cover
Okładka nowego singla i tracklista płyty Mariah

A oto i ona – oficjalna okładka „I Want to Know What Love Is”, drugiego oficjalnego singla z krążka Memoirs of an Imperfect Angel (premiera: 29 września). W przeciwieństwie do mokrego i rozbieranego coveru „Obsessed” tutaj jest prosto i z klasą. Mariah najwyraźniej lubi skrajności. Warto dodać, że piosenkarka wykona po raz pierwszy utwór publicznie na żywo 18 września w programie Opry Winfrey. Po skoku także tracklista nadchodzącego krążka.
Mariah Carey wypuszcza drugi singiel

Znamy już drugi singiel z nadchodzącego krążka Mariah Memoirs of an Imperfect Angel (w sklepach od 29 września). Podczas, gdy „Obsessed” wciąż walczy na Billboard Hot 100 o wejście do top 10, wczoraj swoją radiową premierę w Europie miał kawałek „I Want to Know What Love Is” – cover wielkiego przeboju grupy Foreigner z lat 80tych. Utwór został wybrany drugim oficjalnym singlem promującym nadchodzący krążek. Carey ma już doświadczenie w coverowaniu innych artystów, wielkimi przebojami w jej wykonaniu okazały się chociażby „Without You” Badfinger, „Against All Odds” Phila Collinsa czy „I’ll Be There” z repertuaru Jackson 5. Czy podobnie będzie z „I Want to Know What Love Is”? Szczerze mówiąc większe szanse na hit Carey ma w Europie, niż w swojej ojczyźnie, ale pewne jest, że o tym kawałku jeszcze usłyszymy. Moim zdaniem to lepsze posunięcie niż wydanie kolejnego vocoderowego bangera, którego za kilka lat nie będzie pamiętał nikt. Po skoku odsłuch.
Tinchy Stryder na żywo, ale w studio
Tinchy Stryder, w towarzystwie Amelle Berrabah z Sugababes i akompaniującego zespołu, pojawił się w studiu BBC Radio 1, aby zaprezentować wersję live swojego aktualnego singla „Never Leave You” oraz niespodziankę, którą okazał się być cover Beyoncé’owych „Sweet Dreams”, doprawiony odrobiną „Beat Again” brytyjskiego boybandu JLS. Primo, kto by pomyślał, że Tinchy tak dobrze radzi sobie na żywca. Secundo, kto odważyłby się powiedzieć, iż „Never Leave You” wcale nie jest sieczką i muzycznym zlewem, a zagrane na żywych instrumentach, może być nawet całkiem znośne. Tertio, każdy, kto nie uciekł w popłochu od odbiornika, słysząc, a przede wszystkim widząc, oryginał „Beat Again”, zasługuje na medal za odwagę. Ja się przeraziłam. Tinchy’emu wyszedł on z pewnością o wiele mniej brutalnie. Żeby było elegancko i parzyście, potrzebny jest punkt czwarty. A zatem, oto i on: Quatro, najwyraźniej Amelle zaczęła powoli wybijać się na niepodległość. Keishy to się nie spodoba, zapytajcie tylko Mutyi. Girl fight ! Nie ma nic lepszego porządna żeńska konfrontacja od czasu do czasu. Team Amelle ! Choć i tak na pewno powiecie, że do Wyjoncé jej daleko. Cóż mogę powiedzieć? Nie każdy musi wyć.
Zdolna młodzież śpiewa cudze piosenki
Witajcie. Oto kolejny dzień na planecie Ziemia, którą – jak to daje się już od dawna zauważyć – opanowała kultura remiksu, coveru, zapożyczania, przetwarzania, przerabiania, zżynania, przegrywania, ,,przekombinowywania”, odtwarzania itd. Czy kogoś jeszcze dziwi, że w zasadzie wszystko już było ? Pytanie, jakie za to powinno dzisiaj paść brzmi raczej – z jakim skutkiem się to robi i czy artystom, chcącym zmierzyć się z cudzym materiałem, udaje się mimo wszystko wycisnąć z niego nową jakość ? To da się sprawdzić. I tak oto poniżej mamy dwóch kandydatów, którzy mieli czelność zaśpiewać cudze kawałki, co z kolei daje nam prawo, aby wydać na nich wyrok i ocenić ich wersje. Panie mają pierwszeństwo, a zatem na pierwszy ogień idzie Jazmine Sullivan i jej cover Sealowego „Kiss From A Rose”, zaśpiewany we francuskim programie „Taratata” (swoją drogą, zwróćcie uwagę na to jak Francuzi wypowiadają „Jazmine”, w ogóle jak oni cokolwiek wymawiają po angielsku ! To zawsze daje mi niekończącą się radość, uwielbiam ich za brak kompleksów w tym względzie i tę wyższość, którą uważają, że mają … ).
Ładnie, poprawnie, bardzo zgodnie i wiernie w stosunku do oryginału, ale przez to dosyć przewidywalnie i niestety bez fajerwerków. Następny. (więcej…)
Czy Björk wybaczy Solange ?
Przez jednych nazywana dzieckiem z piwnicy, lubująca się w ekscentryczności i twitterowaniu, siostra DIVAnny Beyoncé, niejaka Solange Knowles podczas ostatniego koncertu w stolicy Belgii wzięła się za wykonanie utworu „It’s Oh So Quiet”, który rozpropagowała swego czasu inna ekscentryczka, tym razem z Islandii, niejaka Björk Guðmundsdóttir. Oczywiście, jak to w dzisiejszych postmodernistycznych czasach bywa, „It’s Oh Quiet” nie jest oryginalnym kawałkiem artystki Björk, tylko coverem piosenki „Blow a Fuse” Betty Hutton ze zmienionym tytułem. Ale zostawmy pierwszeństwo i pierwotność na boku, ponieważ w tym przypadku to akurat kwestia drugorzędna. Bo nie wiem, czy wiecie, ale jakiś czas temu Solange zadeklarowała, iż chce być ,,czarną Björk” … (więcej…)
Oficjalna okładka Końca Fasolek

Albo Black Eyed Peas przemyślało sprawę dotyczącą okładki nadchodzącego „The E.N.D.” albo tamten cover, mimo wiarygodnego wyglądu okazał się być nieoficjalnym. Której z tych opcji nie brać by pod uwagę – tak prezentuje się prawdziwa okładka kolejnego krążka Fasolek, który swoją premierę mieć będzie już 9 czerwca.
Gwiazdy vs Klasyka
Każda gwiazda chce czasem przykozaczyć i pokazać, że umie coś zrobić lepiej niż pozostali. W tym celu musi się zmierzyć z utworem nagranym wcześniej przez kogoś innego. Dzisiaj mowa o Beyonce i Christinie Aguilerze [sic!], które wzięły na tapetę klasyk z lat 60 czyli nagrany przez Peggy Lee utwór „Fever”. Tak naprawdę już nagranie pani Lee było coverem, gdyż w roku 1956 jako pierwszy wydał ten utwór Little Willie John, jednak jego wersja nie cieszyła się wielkim sukcesem. Można podejrzewać, że dopiero kobiecy głos uczynił z piosenki taką bombę. Dopiero wersja Lee dotarła na 8 miejsce amerykańskiej listy przebojów pop. Peggy Lee była znaną piosenkarką jazzową a także nominowaną do Oskara aktorką i autorką tekstów. Warto zauważyć, że dodała kilka własnych wersów do piosenki, o której dziś mowa.
Przed wami Peggy Lee a po skoku dwie wersje naszych współczesnych gwiazd o niebotycznych zdolnościach wokalnych. Wersja Christiny jest opatrzona nawet obrazem z jej występu live. Wyrobiły waszym zdaniem?
Oficjalna okładka „Relapse” Eminema

Eminem przedstawił nam wczoraj okładkę do swojego nowego krążka „Relapse”, który na półki sklepów trafi już 19 maja tego roku. Co sądzicie? Swoją drogą czy ten kontur nie wygląda znajomo? Nawet barwy pasują doskonale. Czyżby Eminem chciał nam powiedzieć, że ma polskie korzenie? Czekamy na oficjalne oświadczenie.
Patronujemy: Elabs Crew „Zarys”

Żeby nie było, że łapiemy się za same popularne rzeczy, co to sobie i bez nas poradzą. Mamy także ambicję wyszukiwania tego co ciekawe, a mniej znane. Dla równowagi przedstawiamy wam dziś Elabs Crew.
Elabs Crew to 5 osobowy zespół rapowy, głównie z dolnego śląska. Crew składka się z trzech mc’s : Graf, Ocho i W? oraz producenta: Luka Beatz. Od niedawna 5 członkiem ekipy jest także Dj zwany Slime.
„Zarys” to pierwszy pełnoprawny album Elabs Crew (poprzedzony epką w 2006, mixtape’m w 2007 oraz singlem „Joint Dla Osiedli”) 13 pełnych vibe’u kompozycji, w całości skomponowanych z sampli wyciętych z pięknych czarnych (winylowych) płyt, na których zarapowali 100% świadomi tego co robią raperzy. Warto również podkreślić fakt, że czterej dj’e będący jedymi gośćmi na płycie, do wykonania scratchy i cutów użyli tylko i wyłącznie analogowych płyt, a nie jak to obecnie coraz częściej ma miejsce mp3.
Płyta ma ukazać się w formie elektronicznej jako bezpłatne mp3 oraz w materialnej na ładnie wydanym cd, w limitowanym nakładzie. Design został przygotowany przez lokalnego artystę graffiti.
Zarys można zamówić w cenie 12pln + 6 pln (priorytet w ochronnej kopercie) ze strony zamow.elabscrew.com#zamow. Płytę można nabyć również bezpośrednio od członków ekipy na terenie: Dzierżoniowa, Świdnicy, Wrocławia.
Zawartość i więcej info dalej. (więcej…)
Na wiosnę przewidywany jest Mróz

Chcecie tego czy nie, Mrozu (czyli Łukasz Mróz) nadchodzi by na zawsze zmienić oblicze polskiego ARENBI. Zrobi to z pewnością lepiej niż Ewa Sonnet, zatem czekamy z niecierpliwością. 27 kwietnia ukaże się debiutancki album tegoż producenta, tekściarza i piosenkarza. My tymczasem mamy dla was smaczki w postaci okładki, tracklisty a nawet promomixu zwiastującego tę nietypową polską produkcję. Płyta „Miliony monet” ukaże się nakładem Pink Crow Records i z pewnością warto ją sprawdzić, choćby po to by przekonać się czy Mrozu to artysta jednego przeboju, czy też może ma w zanadrzu coś więcej. Dla wszystkich, którzy lubią narzekać mam znane przysłowie „nie od razu Rzym zbudowano”. Nie oczekujcie moi kochani, że raczkujące w naszym kraju produkcje w stylu R’n’B będą tak wspaniałe jak dokonania Prince’a czy Saadiqa. Relax. Na wszystko przyjdzie pora. Mrozu debiutuje. My trzymamy za niego kciuki. Poniżej tracklista i obiecywany promomix.
Sprawdzajcie.
(więcej…)
