Wydarzenia

cover

Wspólny projekt Nasa i Damiana Marleya: aktualizacja

ndmdr

Jeśli tytuł wydał Wam się w jakikolwiek sposób złowieszczy, uspokajam – album Distant Relatives nadal się ukazuje. Zmieniły się jedynie okładka i data premiery. Płyta obecnie przewidziana jest na 18 maja, a nie tak jak wcześniej donosiliśmy na 20 kwietnia. Na pierwszy singiel promujący została wybrana jednak kompozycja „As We Enter”, która przynajmniej w mojej opinii jest słabsza od pierwszego poznanego utworu duetu „Strong Will Continue”. Na ostatecznej trackliście (którą możecie znaleźć po skoku) znalazły się kawałki z towarzyszeniem K’Naana, Dennisa Browna, Lil Wayne’a, Joss StoneStephena Marleya. Muzycznie płyta będzie połączeniem reggae i hip-hopu, a tematycznie skupi się wokół afrykańskiej diaspory i problemów współczesnej Afryki.

(więcej…)

Nowy utwór: Brandy „Fear of Flying”

brandy

Ślicznotka Brandy i jej nowy track. Cóż mogę napisać? Nie jestem zachwycony. Nie odleciałem. Oczywiście jest to przeróbka z repertuaru A. Burke. Moim skromnym zdaniem bardzo nieciekawe źródło inspiracji. Jest tylu wspaniałych artystów których można przetworzyć po swojemu. Ciekawe czemu akurat wybór padł na tą kiepską wokalistkę. Co najgorsze (sic!) ta cała Alexandra… zaśpiewała to lepiej niż moja słodka, kochana i zawsze faworyzowana Brandy. Popsułem sobie tylko humor na noc. Wersja pierwotna tutaj, a ta słabsza po skoku.

(więcej…)

Badu coveruje na boisku

Fanem koszykówki nie jestem, więc mogłam nie wiedzieć w sumie o co chodzi z NBA All-Star Game, pogooglałam i już wiem. Wikipedia mówi, że to mecz pomiędzy najlepszymi graczami ze Wschodu i Zachodu. Fascynujące. Ale nie o trofea mi chodzi. Na tym ważnym meczu wystąpiła Erykah z numerem ‚You’ve Got a Friend’. Jest to utwór Carole King, rozsławiony przez James’a Taylor’a. Po twitterowych wpisach królowej widać, że nie była zadowolona z tego, że musi wykonywać cover. Prawidłowo, bo średnio jej początkowo wychodziło, później natomiast w pełni udźwignęła piosenkę, oglądajcie. Akustyczny klimat wielbię.

Okładka: Erykah Badu ‚Windows Seat’

erykah

Poznaliśmy okładkę do pierwszego singla ‚Windows Seat’ z albumu, który (mejbi) ukaże się 30 marca. Trochę dziwi mnie to zagmatwanie. Znany nam już numer ‚Jump in the Air’ nie jest singlem, a tylko bonus trackiem i nie pojawi się nawet na krążku. Żeby było zabawniej, do nie-singla robione jest nawet video! Tak kręcić wolno tylko Królowej. Co do okładki to chętnie przeleciałabym się liniami AmerykahAirlines. Podoba mi się zamysł i wykonanie. ‚Windows Seat’ będzie dostępne do nabycia na iTunes 16 lutego. Numer został wyprodukowany przez ErykahJames’a Poyser’a, a na perkusji udzielił się sam ?uestlove o którym dzisiaj jeszcze usłyszycie.

Usher wywraca wszystko do góry nogami

uszatek

…czy może raczej „wszystko dotyczącego jego kolejnego krążka”, żeby wyrazić się precyzyjnie. Po średnim sukcesie (jak na wielką mainstreamową gwiazdę, rzecz jasna) ex-pierwszego singla „Papers”, wokalista postanowił po raz kolejny przesunąć premierę albumu i wpisując się w niestety coraz dłuższą tradycję pushbacków, wybrać jednocześnie nowy, prawdziwy „pierwszy singiel”. Tak więc zapamiętajcie – „Papers” nie istniało, liczy się tylko „Hey Daddy (Daddy’s Home)”, bo tak brzmi tytuł nowo wybranego reprezentanta Raymond vs. Raymond. Tymczasem prace nad albumem musiały sromotnie zwolnić, czy może raczej większość dotychczas nagranego materiału wyciekła do sieci, bo płytę, wcześniej planowaną na grudzień, teraz Usher zamierza wydać dopiero… 1 marca! Na osłodę dla wszystkich, którzy chcą nowy materiał Uszatka tu i teraz, wokalista odkrył rąbek tajemnicy i (oczywiście poza nowym singlem) zaprezentował okładkę i krótki filmik promujący album. Czy warto czekać? Przekonamy się dopiero w marcu (oby!).

Solange śpiewa Dirty Projectors

Młodsza siostra Beyonce, aspiruje najwyraźniej do zaszczytnego miana artystki wszechstronnej, łączącej dwie zupełnie odmienne muzyczne krainy, czyli czarną muzykę i szeroko pojętą alternatywę, czy może raczej indie, używając modnego ostatnio słowa. Wcześniej w ciągu ostatnich lat sztuka ta udała się bardzo nielicznym reprezentantom czarnych brzmień, na czele z M.I.A. i ostatnim dziełem królowej Badu New Amerykah Part One (4th World War). Oczywistym dowodem na to, że Solange wyznaczyła sobie analogiczną ścieżkę jest jej ostatni dobór repertuaru, albowiem piosenkarka sięgnęła po utwór „Stillness Is the Move”, tegoroczny singiel alternatywnej grupy Dirty Projectors, która ze swoim ostatnim krążkiem „Bitte Orca” (wydanym w czerwcu nakładem Domino Records) zbiera bardzo pozytywne recenzje w środowiskach alternatywnych. A propos Badu dodam jeszcze, że w poniższym utworze z powodzeniem samplowane jest jej „Bag Lady”. Czy Solange uda się zdobyć uznanie szerszej grupy słuchaczy? Ja trzymam kciuki i wierzę, że może się udać. Dobrze, że chociaż jedna z sióstr Knowles zainteresowana jest robieniem muzyki ambitnej, a nie tylko dobrze się sprzedającej.

(więcej…)

Coverownia #2: Jamie Cullum „Don’t Stop The Music”

jamie3

Dzisiaj za pozwoleniem Lejdi K wyjątkowo ja „poprowadzę” coverownie, a za temat posłuży mi „nowy” utwór Jamie’go Cullum’a. Brytyjski wokalista jazzowo-popowy na początku listopada wydał swój piąty album studyjny pt. „The Pursuit”. Krążek przyjemny w klimatach do których przyzwyczaił już swoich fanów na poprzednich wydawnictwach. Jednak to co najbardziej lubię u Cullum’a to jego podejście do kompozycji innych artystów. Jamie lubi od czasu do czasu, niestety głównie na koncertach wziąć na warsztat jakiś utwór i zaprezentować go w kompletnie innej wersji. I trzeba mu to przyznać – robi to świetnie. Tym razem postanowił przerobić utwór Rihanny „Don’t Stop The Music” i wyjątkowo umieścić go na krążku. Wyszło mu to rewelacyjnie, z klasą i smakiem. Numer stał się bardziej przestrzenny, nabrał innego wyrazu, głębi, całkowicie inna jakość. Zdecydowanie wolę wersje Pana Cullum’a niż oryginalną, ale to zawsze kwestia gustu. Jeżeli zaś chodzi o teledysk – wiele widziałem już wybuchających przedmiotów, ale sposób realizacji pomysłu przewyższa je o głowę. Dostajemy klimatyczny numer z klimatycznym obrazkiem, który jak zwykle do sprawdzenia po skoku.

(więcej…)

Rihanna wraca z rosyjską ruletką

russian

Wszystko wskazuje na to, że piosenkarka z Barbadosu, jeszcze w tym roku, po raz kolejny odniesie wielki sukces na listach przebojów. W sobotę informowaliśmy, że nowy album wokalistki trafi do sklepów 23 listopada, ale nie mieliśmy żadnych innych informacji na temat jego nazwy czy zawartości. Jednak już teraz na pewno możemy powiedzieć, że kolejna płyta Rihanny zatytułowana będzie Rated R, a pierwszym singlem z płyty ma być kawałek „Russian Roulette”, którego już można posłuchać w cyberprzestrzeni. Wiadomo, że teledysk został już nakręcony i wyreżyserowany przez Anthony’ego Mandlera i w najbliższym czasie zadebiutuje w okresie największej oglądalności w amerykańskiej stacji ABC. Wiadomo też, co widać zresztą po zdjęciu powyżej, że Rihanna nie tylko nie zrezygnowała ze swojego lateksowo-ćwiekowo-sado-masochistycznego imidżu, ale poszła o krok dalej – teraz będzie kimś pomiędzy piratem, Zorro, Tarzanem, psychopatycznym mordercą a samą sobą, przynajmniej jeśli chodzi o wizerunek sceniczny. Myślicie, że to się sprzeda? Niezależnie od warstwy muzycznej, jestem pewien, że to będzie hit sezonu. Zapowiada się bardzo wyrównane starcie na kiczowatą ekstremę między RLady Gagą, która właśnie zbiera siły przed reedycją jej debiutanckiego krążka.

Coverownia #1: Mélissa Laveaux ‚Crazy In Love’

melissa-laveaux-01

Coverownia to tytuł nowego działu na SB. Wszyscy wiemy, że nawet mocno średnie piosenki przy dobrze dobranej aranżacji mogą stać się swoistymi perłami. Dlatego jeśli macie jakieś swoje cover-faworyty czekam na nie pod moim osobistym adresem mailowym – lil.kw@wp.pl. Jeżeli mi zasmakują, niewątpliwie pojawią się także na stronie. W tej wyraźnej depresji zaczynamy od numeru ‚Crazy In Love’ . 2003 rok, szał ciał, Beyonce. Mélissa Laveaux, kanadyjska wokalistka, podeszła do tego utworu w sposób mniej natarczywy. Wycofała Jaya-Z, mocne dęciaki, trąbki. I otrzymaliśmy kawałek w sam raz na jesienno-zimowe wieczory. Piosenka nabiera innego znaczenia. Dźwięki mimo, że już nam znane są zupełnie nieprzewidywalne. Takie covery to ja lubię. POSŁUCHAJCIE.

Okładka „In Love & War” Amerie

ameriee

Pamiętacie Amerie? Wbrew komercyjnym porażkom wytwórnia zadecydowała, że jej kolejny album In Love & War, mimo wszystko ujrzy światło dzienne. Premiera albumu przewidziana jest na 3 listopada. W minionym tygodniu ukazał się zresztą teledysk do drugiego druzgocącego singla „Heard ’em All”. Tymczasem w sieci pojawiła się, podobno oficjalna okładka krążka, która… zaskakuje. Zaskakuje, bo schemat grzecznej, poprawnej i ładnej okładki dla płyty R&B z pozującym dumnie wykonawcą, w pełni działającym retuszem i gustownym napisem nadrukowanym modną czcionką, został przerwany i załamany. Amerie bowiem, na swoje niesprzecznie seksowne zdjęcie, postanowiła nałożyć efekty specjalne. Może byłoby to kreatywne (patrz. okładka ostatniej płyty Solange), gdyby nie fakt, że wygląda to co najmniej, jakby powierzyła wykonanie tego zadania dwunastoletniej fance, która dopiero co nauczyła się obsługiwać komputer. I tu rodzą się egzystencjalne pytania – czy to już sztuka? Może pop art? A może tania tandeta, którą piosenkarka chce sprzedać nieświadomym masom? Rozstrzygnięcie należy do Was!