mac miller
Mac Miller zagra w Warszawie!
Takie poniedziałki lubimy, bardzo. Mac Miller 13.05.2016 za sprawą agencji Go Ahead zawita do Warszawy, żeby zagrać koncert w Palladium. Nareszcie. Do tej pory sympatyczny McCormick przemierzył ze swoją muzyką cały świat, ale próżno było wypatrywać eventów w Polsce. Oglądając materiały na Youtube można stwierdzić, że koncertowo jest wulkanem energii i jego występy pamięta się bardzo długo. Teraz będziemy mogli się o tym przekonać na własne oczy i uszy. Jest tylko jeden minus, do maja zostało jeszcze 6 miesięcy… Tak czy inaczej, świetny news. Tym bardziej, że dwie ostatnie płyty Mac Millera są fantastyczne, a po koncercie zyskają dodatkowej mocy. Poniżej próbka jest koncertowych możliwości.
Recenzja: Mac Miller GO:OD AM
Mac Miller
GO:OD AM (2015)
Warner Bros/REMemeber

Wielu raperów może zazdrościć Macowi Millerowi tego, że mając zaledwie 23 lata jest zarówno dojrzałym tekściarzem, jak i muzykiem. W tak młodym wieku osiągnął praktycznie muzyczne K2. Po ocierającym się o geniusz albumie Watching Movies With the Sound Off przyszedł czas na GO:OD AM — prawie tak samo dobrym, jednak zupełnie innym…
WMWTSO wyróżniało się specyficznym, ćpuńskim, psychodelicznym klimatem. Cały album był bardzo spójny, gdzieś pomiędzy muzyką a wersami unosiły się opary różnego rodzaju specyfików. Mocno dało się odczuć, że Mac jest pogubiony we własnym świecie do czego z pewnością przyczynił się sukces (zasłużony), czy też Los Angeles, w którym doświadczył zepsucia. Teraz wiele się zmieniło. Przeprowadzka do Nowego Jorku (gdzie zawsze chciał mieszkać), apartament zamiast nielubianej rezydencji, no i przede wszystkim zmiana wytwórni. Zmiany pozwoliły uciec od problemów takich jak depresja, czy słabość do szerokiej gamy używek. Od razu słychać, że muzyka jest bardziej optymistyczna, weselsza i nie posiada paranoicznych znamion. Miller zdaje się również bardziej luźno podchodzić do życia i widzieć jego jaśniejsze strony. Całkowicie jednak nie schował do szuflady tekstów o podróżach w głąb siebie, czy obserwacji zabieganego społeczeństwa. Świadczy o tym chociażby „Brand Name” (mocno w stylu starego McM), gdzie raper z Pittsburga porusza temat korporacji i miłości do ich produktów. W „Ascension”, na spokojnym, plumkającym bicie (sampel z Curtisa Mayfielda), Mac Miller skacze z problemu na problem, zahaczając o swoją pozycję w rap grze, religię, a przy tym rzuca takie wersy: „I met God before I ever stepped into a church and that motherfucker still owe me money”. Tak dobrych linijek na tym albumie jest mnóstwo i bardzo dużo z nich jest przewiniętych mistrzowsko. Wolniej, szybciej, podśpiewując, mówiąc, szepcząc — do wyboru, do koloru.
McCormick w kolejnych wywiadach podkreśla fakt, że musi dobrze znać się z ludźmi, z którymi współpracuje. Jednym tchem wymienia takie osoby jak SchoolboyQ, Ab-Soul czy Vince Staples, a jako jednego ze swoich najlepszych przyjaciół (nie tylko ze sfery muzycznej) podaje Thundercata. Co ciekawe, pełnoprawną zwrotkę na GO:OD AM z wymienionych raperów „dostał” tylko Ab-Soul, natomiast pozostali użyczyli swoich głosów w śladowych ilościach, będąc bardziej uzupełnieniem numerów w postaci mówców/lektorów. Sumując gości — Lil B, Chief Keef, Little Dragon — najlepiej wypadł Miguel, który wzbogacił „Weekend” do tego stopnia, że jest jednym z lepszych numerów na płycie. Muzycznie poziom jest bardzo wysoki, za co odpowiadają w większości ID Labs. Choć płyta różni się klimatem i brakiem spójności, którą usłyszeliśmy na WMWTSO. Przekrój bitów jest szeroki. Znajdziemy tu klasyczne bujające podkłady („Brand Name”) jak i połamańce („When in Rome”), a także spokojne mało inwazyjne („Ascension”).
Gdyby kilka słabszych numerów, takich jak „When in Rome”, „Cut the Check” czy „Time Flies” zbliżyć klimatem do „Break the Law”, „Jump” albo „Clubhouse”, otrzymalibyśmy kompletną płytę. Mimo wszystko GO:OD AM słucha się rewelacyjnie. Autor albumu ma dar do trzymania słuchacza przy głośniku, a przy tym ma wiele do powiedzenia. Kilka dni temu na Twitterze Andrzej Cała napisał, że nikt tak jak Mac Miller nie potrafi opowiadać o pustce i samotności. Jest to najlepsze podsumowanie jego najnowszej twórczości, jak również płyty, o której teraz mowa. Gość ma wszystko — niesamowity talent od rapu poprzez śpiew, aż do grania na instrumentach. Ma przed sobą jeszcze wiele lat muzycznej drogi i to powinno być dla wszystkich fanów najważniejsze. On nie będzie odcinał kuponów i brał jeńców. Czekajmy więc na kolejne albumy tego młodego wariata, bo… nie wiemy czego się spodziewać.
Nowy teledysk: Mac Miller „Clubhouse”

Nowy teledysk: Mac Miller „Brand Name”
Nie tylko Kuba Knap świętuje dzisiaj premierę swojej płyty. Mimo, że kilka dni temu w sieci pojawił się odsłuch albumu GO:OD AM, to właśnie dzisiaj album oficjalnie pojawia się w obiegu. No i przecież fajnie jest przy takiej okazji pokazać jakieś video prawda? Prawda. „Brand Name”, bo tak nazywa się singiel to opowieść o skomercjalizowanym świecie w którym wszystko jest marką. W obrazku możemy zobaczyć korpo Mac Millera, który siedzi ze słuchawkami przy biurku i ogarnia papierkową robotę. Niecodzienny widok, nawet jak na klip.
Nowy album: Mac Miller GO:OD AM
Po genialnym Wathing Movies With the Sound Off musieliśmy 2 lata czekać na kolejną legalną produkcję Mac Millera. Płyta zatytułowana GO:OD AM ujrzy światło dzienne 18 września, jednak już teraz możemy legalnie odsłuchać stream nowego krążka. Płyta nie jest tak psychodeliczna jak poprzednia, ale Malcolm trzyma bardzo wysoki poziom zarówno tekstowo i muzycznie. Wystarczy spoilerów. Sami wrzućcie to na głośniki, a niedługo recenzję albumu będziecie mogli przeczytać u nas.
0
Nowy teledysk: Mac Miller „100 Grandkids”

Nowy utwór: Mac Miller feat. Schoolboy Q „Melt”
Rok temu Mac Miller wydał LP, Watching Movies with the Sound Off. Dziś, jeśli wierzyć plotkom, dostajemy pierwszy singiel z kolejnej płyty uzdolnionego rapera. W kawałku produkcji Pete Rocka gościnnie słyszymy reprezentanta TDE i autora Oxymoron. Lekko brzmiące klawisze, dobra linia basowa oraz odgłos padającego deszczu w tle tworzą naprawdę przyjemny klimat. Aż idzie się… roztopić ;) Sprawdźcie poniżej, o czym mowa i jak Larry Fisherman płynie po bicie.
Nowy mixtape: Mac Miller Faces

„Hip hop zawsze był przesiąknięty testosteronem” — MC Melodee dla soulbowl.pl

Nowy utwór: Larry Fisherman feat. Treejay „Erica’s House”
Mac Miller jako Larry Fisherman otwiera nowy rok numerem „Erica’s House” z gościnnym udziałem swego wieloletniego kompana oraz hypemana Treejaya. Na dosyć surowym bicie, którego produkcją zajął się sam Miller we współpracy z ID Labs, raper wspomina m.in. o powrocie ze swej rezydencji do domu matki, Davidzie Hasselhoffie, a także innym popularnym białym raperze.

