Wydarzenia

francophonic festival

Ladies’ Jazz Festival – relacja (tak jakby)

fotbywp.pl
Twój jazz nie ma jaj i trochę brak mu łupieżu
śpiewały trójmiejskie Kury. Tą krótką frazą można by podsumować zakończoną wczoraj w Gdyni czwartą edycję Ladies’ Jazz Festival. Większość przedstawianych tam propozycji muzycznych stanowiła sztampa i nuda charakterystyczna dla muzyki obecnej w sieciowych coffee shopach. W moim odczuciu miły i uładzony jazz mija się po trosze ze swoim przeznaczeniem. Jazz nie powinien być ładny. Inaczej sam wbija sobie gwoździe do trumny. Ten gatunek musi śmierdzieć. Powinien obrastać w brud, smród i malarię, bo to właśnie ten rozkład daje mu zadziorny, zaskakujący i żywy zakwas, który świadczy o jego wyjątkowości. Zdaje sobie, że to o czym pisze może być nieco obrzydliwe, ale zapewniam, że brzmi to o wiele lepiej niż pachnie. Na szczęście wśród gdyńskich wieprzy znalazły się i perły. Zatem, perły przed wieprze i lecimy na start. (więcej…)

Throwback video: Nouvelle Vague „Dance With Me”

Sezon festiwali w Gdyni nie skończył się na Open’erze. Jeszcze do jutra trwa tam Ladies’ Jazz Festival. Ja już co nieco z niego widziałam, ale o tym szerzej opowiem Wam w poniedziałek. Na razie muszę wypastować swoje baleriny, postawić na baczność antenkę w moim berecie oraz upiec bagietkę, bowiem jutro udaję się na koncert Nouvelle Vague. Zobaczcie teledysk do Dance With Me i powiedzcie, czy istnieje na tym ziemskim padole milszy i bardziej urokliwy zespół od Nouvelle Vague? Śmiem wątpić.

Lizz Wright i Nouvelle Vague w Gdyni

Aby nadążyć w te wakacje ze wszystkimi wydarzeniami koncertowymi, nie wystarczy jedynie gruby portfel. Wszystko rozbije się zapewne o rzecz tak banalną, a nie rozciągliwą, jaką jest czas. Już 10 lipca, dzień po koncercie Jill Scott w Warszawie, trzeba będzie się przenieść ponownie do Gdyni (albo nie wyjeżdżać z niej po Open’erze! Choć wtedy straci się Jill w W-wie … Lato trudnych wyborów !), bo tam (TU!) rozpocznie się Ladies’ Jazz Festival. Wystąpi na nim m.in. Lizz Wright, zespół Nouvelle Vague, niedawno goszczący w Polsce w ramach Francophonic Festival, o czym zresztą pisaliśmy. Do stawki należy dodać jeszcze Ive Mendes (na którą nazywam Iwi Mendą, czy ona w ogóle jest znana gdziekolwiek poza Polską?), nasza Dorota Miśkiewicz, Toshiko Akiyoshi, Karrin Allyson oraz Marie So. Więcej informacji o imprezie znajdziecie na oficjalnej stronie festiwalu. Wręcz płakałam, gdy nie mogłam zobaczyć wcześniej Nouvelle Vague. Teraz tym bardziej się cieszę, że przyjeżdżają specjalnie do mnie i na nich na pewno się wybiorę po powrocie z podbitej przez Jill Warszawy. Uwielbiam to. Z Eryką Badu miałam tak samo. Nie udało mi się jej zobaczyć ani razu w tych stolicach, serce krwawiło, bo bardzo chciałam jechać (to było jeszcze w czasach, gdy zapalałam kadzidełka i modliłam się do jej zdjęcia i byłam pewna, że Badu jest reinkarnacją Billie Holiday. Wszystkich Baduistów zapewniam, że z tego się wyrasta, a przynajmniej kiedyś powinno się.). Teraz to Erykah przyjeżdża na moją Północ, by walczyć o moje nieco wygasłe już uczucia, a ja nie muszę ruszać tyłka z domu. Jest zatem dokładnie tak jak lubię. Na koniec i na zachętę klip Lizz Wright promujący jej wydany kilka miesięcy temu album The Orchard.

Jacques Daoud Revue w W-wie

5 czerwca w warszawskim Le Jardin na ulicy Foksal 2 odbędzie się impreza pod nazwą Aperitif po francusku. Oprócz degustacji przekąsek i napojów oraz pokazów kulinarnych w wykonaniu m.in Pascala Le Knorra Brodnickiego (swoją drogą za używanie tego syfu powinni mu zabrać francuski paszport, profan!) organizatorzy zapraszają również na koncert formacji Jacques Daoud Revue. Ta siedmioosobowa paryska grupa pod przewodnictwem Jacques’a Daoud powstała w 2005 roku. Słynie przede wszystkim z żywiołowych występów na żywo. W ich muzyce można usłyszeć echa dokonań Prince’a, Jamesa Browna, czy Stevie’ego Wondera. Sami wśród swoich inspiracji wymieniają Boba Marley’a, Georga Clintona i … Commona. Ich energetyczne występy urozmaicane są charakterystycznymi strojami (styl retro, marynarki, kapelusze, itd.) i dynamicznym ruchem scenicznym. Jeśli macie ochotę popić spleśniały ser jakimś dobrym trunkiem znad Sekwany, a do tego posłuchać tego, co gra się w klubach Paryżewa, nie może Was zabraknąć w Le Jardin ! Jako aperitif (sic!) fragment możliwości Jacques Daoud Revue. Wskazane byoby też odwiedzenie ich profilu na myspace.

Nouvelle Vague w Poznaniu i W-wie

When the routine bites hard and ambitions are low. Otóż to. W ramach któregoś tam Francophonic Festival nasz nie taki mały kraj nad Wisłą odwiedzi zespół z trochę większego kraju nad Sekwaną. Innymi słowy, Nouvelle Vague przyjedzie zagrać 2 koncerty w Polsce. W Poznaniu i Warszawie dokładnie. Jutro i w sobotę. Niestety! Niestety dla mnie, bo nie u mnie, a z chęcią bym się tam znalazła. Kocham Nouvelle Vague. Oni i ich muzyka są absolutnie uroczy. Jeśli nie znacie Nouvelle Vague z przerabiania nowo falowych hitów na pełne wdzięku piosenki w stylu bossa-novy, na pewno kojarzycie ,,paryską” kampanię Reserved, w której spotach reklamowych wykorzystano właśnie utwór zespołu pt. Dance with me. Zabawna rzecz ma się z nazewnictwem i stylem tej grupy, a w zasadzie kolektywu. Nouvelle vague w jezyku Moliere’a oznacza nową falę. Nowa Fala to nurt w kinie francuskim lat ’50 i ’60. Muzyczną Nową Falą określa się także gatunek muzyczny wywodzący się z punk rocka, a później nazwa całej grupy stylów popularnych w latach osiemdziesiątych (wikipedia, jestem słaba!). Bossa-nova z kolei, którą często pogrywa zespół, po portugalsku znaczy … nowa fala ! O to niespodzianka, co? W każdym razie dla wszystkich tych, którzy nie mieli jeszcze doświadczeń z Nouvelle Vague, dla tych, którzy mieli, ale zawsze warto to powtórzyć ORAZ dla tych szczęśliwców, którzy właśnie przygotowują się do koncetów, oto przepiękny występ NV z piosenką Joy Division Love Will Tear Us Apart. Tak prosto, a tak chwyta.