killer mike

Big Boi ujawnia dwa single z Boomiverse

Wczoraj pisaliśmy, że wielkimi krokami zbliża się nowy album Big Boia Boomiverse, a już dzisiaj udostępnione zostały dwa single. Pierwszy to „Kill Jill” z gościnnym udziałem Killer Mike’a i Young Jeezy’ego, drugi to „Mick Jack”, w którym Big Boia swoim wokalem wspomaga Adam Lavine. „Kill Jill” to rasowy trap na orientalnym samplu. Dużo ciekawiej za to zapowiada się numer z Lavinem. „Mick Jack” to idealny kawałek do radia i na parkiet. Mocno elektro popowy, a wkręca się jak mało co.

Nowy teledysk: Run The Jewels „Legend Has It”

Run The Jewels wciąż promują swoją trzecią płytę i właśnie wypuścili klip do „Legend Has It”. Killer Mike i El-P wcielają się w kilka postaci podejrzanych o walkę z systemem, wszystko dzieje się na posterunku policji i jest przedstawione w lekko surrealistyczny sposób. Aha i bądźcie spokojni. Podczas kręcenia teledysku nie ucierpiał żaden królik.

El-P i Killer Mike wypuszczają teaser Run The Jewels 3

awlhgi26veul7ldu4okr

Nowe Run The Jewels już trzynastego stycznia, a my tak samo jak i wy nie możemy się doczekać. Tym bardziej, że single, które do tej pory wyszły („Talk To Me”, „2100”, „Legend Has It” oraz „Panther Like A Panther” pojawiające się w trailerze do Gears of War 4) skutecznie zaostrzają apetyt na materiał. Oczywiście całość będzie do pobrania zupełnie za darmo, ale już można składać zamówienia na fizyczne kopie. Jeszcze tylko trzy tygodnie!

Upiorny Twist: 10 przerażających utworów na Halloween

twist

Nie wybieramy się dzisiaj co prawda w tournee po okolicy, by dręczyć niczemu winnych ludzi prośbami o cukierki, ale myślę, że nie pogardzimy seansem jakiegoś prawdziwie upiornego filmu. By jednak wcześniej wprawić się w nastrój, przygotowaliśmy dla was odpowiednio upiorną selekcję muzyczną. Dziesięciu przedstawionych halloweenowych hajlajtów wraz z dodatkową upiorną trzydziestką możecie posłuchać na plejliście poniżej.


10.

„Saw It Coming”

G-Eazy feat. Jeremih

RCA

„Ghostbusters” Raya Parkera Jra nie da się niczym zastąpić, więc nazywanie „Saw It Coming” promującego tegoroczny remake Pogromców duchów następcą legendarnego motywu byłoby srogim nadużyciem. Nie zmienia to jednak faktu, że „Saw It Coming” to kawałek solidnego radiowego popu z obłędnym refrenem Jeremiha mocno nawiązującym do R&B w stylu późnego Michaela Jacksona. Na pytanie „Who you gonna call?” G-Eazy i Jermih odpowiadają „I bet you never saw it coming” — i rzeczywiście mają rację.


9.

„The Boogie Monster”

Gnarls Barkley

Downtown

Aloe Blacc ma dolara w kieszeni, a Cee Lo Green — potwora w szafie, przynajmniej jeśli wierzyć deklaracjom z refrenów ich piosenek. Danger Mouse od zawsze lubował się w serwowaniu mrocznych motywów w gęstych aranżach — z jednej strony mocno osadzonych na hip-hopowych fundamentach, z drugiej zaś bezsprzecznie czerpiących z upiornego twistu lat 60. Jednym z kulminacyjnych momentów tego chwytliwego stylu był wydany w 2006 roku krążek St. Elsewhere, na którym wespół z Cee Lo z retrosoulu i oldschoolowego funku wyczarowali prawdziwie diaboliczne muzyczne przedstawienie.


8.

„Clint Eastwood”

Gorillaz feat. Del the Funky Homosapien

Parlophone

Czy tylko ja nigdy nie wierzyłem Damonowi Albarnowi śpiewającemu w „Clint Eastwood” apatycznym głosem, że jest szczęśliwy i ma torbę pełną promieni słonecznych? Moją niepewność potęgował przeraźliwy syntezatorowy motyw wybijający się raz po raz ponad klasyczny triphopowy bit. Sytuacji nie poprawiał też Del the Funky Homosapien, który charyzmatycznymi (czyt. demonicznymi w nieco kreskówkowy sposób) zwrotkami doskonale dopełnia hipnotyczny refren Albarna.


7.

„Puk puk”

Nosowska

PolyGram

Jeśli sądziliście, że w polskiej muzyce nie mieliśmy swoich własnych upiornych momentów, to najwyższy czas zweryfikować ten pogląd. Tytułowy utwór z wydanego przed 20-ma laty triphopowego debiutu Kasi Nosowskiej mógłby służyć za model, jak zręcznie budować grozę w muzyce pop. Mamy plemiennie pulsujący bit, wiatr wygwizdujący na skraju fałszu straszliwą melodię i opartą na na pomyśle z filmu Dzieco Rosemary porażającą kołysankę. Atmosfery horroru dopełniają szczere wyznania Nosowskiej, która nie ukrywa tego, że jest przerażona i nie zawaha się wciągnąć słuchacza do swego pogrążonego w mroku świata.


6.

„Bust”

OutKast feat. Killer Mike

LaFace / Artista

W dyskografii OutKast można by co prawda znaleźć kilka utworów bardziej bezpośrednio tekstowo nawiązujących do Halloween — z humorystycznie traktującym o problemach matrymonialnych najsłynniejszego wampira w historii „Dracula’s Wedding” na czele. Ze świecą szukać natomiast piosenki dorównującej „Bust” z wydanego w 2003 roku Speakerboxxx/The Love Below szeroko pojętą upiornością na poziomie aranżacji. Zanim na dobre zrywa się potworna nawałnica Big Boi ostrzega, że siódma pieczęć właśnie została zerwana, a duchy i gobliny błądzą wolno po Ziemi. Część z nich zaangażował zresztą najpewniej do majakowego chóru przyprawiającego żywych o dreszcze przez cały burzliwy przebieg utworu.


5.

„I Put a Spell on You”

Screamin’ Jay Hawkins

Okeh

VooDoo D’Angelo może i czarowało słuchaczy, ale z prawdziwym voodoo miało niewątpliwie niewiele wspólnego. W tym kontekście dużo większą moc mają zaklęcia rzucane przez Jaya Hawkinsa w klasycznym „I Put a Spell on You”, które doczekało się bezliku coverów i do dziś pozostaje adekwatnym elementem zachodniej popkultury. Żadna z reinterpretacji nie dorównywała jednak ekspresją wydanemu w listopadzie 1956 roku oryginałowi. Ta niesławna bluesowa ballada zapewniła nieznanemu wcześniej szerszej publiczności Hawkinsowi nieśmiertelność i dołożyła swoje trzy grosze do naszej upiornej plejlisty.


4.

„Red Right Hand”

Nick Cave & The Bad Seeds

Także Nick Cave zbudował jeden ze swoich gotyckich przebojów na bazie upiornego twistu i złowrogo dmiącego w tle wiatru. Pierwotnie wydane w 1994 roku na płycie Let Love In „Red Right Hand” dwa lata później nie bez powodu zostało wybrane jako temat sagi filmowej Krzyk. Cave jednak nie krzyczy — jako narrator oszczędnie dozuje emocje w historii, która bierze swój tytuł z poematu łączonego niegdyś z satanizmem Johna Miltona, ale rozwija się co najmniej jak opowiadanie Stephena Kinga.


3.

„House of Balloons”/
„Glass Table Girls”

The Weeknd

XO

„House of Balloons”/”Glass Table Girls” podwójny hajlajt z debiutanckiego mikstejpu The Weeknd brzmi może bardziej jak bliskie spotkanie trzeciego stopnia z istotami pozaziemskimi, aniżeli z wesołym diabłem, ale bardzo trudno odmówić mu przepełnionego ciemną materią gęstego klimatu, kóry można by ciąć nożem. Po części dlatego, że muzyk pożyczył potwornie przebojowy refren od Siouxsie & The Banshees, ale także dzięki wkładowi własnemu — okalającym melodię mrocznym syntezatorom i zdumiewająco przestrzennej produkcji.


2.

„Oh My Darling
Don’t Meow
(Just Blaze Remix)”

Run the Jewels

Mass Appeal

Po zeszłorocznej premierze kociego arcydzieła nic nie będzie już takie samo. Nie duchy, wampiry czy zombie, a koty stoją za mrocznym i psychotycznym brzmieniem Meow the Jewels. Kocia paranoja jest zresztą ewidentnym lajtmotiwem hitowego „Oh My Darling Don’t Meow” w znakomitym remiksie Just Blaze’a, który dzięki zaprzęgnięciu w bit hipnotycznych kocich sampli wykreował klimat grozy niczym nieustępujący „Thrillerowi” Michaela Jacksona.


1.

„Thriller”

Michael Jackson

Epic

Nastoletnie uwielbienie klasycznego kina grozy, fascynacja nieprzeniknionymi, strasznymi, tajemniczymi historiami to punkt wyjścia do koncepcyjnego przeboju Michaela Jacksona — być może najbardziej utytułowanej okołohalloweenowej piosenki w historii muzyki popularnej. Jackson z Rodem Tempertonem zawarli w niej bowiem typową dla amerykańskich slasherów naiwność, a ejtisowe syntezatory połączone z galerią klasycznych dźwiękowych efektów — od wyjącego psa po skrzypiące drzwi — dodały do utworu odrobinę nieodzownego w tym wypadku kiczu. Całości dopełnił niezastąpiony mistrz horroru Vincent Price w roli narratora, którego głos przyprawiać może o ciarki. Panie, panowie, prawdziwy thriller!


Mocna obsada albumu zainspirowanego filmem The Birth of a Nation

Za niecały tydzień do kin w Stanach Zjednoczonych wchodzi film zatytułowany The Birth Of A Nation opowiadający historię Nata Turnera, który to w 1831 roku poprowadził rebelię niewolników w stanie Virginia. Aby zobaczyć obraz u nas, przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Od wczoraj natomiast cieszyć się możemy za to ścieżką dźwiękową zainspirowaną tą historią. Przyznać trzeba, że jest ona iście gwiazdorska. Wśród artystów, którzy stworzyli na jej potrzeby zupełnie nowe utwory, znaleźli się m.in. Vic Mensa, Pusha T, Leon Bridges, Killer Mike, Anthony Hamilton czy Nas. Jak sami się za chwilę przekonacie, wszyscy stanęli na wysokości zadania, dając naprawdę przejmujące i dające do myślenia kompozycje.

Run The Jewels 3 w drodze

rtj

Dziś po południu na swoim Instagramie El-P podzielił się krótkim filmikiem, na którym słychać kawałek utworu najprawdopodobniej z trzeciej części Run The Jewels. Klip został opisany krótkim zdaniem — „RTJ3 is just getting started.” Można więc przyjąć, że chodzi właśnie o kontynuację projektu. Poprzednie dwie płyty chłopaków były jednymi z najlepszych jakie ostatnio się ukazały w rapgrze, należy się więc spodziewać, że i tym razem namieszają. Na razie nie wiadomo kiedy premiera i właściwie nic nie wiadomo, poza tym sneak peakiem, który możecie obejrzeć na dole, ale zapowiada się mocna rzecz.

 

RTJ3 is just getting started.

Film zamieszczony przez użytkownika thereallyrealelp (@thereallyrealelp)

 

Run The Jewels roznoszą Pitchfork Music Festival

Run the jewels 076 ©vincent arbelet_750Jeżeli koncert zaczyna się od tego, że dj puszcza nieśmiertelny numer Queen We Are The Champions”, a jeden z raperów wita Was słowami: We are here to burn this shit to the fuckin ground”, to albo ktoś ma tu przerośnięte ego, albo jest niesamowicie pewny siebie i swoich scenicznych umiejętności. Zespół Run The Jewels to jedna z lepszych rzeczy, jakie trafiły się muzyce hip-hop w przeciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, a to, że oprócz umiejętności nagrywania doskonałych albumów, El-p oraz Killer Mike są prawdziwymi zwierzętami scenicznymi i jedną z najlepszych obecnie ekip koncertowych, co udowodnili już nie raz, zarówno u siebie w Stanach, jak i Europie. Ostatnim koncertem, który zagrali w tym roku na Starym Kontynencie było niesamowite show podczas odbywającego się w Paryżu Pitchfork Music Festival. O tym, że obietnica rzucona na początku występu, nie pozostała bez pokrycia, możecie przekonać się, oglądając udostępniony niedawno zapis całego wydarzenia. Tylko czekać aż powrócą promując powstającą właśnie Run The Jewels 3.

Nowy utwór: Daye Jack feat. Killer Mike „Hands Up”

day

Daye Jack to jeden z najniekawszych młodych raperów, którzy powoli wybijają się coraz szerzej dzięki swojej twórczości. Najnowszy utwór z gościnnym udziałem Killera Mike’a jest kolejnym dowodem talentu młodego artysty. Obecność Killer Mike’a, tytuł oraz okładka singla sugerują polityczny motyw utworu. I tak właśnie jest. Obaj raperzy podejmują się tematu rasizmu i brutalności policji, które w ostatnich czasach są bardzo często obecne w wiadomościach i wydarzeniach w Stanach. Utwór ma jednak nieco pozytywny wydźwięk, szczególnie dzięki nośnemu refrenowi, pomimo podejmowanego smutnego wątku.

Nowy teledysk: Run The Jewels „Lie, Cheat, Steal”

rtj2

Latem Run The Jewels zagrają w Katowicach na OFF Festivalu. Tymczasem, do sieci trafił klip do utworu „Lie, Cheat, Steal”, pochodzącego z zeszłorocznego albumu duetu. Kolorowy i dynamiczny obraz przedstawia oczywiście rapujących El-PKiller Mike’a (w tym w maskach Baracka Obamy(?)), a także jedną z czterech części graffiti powstałych w ramach inicjatywy Tag The Jewels. House mawiał, że wszyscy kłamią. O facetach mówi się, że wszyscy zdradzają, a o Polakach, że kradną. Run The Jewels twierdzą, że wszyscy to robią. Zgadzacie się? To włączcie najnowszy teledysk „Mumii”.

Run The Jewels na OFF Festival

n-RUN-THE-JEWELS-large570

Najważniejszy debiut 2013 roku i twórcy, według między innymi Pitchforka, najlepszej hip-hopowej płyty roku ubiegłego (w naszym zestawieniu na miejscu 10.) — Run The Jewels już w sierpniu zagrają w Katowicach na OFF Festivalu! Wiadomość ta z pewnością bardzo uraduje miłośników rapu przyszłości. Rapu ciężkiego w brzmieniu i ekstrawaganckiego w przekazie. W tym nas. Karnety dostępne są TUTAJ, w cenie 200zł. Miejsce na polu namiotowym — 60zł.

El-P i Killer Mike potwierdzają sequel Run the Jewels

rtj

Po świetnie przyjętej pierwszej części projektu Run the Jewels, raper Killer Mike i producent El-P zapowiadają sequel. Rzecz została ogłoszona na tweeterze tego drugiego słowami „RTJ2 2014”, więc jak się można domyślić, płyty należy spodziewać się w przyszłym roku. Podobno duet zamierza także wydać w Europie winylową wersję ich tegorocznego krążka wraz z nowymi utworami i remiksami. Póki co data premiery nie jest znana, ale plotki głoszą, że ma się pojawić jeszcze w listopadzie. O jednym i drugim, będziemy jeszcze informować.

Recenzja: Run the Jewels Run the Jewels

runthejewels

Run the Jewels

Run the Jewels (2013)

Fool’s Gold

Jeszcze tak niedawno, bo pod koniec roku 2011 byliśmy zaskoczeni widząc obok siebie El-PKiller Mike’ateledysku Mr. Muthafuckin eXquire’a. Od tamtego czasu nawiązali współpracę, na temat której wyrażano się już we wszelkich możliwych superlatywach. Ich najnowszy projekt, czyli wypuszczone za darmo do sieci, trwające tylko pół godziny  Run the Jewels zapowiadało się jako trochę mniej intensywny, nie tak bardzo zaangażowany sparing dwóch rapowych kumpli na podkładach pozostałych po sesjach R.A.P. Music Cancer 4 Cure. Wyszło jednak znacznie lepiej, a na temat chemii istniejącej między tą dwójką dalej można by pisać i pisać.

Nieważne czy w osobnych zwrotach, czy przy pomocy krótkich, cztero-linijkowych wejść — MikeJamie znakomicie się dopełniają na mikrofonach. Chciałoby się ich współpracę porównać do znanego z OutKastu sprawdzonego schematu „gracz i poeta”, ale nie jest to takie proste. Niby to Killer Mike jest tą dosadną, wulgarną, wyprowadzającą sierpowe w kierunku słuchacza, personą. Ale jak tu odmówić mu lirycznego kunsztu w „A Christmas Fucking Miracle” albo „No Come Down”, gdzie psylocybinowy odlot ze striptizerką w opisuje w kategorii metafizycznego przeżycia? Natomiast El-P nie dość, że sam zaraził kolegę swoim paranoicznym, czasem surrealistycznym spojrzeniem na rzeczywistość, pokazał też jak potrafi dać popalić. Jego taktyka to omamić nas zagadkową liryką, a kiedy już udaje się nam wskoczyć na ten pociąg myśli, okazuje się, że zostaliśmy sami w ślepym zaułku na Brooklynie. Bez zębów i bez portfela.

Kto zgarnął złoty mikrofon po dziesiątej rundzie? Ogłaszam zdecydowany remis. Bo tak naprawdę jest to zupełnie nieważne. Pamiętajmy jednak, że El-Producto spełnił tu również rolę producenta. Tym razem jest mniej spektakularnie niż ostatnio. Produkcje nie są już same w sobie przygodą dla słuchacza (tak, jak choćby na Cancer 4 Cure), ale jest to w pełni uzasadnione charakterem płyty skupionej na lirycznych popisach MichaelaJamiego. Surowe, ascetyczne podkłady biją rytmem Nowego Jorku z przełomu lat 80. i 90. i odkrywają mroczne oblicze newschoolu spod znaku młodego, głodnego sławy LL Cool J’a, puszczając oko do miłośników hip hopu z tamtej epoki (co zresztą objawia się i w samych tekstach).

W zagranicznych recenzjach Run the Jewels aż roi się od porównań do Watch the Throne. Zestawienie może wydawać się szalone, ale jak uwzględnimy podobieństwo tytułów, formę duetu (raper + rapujący producent) i zwrócimy uwagę na zaczepki ze strony Mike’a„Sea Legs”, to konfrontacja jak najbardziej nabiera sensu. Ja jednak dla odmiany porównam Jewels do ostatniego solowego albumu Kanyego. Oba wydawnictwa poniekąd mają za zadanie szokować, miksować styl wysoki ze stylem niskim, zadawać ciosy poniżej pasa, obfitować w intensywne doznania. Oba osadzone są w szorstkim, czerpiącym z industrialu brzmieniu. Zasadnicza różnica jest taka, że Yeezus dwoi się i troi by osiągnąć powyższe cele, natomiast El-PMike Bigga robią to tak, jakby była to dla nich najbardziej naturalna rzecz na świecie.

Nowy album: Run The Jewels (Killer Mike & El-P)

runthejewels

Bardzo było hiphopowo w tym miesiącu, ale pora najważniejszą (według mnie oczywiście) premierę tego miesiąca. Zagubiliście się słuchając przekombinowanego Yeezusa? Nudzi Was pozbawiony charakteru J. Cole? Nie przekonało Was nowe, psychodeliczne wcielenie Mac Millera? Quasimoto rozczarował przepełnioną odrzutami tracklistą, Prodigy brakiem polotu, Action Bronson obniżeniem lirycznych lotów? Jeśli tak, to spokojnie – El-PKiller Mike nie wychodzą z formy i jako Run The Jewels kontynuują znakomitą zeszłoroczną passę. Trzydzieści trzy minuty, dziesięć utworów, dwóch pełnokrwistych mc, sto procent zajawkowego rapu na soczystych bitach. Posiadaczem tejże produkcji możecie się stać już teraz i zupełnie za darmo – wystarczy, że na oficjalnej stronie klikniecie na „GET IT NOW” i podacie maila.

1. „Run the Jewels”
2. „Banana Clipper” (feat. Big Boi)
3. „36″ Chain”
4. „DDFH”
5. „Sea Legs”
6. „Job Well Done” (feat. Until The Ribbon Breaks)
7. „No Come Down”
8. „Get It”
9. „Twin Hype Back” (feat. Prince Paul)
10. „A Christmas Fucking Miracle”

Killer Mike i El-P zapowiadają kolejne projekty

killermike el-p
Świeżo po artystycznym sukcesie albumu R.A.P. Music, Killer Mike głodny jest mikrofonu jak nigdy. Oprócz masy gościnnych występów u innych artystów, raper przyznał się ostatnio do pracy nad trzema (!) kolejnymi solówkami. Pierwsza z nich to R.A.P. Music 2 czyli kolejny projekt oparty na bitach (też ostatnio błyszczącego) El Producto. Po drugie: Pledge 4, czyli kontynuacja serii I Pledge Allegiance to the Grind. Swój udział w powstawaniu tejże płyty potwierdził jeden z najlepiej zapowiadających się młodych, nowojorskich producentów, Harry Fraud. Trzecim nadchodzącym projektem jest The Elegant Elephant – koncept album, który według rapera ma być jego własną wersją powieści Moby Dick.

Powyżej wymienione projekty zapowiedziane zostały najwcześniej na początek 2014 roku, ale spokojnie – to nie wszystko! Dokładnie przed chwilą Mike Bigga oficjalnie zapowiedział na lato (lato 2013!) kolejny album z El-P. Tym razem założyciel Definitive Jux nie będzie pełnił wyłącznie roli dostawcy bitów, ale będzie się w dużym stopniu udzielał jako raper. Już dziś możemy się mniej-więcej przekonać co duet (zwący się Run the Jewels) będzie miał do zaoferowania, przesłuchując snippet utworu pt. „Banana Clipper”.  Ładnie się dzieje.

Nowy teledysk: Killer Mike „Reagan”

Przedstawiając nam swój nowy teledysk Killer Mike ponownie zostawia konkurencję daleko w tyle. Jeden z moich osobistych faworytów na genialnym R.A.P. Music doczekał się niezwykle interesującego animowanego wideo. Dużo symboli, odwołania polityczne i wojenne, a to wszystko utrzymane w mrocznym, paranoicznym stylu. Nie ma co więcej pisać, to trzeba zobaczyć. Dodam tylko jeszcze, że za reżyserię obrazka odpowiadają Daniel GarciaHarry Teitelman.

Recenzja: Killer Mike R.A.P. Music

Killer Mike

R.A.P. Music (2012)

Williams Street

To jest jazz, to jest funk, to jest soul, to jest gospel – rapuje Killer Mike w refrenie utworu będącego punktem kulminacyjnym R.A.P. Music. Chociaż tak naprawdę dostaliśmy krążek zawierający krystaliczny hip hop, nie sposób mu nie przytaknąć.

Nutę jazzowej improwizacji niesie za sobą sam fakt zaskakującej kolaboracji. El-P to dla przypomnienia jeden z najważniejszych amerykańskich producentów indie-hiphopowych. Natomiast Mike to Mike – ikona rapu made in Atlanta, która dopiero po uwolnieniu się spod protekcji OutKastów rozwinęła skrzydła i zapracowała na tytuł „Ice Cube’a południa”. Teraz to raczej zajęty występowaniem w filmach familijnych Ice Cube musiałby zacząć się ubiegać o tytuł „Killer Mike’a zachodu”.

El-Producto już dawno zasłużył na wprowadzenie go do panteonu renegatów funku. Na R.A.P. Music ponownie operuje swoim markowym, lodowatym brudem połączonym z fascynacją newschoolem z drugiej połowy lat 80, całość subtelnie doprawiając szczyptą południa. Kompozycje sprawiają wrażenie jakby były żywe, jakby samodzielnie chciały budować napięcie i zmieniać się zależenie od przedstawianych przez rapera sytuacji. El-P spisał się w swojej roli na medal.

Tym bardziej spisał się Mike Bigga czyniąc z nagrania odbicie swej duszy. Imponując na każdym kroku kunsztem i erudycją opowiada o niebezpiecznej Atlancie, wywołuje duchy ofiar policyjnych nadużyć, czy wreszcie soczyście spluwa jadem na grób Ronalda Reagana. Dla odmiany potrafi też podzielić się wycinkiem autobiografii lub zmyślić zabawną historię z niepoprawnym szczęściarzem i duchem Ghostface’a w rolach głównych. Nie od wczoraj wiadomo, że Killer Mike ma talent i łeb na karku, za pomocą tekstów na R.A.P. Music sam sobie wreszcie postawił w pełni zasłużony pomnik.

Jak gospel ma się do hip hopu? Kiedy raper nazywa go tutaj swoją religią to nie mamy wątpliwości, że nie mogłoby być inaczej. KRS-One od lat już próbuje kanonizować hip hop za pomocą wykładów, czy innych publikacji. Killer Mike z El-P wiedzą najlepiej, że nie słowa się liczą, a czyny.

Nowy teledysk: Killer Mike feat. Scar „Untitled”

Kolejny znakomity teledysk promujący tegoroczny owoc współpracy Killer Mike’aEl-P. Po grindhouse’owej jatce zrealizowanej do singlowego „Big Beast” przyszedł czas na małą lekcję historii sztuki. W klipie do „Untitled” raper odtwarza sceny przedstawione na barokowych obrazach autorstwa Velázqueza i Caravaggia, dla kontrastu nawiązując między innymi do fotografii z aresztowania Martina Luthera Kinga. Znakomita ilustracja nie tylko do tego właśnie utworu, ale także dla całego, obfitującego w bystre odniesienia do kultury, albumu R.A.P. Music.

Herodsky & Soulbowl: Press Play # 10

Dziesiątą częśc naszego cyklu otwiera Piotr Herodsky – dj urzędujący w Krakowie oraz głównodowodzący portalu whopwhop.pl. Sprawdźcie co ostatnio wywarło na nim oraz na naszej redakcji najwieksze wrażenie. (więcej…)

Nowy teledysk: Killer Mike „Big Beast”


R.A.P. Music Killer Mike’a to z pewnością jeden z najmocniejszych kandydatów do tytułu hiphopowej płyty roku. Liczby mówią same za siebie – 87% na Metacritic.com i drugie miejsce w 2012 (dla wszystkich gatunków) według serwisu Rate Your Music robią wrażenie. Jeśli suche fakty nie przekonują Was do sięgnięcia po najnowszą produkcję Mike’a, to może przekona Was teledysk do otwierającego album singla „Big Beast”. W tym momentami dość brutalnym, ponad dziewięciominutowym klipie oprócz głównego bohatera zobaczymy także występujących gościnnie na tracku T.I.’a, Buna-B (który najwyraźniej nie wie co oznacza słowo „onomatopeja”), oraz odpowiedzialnego za niepowtarzalne brzmienie płyty pana El-P.

O nadchodzącym krążku Killer Mike’a R.A.P. Music

Już tylko miesiąc (i jeden dzień) dzieli nas od premiery najnowszego studyjnego krążka Killer Mike’a, stałego kolaboranta OutKast. Jego już szósty(!) solowy album będzie nosił tytuł R.A.P. Music (akronim od Rebellious African People Music) i ukaże się 15 maja. Te informacje można znaleźć w sieci już od jakiegoś czasu, ale muszę przyznać, że trochę zapomniałem o tym raperze z Atlanty, i to nawet pomimo tego, że jego poprzedni album PL3DGE miał swoją premierę dokładnie rok przed tym (17 maja 2011 roku). A jest czego słuchać – przynajmniej single zapowiadające R.A.P. Music dają nadzieję na kolejny dobry projekt spod ręki tego utalentowanego rapera. Album jak dotąd promują „Big Beast” (z gościnnym udziałem Bun B, T.I. i Trouble), „Untitled” (w refrenie Scar) oraz „Don’t Die”. W sumie na krążku znajdzie się 12 utworów, wyprodukowanych przez legendę niezależnego hip hopu, El-P. W ramach zajawki poniżej do odsłuchu „Untitled” oraz tracklista płyty.

Tracklista:
1. „Big Beast” (feat. Bun B, T.I., & Trouble)
2. „Untitled” (feat. Scar)
3. „Go!”
4. „Southern Fried”
5. „Jo Jo’s Chillin”
6. „Reagan”
7. „Don’t Die”
8. „Ghetto Gospel”
9. „Butane (Champion’s Anthem)” (feat. El-P)
10. „Anywhere But Here” (feat. Emily Panic)
11. „Willie Burke Sherwood”
12. „R.A.P. Music”

70017817-a67f-4f2e-b608-d8d3ab3fc475