danny brown

Danny Brown szykuje nowy album

W zeszłym roku Danny Brown wypuścił rewelacyjne Atrocity Exhibition, a niedawno pojawiła się informacja, że szykuje kolejny krążek. Oliwy do ognia dodaje fakt, że za oprawę muzyczną odpowiadać ma jeden człowiek i podobno jest to prawdziwa legenda.

Nie mogę za dużo o tym mówić. Powiem tylko, że [album] jest wyprodukowany przez jednego producenta, który jest legendą w hip-hopie. To będzie naprawdę coś wyjątkowego.

— powiedział Brown w wywiadzie dla magazynu Complex.

Na jego twitterze rozgrzała dyskusja, o tym kto może być tą legendą. Cóż, kto by to nie był — czekamy na finalny efekt!

Nowy teledysk: Danny Brown „Lost”

Jak oglądam ostatnie teledyski Danny’ego Browna, Kendricka Lamara czy Travisa Scotta, nie potrafię oprzeć się kołaczącego w mojej głowie pytaniu, w jaki sposób w ciągu ledwie kilku lat do rapu pozostającego na skraju mainstreamu weszło tak świadome poczucie estetyki. Gdy przejrzy się rapowe teledyski sprzed 10 lat nawet tych bardziej wymyślnych twórców, trudno o pełnoprawną analogię. Tymczasem Brown wraz z reżyserką Matildą Finn serwują słuchaczom i kinomanom kolejny wizualny kąsek. „Lost” z niesamowitego zeszłorocznego Atrocity Exhibition doczekało się adekwatnie psychotycznego teledysku zrealizowanego w czerni i bieli w stylu klasyki kina niemego. Perełka!

Danny Brown i Jonah Hill łączą siły w psychotycznym klipie do „Ain’t It Funny”

Wygląda na to, że jeden z najlepszych fragmentów zeszłorocznego Atrocity Exhibition Danny’ego Browna doczekał się pełnoprawnej singlowej premiery. Ledwie raper zapowiedział, że „Ain’t It Funny” ukaże się na winylowym 12-calowym singlu podczas tegorocznego Record Store Day (b-sidem będzie adekwatnie „Worth It” z Clams Casino), a już, zupełnie nieoczekiwanie, w sieci pojawił się teledysk do utworu. I to teledysk nie byle jaki, bo doskonale korespondujący z bijącą od nagrania paranoją. Rzecz rozgrywa się na dwóch planach — wewnątrz familijnego sitcomu z lat 80., gdzie jedną z postaci jest właśnie wujaszek Danny i pod drugiej stronie srebrnego ekranu — wśród śmiejącej się bezustannie widowni. Wujaszek, najogólniej rzecz ujmując, nie najlepiej radzi sobie z codziennością, uciekając w świat alkoholu i antydepresantów, co umyka uwadze zarówno postaci serialu, jak i publiczności. Koniecznie obejrzyjcie!

Nowy teledysk: Paul White feat. Danny Brown „Accelerator”

Paul White oraz Danny Brown prezentują pierwszy numer z zapowiedzianej całkiem niedawno epki zatytułowanej Accelerator. Na początku ciężko stwierdzić czy bardziej odjechany jest sam utwór, będący połączeniem brudnej, niemal rock’n’rollowej jazdy z szybką i szaloną nawijką Browna, czy przekomiczny wręcz klip. W kategoriach odlotu postawimy jednak na to drugie. Obrazek przypomina klimatem horrory klasy b i docenią go w pełni chyba tylko fani tego gatunku. Grana tu przez Ewena MacIntosha postać, ugania się po całym mieście za swoim… mózgiem, który najwidoczniej nudził się już, siedząc w głowie i postanowił skorzystać z kilku rozrywek, jakie oferuje miasto. Jak skończy się ta pogoń i ile osób na tym zyska, a ile straci, przekonać się możecie poniżej. Cała epka trafi do nas już w najbliższy piątek.

Epka Danny’ego Browna i Paula White’a w przyszłym tygodniu

dannybrown

News z gatunku zupełnie niespodziewanych, takie lubimy najbardziej. Już za trochę ponad tydzień będziemy mogli usłyszeć nową muzykę Danny’ego Browna — rapera, który dopiero co powalił nas na kolana swoim Atrocity Exhibiton. Za dwie trzecie (tak, policzyłem) zawartych na tamtym albumie podkładów odpowiadał Paul White i to właśnie on będzie współautorem EP zatytułowanego Accelerator. Od razu wspomnę jednak o tej złej informacji. Materiał będzie się składał z zaledwie dwóch premierowych utworów oraz ich wersji instrumentalnych. Twórcy zapewniają jednak, że tracki te będą stanowić zupełnie odmienne oblicza hip hopu. Tytułowe „Accelerator” ma zdefiniować brzmienie rapu a.d. 2017, a “Lion’s Den” ma zawstydzić niejednego purystę tego gatunku. Macie moje zainteresowanie, panowie!

Recenzja: Danny Brown Atrocity Exhibition

danny-brown-atrocity-exhibition

Danny Brown

Atrocity Exhibition (2016)

Warp Records

„I’m sweating like I’m in a rave / Been in this room for three days / Think I’m hearing voices / Paranoid and think I’m seeing ghost-es, oh shit” — tymi słowami Danny Brown rozpoczyna otwierające jego najnowszy album „Downward Spiral” będące nawiązaniem zarówno do kultowego albumu Nine Inch Nails z 1994 roku, jak i do tytułowego „XXX” z jego drugiej płyty. Leniwe, sludge’owe niemal bębny i piaszczyste, stonerowe riffy zdają się otwierać portal do pokręconego wnętrza artysty wypełnionego niepokojącymi, fraktalnymi wizualizacjami, ekstatyczną zabawą niejednokrotnie ustępującą miejsca paranojom i wynikającym z nich stanom depresyjnym, a także wyjątkową, chaotyczną wrażliwością, dzięki której ta karuzela emocji i obrazów jest tak przejmująco plastyczna i szokująco spójna. Wraz z Paulem White’m, producentem związanym z Dannym od początku jego kariery, odpowiedzialnym za większość kompozycji na Atrocity Exhibition, zaprojektował nowy wymiar hip-hopowego eksperymentu pchniętego w nieznane gitarową energią i elektronicznym kwasem.

Wszystko rozpoczęło się informacją o kontrakcie z kultową londyńską wytwórnią Warp Records i pierwszym singlem „When It Rain”. W osłupiająco zgrabny sposób czerpiąca ze spuścizny elektroniki z Detroit i gatunków pokroju jit czy ghettotech produkcja o trzymającym w napięciu, klubowym aranżu to splot złowieszczej melodii i nawiedzonej linii basowej, który przy otwartej publice równie dobrze sprawdziłby się w kulminacyjnym momencie obskurnego, połamanego, technicznego seta. Kolejnym strzałem był utwór „Pneumonia”, w którym za warstwę instrumentalną odpowiada Evian Christ. Opętańcze serie werbli, mroczne brzmienia rodem z Memphis połowy lat 90-tych i obłędna agresja Browna okraszona bezbłędnym, proporcjonalnie stonowanym refrenem stanowią prawdopodobnie najbardziej przebojowy i najbardziej zbliżony współczesnemu hip-hopowi moment płyty. Przy wyborze ostatniego singla zdecydowano się na być może najbardziej oczekiwany posse-cut drugiej dekady XXI wieku. Kompozycja Black Milka „Really Doe” to kolaboracja pomiędzy gospodarzem a Kendrickiem Lamarem, Ab-Soulem i Earlem Sweatshirtem. Charakterystyczne dla producenta z Detroit ciężkie bębny sprytnie balansujące na granicy żywego i automatycznego feelingu, przystrojone złowrogimi dzwonkami i niezwykle melodyjnym, scratchowanym sygnałem z porywającego refrenu okazały się naturalnym wspólnym mianownikiem dla całej czwórki. Hip-hopowy duch rywalizacji i czerpiąca z klasycznego brzmienia hip-hopu warstwa instrumentalna wycisnęły z tak utalentowanych tekściarzy wszystko co najlepsze — „Big power, big stages / My zoo cannot fit the cages / This booth is not used to fakin’ / My crew just love confrontation” Kendricka, czy „You’ve been the same motherfucker since 2001 / Well, it’s the left-handed shooter, Kyle Lowry the pump” Earla to tylko wierzchołek góry lodowej. Dobór singli zresztą to ogromny sukces taktyczny, bo to jedne z najbardziej energetycznych punktów projektu, na przestrzeni którego zostały świadomie rozrzucone jako trzy szczytujące momenty oderwanego od rzeczywistości, narkotycznego lotu Daniela.

Nie oszukujmy się — spora część podejmowanych prób łączenia rapu i gitarowej estetyki najczęściej kończy się czymś co najwyżej przeciętnym. Jeżeli wśród wzorcowych przykładów tego typu fuzji możemy wymienić pozycje pokroju debiutu Rage Against the Machine czy (bardziej współcześnie) The Money Store Death Grips, to Atrocity Exhibition jeszcze bardziej rośnie w oczach z racji eksplorowania nieznanych do tej pory możliwości tego typu. Kiedy na jednym krążku słychać zarówno Joy Division, jak i Pimpa C z Super Tight, to na dzień dzisiejszy jest to coś jak najbardziej świeżego. Bezpośrednio po sobie dostajemy tutaj analogową dyskotekę z „Tell Me What I Don’t Know” przemycającą gwizdki prosto z Bay Area i rockowy groove „Rolling Stone” z minimalnie chybionym refrenem Petite Noir ostatecznie przeradzającym się jednak w kapitalną finałową mini-improwizację wokalną. W „Lost” — futurystycznej reinkarnacji brzmienia z Enter the Wu-Tang (36 Chambers) autorstwa Playa Haze opartej na samplu z „Flame of Love (Lian Zhi Huo)” Chinki Leny Lim — Danny Brown manifestuje: „I’m like Kubrick with two bricks and hoes on the strip”. Porównanie najwyraźniej okazuje się niezwykle wiążące — w kolejnym „Ain’t It Funny” raper wrzuca nas w bardzo obrazowy, psychodeliczny wir pełen sinusoidalnych absurdów, zbudowany na acidowej wręcz rytmice, zabójczym tempie i poszatkowanej sekcji dętej z utworu „Wervin'” Nicka Masona (Nick Mason’s Fictitious Sports, 1981). Morderczy wyścig skrzekliwych zwrotek Browna z zatrważającą melodią Alchemista w brutalnie groźnym „White Lines” skutecznie rozgrzewającym przed singlową „Pneumonią”, paradoksalnie funkowe, przestrzenne „From the Ground” z Kelelą i oparte na fragmencie „B.O.B” OutKastu gotyckie „Today” to jedynie przykłady siły kontrastu albumu, gdzie szok związany z coraz bardziej nieprzewidywalnymi rozwiązaniami nieustannie miesza się z podziwem wobec tak świadomie zrealizowanej koncepcji.

W kategorii hip-hopowego eksperymentu Atrocity Exhibition należałoby umieścić obok takich pozycji jak Madvillainy, Dr OctagonecologystDeltron 3030 czy The Cold Vein Cannibal Ox, jednakże żadna z nich nie zapuszczała się w głąb tak niezbadanych terytoriów jak czwarty studyjny album Danny’ego Browna. Mięsisty groove, elektroniczne sekwencje, głębokie, gitarowe akordy (jak przykładowo w komicznie plażowym, laid-backowym „Get Hi” z B-Realem) i zatrważający mrok minimalistycznych melodii spotykają się z celowo nieuporządkowaną, nieszablonową opowieścią o depresji, nałogu, euforii i szaleństwie, jakiej nie sposób szukać w innym miejscu. Atrocity Exhibition to obok To Pimp a Butterfly najważniejszy współczesny album hip-hopowy, eksponujący nowatorskie możliwości znoszenia ram gatunkowych i świetlaną przyszłość tych zabiegów. Takiej płyty po prostu jeszcze nie było.

Odsłuch: Danny Brown Atrocity Exhibition

yysha0s3qvlt7nvvsod0

Trzy lata po premierze Old Danny Brown wraca z kolejnym albumem. Premiera Atrocity Exhibition trzydziestego września, ale na Spotify już pojawił się odsłuch krążka i jest bardzo, bardzo ciekawie. Właśnie słucham pierwszy raz, więc nawet nie doszedłem jeszcze do końca, ale słychać ciekawe pomysły i różnorodny klimat. Dobra, wracam do słuchania, bo jak na razie każdy numer wgniata w fotel.

Danny Brown w doborowym składzie w utworze „Really Doe”

reallydoe

Magia featuringów to potęga. Wie o tym każdy kto spojrzał na tracklistę nadchodzącego albumu Danny’ego Browna i zobaczył na niej kolaborację rapera z Kendrickiem, Ab-Soulem i Earlem Sweatshirtem. Spragnieni usłyszenia tego utworu nie muszą już czekać na premierę całej płyty (wiem, że i tak będą czekać), bo „Really Doe” trafiło do sieci jako kolejny oficjalny singiel. Na dodatek jest praktycznie tak dobre jak można było sobie wyobrazić. Danny udowadnia, że to on jest tutaj gospodarzem. Soulo udowadnia, że powinien być traktowany na równi z jego bardziej szanowanymi kolegami z Black Hippy. Earl udowadnia, że bez problemu potrafi się odnaleźć w takim agresywnym posse-cucie. Natomiast Kendrick… ten to nie ma nic do udowodnienia w sumie, może właśnie dlatego najmniej zainteresowały mnie jego wersy. Wciąż jest to jednak pierwsza liga, tak sam zresztą jak spajający całość rewelacyjnie brudny podkład Black Milka. Atrocity Exhibition w sprzedaży już od 30 września!

Nowy album Danny’ego Browna we wrześniu

danny brown

Jeśli czegoś brakowało mi przez ostatnie trzy lata w amerykańskim hip hopie, to właśnie kolejnej solówki tego ekscentryka z Detroit. Pierwszy singiel oraz zaczerpnięty z repertuaru Joy Division tytuł albumu (Atrocity Exhibition) poznaliśmy już jakiś czas temu. Dzisiaj poznaliśmy znacznie więcej szczegółów, w tym ten najważniejszy. Projekt trafi do sprzedaży 30 września, a znajdzie się na nim piętnaście premierowych utworów. Gościnnie usłyszymy Kelelę, B-Reala z Cypress Hill, Petite Noir, ale nie ma co ukrywać — najbardziej na całej trackliście oko cieszy kolaboracja z Kendrickiem Lamarem, Ab-Soulem i Earlem Sweatshirtem. Producentów jeszcze nie znamy, ale z pewnością nie zabraknie stałych współpracowników rapera, takich jak Black Milk albo odpowiedzialny za szalone „When It Rain” Paul White. Cheeeeeck!

Nowy teledysk: Danny Brown „When It Rain”

danny

A imię jego psychodelia. Muzycznie i wizualnie Danny Brown po raz kolejny prezentuje się schizofrenicznie i hiperkinetycznie. Podobno następca znakomitego Old z 2013 roku jest już w całości gotowy, a wyprodukowane przez Paula White’a „When It Rain” to właśnie pierwszy oficjalny singiel zwiastujący produkcję. Całość, miejmy nadzieję, będzie nam dane usłyszeć jeszcze w tym roku nakładem Warp. Na tę chwilę posłuchajcie singla. Jest szał.

Relacja z Red Bull Music Academy Weekender Warsaw

rbma_2

 

Relacja z festiwalu Red Bull Music Academy Weekender Warsaw
– Pałac Kultury i Nauki za sprawą swej wyjątkowej iluminacji, przez ostatni weekend stał się muzycznym drogowskazem na mapie Warszawy.

Po serii koncertów, które odbyły się w Madrycie, Sztokholmie i Tokio nadeszła pora na wizytę „mobilnego” festiwalu Red Bull Music Academy Weekender w Warszawie. Przez trzy dni, na czterech scenach rozlokowanych w różnych lokalizacjach w samym sercu miasta, mieliśmy okazję zobaczyć ponad 30 artystów takich jak: Danny Brown, BRODKA XS, Looptroop Rockers, Onra, Moritz von Oswald Trio feat. Tony Allen & Max Loderbauer, Pink Freud, Shed, Diamond Version, Ladi6, Benjamin Damage, Jessy Lanza, Falty DL, Rebeka, Niewidzialna Nerka na Żywo, Mikromusic i innych.

Dla wielu muzyków udział w Red Bull Music Academy to prestiż i spełnienie marzeń. Ta niezwykła platforma kształtująca muzyczną przyszłość jest otwarta dla wszystkich pasjonatów wyrafinowanych rytmów i dźwięków. Polską edycję festiwalu RBMAWeekender poprzedził czwartkowy koncert niemieckiego kompozytora Hauschki, który oczarował publiczność w Studio im. Agnieszki Osieckiej oraz na antenie radiowej Trójki. Dzięki temu, że koncert był transmitowany nie tylko w radio, ale i na stronie internetowej, każdy mógł usłyszeć i zobaczyć w formie video ten wyjątkowy występ. Haushka zaprezentował bowiem ciekawy eksperyment elektroniczny wykonany na bardzo oryginalnym instrumencie: preparowanym fortepianie. Dzięki włożeniu między struny różnych elementów typu śrubki, gwoździe, sztućce lub nawleczeniu na struny koralików można wydobyć naprawdę nietypowe i zaskakujące barwy dźwięku.

W piątek na Placu Defilad zgromadzili się fani m.in. Rebeki, Jessy Lanzy, FaltyDL czy Dam-Funk. Obecność obowiązkową należało zaliczyć tego dnia na premierowym koncercie BRODKA XS, będącym wyjątkowym projektem muzycznym. Dobrze znane polskiej publiczności utwory zostały tak przearanżowane, by można je było zagrać na małych instrumentach typu: dzwonki, mini-gitarki, trójkąty czy… iPhone. Mimo niewielkich gabarytów tych sprzętów koncert wypadł niezwykle efektownie, a nowa odsłona popularnych utworów w stylu „Krzyżówka dnia” — bardzo oryginalnie.

rbma_3

W tym samym czasie w przestrzeniach Pałacu Kultury na scenie baru Studio występowała Chloe Martini — objawienie polskiej sceny beatowej. Czarując swym stylem r&b i remiksami utworów takich jak „Latch” Disclosure, wprawiła wszystkich obecnych w magnetyczny i hipnotyzujący nastrój.

Scena Teatralna należała do zespołu Niewidzialna Nerka, którego twórczość stanowi swoisty hołd dla rodzimej kultury hip hopowej. Występ Vienia, WłodiegoSpinache’a oraz Rasa, pełen odwołań do wspomnień i sentymentów, został przyjęty z dużym entuzjazmem przez zgromadzonych pod sceną. O oprawę muzyczną perfekcyjnie zadbali Night Marks Electric Trio we wsparciu z DJ Steezem. Odświeżenie rapowych klasyków z lat 90-tych oraz zaprezentowanie ich w nowych wersjach okazuje się być strzałem w dziesiątkę; nie zabrakło reinterpretacji kawałków takich, jak: „Się żyje”, „Ja wiedziałem, że tak będzie”, czy „93-94”, czyli utworów, na których wychowało się liczne grono obecnych na sali 30-latków.

Nie da się ukryć, że główną uwagę skupiał tego dnia Danny Brown — jedna z najbardziej unikatowych postaci świata rapu ostatnich lat. Od samego początku swego koncertu ten szalony raper z Detroit zawładnął roztańczoną publicznością. Połączenie gwiazdy rocka z niewątpliwym talentem raperskim, oryginalnym głosem i świetnymi beatami objawiło się w energetycznym show, za które fani pięknie się odpłacili wiernie recytując rymy esencjonalnych utworów „Dip” czy „Monopoly” (swoją drogą bezlitosnych bangerów).

rbma_4

Trzeci dzień festiwalu bez wątpienia należał do grupy Looptroop Rockers, ikony europejskiego hip hopu. Szwedzi: PromoeEmbeeSupreme Cosmic tryskali pozytywną energią skutecznie zarażając nią wszystkich dookoła (zwłaszcza przy utworach „Fort Europa” i „Looking for love”). Zespół, podczas swej kolejnej już wizyty w Polsce, zaprezentował najlepsze numery z ponad dziesięciu lat działalności. Nie zabrakło też odniesień do obecnej sytuacji na Ukrainie; w końcu Looptroop jest znany z tego, że ich utwory są zaangażowane polityczno-społecznie.

Rodzimy zespół Kamp! to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów na polskiej scenie muzycznej. Jak zawsze wzbudzając wiele pozytywnych emocji, chłopcy tym razem zaskoczyli publiczność swoim nowym materiałem, który powstał podczas sesji w Red Bull Studio w Madrycie. Oprócz znanych i lubianych electro-popowych brzmień, nie zabrakło więc nowych utworów w stylu „A new leaf”.

W muzyce Klaves, czyli Mikołaja Gramowskiego, czuć z kolei mocną fascynację brytyjską sceną klubową. Ten mający zaledwie 22 lata polski producent brał już udział w kilku dużych festiwalach, takich jak choćby Open’er czy Burn Selector Festival. Na scenie baru Studio wypadł wprost rewelacyjnie. Jego słodkie, dyskretne kompozycje podszyte taneczną pulsacją znakomicie wprowadziły w klimat gromadząc pod sceną z minuty na minutę coraz więcej osób.

Jednym z najjaśniejszych punktów Weekendera był niewątpliwie występ Onry, czyli Arnauda Bernarda. Znany z numerów takich jak „High Hopes”, „The Anthem” czy „Chinoiseries”, francuski beatmaker kolejny raz odwiedził nasz kraj, by zaprezentować swą niebanalną twórczość. Jego electro-funk, nowoczesny soul i inspiracje czerpane m.in. z Wietnamu są jego wizytówką rozpoznawalną na całym świecie. Dzięki niemu Bar Studio w sobotnią noc został wypełniony po brzegi, a Onra potwierdził tym samym, że wciąż znajduje się na fali dryfując między jedną, a drugą inspiracją muzyczną.

rbma_1

Podczas festiwalu nie zabrakło również nagrań An On Bast i Macieja Fortunę z elektroakustyczną interpretacją muzyki filmowej Krzysztofa Pendereckiego, czy szalonej końcówki sobotniej nocy w Boiler Roomie, odbywającym się w klubie 55, gdzie pojawili się reprezentanci ekipy SoulectionESTA., Joe Kay czy The Whooligan.
Jazzowa formacja Pink Freud, która tego samego dnia wystąpiła również na znanym warszawskim pikniku, wzięła na warsztat utwory kultowego zespołu Autechre. Fakt, że naprawdę ciężko się było dostać na ten koncert najlepiej potwierdza, że występ wypadł znakomicie. Warto też wspomnieć o niespotykanych kompozycjach kalifornijskiego artysty Dam Funka czy dopracowanego do perfekcji występu Tony’ego Allena i Mortza Von Oswalda. Takich gwiazd jak Eltrona Johna czy Sheda reklamować nie trzeba. To właśnie ich występy zamknęły pierwszą polską edycję Weekendera, skutecznie wyciskając z publiczności ostatnie resztki energii.

Poza oficjalnym line-upem, na uwagę zasługuje również wsparcie muzyczne w wykonaniu Jana Szareckiego i Auera. Swoimi elektronicznymi wibracjami zagrzewali do tańca nie tylko zgromadzoną publikę w strefie gastronomicznej, ale również barmanów, którzy w swej pracy spisali się na medal (Ballantines Brazil z Red Bullem rządzi!). Osobne ukłony należą się w zasadzie całej obsłudze terenu festiwalowego, począwszy od osób sprawdzających bilety, po dyskretną ochronę i punkt medyczny czuwający nad bezpieczeństwem.

Mimo, iż RBMA Weekender odbywał się w centrum miasta w sprzyjających warunkach atmosferycznych, nie zdołał przyciągnąć tłumów, co dało się zauważyć m.in. w piątek w klubie Nowa Jerozolima. Takie zespoły jak Studio Barnhus, gwiazdy Sztokholmskiej edycji festiwalu Sónar, chyba nigdy nie grały dla tak nielicznie przybyłych. To wielka szkoda, bo 99 zł za dwudniowy karnet na występy w tak dobrze wybranych miejscach i za możliwość zobaczenia na żywo tak wielu ciekawych oraz zdolnych artystów w Polsce to rzadkość. Pozostaje mieć nadzieję, że następnym razem organizatorom uda się lepiej rozpropagować imprezę i tym samym zgromadzić więcej ludzi chętnych i otwartych na nowe doznania muzyczne.
Tym, którym nie udało się uczestniczyć w wydarzeniu oraz dla tych, którzy chcieliby przypomnieć sobie poszczególne występy, polecamy śledzenie strony Red Bull Music Academy Radio. Już niebawem ukaże się na niej weekenderowy zapis wybranych występów muzycznych. 

Za relację dziękujemy Magdalenie Skubisz.

Ghostface Killah rekrutuje BadBadNotGood i Danny’ego Browna na nowy singiel

ghostface

A co powiecie na to? Jeden z najlepszych, a bez wątpienia najbardziej elokwentnych współczesnych raperów łączy siły z kanadyjskim triem nu-jazzowym BadBadNotGood (zwykle pisanym CAPSAMI, ale ja nie KANYE, ani tym bardziej KIMYE) i siłą napędową zeszłorocznego freak-hopu w postaci Danny’ego Browna — i wspólnie z nimi zapowiada nowy singiel. A w zasadzie nie tylko zapowiada, ale i prezentuje, bo „Six Degrees” można odsłuchać tu i teraz (chociażby poniżej). Niemniej jednak faktyczna premiera na 10-ciocalowym winylu odbędzie się za niecały miesiąc nakładem wydawnictwa Lex. Na krążku będzie można znaleźć instrumentalny numer „Tone’s Rap” i prawdopodobnie coś jeszcze, bo przecież na dziesięciu calach można zmieścić mnóstwo dźwięków. Jest dobrze.

Znamy szczegółowy lineup Red Bull Music Academy Weekender Warsaw

weekender

Red Bull Music Academy Weekender to przemieszczający się festiwal po najważniejszych miastach świata. Świeżość, współczesne brzmienie i genialni artyści – tego wszystkiego możecie doświadczyć podczas imprez RBMA.

Był Madryt, był Sztokholm, było Tokio. Pora na polską edycję Weekendera, która miedzy 5 a 7 czerwca odbędzie się w Warszawie. Festiwal rozpocznie koncert pianisty – Hauschki, który odbędzie się w Muzycznym Studio Polskiego Radio im. Agnieszki Osieckiej o godzinie 20:05. Wejściówki na koncert będzie wygrać na antenie Programu 3 Polskiego Radia oraz na stronie Red Bulla. Występ będzie transmitowany na antenie Trójki oraz na stronie internetowej radio.

Niedawno wspomnieliśmy Wam o koncercie Looptroop Rockers, dziś pora poinformować Was o całym lineupie Red Bull Music Academy Weekender Warsaw. O tym gdzie i kiedy zagrają m.in. Danny Brown, Dam Funk, Brodka (w projekcie XS), Jessy Lanza, Onra i wielu innych dowiecie się tutaj. Bilety w cenach 59zł za jeden dzień oraz 99zł za dwa dni możecie nabyć pod tym adresem. Pojawiła się również opcja kupna jednorazowego wejścia na Scenę Sztuki i Nauki w cenie 39zł.

Nam nie pozostaje nic innego jak zachęcić Was do wzięcia udziału w Weekenderze. Świetny lineup, atrakcyjna cena, moc wrażeń. My tam będziemy!

05-07.06.2014r.
Red Bull Music Academy Weekender Warsaw

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Nowy teledysk: Danny Brown feat. Purity Ring „25 Bucks”

danny

Autor jednych z najlepszych rapowych płyt zeszłego roku zobrazował teledyskiem utwór „25 Bucks” z gościnnym udziałem Purity Ring. Podróż  i zwiedzanie w zawieszonym czasie ery trudnego dzieciństwa idealnie dopełnia tekst utworu Dannego Browna. Efekt naprawdę świetny! To dobry czas by przypomnieć sobie Old.

Danny Brown, Heems i Despot remiksują Vampire Weekend

Image5

Zeszłoroczny numer Vampire Weekend, „Step”, oryginalnie pochodzący z ich uznanego przez krytykę krążka Modern Vampire of the City, doczekał się rapowego remiksu. A w zasadzie Danny Brown, Heems i Despot pożyczyli z utwory instrumental, dograli do niego swoje zwrotki i zostawili tylko jeden oryginalny refren. Efekt? Przywodzi na myśl klasyczne rap popowe numery z lat 90-tych, jakich obecnie się już nie robi — „I Got 5 on It” Luniz, „Gangsta’s Paradise” Coolio i w szczególności „Satisfy You” Puffa Daddy’ego. Koniecznie sprawdźcie ten numer.

Danny Brown w nowym interaktywnym teledysku Boba Dylana

Image3

Do „Like a Rolling Stone”. Po prawie pół wieku najbardziej klasyczny z klasycznych kawałków folk rockowego barda doczekał się pierwszego teledysku. I to nie byle jakiego. Od dawna powtarzam, że Dylan nagrywa nie tylko najlepsze płyty, ale jeśli już robi klipy do swoich utworów to też są najlepsze. W razie wątpliwości wystarczy rzut oka na „Beyond Here Lies Nothin’ czy „Must Be Santa”, żeby wszystko stało się jasne. Nawet nie wspominając o „Subterrean Homesick Blues”! Ale ja dzisiaj nie o tym. Dylan wydaje swoją dyskografię w formie 47-płytowego boksu i z tej okazji powstał właśnie klip do „Like a Rolling Stone”. W interaktywnym teledysku możemy przełączać między różnymi kanałami telewizyjnymi, gdzie różni ludzie w rozmaitych sceneriach wykonują „Like a Rolling Stone”, bo cóż by innego! Wśród nich są między innymi Drew Carey czy Danny Brown. Jak to wyszło? Sprawdźcie sami!

Recenzja: Danny Brown Old

old

Danny Brown

Old (2013)

Fool’s Gold

Mniej wtajemniczeni słuchacze mogą znać Danny’ego Browna jako ekscentryka ze skrzecząco-nosowym głosem i mózgiem opętanym przez dwie damy: Mary Jane i Molly. Ci znający jego dotychczasowy solowy dorobek (oraz epkę z Black Milkiem) znają go również w roli śmiertelnie poważnego, niestroniącego od emocji i głębokich przemyśleń ulicznego obserwatora. Album Old może się wydawać próbą pogodzenia fanów starego i nowego Browna, w istocie raper prowadzi tu inteligentną i satysfakcjonującą grą z każdym możliwym słuchaczem.

Charakterystyczną cechą albumu jest jego zaznaczony na trackliście podział na strony A i B. Bohaterem pierwszej połowy jest „stary” Danny — nawijający głównie swoim naturalnym głosem, przede wszystkim na brudnych, boombapowych, ale korzystających z ciekawych sampli bitach. Drugą strona natomiast to czyste szaleństwo na zupełnie odjechanych trapowo-elektronicznych produkcjach. Podział jest wyraźny, ale nie absolutny. Oba te światy czasem się przenikają — zupełnie jak w życiu, gdzie niczego nie da się jednoznacznie podzielić na czarne i białe.

Kompozycja ta jest jednak czymś więcej niż próbą sprzedania nam dwóch albumów na jednym nośniku. Old to projekcja skrywających się we wnętrzu Danny’ego obaw, relacja z życia w rzeczywistości między przysłowiowym młotem a kowadłem. Raper boi się spoglądać w swoją przeszłość, gdyż nawiedzają go i torturują wizje traumatycznych zdarzeń z czasów młodości. Naturalistyczne szkice układają się w odpychającą wizję brudnego, pełnego narkomanów i dilerów Detroit — miasta, którego upadku tak bardzo niedawno byliśmy świadkami. Ucieczką z tego stanu beznadziejności zdaje się być psychodeliczna druga połowa płyty. Zbudowane w oparciu o estetykę elektronicznej muzyki tanecznej bangery tylko pozornie propagują zabawę z nielegalnymi używkami. Utwory te bujają głową, ale jednocześnie ją otwierają. Uświadamiają o pustości narkotycznych ekscesów, przestrzegają, że to również jest droga donikąd. Demony teraźniejszości straszą równie skutecznie co demony przeszłości. Strona A, strona B — ciemna strona mocy jest silna w każdej z nich.

Niemniej umiejętnie niż doborem słów i podkładów, Brown włada gościnnymi występami. Freddie Gibbs godnie uzupełnił remake klasycznego numeru OutKastów, ScHoolboy Q idealnie dogadał się z gospodarzem w kwestiach świntuszenia, bez zarzutów wypadli przybysze z Kanady (Purity Ring) i Wielkiej Brytanii (Charli XCX i grime’owiec Scrufizzer). Pod koniec trochę zagubili się Ab-SoulA$AP Rocky, mało kto jest jednak w stanie dotrzymać tempa rozpędzonemu przez środki psychoaktywne gospodarzowi.

Old to dość trudny materiał, lirycznie i muzycznie. Danny Brown nie głaszcze nas po głowie, nie próbuje nam zaimponować rozmachem ani szerokimi muzycznymi koneksjami, nie podaje nam morałów na tacy. Gwarantuję jednak, że wyprawa w gorzko-kwaśny świat Danny’ego zostanie Wam wynagrodzona poczuciem wartości współczesnego rapu.

Danny Brown zdradza tracklistę Old

Old Danny’ego Browna to jeden z najbardziej oczekiwanych hip-hopowych albumów tego roku. Po niezaprzeczalnym sukcesie poprzedniego krążka XXX, poprzeczka postawiona jest naprawdę wysoko. Czy pan Brown jej dosięgnie? Przekonamy się już 8. października. Tymczasem poznaliśmy pełną listę utworów projektu. Dziwaczne tytuły nie zaskakują, ale spójrzmy kogo my tu mamy z gości. Freddie Gibbs, SchoolBoy Q, Ab-Soul, A$AP Rocky, Charli XCX. Zapowiada się nieźle. Najbardziej ciekawi mnie jeden utwór: „Dubstep”. Co jest Danny? Jakieś eksperymenty?

Danny Brown ma już okładkę

old

Tak będzie wyglądać front nadchodzącego krążka Danny’ego Browna Old, który ma trafić na półki sklepowe, tego samego dnia co druga część The 20/20 Experience Timberlake’a, czyli 30 września. Okładkę zaprojektował Sam Chirnside dla Doubleday & Cartwright, a autorką malowidła z centralnej części jest niejaka Leila D’Amato. Więcej o samej płycie przeczytacie tutaj.

Nowy album Danny’ego Browna pod koniec września

danny

Chaotyczna fryzura, wybita górna jedynka, skrzeczący głos rodem z kreskówek i (cytując samego rapera) rymy pisane krwią 2paca i wymiocinami Janis Joplin. Tak właśnie scharakteryzować można postać Danny’ego Browna, chyba najciekawszego w tej chwili rapowego reprezentanta Detroit. Już 30 września tego roku będziemy mogli usłyszeć jego nowy album — kontynuację wydanego dwa lata temu, wysoko cenionego przez krytykę XXX. Nadchodzacy krążek początkowo miał nosić tytuł ODB — w hołdzie dla Ol’ Dirty Bastarda, który niewątpliwie musiał być jednym z ojców zakręconego stylu Danny’ego. Ostatecznie album ma jednak nosić tytuł Old (czyżby w drodze były również płyty DirtyBastard?), a powstaje we współpracy z takimi postaciami jak Rustie, Kitty Pryde, Schoolboy Q, Ab-Soul, Charli XCX, duet Purity Ring oraz sam właściciel wytwórni Fool’s Gold Records (w której to album wychodzi), czyli A-Trak. Poniżej możecie sprawdzić najnowszy klip Browna oraz wydany wcześniej singiel z gościnnym występem A$AP Rocky’ego.