domo genesis

Domo Genesis i Evidence wypuszczają wspólny mixtape

Evidence szykuje się do premiery Weather or Not, ale zanim ta nastąpi przygotował dla nas małą niespodziankę do spółki z Domo Genesisem. Panowie wspólnie wypuścili Aren’t U Glad You’re U? — krótki, zawierający 8 kawałków mixtape, na którym Domo rapuje, a Ev zabrał się za stronę produkcyjną. Do tego gościnnie pojawia się w „Fuck A Co-Sign”, a swoje wersy w „Shaq Carried Kobe” dostarcza także Phonte Coleman. Sprawdźcie poniżej odsłuch całego materiału.

Nowy mixtape: Domo Genesis Red Corolla

Swój debiutancki album studyjny wydał rok temu i od tamtej pory przycichł. Ale okazuje się, że kilka dni temu wypuścił nowy mixtape zatytułowany Red Corolla. Składa się na niego 10 świeżych tracków osadzonych raczej w klasycznym klimacie, choć eksperymentów też nie brakuje, jak to zresztą na byłego reprezentanta Odd Future przystało. Szczególnie ciekawie prezentuje się lista producentów. Obok Left Braina czyli ziomka Domo związanego z MellowHype pojawili się również Hi-Tek, dawno niesłyszalny J. Rawls i Evidence. Może być dobry materiał.

Recenzja: Domo Genesis Genesis

domo

Domo Genesis

Genesis (2016)

Odd Future

Od sensacji blogosfery, przez kolektywny sukces nadzorowany przez Tylera, po obecny schemat realizowania indywidualnych ścieżek kreatywnych — grupa Odd Future na stałe wpisała się w kanon współczesnej muzyki i kultury popularnej. Reprezentowana dziś samodzielnie na różnych frontach przez tak dojrzałych artystycznie twórców jak wspomniany Tyler, the Creator, Earl Sweatshirt, Frank Ocean i The Internet, po debiutanckim materiale studyjnym Genesis w to zaszczytne grono z czystym sumieniem wliczyć może Domo Genesisa.

Pierwsze kroki za mikrofonem Domo stawiał w ramach mixtape’u Odd Future zatytułowanego Radical z 2010 roku. Charakterystyczne, leniwe flow stanowiło solidne uzupełnienie kolorowego kolażu złożonego z przepastnej ilości rapujących członków OFWGKTA, aczkolwiek zaspana maniera i wokalna niedokładność nie zwiastowały raczej większego sukcesu artystycznego projektów solowych. Przez pierwszy etap kariery Genesisa rzeczywiście tak było — taśmy inspirowane falą upalonego hip-hopu z Wizem Khalifą i Curren$ym na czele produkowały pojedyncze świetne utwory, otoczone często nużącymi wypełniaczami. Najciekawszą odskocznią od tej reguły było wydawnictwo No Idols z 2012 roku w całości wyprodukowane przez legendarnego Alchemista. Formuła nie uległa w dużym stopniu zmianie, natomiast konsekwencja producencka i jasno nakreślony koncept złożyły się na ponad poprawne pół godziny dusznego, nowoczesnego hip-hopu. Jednakże cały dotychczasowy katalog rapera nie zwiastował tak diametralnego rozwoju i tak wyraźnego charakteru twórczości jak ten nakreślony na tegorocznym albumie Genesis.

Droga od tworzenia tła pod bletkę i młynek (co w żadnym wypadku nie jest ujmą, po prostu brakowało egzekucji), po tak zaawansowany muzycznie materiał jest nie tyle zaskakująca, co zwyczajnie godna podziwu — Domo od zawsze zdradzał niemały potencjał, zwyczajnie blokowany narzuconą sobie formą. Jego studyjny debiut jest jednak artystycznym lotem w przestworza, nisko kłaniającym się standardom zachodniego hip-hopu. Niewiele płyt z 2016 roku może konkurować z tymże albumem w kategoriach organiczności i vibe’u. Fenomenalne linie basowe, bębny i instrumentarium ociekające funkiem, soulowe refreny i niepowtarzalny, kalifornijski klimat zaowocowały jedną z najciekawszych propozycji na sezon wiosenno-letni. Singlowe „Dapper” z bezbłędnym Andersonem .Paakiem zakończone szarpiącą gitarową solówką to jeden z najdonośniejszych hitów ostatnich miesięcy, a sparowany z takimi petardami jak „Coming Back” z pełnym groove’u hookiem Mac Millera, tłuczącym bębnami na wzór J Dilli „Faded in the Moment” czy stonerskim „Go (Gas)” z Wizem, Juicym J’em i Tylerem brzmieniowo niemalże wyrwanym z Goblin lub Wolf dają niezwykłą kolekcję słonecznych rzutów za trzy punkty bez kontaktu z obręczą.

Jako gospodarz Domo Genesis jest głodny jak wilk — tak wielu wariacji swojego flow nie dostarczył jeszcze nigdy dotąd, tekstowo lawirując od luźniejszych, znanych wcześniej wątków po bardzo osobiste wycieczki pełne rozliczeń, marzeń i wrażenia nieodpartego dążęnia do sukcesu. Doprowadza to czasem do zbyt patetycznych efektów jak w „All Night” z King Chipem, gdzie partia klawiszy drażni zamiast poruszać, ale jest to jedyna tak wyraźna wpadka w kontekście całego albumu. Przeciętnych momentów jest naprawdę niewiele, a celowe doszukiwanie się ich to jawny przejaw małostkowości. Przyszłość jest zdecydowanie jasna, tak bardzo jak czterdzieści minut słonecznej, muzycznej lampy na Genesis.

Nowy utwór: Domo Genesis feat. Anderson .Paak „Dapper”

domo

Na 25 marca zaplanowana została została premiera Genesis, oficjalnego debiutanckiego albumu Domo Genesisa z Odd Future. Przepełniony interesującą paletą gości (Tyler, Mac Miller, JMSN, Juicy J, ale również i Kendra Foster znana ze współpracy z George’em Clintonem i D’Angelo) materiał zachęca nas do siebie singlem, który uruchomić możecie poniżej. W słonecznym i pozytywnym „Dapper” raper uskutecznia leniwe, inspirowane Ma$e’em (chyba) flow, a pojawiający się na featuringu Anderson .Paak po raz kolejny udowadnia, że przyszło mu zostać nowym Nate Doggiem. Nie wiem, czy dzięki tej płycie Domo przestanie być tylko dokładką do bardziej utalentowanych kolegów z ekipy OF, ale z ciekawością zbadam tę sprawę.

Recenzja: Domo Genesis & Alchemist No Idols

Domo Genesis & Alchemist

No Idols (2012)

Odd Future

Przez długi czas do Odd Future podchodziłem ze sporą rezerwą. Chłopaki przekonali mnie dopiero do siebie swoim debiutem studyjnym – The Odd Future Tape Vol. 2. Mniej więcej od tego czasu zacząłem śledzić poczynania składu, będącego dziś już niejako symbolem nowej fali w rapie, charakteryzującej się zupełnie inną estetyką brzmienia.

Dlatego też, gdy usłyszałem, że Domo Genesis wypuścił płytę nagraną na bitach Alchemista nieco się zdziwiłem. Raczej wydawało mi się, że obaj panowie reprezentują przeciwległe bieguny jeśli chodzi o styl, więc spekulując wcześniej na temat planów wydawniczych reprezentantów Wolf Gang na pewno bym nie wpadł na to, że dojdzie do takiej kooperacji. A jednak – w końcu doczekaliśmy się w Odd Future kogoś, kto nagrał całą płytę na samplowanych bitach.

No Idols to wypuszczony do sieci za darmo long play, na którym znajduje się 11 tracków wyprodukowanych w całości przez Alchemista. Wokale Domo urozmaica bardzo ciekawe zestawienie występów gościnnych. Oprócz ziomków ze składu: Tylera i Earla, możemy usłyszeć takie gwiazdy podziemia jak Action Bronson i Freddie Gibbs, legendę Prodigy, czy mniej znanych: Space Ghost Purp, Smoke Dza i Vince Staples.

Wbrew powszechnej opinii jakoby Domo Genesis był przyćmiewany przez swoich gości – choć faktycznie momentami brakuje mu tchu – rymuje dobrze i równo, podbijając rytm bitów mnogością rymów. W tych szalonych labiryntach słownych nie jest mu daleko nawet do Earla Sweatshirta. Pozostając przy gościach, inni także wypadają dobrze – w pamięć szczególnie zapada pierwsza zwrotka z utworu No Idols, w której Tyler, The Creator energicznie rymowane wersy kończy niepasującym spokojnym głosem przy zupełnie wyciszonym podkładzie.

Nie zawiódł także Alchemist – album obfituje w zapętlone gitarowe riffy, pocięte wokale o podwyższonej tonacji i kontrastujący z nimi głęboki bas. Bity jednak nie są tu w stu procentach klasyczne – Alc urozmaica płytę, dość często rezygnując z mocnych bębnów, co genialnie oddaje mroczny klimat niektórych utworów…

Zaułki dzielnic i sąsiedztw Los Angeles, gdzie nie dociera miejski monitoring, czy nowojorskie ulice późną nocą, podczas ulewy jakiej nie pamiętają nawet najstarsi wyborcy Rudego Giuliani, tam właśnie przenoszą nas takie kawałki jak „Fuck Everybody Else”, „Elimination Chamber” czy „The Daily News” – będące najmocniejszą częścią albumu. Ale No Idols nie jest jedynie potencjalnym soundtrackiem do filmu gangsterskiego – Domo i Alchemist mają w zanadrzu także bardziej chillujące czy wręcz refleksyjne kawałki („The Feeling”, „Gamebreaker”, „All Alone”).

No Idols to bardzo dobra płyta, łącząca artystów z dwóch różnych nurtów rapu, którzy doskonale odnaleźli się współpracując ze sobą. Domo Genesis udowodnił, że nie jest tylko tłem w składzie Odd Future, a Alchemist na pewno zyska sobie dzięki niemu nowych fanów.

Tyler, The Creator & Domo Genesis „Sam Is Dead”

TylerDomo Genesis reprezentują grupę Odd Future. Do udziału w najnowszym klipie obu panów zaproszono jednak całą ekipę OFWGKTA, która w żołnierskim przebraniu udaje się na wojnę. Reżyserią zajął się Wolf Haley… co fanom Tylera mówi wiele. Jeśli Wam nic nie mówi, to już tłumaczę – warstwa liryczna płyt Tylera opowiada o losach rapera we własnej osobie. Ale nie tylko. Poznajemy też jego alter-ego. I to nie jedno. Jednym z nich jest właśnie Wolf Haley.

Ale żeby podać go jako dyrektora klipu? Ach, jak ten Tyler gwiazdorzy ostatnio.