Wydarzenia

ladies jazz festival

Me’shell Ndegeocello w Gdyni

meschell

To jest chyba największe niedopatrzenie w historii tej strony. Bo wiedzieliście, że Me’shell Ndegeocello wystąpi w Gdyni w ramach V edycji Ladies’s Jazz Festival ? Ja na przykład do wczoraj nie. Ale dzisiaj już wszyscy wiemy. To bardzo dobra informacja dla wszystkich wielbicieli wysmakowanych soulowych dźwięków w Polsce. Impreza odbędzie się w dniach od 9 do 15 lipca , a praktycznie wszystkie koncerty odbędą się w gdyńskim Teatrze Muzycznym. Obok Me’shell zobaczymy tam także między innymi Dee Dee BridgewaterUrszulę Dudziak. Szczegółowy program koncertów jest dostępny do zobaczenia i przestudiowania po rozwinięciu. Me’shell Ndegeocello wystąpi z zespołem Harriet Tubman, z którym razem zaprezentują projekt „Om Supreme” dedykowany zmarłej 2 lata temu pianistce i harfistce Alice Coltrane (tak, to żona TEGO Coltrane’a). W zeszłym roku pisałam, że ten festiwal charakteryzuje się trochę tym, że nie ma jaj i trochę brak mu łupieżu, ale akurat ta propozycja organizatorów zapowiada się niezwykle intrygująco. Me’schell w Polsce ! Podać wam szklankę wody ?
(więcej…)

Ladies’ Jazz Festival – relacja (tak jakby)

fotbywp.pl
Twój jazz nie ma jaj i trochę brak mu łupieżu
śpiewały trójmiejskie Kury. Tą krótką frazą można by podsumować zakończoną wczoraj w Gdyni czwartą edycję Ladies’ Jazz Festival. Większość przedstawianych tam propozycji muzycznych stanowiła sztampa i nuda charakterystyczna dla muzyki obecnej w sieciowych coffee shopach. W moim odczuciu miły i uładzony jazz mija się po trosze ze swoim przeznaczeniem. Jazz nie powinien być ładny. Inaczej sam wbija sobie gwoździe do trumny. Ten gatunek musi śmierdzieć. Powinien obrastać w brud, smród i malarię, bo to właśnie ten rozkład daje mu zadziorny, zaskakujący i żywy zakwas, który świadczy o jego wyjątkowości. Zdaje sobie, że to o czym pisze może być nieco obrzydliwe, ale zapewniam, że brzmi to o wiele lepiej niż pachnie. Na szczęście wśród gdyńskich wieprzy znalazły się i perły. Zatem, perły przed wieprze i lecimy na start. (więcej…)

Throwback video: Nouvelle Vague „Dance With Me”

Sezon festiwali w Gdyni nie skończył się na Open’erze. Jeszcze do jutra trwa tam Ladies’ Jazz Festival. Ja już co nieco z niego widziałam, ale o tym szerzej opowiem Wam w poniedziałek. Na razie muszę wypastować swoje baleriny, postawić na baczność antenkę w moim berecie oraz upiec bagietkę, bowiem jutro udaję się na koncert Nouvelle Vague. Zobaczcie teledysk do Dance With Me i powiedzcie, czy istnieje na tym ziemskim padole milszy i bardziej urokliwy zespół od Nouvelle Vague? Śmiem wątpić.

Throwback video: Lizz Wright „Hit The Ground”

lizzwright

Jak to powiedział Artur Schopenhauer: Spodziewać się po człowieku, że zachowa w pamięci wszystko to, co kiedykolwiek przeczytał, to jakby spodziewać się, że w jego ciele pozostanie wszystko to, co kiedykolwiek zjadł. Najprawdziwsza prawda! Idąc tym tropem, zasłyszane dźwięki również nam umykają. To akurat ma tylko dobre strony, bo każdego wielbiciela muzyki oznacza to ciągłe dostarczanie sobie przyjemności. Dlatego też za chwilę znowu zrobimy sobie dobrze, przypominając sobie klip Lizz Wright do utworu Hit The Ground, pochodzącego z albumu Dreaming Wide Awake. To tak w ramach małej powtórki do rozpoczynającego się w czwartek w Gdynii Ladies Jazz Festival, którego jedną z gwiazd będzie właśnie ta młoda, ale uznana już, wokalistka. Może nawet wybiorę się ją zobaczyć i zmyję z siebie trochę tego porerykowego żalu. W ogóle nie wiedziałam, że wszystkie albumy Lizz są dostępne w naszym kraju nad Wisłą i to w całkiem atrakcyjnych cenach. The Orchard, jej ostatnie wydawnictwo, jest nawet dostępne w wersji Polska Cena, tylko nie wiem, po co. Podumam na tym trochę teraz, a Was zapraszam do obejrzenia tego wyjątkowo nastrojowego wideoklipu.

Throwback video: Jill Scott „My Love” & „Hate On Me”

Jak wiecie, na początku lipca na polskiej ziemi rozegra się może nie krwawy, ale zawsze, pojedynek. Do walki o nasze serca i dusze staną kolejno Erykah Badu (5 lipca, Gdynia), Jill Scott (9 lipca, Warszawa) i Lizz Wright (10 lipca, Gdynia). Już dzisiaj oświadczam wszem i wobec, że przyjmuję zakłady. Możecie typować zwyciężczynię, której uda się najlepiej zaczarować polską publiczność. Wiem, wiem. Poruszamy się w bardzo delikatnej materii, ale zawsze można zaryzykować, czyż nie? Ja jeszcze nie postawię, bo nie wiem, ile. Mogę za to przypomnieć jak prezentuje się kandytka do tytułu z numerem 2. Jill zapewnia, że: My love is deeper, tighter, sweeter, higher, flyy-er i jak możemy w ogóle o tym nie wiedzieć. Dodaje także, że można śmiało hate on her, bo i tak to jej nic nie robi. Twarda zawodniczka. Poniższe 2 teledyski ilustrują jej bojowe wyzwanie. Jednocześnie reprezentują ostatni album Jill Scott pt. The Real Thing. Na pewno pojawią się, gdy Jilly wyjdzie na ring 9 lipca w Warszawie. Prezentacja i ważenie pozostałych kandydatek w kolejnym odcinku. Nie zmieniajcie kanału.

Lizz Wright i Nouvelle Vague w Gdyni

Aby nadążyć w te wakacje ze wszystkimi wydarzeniami koncertowymi, nie wystarczy jedynie gruby portfel. Wszystko rozbije się zapewne o rzecz tak banalną, a nie rozciągliwą, jaką jest czas. Już 10 lipca, dzień po koncercie Jill Scott w Warszawie, trzeba będzie się przenieść ponownie do Gdyni (albo nie wyjeżdżać z niej po Open’erze! Choć wtedy straci się Jill w W-wie … Lato trudnych wyborów !), bo tam (TU!) rozpocznie się Ladies’ Jazz Festival. Wystąpi na nim m.in. Lizz Wright, zespół Nouvelle Vague, niedawno goszczący w Polsce w ramach Francophonic Festival, o czym zresztą pisaliśmy. Do stawki należy dodać jeszcze Ive Mendes (na którą nazywam Iwi Mendą, czy ona w ogóle jest znana gdziekolwiek poza Polską?), nasza Dorota Miśkiewicz, Toshiko Akiyoshi, Karrin Allyson oraz Marie So. Więcej informacji o imprezie znajdziecie na oficjalnej stronie festiwalu. Wręcz płakałam, gdy nie mogłam zobaczyć wcześniej Nouvelle Vague. Teraz tym bardziej się cieszę, że przyjeżdżają specjalnie do mnie i na nich na pewno się wybiorę po powrocie z podbitej przez Jill Warszawy. Uwielbiam to. Z Eryką Badu miałam tak samo. Nie udało mi się jej zobaczyć ani razu w tych stolicach, serce krwawiło, bo bardzo chciałam jechać (to było jeszcze w czasach, gdy zapalałam kadzidełka i modliłam się do jej zdjęcia i byłam pewna, że Badu jest reinkarnacją Billie Holiday. Wszystkich Baduistów zapewniam, że z tego się wyrasta, a przynajmniej kiedyś powinno się.). Teraz to Erykah przyjeżdża na moją Północ, by walczyć o moje nieco wygasłe już uczucia, a ja nie muszę ruszać tyłka z domu. Jest zatem dokładnie tak jak lubię. Na koniec i na zachętę klip Lizz Wright promujący jej wydany kilka miesięcy temu album The Orchard.