozycji, solidnie rozczarował, ale nadzieję przynosiła pozostała zawartość Sex & Cigarettes. Czy po jej przesłuchaniu można ze spokojem powiedzieć, że jest to solidna płyta? Nie spodziewajcie się hitów i przeszywających ciało dreszczy. Raczej nastawcie się na dojrzały album, niezależnej i silnej kobiety, która w typowy dla siebie sposób śpiewa o miłości, nieszczęśliwych związkach i rozstaniach. — Forrel


Coś przerywa

Dwa Sławy

X2

Dwa sławy powracają we właściwy im, gęsty od hasztagów i językowych smaczków sposób. Przeważają żywiołowe numery pokroju singlowych „Zdejm czapkę” czy „Buty do wódy”, ale bywa również refleksyjnie, jak chociażby w utworze „Jestem”. Coś przerywa w wersji standardowej zawiera piętnaście utworów, bonusowo dostać możemy numer „X” wyprodukowany przez samego Astka. Na płytę zaprosili czworo gości: Kękiego, Sariusa, Jareckiego oraz Kasię Grzesiek, a bitami zajęli się między innymi Returnersi, SoDrumatic czy Michał Graczyk. Czy coś się zmieniło? Charyzma, błyskotliwość i muzyklaność nadal ta sama. Słychać jednak pewien kontrast między podkładami, które brzmią zazwyczaj jak soundtrack imprez a refleksjami, które obok humoru, zawierają w sobie dużo melancholii. — Polazofia


They Might’ve Even Loved Me

NoMBe

Th3rd Brain

Debiutancki projekt pochodzącego z Niemiec, a mieszkającego w Los Angeles, Noaha McBetha, występującego pod pseudonimem NoMBe to idealna propozycja dla poszukujących wrażliwego soulu, subtelnej elektroniki i odważnych rozwiązań. To właśnie te przymioty charakteryzują styl utalentowanego artysty, kompozytora i producenta, który zaistniał na scenie w 2015 r. za sprawą numeru „California Girls”. Płeć piękna wciąż stanowi główny temat jego muzyki — They Might’ve Even Loved Me to aż 18 utworów w całości poświęconych kobietom, które pojawiły się w jego życiu. NoMBe to barwna postać o interesujących korzeniach i z nietuzinkowym stylem. Mam nadzieję, że wykorzysta swoje atuty w pełni, aby trafić w końcu do szerszej publiczności — Adrian


ToTu

Kękę

Takie Rzeczy

Obserwując przemianę Piotra Siary wielu zastanawiało się, jak to wpłynie na jego twórczość. Wszak ślady po grubym karku i pijackiej nawijce KęKę zostały wyłącznie na YouTube i w serwisach streamingowych, a raper przechylanie kielicha zamienił na abstynencję, liczenie kalorii i sprawy rodzinne. Album To Tu można więc z całą pewnością traktować jako oddzielenie się grubą kreską od tematyki, którą Radomianin poruszał na swoich trzech ostatnich albumach z serii Rzeczy. Najnowsze wydawnictwo przedstawia KęKę jako bardzo świadomego gościa – głowę rodziny, ojca, męża, ale i ziomka, z którym, co prawda, nie można się już napić, ale od którego wciąż można usłyszeć wiele cennych i trafnych linijek.– Dźwięku Maniak


California

Diplo

Mad Decent

W czerwcu ubiegłego roku w jednym z wywiadów Diplo zapowiedział, że pracuje nad epką, na której pojawią się głównie nagrania z udziałem raperów. W zasadzie taki ruch to żadne zaskoczenie, zwłaszcza, że członek Major Lazer wielokrotnie zapuszczał się w podobne rejony. Kogo więc usłyszymy na Californii? Przede wszystkim młode twarze – Drama, Goldlinka, Lil Yachty’ego, Desiignera i innych. Sądząc po pierwszym singlu „Look Back” nie będą to jedynie trapowe bangery z elementami elektroniki, a gospodarz postanowił namówić gości, by na moment porzucili znaną sobie stylistykę. Czy California czymś nas zaskoczy? Sprawdźcie! — Mateusz


Run Deep

Deva Mahal

Motema Music

Charyzmatyczna Deva Mahal po zeszłorocznej EP-ce opatrzonej wyłącznie imieniem i nazwiskiem tym razem prezentuje się w pełnokrwistej odsłonie na debiutanckim albumie. Sama wokalistka twierdzi, że płytę zainspirowała przede wszystkim idea siły tkwiącej we wrażliwości. Ze słuchaczami Deva łączy się poprzez bogatą warstwę muzyczną połączoną z rozbrajająco szczerymi tekstami o miłości, stracie i ludzkiej wytrwałości w nieszczęściach. Trudno oderwać się od krążka wręcz ociekającego głębokim, prawdziwym soulem z niemałą domieszką współczesnego vibe’u. Warto odpalić szczególnie w nadchodzące wiosenne wieczory.– Empee


Kintsukuroi

Meron Addis

Rogue Blvd

Zaczynała od coverów znanych przebojów na YouTubie, a teraz brytyjska soulowa wokalistka Meron Addis wydała debiutancki mixtape zatytułowany Kintsukuroi. Enigmatyczny nieco tytuł oznacza japońską sztukę naprawy stłuczonych wyrobów ceramicznych poprzez sklejanie ich złotem przez co ubytki te zyskują nowy wymiar piękna. Na wydawnictwie znajdziemy 7 utworów, które utrzymane są w stylistyce łagodnego r&b oraz soulu i opowiadają głównie o dobrych i złych stronach relacji. Opublikowany w zeszłym roku singiel „Listen”, do którego klip możecie znaleźć na YouTubie, to zdecydowanie najbardziej wybijający się z reszty utwór. Fanom Joyce Wrice twórczość Meron na pewno przypadnie do gustu. — Pat


Mozaïka

Onuka

Vidlik

Ukraiński zespół elektroniczno-folkowy, który gatunkowo krąży również wokół soulu, R&B i popu, zaprezentował swoje trzecie wydawnictwo. Mozaïka jest następcą ciepło przyjętego debiutu z 2014 roku oraz bardzo popularnego klubowego EP Vidlik. Na płycie znajdziemy dziesięć dojrzałych utworów autorstwa Naty Zhyzhchenko i Jewgienija Filatova, z których każdy ma swój nastrój, tło i miejsce. Duet skupia się tym razem na dojrzałych życiowych tematach, bo ich publiczność także dojrzewa. Również temat miłości nie jest poruszany w sposób infantylny, lecz wyrywa się ogólnie przyjętym schematom. Nowy album w dużej mierze jest odzwierciedleniem osobistych tematów. W szczególności Onuka porusza temat samotności wśród osób publicznych. Jeśli jeszcze nie znacie dokonań muzycznych tej ukraińskiej grupy, koniecznie odróbcie lekcje, a potem wybierzcie się na interesujące widowisko, które Onuka oferuje na koncertach. — Forrel

Nowy utwór: Chloe x Halle feat. Joey Bada$$ „Happy Without Me”

O tym, że Chloe i Halle są w porządku, wiedzieliśmy już od dawna. Fantastyczne wokale, do jakich zdążyły nas już przyzwyczaić, w singlu „Happy Without Me” pojawiają się w nowej, nieco zaskakującej odsłonie dzięki dopracowanej produkcji. W promującym debiut sióstr Bailey singlu udziela się Joe Bada$$, który złamał siostrom Bailey serduszka, a teraz mocno tego żałuje. Po zakręconym mixtapie The Two of Us przyszła pora na pełnoprawny longplay siostrzyczek. The Kids Are Alright już na Spotify.

Oficjalny debiutancki longplay Chloe x Halle jeszcze w marcu

Jeszcze nie otrząsnęliśmy się po rewelacyjnym zeszłorocznym mikstejpie Chloe x Halle The Two of Us, którym duet niewątpliwie wypracował sobie miejsce w pierwszym szeregu bacznie obserwowanych projektów alternatywnego R&B, a dziewczyny już zapowiadają oficjalny debiutancki longplay. Nie, żeby nic na to nie wskazywało. Jeszcze w listopadzie ukazało się singlowe „I Say So”, a w styczniu dziewczyny upubliczniły hymniczne „The Kids Are Alright”, które, jak się okazało, zostało tytułowym numerem z nadchodzącej płyty duetu.

Brzmieniowo nie jest to może kierunek, w którym wyobrażałem sobie przyszłe odsłony projektu, porównując go do THEESatisfaction i pozostaje mi tylko nadzieja, że nie będzie to stylistyczny klucz do nowej płyty, ale w dalszym ciągu Chloe x Halle intrygują — zwłaszcza po zeszłotygodniowej premierze nieco bardziej obiecującego „Warrior” do filmu A Wrinkle in Time — i z pewnością przyjrzymy się tej płycie bliżej. Okazja nadarzy się już 23 marca, bo wtedy krążek ujrzy światło dzienne nakładem Parkwood. Na płycie znajdziemy aż 18 utworów o łącznej długości przekraczającej 52 minuty. Wśród zaproszonych artystów usłyszymy Goldlinka, Kari Faux i Joeya Badassa. Czekamy!

Chloe x Halle są w porządku

Przypadek sióstr Chloe i Halle, obok między innymi Alessii Cary czy Khalida, udowadnia że nie trzeba mieć wielkich nakładów i że zrobione jest lepsze od doskonałego. Tuż po teledysku będącym po prostu zbiorem snapów i fotek z Instagrama siostrzyczki prezentują kolejne surowe wideo. Klip do „The Kids Are Alright” to stylizowany na nagranie kamerą VHS obrazek, w którym Chloe i Halle wygłupiają się przed kamerą na drewnianych schodkach. Tylko i aż tyle.

Nowy utwór: Chloe x Halle „The Kids Are Alright”

Siostry Chloe i Halle Bailey dołączają do grona noworocznych pracusiów i prezentują kolejny utwór do sitcomu „Grown-ish”. Tym razem w równie podniosłym, co poprzednik, ale nieco bardziej rozmarzonym stylu. „The Kids Are Alright” to nieskrępowana celebracja młodości. Oczywiście nadal nie budzi wątpliwości, pod czyją opieką znajdują się Chloe x Halle. Te jednak zapewniają: „Everything is new cause we about that innovation / Call it how we see it we a genius generation”. O tym, w jakim stopniu realizują powyższe, będzie można się podobno przekonać jeszcze w tym roku. Wprawdzie bez oficjalnej daty, ale tu i ówdzie pojawiają się informacje o pełnoprawnym albumie sióstr.

Nowy utwór: Chloe x Halle „I Say So”

Niedawno rozpływaliśmy się z zachwytu nad punkowym (!) mikstejpem utalentowanych sióstr. Teraz dziewczęta powracają ze specjalnym utworem powstałym z okazji obowiązującego w Stanach Zjednoczonych Światowego Dnia Dzieci. Siostrzyczki Bailey wykonają go na żywo w najbliższy poniedziałek podczas uroczystej celebracji święta w Nowym Jorku. Urocza okładka do „I Say So” przedstawia małe Chloe x Halle. Utwór traktuje o sile solidarności i wierze w siebie. „I Say So” ma w sobie potencjał hymnów ich mentorki Beyoncé, na szczęście bez zbędnego popadania w  pomoponadę Króla Popu. Wierzymy siostrom Chloe x Halle, że wszystko będzie dobrze. Serduszko!

Recenzja: Chloe x Halle The Two of Us

Chloe x Halle

The Two of Us (2017)

no label

Gdzieś pomiędzy duchem półpiosenkowego Blonde Franka Oceana, truchłem abstrakcyjnego R&B ze szkoły THEESatisfaction a ciepłym brzmieniem klasycznego neosoulu znajdziecie Chloe x Halle. Dziewczęta przekornie, ale świadomie wybrały dla swojego pierwszego mikstejpu niemalże punkową formę, zamykając szesnaście mikroutworów w zaledwie 25 minutach muzyki. Mimo tego wbrew pozorom słowem, które najlepiej opisuje The Two of Us nie jest szkicowość, ale przygoda.

Bo choć Chloe x Halle bez wątpienia podzielają pasję THEESatisfaction do postminimalistycznie zaplętlonych refrenów, z powodzeniem udało im się tę koncepcję rozciągnąć na cały krążek, co przy gęsto posianych, wykrojonych pewną ręką zmianach i tempa, i melodii, dało miejsce jeśli nie najbardziej satysfakcjonującej, to z pewnością najbardziej kreatywnie stymulującej płycie R&B tego roku. Aż trudno uwierzyć, że siostry Chloe i Halle przyszły na świat w okresie milenijnego przełomu, bo fundamentem ich muzyki jest złoty okres współczesnego R&B lat 90. — na czele z Destiny’s Child (co nie powinno szczególnie dziwić, skoro dziewczyny nagrywają dla Parkwood samej Beyoncé, po tym jak ich cover „Pretty Hurts” stał się internetową sensacją przed czterema laty) i TLC, których miękki feminizm rodem z „No Scrubs” można potraktować jako punkt wyjścia dla osi tematycznej The Two of Us.

Nie jest to jednak w żadnym wypadku kalka stylistyczna — Chloe i Halle bawią się inspiracjami klasycznym już brzmieniem R&B, odważnie mieszając je i przekształcając w dynamicznie ewoluujący, niestroniący od zaskakujących wolt joyride, podczas którego znajdziecie wszystko to, na co mieliście nadzieję przy okazji kolejnego krążka Tinashe, a co prawdopodobnie nigdy się nie zmaterializuje. Chloe x Halle są jak na swój młody wiek zaskakująco odważne — w „Poppy Flower” brzmią jak najostrzejsze inkarnacje wspomnianego już Destiny’s Child, z kolei „Up All Night” to osobliwa symulacja tego, jak mógłby zabrzmieć duet FKA twigs z Solange, gdyby wspólnie wyprodukowali go The-Dream i Arca. „Lucky Leaf” natomiast to bez wątpienia jeden z najbardziej hipnotyzujących utworów w historii współczesnego R&B — wszystko dzięki wielowarstwowym wokalom i motorycznemu refrenowi zmieniającemu połamany paragangstarapowy bit w prawdziwie emocjonalny kalejdoskop. Fenomenalny start! Czekamy na więcej!

Nowy teledysk: Chloe x Halle „Fall”

chloe

Podopieczne Beyoncé wracają z nowym klipem. Singiel „Fall” jest nieco bardziej delikatny niż poprzednie mocne uderzenie w postaci agresywnego „Drop”, ale gdzieś już powoli klaruje się estetyka dziewczyn i można wyczuć w którą stroną podążają ze swoją twórczością. Oba kawałki znalazły się na kwietniowej epce duetu Sugar Symphony.