Wydarzenia

comeback

D’Angelo zapowiada koncerty

Ile to już lat? Ponad dekada odkąd D’Angelo przestał nagrywać, koncertować i odizolował się od mediów. Na szczęście jego od dawna zapowiadany powrót na scenę powoli zaczyna nabierać konkretnych kształtów. Oto bowiem na styczeń przyszłego roku wokalista zaplanował dwa koncerty w Amsterdamie. Na stronie klubu Paradiso widnieją dwie daty koncertowe na 30 i 31 stycznia 2012. Przedsprzedaż biletów w cenie 60 euro rusza od 5 listopada. Chcecie zobaczyć D’Angelo? Prosta sprawa – ruszajcie do Amsterdamu! Miejmy nadzieję, że to nie jedyne planowane występy legendy neo-soulu w najbliższym czasie.

Wieści z obozu Toni Braxton: nowy singiel, duet z Usherem i o wiele więcej

tonib

Tak, nareszcie Toni Braxton wraca pełną parą do show biznesu, po kilkuletniej nieobecności w mediach, nie licząc jej udziału w amerykańskim tańcu z gwiazdami i wydaniem singla „Yesterday” pod koniec zeszłego roku. Teraz wszystko wygląda na to, że wokalistka postanowiła na poważnie reaktywować swoją karierę i wydaje się zdawać sobie sprawę z tego, że nie będzie to łatwe, bo rynek muzyki R&B bardzo zmienił się od czasu, kiedy odnosiła największe sukcesy. A przecież już dwa jej poprzednie krążki odniosły umiarkowane komercyjne fiasko. Z drugiej strony może skorzystać sporo na fali zeszłorocznego, bardzo udanego powrotu Whitney Houston, i to nawet mimo tego, że w przeciwieństwie do tej drugiej, nie ma za sobą narkotykowego piekła, o którym mogłaby opowiedzieć całej Ameryce u Opry.

(więcej…)

Houston na finiszu „Undefeated”

Whitney Houston at Grammy Awards 2009

Piosenkarka Whitney Houston kończy już podobno prace nad najnowszym krążkiem „Undefeated” zapowiadanym na ten rok. Przy pracy nad płytą artystkę wspomogli między innymi hip-hopowy producent Swizz Beatz i legenda R&B lat 90-tych – R.Kelly, który nagrał z Houston wspólnie jeden utwór. Oficjalna sesja zdjęciowa do oprawy graficznej krążka, w tym okładki, miała miejsce w tym tygodniu. Wiadomo także, że pierwszym singlem promującym album będzie piosenka „I Didn’t Know My Own Strength” napisany dla Whitney przez samą Diane Warren, autorkę wielkich przebojów ubiegłej dekady m.in. Celine DionToni Braxton, czyli jak możemy się domyślać będzie to ballada. Album podobno ma ukazać się jeszcze w tym roku, ale żadna oficjalna data wydania nie jest na razie znana.

Amerie wraca z nowym singlem

Amerie powoli przymierza się do wydania swojego czwartego studyjnego, i zarazem pierwszego w wytwórni Def Jam, albumu zatytułowanego „In Love & War„, którego premiera planowana jest na początek wakacji. Pierwszym singlem został wyprodukowany przez The Buchanans kawałek „Why R U„, odsłuch poniżej:

No niezbyt. Jako jej „comebackowy” singiel w Stanach powinna była postawić na coś bardziej tanecznego – i nie chodzi mi tu o powtarzanie schematu „1 Thing”, ale to nie za kawałki mid-tempo Ameryka pokochała wokalistkę. I choć ten oldschoolowy beat brzmi całkiem fajnie, to Amerie nie powinna się brać za kawałki, które o wiele bardziej pasowałyby do konwecji albumów Mary J. Blige z lat 90-tych. Niech Def Jam lepiej załatwi sobie numer do Richa Harrisona.

En Vogue: „Divas are back!”

Wracają panie z En Vogue! A przynajmniej możemy zobaczyć je na okładce najnowszego wydania magazynu JET. Pamiętacie jeszcze jak w latach 90-tych dziewczyny rządziły zarówno u nas w Europie, jak i za oceanem? Jak miło widzieć je wszystkie ponownie w oryginalnym składzie (czyli razem z Dawn Robinson, która opuściła zespół w 1997 roku). Co więcej, tu nie chodzi tylko o okładkę magazynu! Mówi się, że jeszcze pod koniec roku na półkach sklepowych pojawi się nowy studyjny album zespołu, który poprzedzała będzie światowa trasa koncertowa. Sama Dawn wypowiada się o comebacku EV:

Znowu nadszedł nasz czas. I nie chodzi o to, by blokować miejsce innym artystom. Po prostu czujemy, że to właściwy czas, by powrócić i zakończyć, co zaczęłyśmy.

Dla naszych młodszych czytelników, tudzież innych, którzy nie znają grupy (są tacy?) – jeden z największych przebojów grupy, „Don’t Let Go (Love)„:

Guess who’s back?

Zastanawiacie się kim jest ten facet ze zdjęcia powyżej? Twarz wydaje się znajoma, ale jednak żadnym sposobem nie udaje się Wam powiązać jej z jakąś konkretną personą? Zdaje się, że większość zapomniała już o naszym dobrym hip-hopowym znajomym, ukrywającym się po wiele mówiącym pseudonimem Eminem. Trudno uwierzyć w dwie rzeczy – że ten facet, kiedykolwiek grał czarną muzykę i że naprawdę jeszcze istnieje. Mnie ponad wszystko zaszokował właśnie fakt jego obecności, wydawało mi się, że dzień długo zapowiadanego powrotu nigdy nie nastąpi. A jednak wraca. Przez wielu uwielbiany, przez innych znienawidzony, ale jednak ważny gracz na hip-hopowym poletku początku obecnej dekady. Fenomenem zdaje się być fakt, że po tylu latach niebytu nadal ma na tyle wiernych fanów, aby w ciągu zaledwie dwóch tygodni od wydania nowego singla zdobyć szczyt Billboardu. Bo oto w datowanym na jutro notowaniu amerykańskiej listy, raper i jego kawałek „Crack a Bottle” z gościnnym udziałem Dra Dre50 Centa, awansuje z #78 na #1. Oczywiście wszystko dzięki digital sales i rekordowej liczbie 418 tysięcy sprzedanych empetrójek w pierwszym tygodniu. Cyfry robią wrażenie, a kawałek? Nie liczcie, na to, że Eminem się zmienił. To ten sam pełen życiowego pesymizmu rap z ziarnem nienawiści. Nie mniej jednak Em odkrywa tu nieco inną jakość, to już nie ta sama komercyjna papka rodem z „Encore”, którą serwował nam w ostatnich latach, zanim zrobił sobie przerwę. Utwór brzmi undergroundowo. Nadal jest to mainstream, ale z dużą dozą hip-hopowej prawdziwości. Mimo wielu wątpliwości, zapowiada się lepiej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Najbardziej jestem ciekaw min tych wszystkich dwunastolatków od RihannyKaty Perry, kiedy zobaczą, co okupuje szczyt Billboardu. Myślicie, że te dzieci jeszcze kojarzą Eminema? Na pewno nie zrozumieją niewątpliwie otaczającego go „kultu fanowskiego” na podstawie tego, nie ukrywajmy, przeciętnego komercyjnie, kawałka. Jeśli jeszcze nie słyszeliście, o co tyle zachodu, odsłuch czeka na Was po skoku.

(więcej…)

Nowy utwór: Toni Braxton – Melt

Toni Braxton

No i doczekaliśmy się. Po wielu miesiącach oczekiwania na powrót Toni na scenę, w Internecie pojawił się jej nowy kawałek zatytułowany „Melt”. Ciężko co prawda stwierdzić czy to rzeczywiście utwór nagrany ostatnimi czasy, a nie np. jeden z odrzutów z sesji nagraniowych do „Libry”. Nie brzmi to co prawda jak materiał na pierwszy singiel, ale podążając za tytułem, kawałek jest gorący i potrafi stopić nawet górę lodową (zresztą niektóre źródła donoszą, że utwór nosi nazwę „Melt (Like An Iceberg)”). W każdym razie Toni żyje, nagrywa i miejmy nadzieję ma się dobrze, po jej, mocno przez media nagłośnionych, problemach zdrowotnych sprzed pół roku. Trzymam kciuki za szybką premierę nowego krążka, dobry peirwszy singiel i powrót w wielkim stylu, z sukcesem chociażby na miarę „The Heat”. W końcu los musi się odmienić – nowy krążek będzie hitem. Prawda?

„Melt” po skoku.

(więcej…)

Lauryn Hill powróci z nową płytą?

Lauryn Hill w Japonii (2007)

Po obszernym artykule, w ostatnim numerze The People, poświęconym obecnemu życiu gwiazdy muzyki końca lat 90, Lauryn Hill, te z bardziej zaangażowanych blogów i serwisów informacyjnych opublikowały właśnie taką informację.

(więcej…)

New video: T.I. – No Matter What

The King’s back! Po wielu problemach z prawem, T.I. wraca po przerwie na scenę z nowym materiałem. Pierwszym singlem zwiastującym Paper Trail (którego premierę przewidziano na 2 września) jest kawałek No Matter What, który jest zdecydowanie przyzwoitym pierwszym singlem, mimo, że nie jest to co prawda What You Know czy Big Thangz Poppin’. Sam klip jest dość retrospekcyjny i daje nam do zrozumienia, że T.I. był, jest i będzie na scenie rapowej niezależnie od wszystkiego.

Michael Jackson i jego NOWA sesja zdjęciowa dla L’Uomo Vogue!

Cytuję za dziennikiem.pl:

Pierwsza od lat oficjalna sesja zdjęciowa Michaela Jacksona oraz wywiad z artystą ukażą się w październikowym numerze magazynu „L’Uomo Vogue”.
Choć pismo trafi na rynek dopiero w przyszłym tygodniu, to zeskanowany materiał znalazł się już w internecie. Czarno-biała okładka magazynu ukazuje piosenkarza w typowej dla niego tanecznej pozie.

Na wszystkich zdjęciach Jackson ubrany jest w stroje z kolekcji autorstwa włoskiego projektanta Roberto Cavallego. Według jednego z dziennikarzy „L’Uomo Vogue’a”, to efekt umowy między Jacko a Cavallim, który w zamian za promocję jego ubiorów pomoże piosenkarzowi przy stylizacji i wyborze kostiumów do trasy koncertowej.

„Wiadomo, że podczas sesji zdjęciowej Jackson był ciągle niezadowolony, a samo ułożenie jego włosów zajęło trzy godziny! To dłużej niż przygotowanie fryzury jakiejkolwiek modelki w trakcie tegorocznego New York Fashion Week” – zdradza dziennikarz.

I jeszcze takie maleństwa:

To wszystko, co na razie jest w internecie, kiedy tylko się pojawią pełne skany, zaprezentujemy je. Ja darzę Michaela ogromnym sentymentem, a jego muzykę wielką miłością – to nie tylko dźwięki dzieciństwa; mimo całej jego frikowatości, nikt nie odmówi Jacksonowi ogromnego wpływu, jaki wywarł na ludzi i cały przemysł muzyczny, a gdyby nie on, to nie wiem, jakby wyglądała obecna muzyka. Tak, wiem, że piszę, jakby on umarł, ale się wzruszyłam ;) Wracaj do formy Jacko! Zdjęcia ładne ;)