mariah carey

Nowy utwór: Mariah Carey & Jussie Smollett „Infamous”

mariah_infamous_soulbowlpl

Niewiele nowości muzycznych można usłyszeć ostatnimi czasy od Mariah Carey. Od czasu powstania „Infinity” na kolejną składankę hitów, żaden nowy utwór nie uraczył fanów artystki. Zmiana nastąpiła, gdy diwa postanowiła zagrać w trzecim sezonie popularnego amerykańskiego serialu Empire. Na tę okoliczność Mariah wraz z jednym z głównych aktorów serii nagrali klasyczną, soulową balladę „Infamous”. Nie spodziewajcie się hitu, ale kawałek, który przypomina te, powstałe w erze Memoirs of an Imperfect Angel, przyjemnie się słucha głównie za sprawą wokalu Carey, bo autotune Jussiego irytuje. Sprawdźcie propozycję poniżej.

Mariah Carey zapowiada dokument o swoim życiu i trasie

Przechwytywanie

Szczęśliwy ten, kto był na tegorocznym koncercie Mariah Carey w Polsce. Europejska trasa Sweet Sweet Fantasy to nie jedyna niespodzianka jaką szykuje gwiazda dla fanów w najbliższym czasie. Wokalistka podpisała kontrakt z telewizją E!, która wyprodukowała dokument opowiadający o jej życiu prywatnym oraz zawodowym. Poniżej możecie zobaczyć zapowiedź filmu. Nie znamy jeszcze dokładnej daty premiery produkcji, ale już teraz wiemy, że będzie to interesująca podróż do świata Mariah.

Mariah Carey gwiazdą reality show?

mariah

Od dawna wiadomo, że Mariah Carey dołączyła do gwiazd muzyki, które stacjonują w Las Vegas i śpiewają gościom w luksusowych hotelach do kotleta. Jej show cieszy się mieszaną opinią, ale oczywiście „lambiątka” będą szturmować każdy koncert z udziałem artystki. Niestety w przypadku Mariah głos, który ostatnio znacznie się poprawił, nie idzie w parze z inteligencją. Będąc takiej klasy diwą i mając poczucie swojej wartości, Carey nie powinna była się zgodzić na rezydowanie w Cesar Palace. Jednak stało się, mleko zostało rozlane. Na domiar złego menadżerka Amerykanki przekonała ją, aby powstał film dokumentujący życie artystki podczas występów w Las Vegas i w trakcie trasy koncertowej Sweet Sweet Fantasy Tour. Dokument obnażający prywatność Mariah jest już podobno w połowie ukończony. Może komuś uda się ujrzeć swoje oblicze z koncertu w Polsce. Podziwiam wokal Carey, ale nie będę oglądał i słuchał jej przesłodzonych przemyśleń pomiędzy jednym koncertem a drugim. Czekam na poważny i interesujący materiał muzyczny, a w międzyczasie przypomnę sobie kawałek i teledysk, który nie znalazł się na ostatniej płycie, a zasługuje na ogromne uznanie.

Kolaboracja roku? Mariah & Beyoncé

mariah_beyonce
A teraz garść ploteczek w soulowej misie. W trawie piszczy, że może dojść do współpracy dwóch największych gwiazd, czyli pani, która niedawno stała się czarna i pani, o której nawet Amerykanie nie wiedzą, czy jest black or white. O kim mowa? Oczywiście o Beyoncé i Mariah, które niedawno spotkały się w Los Angeles na dobroczynnej gali HeartView Global Foundation. Nie omieszkały zrobić sobie wspólnej fotki, czym tylko podsyciły spekulacje o ewentualnej kolaboracji. Jak to przy krótkich rozmowach bywa, diwy wymieniły ciepłe słowa i uściski oraz rzuciły wzajemne deklaracje o kooperacji. Wiarygodności niusowi dodaje fakt, że Knowles i Carey zatrudniły tego samego managera Jona Schwartza, który zapewne nie omieszka doprowadzić do finalizacji słownej umowy. Zobaczymy co z tego wyjdzie, a w oczekiwaniu przeszukajcie sieć, bo tam mnóstwo porównań i wokalnych bitew dwóch diw. Jedna z nich poniżej.

Mariah Carey w Polsce

miska
Po raz pierwszy Mimi wystąpi w kraju nad Wisłą. Cieszycie się? My bardzo. (więcej…)

1-800-MUZYCZNE-DEDYKACJE

Bez nazwy-2
Drake się nie kończy. (więcej…)

Nowy utwór: Mariah Carey feat. French Montana, Justin Bieber i T.I. „Why You Mad (Infinity Remix)”

mariahI oto wyjaśniło się co Mariah Carey robiła w studio nagraniowym z Justinem Bieberem. Nie chodziło tylko o świąteczny album, ale przede wszystkim o remiks utworu „Infinity”, w którym gościnnie obok idola nastolatek pojawili się również T.I. oraz French Montana. Jak brzmi produkt finalny? Tragicznie. Rap słychać jakby poza utworem i nie pasuje do całości, a wokal Justina kompletnie nie współgra z aksamitnym głosem Carey. Ewidentnie słychać, że remiks jest wymuszony i powstał, by przedłużyć żywotność singla promującego najnowszą składankę artystki — #1 to Infinity. Nie tędy droga Mariah. Twoje jagniątka w końcu odwrócą się od ciebie, jeśli nie zaczniesz dbać o swoją karierę.

Garść newsów o Mariah Carey

mariah_fameSeria koncertów Mariah Carey w Las Vegas trwa w najlepsze i okazuje się, że show nie jest taką katastrofą, jaką przepowiadali złośliwcy. Tymczasem artystka doczeka się odsłonięcia swoje gwiazdy w Alei Gwiazd w Hollywood. Można rzec — nareszcie! 18 numerów jeden i dopiero teraz? Niepotrafiąca śpiewać Jennifer Lopez odsłoniła swoją gwiazdę wcześniej. Czy taki zaszczyt uwarunkowany jest jedynie sukcesem komercyjnym? Zostawię to pytanie bez odpowiedzi. Impreza odbędzie się 5 sierpnia, a wśród znajomych, którzy wygłoszą mowy gratulacyjne, będą m.in. LA Reid, Lee Daniels. czy Brett Ratner. Gratulacje!

mariah_bieber

Niestety powyższe wydarzenie jest jedynym pozytywem. Okazuje się, że Święta już blisko, ponieważ Mariah po raz kolejny nagrywa na nowo album All I Want for Christmas. Zrozumiałe jest, że nie ma Bożego Narodzenia bez choinki i Carey występującej na Rockefeller Center, ale tym razem zasada do trzech razy sztuka się nie sprawdzi. Szczególnie, że wśród zaproszonych gości pojawi się ponownie… Justin Bieber. Katastrofa gwarantowana. Nikt chyba jednak nie jest w stanie przetłumaczyć motylkowi, że zmierza w złym kierunku — ku samozagładzie. Ku całej sympatii dla tej artystki, przydałby się jej zimny prysznic. Dla otuchy, zapraszam do obejrzenia fantastycznego występu MariahLutherem Vandrossem. Piękne.

Nowy teledysk: Mariah Carey „Infinity”

Bez tytułu22
Oto jest! Długo wyczekiwany przez fanów teledysk Mariah Carey do utworu „Infinity”. Spodziewaliście się czegoś innego od diwy? Niepotrzebnie. W zapowiedziach teledysku można było ujrzeć mizdrzenie się do kamery i wycięte suknie. Szoku nie doznałem. Byłbym zaskoczony, gdybym zobaczył wokalistkę na przykład w habicie. Niedoczekanie moje. Niemniej jednak jest seksownie, elegancko i symbolicznie, gdyż Carey, przynajmniej w teledysku, doznaje ponownego szczęścia w postaci przystojnego kochanka. Wizualizacja promuje trasę koncertową w Las Vegas, a dobra promocja jest potrzebna gwieździe, słysząc doniesienia z pierwszych występów. Podobno nie jest źle, ale wciąż nie jest dobrze. Życzę Mariah powrotu do formy i poważniejszego traktowania swojej kariery muzycznej. Krążek #1 to Infinity już w sklepach.

Nowy utwór: Mariah Carey „Infinity”

mariahcarey-infinity

Bardzo obawiałem się, że jedyny nowy utwór na zaplanowanym na 18 maja albumie #1 to Infinity będzie kolejną balladą opartą na schemacie znanym z „We Belong Together”. Nie byłoby to dobre rozwiązanie, bo choć Mariah próbowała już kilka razy odtworzyć magię swoich najbardziej udanych kompozycji, to powodowało to zazwyczaj wrażenie wtórności. Na szczęście „Infinity” sięga w nieco innym kierunku — Carey jak zawsze broni się znakomitym tekstem, a samo brzmienie (za które odpowiada Eric Hudson) łączy w sobie urok wcześniejszych nagrań artystki z współczesnymi trendami pop/R&B. Mariah przygotowała zwycięski hymn o rozstaniu i śmiało stwierdzam, że to jej najlepszy singiel od momentu stworzonego z Miguelem „#Beautiful”. Kolorowe wideo z tekstem także na plus. Przydałby się jeszcze jakiś rewelacyjny teledysk — podczas oczekiwania odsłucham sobie Butterfly, tak w ramach uwielbienia dla tej płyty.

Spis utworów #1 to Infinity i wielkie rozczarowanie

mariah_half2Poinformowaliśmy was o okładce płyty #1 to Infinity Mariah Carey, a teraz robimy mały update i prezentujemy spis utworów, nie kryjąc wielkiego rozczarowania. W internecie krążyły informacje, że oprócz 18 kawałków numer 1 na płycie znajdzie się jeszcze kilka nowych produkcji. Ku zaskoczeniu jedyną „świeżynką”  będzie „Infinity”, którego premiera przewidziana jest na 27 kwietnia. Czy warto sięgać po to wydawnictwo? Oddani fani z pewnością szumnie ruszą do sklepów muzycznych, by rozwalić półki dla zdobycia własnego egzemplarza. Uważam jednak, że wytwórnia nie postarała się i lekceważąco potraktowała to wydawnictwo. Oby Mariah odzyskała chociaż głos podczas zbliżających się wielkimi krokami koncertów w Las Vegas. Premiera albumu 18 maja.

1. “Vision of Love” (1990)
2. “Love Takes Time” (1990)
3. “Someday” (MTV Unplugged version) (1991)
4. “I Don’t Wanna Cry” (1991)
5. “Emotions” (1991)
6. “I’ll Be There” (feat. Trey Lorenz) (1992)
7. “Dreamlover” (1993)
8. “Hero” (1993)
9. “Fantasy” (Bad Boy Fantasy version) (1995)
10. “One Sweet Day” (feat. Boyz II Men) (1995-1996)
11. “Always Be My Baby” (1996)
12. “Honey” (1997)
13. “My All” (1998)
14. “Heartbreaker” (feat. Jay-Z) (1999)
15. “Thank God I Found You” (feat. Joe & 98 Degrees) (2000)
16. “We Belong Together” (2005)
17. “Don’t Forget About Us” (2005)
18. “Touch My Body” (2008)
19. “Infinity” (2015)

Mariah Carey z nowym albumem

mariah-1-to-infinity
Niestety, a może jednak stety przypominając sobie zawartość Me. I Am Mariah… The Elusive Chanteuse, nie będzie to pełnoprawny krążek, ale składanka największych hitów Mimi. Tytuł albumu #1 to Infinity oraz jego okładka (zasługująca na miano „może to jej urok, może to photoshop”) przedstawiona powyżej nawiązuje oczywiście do poprzedniego wydawnictwa greatest hits Mariah#1. Podobno na płycie znajdzie się 18 kawałków, które dotarły do pierwszego miejsca na liście Billboard. Czy pojawią się jakieś nowe numery? Pożyjemy, zobaczymy.

Recenzja: Mariah Carey Me. I Am Mariah… The Elusive Chanteuse

Mariah Carey

Me. I Am Mariah… The Elusive Chanteuse (2014)

Def Jam

Problem z Mariah Carey polega na tym, że właściwie nie do końca wiadomo, czy obserwując jej poczynania z ostatnich lat należy się uśmiechać, czy może po prostu śmiać. Wywołująca dość skrajne emocje artystka przyzwyczaiła słuchaczy nie tylko do doskonałego wokalu, ale również do dosyć specyficznej, zmanierowanej osobowości, która niekiedy przysłaniała jej prawdziwy talent. Po pięcioletniej przerwie ikona muzyki pop powraca ze swoim czternastym albumem. Zamiast prezentować się jako Mimi albo Niedoskonały Anioł, mówi — patrzcie i słuchajcie — to ja, Mariah.

Me. I Am Mariah to dość spójny zestaw utworów, których główną oś stanowią inspiracje znane z poprzednich prac artystki. Jeżeli ktokolwiek liczył na to, że będzie to rewolucyjny album, a wokalistka pokusi się o eksplorowanie niezbadanych dotąd przez nią brzmień — będzie rozczarowany. Jeśli natomiast ktoś miał nadzieję na solidny, przemyślany materiał oparty o atuty artystki, którymi nadal pozostają wspaniały głos i dobre teksty — gwarantuję satysfakcję. Na krążku nie zabrakło miejsca dla prostych, emocjonalnych, zaaranżowanych na pianino ballad skupionych na stronie wokalnej („Cry.”). Pojawia się tu także cała gama kawałków, które łączą w sobie współczesne brzmienie i jednocześnie odwołują się do minionych dekad czarnej muzyki — świadczą o tym tęskniące za latami dziewięćdziesiątymi „Dedicated” czy doo-wopowe „Make It Look Good”. Ponadto wyprodukowane przez Hit-Boya „Thirsty” jest zdecydowanym krokiem naprzód w porównaniu do podkładów The-Dreama przygotowanych na Memoirs of an Imperfect Angel. Najmocniejszą stroną albumu jest zeszłoroczny singiel „#Beautiful” nagrany z Miguelem oraz inspirowane taneczną muzyką disco „You Don’t Know What to Do”. To udowadnia, że Mariah śmiało może jeszcze nagrywać kawałki, które mają potencjał, mogą zaistnieć na listach przebojów, a jednocześnie nie brakuje im dobrego smaku.

Nieodłącznym elementem najnowszego albumu Carey są ballady. Oczywiście wszystkie trzymają zbliżony, wysoki poziom, dobrze wkomponowują się w całość płyty i stanowią jej nierozerwalną część. Jednak — zaczynając od singlowego „You’re Mine (Eternal)”, przez bardzo udane „Faded”, po nieco wtórne „Supernatural” — żaden z tych utworów nie jest w stanie dorównać największym hitom Mariah. Brakuje im pewnej kropki nad i, spektakularnych momentów, wciągających refrenów. Z drugiej strony na krążku pojawia się znakomity cover „One More Try” George’a Michaela (dużo bardziej trafiony, dojrzalszy niż wcześniej nagrane „I Want to Know What Love Is” czy „Bringin’ On the Heartbreak”), a gospelowe „Heavenly” stanowi imponujące zakończenie (o wiele lepsze niż znane z E=MC2 „I Wish You Well”).

Me. I Am Mariah jest rezygnacją z nadmiernych kombinacji i eksperymentów, to wybór współpracy ze sprawdzonymi postaciami. Piosenkarka pokazała kim jest i w czym, jako twórca, czuje się najlepiej. Nie ma się co oszukiwać — nadal gdzieniegdzie latają motylki, tęcza przebija się przez największe chmury, bransoletka błyszczy na nadgarstku, brokat unosi się w powietrzu, a tytułowa nieuchwytność jest lekko komiczna. Cóż, taka jest Mariah — i chyba nic już tego nie zmieni. Tak samo jak faktu, że jest jedną z najlepszych, najbardziej znanych i cenionych współczesnych artystek. Z powodzeniem od wielu lat utrzymuje się na rynku muzycznym, być może nie nagra drugiego hitu na miarę „We Belong Together”, ale nadal, niezmiennie jest wyjątkową wokalistką i w całkiem przyjemny, niekiedy nawet wybitny sposób łączy pop, R&B i hip hop. To właśnie ona. To jest Mariah.

Nowy utwór: Mariah Carey „Thirsty”

Image1

Po ujawnieniu tytułu, okładki i daty premiery swojej nowej płyty (Me. I Am Mariah… The Elusive Chanteuse ukaże się 23 maja) piosenkarka wypuściła przed dwoma dniami nowy, już czwarty, singiel promujący krążek. „Thirsty”, wyprodukowane przez Hit-Boya, to zwrot o 180 stopni w stosunku do dwóch bezbarwnych ballad zaprezentowanych przez Carey w ostatnich miesiącach i w stosunku do czegokolwiek, co kiedykolwiek nagrała w ogóle. Minimalistyczny syntezatorowy bit i poddany zręcznym przekształceniom głos piosenkarki sprawiają, że Carey początkowo brzmi jak ktoś zupełnie inny. Prawdziwa siła numeru wydobyta zostaje dopiero w mocno soulowym refrenie przywodzącym na myśl najlepsze momenty piosenkarki z lat 90. Odsłuch poniżej.

Mariah jednak nie jak Beyoncé

10247336_10152377236892766_2097743521451154987_n
Pomimo plotek o tym, że Mariah chce być jak Beyoncé, blond diwa ujawniła właśnie okładkę, tytuł, spis utworów i datę premiery swojej 14-tej płyty. Niespodzianki nie będzie. Me. I Am Mariah… The Elusive Chanteuse ukaże się 27 maja. Mimi wymyśliła nazwę krążka inspirując się swoim autoportretem (do zobaczenia w video poniżej), który wykonała mając 3 lata. Słodkie. Oto wszystko co powinniście wiedzieć o nowym dziele Mariah:

10268572_10152377316647766_7539061411632124655_n

Spis utworów:
1. “Cry.”
2. “Faded”
3. “Dedicated” (feat. Nas)
4. “#Beautiful” (feat. Miguel)
5. “Thirsty”
6. “Make It Look Good”
7. “You’re Mine (Eternal)”
8. “You Don’t Know What to Do” (feat. Wale)
9. “Supernatural”
10. “Meteorite”
11. “Camouflage”
12. “Money ($ * / …)” [feat. Fabolous]
13. “One More Try”
14. “Heavenly (No Ways Tired/Can’t Give Up Now)”
15. “Me. I Am Mariah…The Elusive Chanteuse”

Wersja deluxe:
16. “It’s a Wrap” (feat. Mary J. Blige)
17. “Betcha Gon’ Know” (feat. R. Kelly)
18. “The Art of Letting Go”

Mariah jak Beyoncé?

Image4

Kilka dni temu internet obiegła informacja, że nadchodzący, 14-sty krążek Marii Carey ukaże się niespodziewanie, zupełnie jak zeszłoroczna płyta Beyoncé. Piosenkarka w jednym z wywiadów powiedziała, że chciałaby, żeby fani doświadczyli krążka jako całości, zupełnie tak, jakby ona sama siedziała przy nich podczas pierwszego odsłuchu (cokolwiek miała na myśli). Potwierdził to jeden z producentów płyty, Jermaine Dupri, tłumacząc, że w obozie Carey zawsze jest problem z wyborem singli, a wypuszczenie całego krążka na raz być może rozwiązałoby problem.

Tymczasem kierownictwo Def Jam twierdzi, że krążek będzie promowany w tradycyjny sposób i jego premiera planowana jest na późny maj. Tytuł (czyli już nie The Art of Letting Go?), tracklistę, okładkę i wreszcie datę wydania mamy poznać wcześniej.

Jak będzie? Czas pokaże. Pierwotnie krążek planowany był na maj, ale zeszłego roku. Informację o wydaniu krążka poprzedził świetny duet z Miguelem, ale kolejne dwie przeciętne ballady znacząco ostudziły oczekiwania.

Nowy teledysk: Mariah Carey „You’re Mine (Eternal)”

mariahcarey-youremine

Muszę przyznać, że dość szybko zapomniałem o poprzednim utworze Mariah Carey, czyli „The Art of Letting Go„. Nie wiem czy z opublikowanym dwa dni temu „You’re Mine (Eternal)” będzie podobnie, ale to na pewno nie jest jeszcze szczytowa forma jednej z moich ulubionych wokalistek. W Walentynki Mariah Carey dzieli się teledyskiem do najnowszego singla. Na szczęście wygląda bardzo ładnie i naturalnie, w dodatku ograniczyła charakterystyczne dla siebie ruchy, który nazywam wiciem się. W klipie pojawia się też Trey Songz, ale niestety właściwie nic się tam nie dzieje. Mariah siedzi nad wodą, na kamyczku niczym mała syrenka i wspomina ukochanego, który w tym czasie bierze udział w sesji zdjęciowej i kusi widza nagim torsem. A gdzie wizualizacja tej pięknej miłości, o której mowa w utworze? Gdzie jakaś akcja? Nie wiem, który to już teledysk od Mariah, o którym spokojnie mogę powiedzieć, że nie robi mi żadnej różnicy to, czy on w ogóle powstał czy nie. Mimo wszystko nadal z nadzieją czekam na nowy album mojej idolki.

Nowy utwór: Mariah Carey „You’re Mine (Eternal)”

mariah

Dziś nie obejdzie się bez pytania: i co o tym sądzicie?

Nim nadejdzie wiosna, a wraz z nią nowy, czternasty album Mariah Carey, wokalistka częstuje fanów kolejnym premierowym nagraniem. „You’re Mine (Eternal)” to utwór, który wyprodukował Rodney „Darkchild” Jerkins. Zdaje się, że to nie tylko dość obiecująca zapowiedź The Art of Letting Go, ale i odpowiednia propozycja na zbliżające się Walentynki:

Gdyby nowości było jeszcze za mało, jest też Trey Songz i oficjalny remix:

Premiery teledysku do drugiej wersji nagrania można się spodziewać 14 lutego, gdy Carey odwiedzi program stacji BET 106 & Park. Na płytę trzeba zaczekać jeszcze do 6 maja. To prawie rok opóźnienia… oby nasza cierpliwość nie poszła na marne.

Mariah Carey wolnym stylem

Przechwytywanie
Nie do końca był to freestyle w hip hopowym rozumowaniu, ale z całą pewnością można zaliczyć ostatni występ Mariah Carey do zabaw słowem. Ubrana na ciemno Maryśka, przy akompaniamencie fortepianu, uroczo zaśpiewała kilka zabawnych wersów. Żarcik o fanie, który nagrywał ją ze „złego” profilu i uszczypliwy komentarz na temat poprzedniego małżeństwa. Diwy mają jednak poczucie humoru. Dowód poniżej:

Nowy utwór: Mariah Carey „The Art of Letting Go”

mariahcarey-theartoflettinggo

Było odliczanie, oczekiwanie, odpowiedzi na pytania zadawane przez fanów na Facebooku. I w końcu Mariah Carey zaprezentowała tytułowy singiel z jej nadchodzącego czternastego studyjnego albumu. „The Art of Letting Go” to oczywiście ładna, standardowa ballada w stylu Mimi, z dobrym tekstem, których pisanie nigdy nie sprawiało wokalistce problemów. Mimo wszystko jest trochę nudno, bez rewelacji. A może chodzi o prostotę i przedstawienie klasycznego numeru bez nadmiernej ilości ozdobników? Wytrwale czekam na nową płytę Mariah, wtedy wszystko się okaże.