danny brown

Recenzja: Danny Brown U Know What I’m Sayin?

Danny Brown

U know What I’m Sayin?

Warp

Jedna z najbardziej oryginalnych postaci współczesnego hip-hopu wraca po trzech latach od premiery doskonale przyjętego Atrocity Exhibition. O ile tamta płyta była pełna mroku, strachu i niepokoju — Danny walczył wtedy ze swoimi demonami i dał upust tej walce na krążku, teraz raper wszedł na scenę odmieniony. Nie zapomniał jednak o przeszłości.

Uwagę zwraca kolorowa okładka i już samo to, że taka jest, zwiastuje pewną zmianę. Sugeruje, że Danny wygrał wewnętrzną wojnę i idzie dalej. Widzimy go bez rozwichrzonej fryzury, ostrzyżonego, na zdjęciach w internecie szczerzy zreperowane zęby. Słowem — inny człowiek. Raper, co prawda, tłumaczy, że zmiana wizerunku spowodowana była małą rolą w filmie White Boy Rick, ale jedno jest pewne — to, co było, już nie wróci.

Otwierające płytę „Change Up” wyraźnie pokazuje, że Brown nadal walczy, by stare nawyki nie dały o sobie znać, ale jednocześnie nie zmieniłby tego, co było, bo przeszłość ma wpływ na to, kim jest teraz. Z wyraźnym dystansem odnosi się do przygód z dawnych lat, jak chociażby w „Dirty Laundry”, w którym w prześmiewczy sposób opisuje seksualne doświadczenia z kobietami. W jednej z wypowiedzi stwierdził, że U Know What I’m Sayin? to jego wersja albumu stand-upowego i do pewnego stopnia można przyjąć takie założenie — ten kawałek idealnie do tej tezy pasuje. Jednak nowy album to nie tylko odnoszenie się do dawnego „ja”. To także obecny Danny, który celebruje życie, co wyraźnie słychać w znakomitym singlu „Best Life”. Można by pewnie pomyśleć, że ten wariat z poprzednich płyt gdzieś zniknął? Nic bardziej mylnego. Mimo ewidentnych zmian, w pewnym sensie to jest dalej ten sam Danny Brown, którego słyszeliśmy na Old czy XXX. Na nowym wydawnictwie raper wciąż jest niepokorny i serwuje obrazoburcze wersy, jak chociażby „I’m anemic with the ink, you a Stevie Wonder blink/I take a piss in that same sink you wash dishes with”. Do tego nie zostawia suchej nitki na słabych raperach i pospolitych idiotach.

Muzyka na krążku to połączenie eksperymentu i klasycznego hip-hopu. Nie uświadczymy tu raczej industrialnych klimatów z Atrocity Exhibition, ale na nudę na pewno nie można narzekać. Wciąż jest bardzo ciekawie, nierzadko w nieoczywisty sposób, jak w „Belly of the Beast” na bicie Paula White’a, boom-bapowym „Savage Nomad” czy utrzymanym w stylu J Dilli „3 Tearz” z bitem Jpegmafii, a z gościnnym udziałem Run the Jewels, którzy może nie zaliczają jakiegoś wybitnego występu, ale całkiem dobrze się z Dannym uzupełniają. Magiczną robotę robi stale współpracujący z Brownem wspomniany Paul White. Poza „Belly of the Beast” ma na koncie jeszcze trzy produkcje. Każda z nich jest inna i świetnie pokazuje jak Danny Brown potrafi się poruszać w szerokim spektrum brzmień. W „Negro Spiritual” charakterystyczny podkład dostarczają Flying Lotus i Thundercat, tego wszystkiego jednak nie byłoby bez jednej osoby, która zasługuje na oddzielny akapit.

Sprawcą całego zamieszania jest tak naprawdę Q-Tip, który został producentem wykonawczym materiału. Executive Producer to trochę zaniedbana na naszym rynku muzycznym profesja, która polega, mniej więcej, na koordynowaniu powstawania dzieła. To producent wykonawczy tak naprawdę decyduje, w jakim kierunku idzie dany materiał, w tym przypadku płyta. Sam Danny Brown powiedział nawet, że U Know What I’m Sayin to w zasadzie album Q-Tipa, a on, jako raper, miał na tyle dużą swobodę, że wystarczyło przyjść do studia i zrobić swoje. Jeśli tak było w rzeczywistości, Tip wywiązał się ze swojego zadania znakomicie. Nie tylko dostarczył kilka świetnych bitów („Dirty Laundry”, „Best Life” i trochę zwariowane, niesamowicie energetyczne muzycznie „Combat”), ale pokierował gospodarzem tak, że osobowość Danny’ego Browna po transformacji w minionych trzech latach, znalazła artystyczne ujście na U Know What I’m Sayin. Raper idzie do przodu, zostawił dawne demony w przeszłości, przeszedł przemianę, która ma przełożenie na jego muzykę. Dalej poszukuje i zdecydowanie warto czekać na to, co pokaże następnym razem.

#FridayRoundup: Danny Brown, Robert Glasper, Sabrina Claudio i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem w puli nowe krążki Danny’ego Browna, Roberta Glaspera, Sabriny Claudio, Portico Quartet, Benjamina Earla Turnera, Billy’ego Woodsa, Summer Walker czy Gesaffelsteina, a na plejliście dodatkowo L’Orange & Jeremiah Jae, The Delines, Gogo Penguin, Akon i Supa Bwe.


uknowhatimsayin¿

Danny Brown

Warp

uknowhatimsayin¿ już przy zapowiedzi było skazane na wieczne niedocenienie. Artrocity Exhibition, poprzedni album Danny’ego Browna, to to album totalny, hip-hopowe dzieło, które brutalnie zdemolowało dotychczasowe postrzeganie tego co można (czy raczej: tego, czego nie można) zrobić w rapie. Jego następca zatem, czyli korzenny, staroszkolny wybryk pozbawiony ambicji przekraczania granic, za to wyposażony po zęby (też swoją drogą nie od zawsze na płytach Danny’ego obecne) w skrajną frywolność i artystyczną swobodę. I tak oto naszym uszom ukazało się jedenaście tracków, nad którymi artystyczną pieczę producencką objął Q-Tip, które radośnie toną w trzaskach ciepłej psychodelii. Danny nie radykalizuje w żadnym kierunku, przez co nie uświadczymy tu banalności konserwatywnych, boom bapowych loopów, ale i wielobarwne, wyraziste instrumentale nie gubią napięcia w swojej wielowątkowości. „3 tearz” łączy pewne siebie bragga z jazzowym cwaniarstwem, „Savage nomad” udowadnia, że Brown nadal nie stracił umiejętności tworzenia eksplozywnych bangerów, a na „Shine” obrywamy bez zapowiedzi refleksyjnym, nieco nostalgicznym chłodem. Tym, co jednak wysuwa się na pierwszy plan najbardziej jest sam Danny, który nadal tryska charyzmą i urokiem osobistym, ale zdjęte z niego zostaje brzemię paranoicznego nihilizmu i, jak sam oświadczył na płycie, żyje teraz swoim najlepszym życiem. I jakkolwiek wielkim i wiekopomnym dziełem by nie było Artrocity Exhibition, dla takich deklaracji czekałem na ten album i takie deklaracje mnie cieszą najbardziej. Oby było tylko lepiej. — Wojtek


Fuck Yo Feelings

Robert Glasper

Loma Vista / Concord

Zaledwie dwa dni potrzebował Robert Glasper, na stworzenie swojego nowego projektu, którym jest mixtape zatytułowany Fuck Yo Feelings. Aby było jeszcze ciekawej, dodać należy, że oprócz grającego z nim zespołu w postaci perkusisty Chrisa Dave’a oraz basisty Derricka Hodge’a, zaprosił on do współpracy całe grono artystów reprezentujących takie gatunki jak hip-hop, soul czy jazz. Wśród osób, które przewinęły się przez te dwa owocne dni w studiu nagraniowym, znaleźli się m.in. Herbie Hancock, Mos Def, Bilal, Denzel Curry, Mick Jenkins, Terrace Martin, James Poysner czy Rapsody. Muzyk uczcił w ten sposób swoją miesięczną rezydencję w kultowym, nowojorskim Blue Note Jazz Club, podczas której pojawi się wraz z nimi kilku kolejnych gości oraz odegrane zostaną tribiuty, dla takich postaci jak J Dilla, Stevie Wonder oraz Roy Hargrove. — Efdote


Truth Is

Sabrina Claudio

SC Entertainment

Sabrina Claudio powraca z nowym albumem. Od No Rain, No Flowers minął rok, w międzyczasie wokalistka pojawiła się w kilku projektach, w tym nagrała numer u boku Asapa Rockiego. Na Truth Is znajdziemy jedenaście utworów, w tym dwie wersje tytułowego „Truth Is” (jedną w języku hiszpańskim). Materiał zawiera również głośną kolaborację „Rumors” z Zaynem Malikiem, która została skutecznym singlem promującym wydawnictwo. Sabrina podkreśla nieoceniony wkład osób, które pomogły jej przy tworzeniu płyty. Wśród nich wymienia Julię Michaels, Stinta czy Stephana Moccio. Wyznała również, że album pomógł jej w odnalezieniu kobiecości, szczęścia i wolności — brzmi obiecująco! — Polazofia


Memory Streams

Portico Quartet

Gondwana

Pod koniec zeszłej dekady Portico Quartet stali się w zasadzie synonimem nowoczesnego nu jazzu. Po nieudanym flircie z Ninja Tune londyńczycy już od kilku lat zwiazani są z oficyną Mathhew Halsalla — Gonwana Records, która w piątek wypuściła ich kolejny, pierwszy po dwuletniej przerwie, studyjny krążek Memory Streams. Miłośnicy minimalistycznego europejskiego jazzu zanurzonego w szumach i pogłosach, solidnie doprawionego stonowaną, ale niepokorną elektroniką będą, jak zwykle, usatysfakcjonowani! — Kurtek


Bad Nature

Benjamin Earl Turner

Los Banditos

Po wydanej w styczniu błyskotliwej epce o niewybrednym tytule Fuck Benjamin Earl Turner nie pozwolił czekać fanom na swój kolejny longplay. Pochodzący z Detroit raper dość oszczędnie jak dotąd inwestujący swój niewątpliwy talent liryczny wypuścił w piątek następcę Yell Pretty z 2016 roku. Po featuringu w „Part of Me” na Room 25 Noname Turner zmobilizował się do działania, czego efektem jest 9-utworowe Bad Nature. To jednocześnie odwrót rapera od organicznego świadomego rapu w stylu Smino czy Saby w stronę bardziej trapowego brzmienia. Pomimo tego manewru Turnerowi wciąż niczego nie marnuje, wciąż ma meritum, duszę i flow, a teraz bangla nawet bardziej niż wcześniej. — Kurtek


Terror Management

Billy Woods

Backwoodz Studioz

Wypuszczone w pierwszej połowie tego roku Hiding Places, nagrane w duecie z producentem Kennym Seagalem to bardzo dobry prognostyk przed premierą najnowszej solówki Billy’ego Woodsa. Nowojorski weteran kontynuuje dobrą passę z albumem Terror Management. Nowy krążek Woodsa stylistycznie nie odbiega od poprzednich produkcji, raper znów sięgnął po mroczne i ciężkie podkłady, na których położył niepokojące i pełne celnych spostrzeżeń linijki. Poza gospodarzem na krążku pojawiają się m.in. Mach-Hommy, Pink Siifu oraz Akai Solo. — Mateusz


Over It

Summer Walker

LVRN / Interscope

Over It to już drugi w ciągu dwóch lat album wschodzącej Summer Walker. Artystka pod koniec zeszłego roku wyruszyła w trasę koncertową z 6LACKiem, a w lutym wypuściła remiks swojego debiutanckiego singla „Girls Need Love”, na którym dograł się Drake. Utwór ten także trafił na Over It, ale na nowej płycie usłyszymy jeszcze więcej największych nazwisk dzisiejszej sceny alt R&B. Bryson Tiller na przykład pojawia się w nawiązującym do „Say My Name” Destiny’s Child „Playing Games”, w równie najtisowym „Come Thru” jest to Usher, a refleksyjny „Just Might” uzupełnia PARTYNEXTDOOR. — Klementyna


Novo Sonic System

Gesaffelstein

Gesaffelstein / Columbia / Sony

Epka Novo Sonic System to drugie już tegoroczne wydawnictwo Gesaffelsteina. Na poprzedzającym go krążku Hyperion francuski muzyk zebrał takich gości jak The Weeknd, Pharell Williams czy siostry Haim. Napędzany tą samą energią co przedstawiciele francuskiego electro Justice i Sebastian i zainspirowany muzyczną ikoną Daft Punk, stworzył składający się z 6 krótkich, acz treściwych numerów materiał. Wbrew tytułowi Gesaffelstein nie tworzy nowego systemu, ale prezentuje właściwie sobie nocne brzmienie. Łączy industrialne techno i EBM i hipnotyzuje wielowarstwowym klimatem. Tym bardziej słychać to w otwierającym jego koncerty metalicznym „Doom”. Novo Sonic System to futurystyczne dźwięki w niebezpiecznym wydaniu. — Ibinks


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Danny Brown i jego najlepsze życie

Wszyscy z ekscytacją wyczekujemy nowego albumu Danny’ego Browna. Do premiery uknowhatimsayin¿ pozostały już tylko dwa tygodnie. Tymczasem w sieci pojawił się kolejny singiel rapera, zatytułowany „Best Life”. To kolejny po „Dirty Laundry” kawałek wyprodukowany przez Q-Tipa. Świetnie dobrany podkład koresponduje z opowieścią Danny’ego o jego dawnym życiu. Próżno tu szukać odjazdów spod znaku Atrocity Exhibition, jednak fani z pewnością nie będą zawiedzeni. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczna jesień nie będzie aż tak szara. Słuchamy i czekamy na więcej!

Danny Brown prezentuje singiel z nadchodzącej płyty

Danny Brown już 4 października wypuści swój najnowszy album uknowhatimsayin¿. Producentem wykonawczym materiału jest Q-Tip. Zestawienie ze sobą tych dwóch gości wydaje się irracjonalne, ale przestaje takie być, jeśli posłucha się singlowego „Dirty Laundry” właśnie na bicie Tipa. To świetny numer, doskonale pokazujący jak wszechstronnym artystą jest były już frontman A Tribe Called Quest. Do kawałka zrobiony został dziwny klip, w którym Danny jeździ taksówką, wygłupia się i zaczepia ludzi. Co o samej współpracy z Kamaalem powiedział raper?

Nie było miejsca na błąd. Q-Tip chciał abym powrócił do tej Ery Najlepszych Raperów. Musiałem właściwie nauczyć się rapować od nowa – schować swoje ego. Podzielił się ze mną swoim nowym spojrzeniem na muzykę. Nie mogę wrócić do tego jaki byłem kiedyś.

Płyta składać się będzie z jedenastu utworów. Gościnnie pojawią się między innymi chłopaki z Run The Jewels, Blood Orange i JPEGMAFIA, który dostarczył też muzykę na album. Jednym z producentów będzie także stały współpracownik Browna – Paul White. Teledysk, okładka i tracklista do sprawdzenia poniżej.

1. „Change Up”
2. „Theme Song”
3. „Dirty Laundry”
4. „3 Tearz” (feat. Run the Jewels)
5. „Belly of the Beast” (feat. Obongjayar)
6. „Savage Nomad”
7. „Best Life”
8. „uknowhatimsayin¿”
9. „Negro Spiritual” (feat. JPEGMAFIA)
10. „Shine” (feat. Blood Orange)
11. „Combat”

Danny Brown ujawnia tytuł i producenta nadchodzącego krążka

Kiedy w 2017 roku Danny Brown chwalił się, że jego następny album wyprodukuje prawdziwa legenda, wielu fanów zastanawiało się, kto będzie stał za brzmieniem następcy Atrocity Exhibition. Dziś dzięki samemu Danny’emu wiemy już o wiele więcej. W ostatniej rozmowie z portalem Highsnobiety raper zdradził kilka istotnych szczegółów na temat nadchodzącej płyty. Jak się okazuje, za stronę muzyczną odpowiadać będzie członek A Tribe Called Quest – Q-Tip! Album będzie nosić tytuł uknowhatimsayin?, a do jego powstania przyczynili się m.in. Paul White oraz JPEGMAFIA. Brzmi nieźle! Jakby tego było mało, do sieci wyciekł filmik, na którym można usłyszeć, jak Brown wykonuje jeden ze swoich nowych kawałków.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

uknowhatimsayin?

Post udostępniony przez Danny Brown (@xdannyxbrownx)

 

Open Mike Eagle promuje swoje telewizyjne show

Jak doskonale wiadomo Open Mike Eagle to nie tylko raper, ale również komik. Niedawno na kanale Comedy Central wystartowało show zatytułowane The New Negroes. Mike jest jednym ze współgospodarzy i przy okazji promocji programu podzielił się ze światem kilkoma nowymi numerami, w których gościnnie udzielają się Danny Brown oraz MF Doom. Wszystko zostało opakowane w zabawne i szalone teledyski.

Danny Brown szykuje nowy album

W zeszłym roku Danny Brown wypuścił rewelacyjne Atrocity Exhibition, a niedawno pojawiła się informacja, że szykuje kolejny krążek. Oliwy do ognia dodaje fakt, że za oprawę muzyczną odpowiadać ma jeden człowiek i podobno jest to prawdziwa legenda.

Nie mogę za dużo o tym mówić. Powiem tylko, że [album] jest wyprodukowany przez jednego producenta, który jest legendą w hip-hopie. To będzie naprawdę coś wyjątkowego.

— powiedział Brown w wywiadzie dla magazynu Complex.

Na jego twitterze rozgrzała dyskusja, o tym kto może być tą legendą. Cóż, kto by to nie był — czekamy na finalny efekt!

Nowy teledysk: Danny Brown „Lost”

Jak oglądam ostatnie teledyski Danny’ego Browna, Kendricka Lamara czy Travisa Scotta, nie potrafię oprzeć się kołaczącego w mojej głowie pytaniu, w jaki sposób w ciągu ledwie kilku lat do rapu pozostającego na skraju mainstreamu weszło tak świadome poczucie estetyki. Gdy przejrzy się rapowe teledyski sprzed 10 lat nawet tych bardziej wymyślnych twórców, trudno o pełnoprawną analogię. Tymczasem Brown wraz z reżyserką Matildą Finn serwują słuchaczom i kinomanom kolejny wizualny kąsek. „Lost” z niesamowitego zeszłorocznego Atrocity Exhibition doczekało się adekwatnie psychotycznego teledysku zrealizowanego w czerni i bieli w stylu klasyki kina niemego. Perełka!

Danny Brown i Jonah Hill łączą siły w psychotycznym klipie do „Ain’t It Funny”

Wygląda na to, że jeden z najlepszych fragmentów zeszłorocznego Atrocity Exhibition Danny’ego Browna doczekał się pełnoprawnej singlowej premiery. Ledwie raper zapowiedział, że „Ain’t It Funny” ukaże się na winylowym 12-calowym singlu podczas tegorocznego Record Store Day (b-sidem będzie adekwatnie „Worth It” z Clams Casino), a już, zupełnie nieoczekiwanie, w sieci pojawił się teledysk do utworu. I to teledysk nie byle jaki, bo doskonale korespondujący z bijącą od nagrania paranoją. Rzecz rozgrywa się na dwóch planach — wewnątrz familijnego sitcomu z lat 80., gdzie jedną z postaci jest właśnie wujaszek Danny i pod drugiej stronie srebrnego ekranu — wśród śmiejącej się bezustannie widowni. Wujaszek, najogólniej rzecz ujmując, nie najlepiej radzi sobie z codziennością, uciekając w świat alkoholu i antydepresantów, co umyka uwadze zarówno postaci serialu, jak i publiczności. Koniecznie obejrzyjcie!

Nowy teledysk: Paul White feat. Danny Brown „Accelerator”

Paul White oraz Danny Brown prezentują pierwszy numer z zapowiedzianej całkiem niedawno epki zatytułowanej Accelerator. Na początku ciężko stwierdzić czy bardziej odjechany jest sam utwór, będący połączeniem brudnej, niemal rock’n’rollowej jazdy z szybką i szaloną nawijką Browna, czy przekomiczny wręcz klip. W kategoriach odlotu postawimy jednak na to drugie. Obrazek przypomina klimatem horrory klasy b i docenią go w pełni chyba tylko fani tego gatunku. Grana tu przez Ewena MacIntosha postać, ugania się po całym mieście za swoim… mózgiem, który najwidoczniej nudził się już, siedząc w głowie i postanowił skorzystać z kilku rozrywek, jakie oferuje miasto. Jak skończy się ta pogoń i ile osób na tym zyska, a ile straci, przekonać się możecie poniżej. Cała epka trafi do nas już w najbliższy piątek.

Epka Danny’ego Browna i Paula White’a w przyszłym tygodniu

dannybrown

News z gatunku zupełnie niespodziewanych, takie lubimy najbardziej. Już za trochę ponad tydzień będziemy mogli usłyszeć nową muzykę Danny’ego Browna — rapera, który dopiero co powalił nas na kolana swoim Atrocity Exhibiton. Za dwie trzecie (tak, policzyłem) zawartych na tamtym albumie podkładów odpowiadał Paul White i to właśnie on będzie współautorem EP zatytułowanego Accelerator. Od razu wspomnę jednak o tej złej informacji. Materiał będzie się składał z zaledwie dwóch premierowych utworów oraz ich wersji instrumentalnych. Twórcy zapewniają jednak, że tracki te będą stanowić zupełnie odmienne oblicza hip hopu. Tytułowe „Accelerator” ma zdefiniować brzmienie rapu a.d. 2017, a “Lion’s Den” ma zawstydzić niejednego purystę tego gatunku. Macie moje zainteresowanie, panowie!

Recenzja: Danny Brown Atrocity Exhibition

danny-brown-atrocity-exhibition

Danny Brown

Atrocity Exhibition (2016)

Warp Records

„I’m sweating like I’m in a rave / Been in this room for three days / Think I’m hearing voices / Paranoid and think I’m seeing ghost-es, oh shit” — tymi słowami Danny Brown rozpoczyna otwierające jego najnowszy album „Downward Spiral” będące nawiązaniem zarówno do kultowego albumu Nine Inch Nails z 1994 roku, jak i do tytułowego „XXX” z jego drugiej płyty. Leniwe, sludge’owe niemal bębny i piaszczyste, stonerowe riffy zdają się otwierać portal do pokręconego wnętrza artysty wypełnionego niepokojącymi, fraktalnymi wizualizacjami, ekstatyczną zabawą niejednokrotnie ustępującą miejsca paranojom i wynikającym z nich stanom depresyjnym, a także wyjątkową, chaotyczną wrażliwością, dzięki której ta karuzela emocji i obrazów jest tak przejmująco plastyczna i szokująco spójna. Wraz z Paulem White’m, producentem związanym z Dannym od początku jego kariery, odpowiedzialnym za większość kompozycji na Atrocity Exhibition, zaprojektował nowy wymiar hip-hopowego eksperymentu pchniętego w nieznane gitarową energią i elektronicznym kwasem.

Wszystko rozpoczęło się informacją o kontrakcie z kultową londyńską wytwórnią Warp Records i pierwszym singlem „When It Rain”. W osłupiająco zgrabny sposób czerpiąca ze spuścizny elektroniki z Detroit i gatunków pokroju jit czy ghettotech produkcja o trzymającym w napięciu, klubowym aranżu to splot złowieszczej melodii i nawiedzonej linii basowej, który przy otwartej publice równie dobrze sprawdziłby się w kulminacyjnym momencie obskurnego, połamanego, technicznego seta. Kolejnym strzałem był utwór „Pneumonia”, w którym za warstwę instrumentalną odpowiada Evian Christ. Opętańcze serie werbli, mroczne brzmienia rodem z Memphis połowy lat 90-tych i obłędna agresja Browna okraszona bezbłędnym, proporcjonalnie stonowanym refrenem stanowią prawdopodobnie najbardziej przebojowy i najbardziej zbliżony współczesnemu hip-hopowi moment płyty. Przy wyborze ostatniego singla zdecydowano się na być może najbardziej oczekiwany posse-cut drugiej dekady XXI wieku. Kompozycja Black Milka „Really Doe” to kolaboracja pomiędzy gospodarzem a Kendrickiem Lamarem, Ab-Soulem i Earlem Sweatshirtem. Charakterystyczne dla producenta z Detroit ciężkie bębny sprytnie balansujące na granicy żywego i automatycznego feelingu, przystrojone złowrogimi dzwonkami i niezwykle melodyjnym, scratchowanym sygnałem z porywającego refrenu okazały się naturalnym wspólnym mianownikiem dla całej czwórki. Hip-hopowy duch rywalizacji i czerpiąca z klasycznego brzmienia hip-hopu warstwa instrumentalna wycisnęły z tak utalentowanych tekściarzy wszystko co najlepsze — „Big power, big stages / My zoo cannot fit the cages / This booth is not used to fakin’ / My crew just love confrontation” Kendricka, czy „You’ve been the same motherfucker since 2001 / Well, it’s the left-handed shooter, Kyle Lowry the pump” Earla to tylko wierzchołek góry lodowej. Dobór singli zresztą to ogromny sukces taktyczny, bo to jedne z najbardziej energetycznych punktów projektu, na przestrzeni którego zostały świadomie rozrzucone jako trzy szczytujące momenty oderwanego od rzeczywistości, narkotycznego lotu Daniela.

Nie oszukujmy się — spora część podejmowanych prób łączenia rapu i gitarowej estetyki najczęściej kończy się czymś co najwyżej przeciętnym. Jeżeli wśród wzorcowych przykładów tego typu fuzji możemy wymienić pozycje pokroju debiutu Rage Against the Machine czy (bardziej współcześnie) The Money Store Death Grips, to Atrocity Exhibition jeszcze bardziej rośnie w oczach z racji eksplorowania nieznanych do tej pory możliwości tego typu. Kiedy na jednym krążku słychać zarówno Joy Division, jak i Pimpa C z Super Tight, to na dzień dzisiejszy jest to coś jak najbardziej świeżego. Bezpośrednio po sobie dostajemy tutaj analogową dyskotekę z „Tell Me What I Don’t Know” przemycającą gwizdki prosto z Bay Area i rockowy groove „Rolling Stone” z minimalnie chybionym refrenem Petite Noir ostatecznie przeradzającym się jednak w kapitalną finałową mini-improwizację wokalną. W „Lost” — futurystycznej reinkarnacji brzmienia z Enter the Wu-Tang (36 Chambers) autorstwa Playa Haze opartej na samplu z „Flame of Love (Lian Zhi Huo)” Chinki Leny Lim — Danny Brown manifestuje: „I’m like Kubrick with two bricks and hoes on the strip”. Porównanie najwyraźniej okazuje się niezwykle wiążące — w kolejnym „Ain’t It Funny” raper wrzuca nas w bardzo obrazowy, psychodeliczny wir pełen sinusoidalnych absurdów, zbudowany na acidowej wręcz rytmice, zabójczym tempie i poszatkowanej sekcji dętej z utworu „Wervin'” Nicka Masona (Nick Mason’s Fictitious Sports, 1981). Morderczy wyścig skrzekliwych zwrotek Browna z zatrważającą melodią Alchemista w brutalnie groźnym „White Lines” skutecznie rozgrzewającym przed singlową „Pneumonią”, paradoksalnie funkowe, przestrzenne „From the Ground” z Kelelą i oparte na fragmencie „B.O.B” OutKastu gotyckie „Today” to jedynie przykłady siły kontrastu albumu, gdzie szok związany z coraz bardziej nieprzewidywalnymi rozwiązaniami nieustannie miesza się z podziwem wobec tak świadomie zrealizowanej koncepcji.

W kategorii hip-hopowego eksperymentu Atrocity Exhibition należałoby umieścić obok takich pozycji jak Madvillainy, Dr OctagonecologystDeltron 3030 czy The Cold Vein Cannibal Ox, jednakże żadna z nich nie zapuszczała się w głąb tak niezbadanych terytoriów jak czwarty studyjny album Danny’ego Browna. Mięsisty groove, elektroniczne sekwencje, głębokie, gitarowe akordy (jak przykładowo w komicznie plażowym, laid-backowym „Get Hi” z B-Realem) i zatrważający mrok minimalistycznych melodii spotykają się z celowo nieuporządkowaną, nieszablonową opowieścią o depresji, nałogu, euforii i szaleństwie, jakiej nie sposób szukać w innym miejscu. Atrocity Exhibition to obok To Pimp a Butterfly najważniejszy współczesny album hip-hopowy, eksponujący nowatorskie możliwości znoszenia ram gatunkowych i świetlaną przyszłość tych zabiegów. Takiej płyty po prostu jeszcze nie było.

Odsłuch: Danny Brown Atrocity Exhibition

yysha0s3qvlt7nvvsod0

Trzy lata po premierze Old Danny Brown wraca z kolejnym albumem. Premiera Atrocity Exhibition trzydziestego września, ale na Spotify już pojawił się odsłuch krążka i jest bardzo, bardzo ciekawie. Właśnie słucham pierwszy raz, więc nawet nie doszedłem jeszcze do końca, ale słychać ciekawe pomysły i różnorodny klimat. Dobra, wracam do słuchania, bo jak na razie każdy numer wgniata w fotel.

Danny Brown w doborowym składzie w utworze „Really Doe”

reallydoe

Magia featuringów to potęga. Wie o tym każdy kto spojrzał na tracklistę nadchodzącego albumu Danny’ego Browna i zobaczył na niej kolaborację rapera z Kendrickiem, Ab-Soulem i Earlem Sweatshirtem. Spragnieni usłyszenia tego utworu nie muszą już czekać na premierę całej płyty (wiem, że i tak będą czekać), bo „Really Doe” trafiło do sieci jako kolejny oficjalny singiel. Na dodatek jest praktycznie tak dobre jak można było sobie wyobrazić. Danny udowadnia, że to on jest tutaj gospodarzem. Soulo udowadnia, że powinien być traktowany na równi z jego bardziej szanowanymi kolegami z Black Hippy. Earl udowadnia, że bez problemu potrafi się odnaleźć w takim agresywnym posse-cucie. Natomiast Kendrick… ten to nie ma nic do udowodnienia w sumie, może właśnie dlatego najmniej zainteresowały mnie jego wersy. Wciąż jest to jednak pierwsza liga, tak sam zresztą jak spajający całość rewelacyjnie brudny podkład Black Milka. Atrocity Exhibition w sprzedaży już od 30 września!

Nowy album Danny’ego Browna we wrześniu

danny brown

Jeśli czegoś brakowało mi przez ostatnie trzy lata w amerykańskim hip hopie, to właśnie kolejnej solówki tego ekscentryka z Detroit. Pierwszy singiel oraz zaczerpnięty z repertuaru Joy Division tytuł albumu (Atrocity Exhibition) poznaliśmy już jakiś czas temu. Dzisiaj poznaliśmy znacznie więcej szczegółów, w tym ten najważniejszy. Projekt trafi do sprzedaży 30 września, a znajdzie się na nim piętnaście premierowych utworów. Gościnnie usłyszymy Kelelę, B-Reala z Cypress Hill, Petite Noir, ale nie ma co ukrywać — najbardziej na całej trackliście oko cieszy kolaboracja z Kendrickiem Lamarem, Ab-Soulem i Earlem Sweatshirtem. Producentów jeszcze nie znamy, ale z pewnością nie zabraknie stałych współpracowników rapera, takich jak Black Milk albo odpowiedzialny za szalone „When It Rain” Paul White. Cheeeeeck!

Nowy teledysk: Danny Brown „When It Rain”

danny

A imię jego psychodelia. Muzycznie i wizualnie Danny Brown po raz kolejny prezentuje się schizofrenicznie i hiperkinetycznie. Podobno następca znakomitego Old z 2013 roku jest już w całości gotowy, a wyprodukowane przez Paula White’a „When It Rain” to właśnie pierwszy oficjalny singiel zwiastujący produkcję. Całość, miejmy nadzieję, będzie nam dane usłyszeć jeszcze w tym roku nakładem Warp. Na tę chwilę posłuchajcie singla. Jest szał.

Relacja z Red Bull Music Academy Weekender Warsaw

rbma_2

 

Relacja z festiwalu Red Bull Music Academy Weekender Warsaw
– Pałac Kultury i Nauki za sprawą swej wyjątkowej iluminacji, przez ostatni weekend stał się muzycznym drogowskazem na mapie Warszawy.

Po serii koncertów, które odbyły się w Madrycie, Sztokholmie i Tokio nadeszła pora na wizytę „mobilnego” festiwalu Red Bull Music Academy Weekender w Warszawie. Przez trzy dni, na czterech scenach rozlokowanych w różnych lokalizacjach w samym sercu miasta, mieliśmy okazję zobaczyć ponad 30 artystów takich jak: Danny Brown, BRODKA XS, Looptroop Rockers, Onra, Moritz von Oswald Trio feat. Tony Allen & Max Loderbauer, Pink Freud, Shed, Diamond Version, Ladi6, Benjamin Damage, Jessy Lanza, Falty DL, Rebeka, Niewidzialna Nerka na Żywo, Mikromusic i innych.

Dla wielu muzyków udział w Red Bull Music Academy to prestiż i spełnienie marzeń. Ta niezwykła platforma kształtująca muzyczną przyszłość jest otwarta dla wszystkich pasjonatów wyrafinowanych rytmów i dźwięków. Polską edycję festiwalu RBMAWeekender poprzedził czwartkowy koncert niemieckiego kompozytora Hauschki, który oczarował publiczność w Studio im. Agnieszki Osieckiej oraz na antenie radiowej Trójki. Dzięki temu, że koncert był transmitowany nie tylko w radio, ale i na stronie internetowej, każdy mógł usłyszeć i zobaczyć w formie video ten wyjątkowy występ. Haushka zaprezentował bowiem ciekawy eksperyment elektroniczny wykonany na bardzo oryginalnym instrumencie: preparowanym fortepianie. Dzięki włożeniu między struny różnych elementów typu śrubki, gwoździe, sztućce lub nawleczeniu na struny koralików można wydobyć naprawdę nietypowe i zaskakujące barwy dźwięku.

W piątek na Placu Defilad zgromadzili się fani m.in. Rebeki, Jessy Lanzy, FaltyDL czy Dam-Funk. Obecność obowiązkową należało zaliczyć tego dnia na premierowym koncercie BRODKA XS, będącym wyjątkowym projektem muzycznym. Dobrze znane polskiej publiczności utwory zostały tak przearanżowane, by można je było zagrać na małych instrumentach typu: dzwonki, mini-gitarki, trójkąty czy… iPhone. Mimo niewielkich gabarytów tych sprzętów koncert wypadł niezwykle efektownie, a nowa odsłona popularnych utworów w stylu „Krzyżówka dnia” — bardzo oryginalnie.

rbma_3

W tym samym czasie w przestrzeniach Pałacu Kultury na scenie baru Studio występowała Chloe Martini — objawienie polskiej sceny beatowej. Czarując swym stylem r&b i remiksami utworów takich jak „Latch” Disclosure, wprawiła wszystkich obecnych w magnetyczny i hipnotyzujący nastrój.

Scena Teatralna należała do zespołu Niewidzialna Nerka, którego twórczość stanowi swoisty hołd dla rodzimej kultury hip hopowej. Występ Vienia, WłodiegoSpinache’a oraz Rasa, pełen odwołań do wspomnień i sentymentów, został przyjęty z dużym entuzjazmem przez zgromadzonych pod sceną. O oprawę muzyczną perfekcyjnie zadbali Night Marks Electric Trio we wsparciu z DJ Steezem. Odświeżenie rapowych klasyków z lat 90-tych oraz zaprezentowanie ich w nowych wersjach okazuje się być strzałem w dziesiątkę; nie zabrakło reinterpretacji kawałków takich, jak: „Się żyje”, „Ja wiedziałem, że tak będzie”, czy „93-94”, czyli utworów, na których wychowało się liczne grono obecnych na sali 30-latków.

Nie da się ukryć, że główną uwagę skupiał tego dnia Danny Brown — jedna z najbardziej unikatowych postaci świata rapu ostatnich lat. Od samego początku swego koncertu ten szalony raper z Detroit zawładnął roztańczoną publicznością. Połączenie gwiazdy rocka z niewątpliwym talentem raperskim, oryginalnym głosem i świetnymi beatami objawiło się w energetycznym show, za które fani pięknie się odpłacili wiernie recytując rymy esencjonalnych utworów „Dip” czy „Monopoly” (swoją drogą bezlitosnych bangerów).

rbma_4

Trzeci dzień festiwalu bez wątpienia należał do grupy Looptroop Rockers, ikony europejskiego hip hopu. Szwedzi: PromoeEmbeeSupreme Cosmic tryskali pozytywną energią skutecznie zarażając nią wszystkich dookoła (zwłaszcza przy utworach „Fort Europa” i „Looking for love”). Zespół, podczas swej kolejnej już wizyty w Polsce, zaprezentował najlepsze numery z ponad dziesięciu lat działalności. Nie zabrakło też odniesień do obecnej sytuacji na Ukrainie; w końcu Looptroop jest znany z tego, że ich utwory są zaangażowane polityczno-społecznie.

Rodzimy zespół Kamp! to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów na polskiej scenie muzycznej. Jak zawsze wzbudzając wiele pozytywnych emocji, chłopcy tym razem zaskoczyli publiczność swoim nowym materiałem, który powstał podczas sesji w Red Bull Studio w Madrycie. Oprócz znanych i lubianych electro-popowych brzmień, nie zabrakło więc nowych utworów w stylu „A new leaf”.

W muzyce Klaves, czyli Mikołaja Gramowskiego, czuć z kolei mocną fascynację brytyjską sceną klubową. Ten mający zaledwie 22 lata polski producent brał już udział w kilku dużych festiwalach, takich jak choćby Open’er czy Burn Selector Festival. Na scenie baru Studio wypadł wprost rewelacyjnie. Jego słodkie, dyskretne kompozycje podszyte taneczną pulsacją znakomicie wprowadziły w klimat gromadząc pod sceną z minuty na minutę coraz więcej osób.

Jednym z najjaśniejszych punktów Weekendera był niewątpliwie występ Onry, czyli Arnauda Bernarda. Znany z numerów takich jak „High Hopes”, „The Anthem” czy „Chinoiseries”, francuski beatmaker kolejny raz odwiedził nasz kraj, by zaprezentować swą niebanalną twórczość. Jego electro-funk, nowoczesny soul i inspiracje czerpane m.in. z Wietnamu są jego wizytówką rozpoznawalną na całym świecie. Dzięki niemu Bar Studio w sobotnią noc został wypełniony po brzegi, a Onra potwierdził tym samym, że wciąż znajduje się na fali dryfując między jedną, a drugą inspiracją muzyczną.

rbma_1

Podczas festiwalu nie zabrakło również nagrań An On Bast i Macieja Fortunę z elektroakustyczną interpretacją muzyki filmowej Krzysztofa Pendereckiego, czy szalonej końcówki sobotniej nocy w Boiler Roomie, odbywającym się w klubie 55, gdzie pojawili się reprezentanci ekipy SoulectionESTA., Joe Kay czy The Whooligan.
Jazzowa formacja Pink Freud, która tego samego dnia wystąpiła również na znanym warszawskim pikniku, wzięła na warsztat utwory kultowego zespołu Autechre. Fakt, że naprawdę ciężko się było dostać na ten koncert najlepiej potwierdza, że występ wypadł znakomicie. Warto też wspomnieć o niespotykanych kompozycjach kalifornijskiego artysty Dam Funka czy dopracowanego do perfekcji występu Tony’ego Allena i Mortza Von Oswalda. Takich gwiazd jak Eltrona Johna czy Sheda reklamować nie trzeba. To właśnie ich występy zamknęły pierwszą polską edycję Weekendera, skutecznie wyciskając z publiczności ostatnie resztki energii.

Poza oficjalnym line-upem, na uwagę zasługuje również wsparcie muzyczne w wykonaniu Jana Szareckiego i Auera. Swoimi elektronicznymi wibracjami zagrzewali do tańca nie tylko zgromadzoną publikę w strefie gastronomicznej, ale również barmanów, którzy w swej pracy spisali się na medal (Ballantines Brazil z Red Bullem rządzi!). Osobne ukłony należą się w zasadzie całej obsłudze terenu festiwalowego, począwszy od osób sprawdzających bilety, po dyskretną ochronę i punkt medyczny czuwający nad bezpieczeństwem.

Mimo, iż RBMA Weekender odbywał się w centrum miasta w sprzyjających warunkach atmosferycznych, nie zdołał przyciągnąć tłumów, co dało się zauważyć m.in. w piątek w klubie Nowa Jerozolima. Takie zespoły jak Studio Barnhus, gwiazdy Sztokholmskiej edycji festiwalu Sónar, chyba nigdy nie grały dla tak nielicznie przybyłych. To wielka szkoda, bo 99 zł za dwudniowy karnet na występy w tak dobrze wybranych miejscach i za możliwość zobaczenia na żywo tak wielu ciekawych oraz zdolnych artystów w Polsce to rzadkość. Pozostaje mieć nadzieję, że następnym razem organizatorom uda się lepiej rozpropagować imprezę i tym samym zgromadzić więcej ludzi chętnych i otwartych na nowe doznania muzyczne.
Tym, którym nie udało się uczestniczyć w wydarzeniu oraz dla tych, którzy chcieliby przypomnieć sobie poszczególne występy, polecamy śledzenie strony Red Bull Music Academy Radio. Już niebawem ukaże się na niej weekenderowy zapis wybranych występów muzycznych. 

Za relację dziękujemy Magdalenie Skubisz.

Ghostface Killah rekrutuje BadBadNotGood i Danny’ego Browna na nowy singiel

ghostface

A co powiecie na to? Jeden z najlepszych, a bez wątpienia najbardziej elokwentnych współczesnych raperów łączy siły z kanadyjskim triem nu-jazzowym BadBadNotGood (zwykle pisanym CAPSAMI, ale ja nie KANYE, ani tym bardziej KIMYE) i siłą napędową zeszłorocznego freak-hopu w postaci Danny’ego Browna — i wspólnie z nimi zapowiada nowy singiel. A w zasadzie nie tylko zapowiada, ale i prezentuje, bo „Six Degrees” można odsłuchać tu i teraz (chociażby poniżej). Niemniej jednak faktyczna premiera na 10-ciocalowym winylu odbędzie się za niecały miesiąc nakładem wydawnictwa Lex. Na krążku będzie można znaleźć instrumentalny numer „Tone’s Rap” i prawdopodobnie coś jeszcze, bo przecież na dziesięciu calach można zmieścić mnóstwo dźwięków. Jest dobrze.

Znamy szczegółowy lineup Red Bull Music Academy Weekender Warsaw

weekender

Red Bull Music Academy Weekender to przemieszczający się festiwal po najważniejszych miastach świata. Świeżość, współczesne brzmienie i genialni artyści – tego wszystkiego możecie doświadczyć podczas imprez RBMA.

Był Madryt, był Sztokholm, było Tokio. Pora na polską edycję Weekendera, która miedzy 5 a 7 czerwca odbędzie się w Warszawie. Festiwal rozpocznie koncert pianisty – Hauschki, który odbędzie się w Muzycznym Studio Polskiego Radio im. Agnieszki Osieckiej o godzinie 20:05. Wejściówki na koncert będzie wygrać na antenie Programu 3 Polskiego Radia oraz na stronie Red Bulla. Występ będzie transmitowany na antenie Trójki oraz na stronie internetowej radio.

Niedawno wspomnieliśmy Wam o koncercie Looptroop Rockers, dziś pora poinformować Was o całym lineupie Red Bull Music Academy Weekender Warsaw. O tym gdzie i kiedy zagrają m.in. Danny Brown, Dam Funk, Brodka (w projekcie XS), Jessy Lanza, Onra i wielu innych dowiecie się tutaj. Bilety w cenach 59zł za jeden dzień oraz 99zł za dwa dni możecie nabyć pod tym adresem. Pojawiła się również opcja kupna jednorazowego wejścia na Scenę Sztuki i Nauki w cenie 39zł.

Nam nie pozostaje nic innego jak zachęcić Was do wzięcia udziału w Weekenderze. Świetny lineup, atrakcyjna cena, moc wrażeń. My tam będziemy!

05-07.06.2014r.
Red Bull Music Academy Weekender Warsaw

WYDARZENIE NA FACEBOOKU

Nowy teledysk: Danny Brown feat. Purity Ring „25 Bucks”

danny

Autor jednych z najlepszych rapowych płyt zeszłego roku zobrazował teledyskiem utwór „25 Bucks” z gościnnym udziałem Purity Ring. Podróż  i zwiedzanie w zawieszonym czasie ery trudnego dzieciństwa idealnie dopełnia tekst utworu Dannego Browna. Efekt naprawdę świetny! To dobry czas by przypomnieć sobie Old.