maxwell

Nowy utwór: Dvsn „P.O.V.”


Za oknem trochę chłodniej, na szczęście są z nami panowie z Dvsn, którzy po raz kolejny rozgrzewają atmosferę do czerwoności. Nineteen85 przechodzi samego siebie, fenomenalnie samplując „Fortunate” Maxwella. Daniel Daley nie ustępuje mu kroku i wnosi swój falset jeszcze poziom wyżej. Muzycznie jest bardzo oszczędnie, do czego niezawodny duet zdążył już nas przyzwyczaić, każdy element jest na swoim miejscu. Sam singiel jest zwiastunem nadchodzącego, drugiego albumu Dvsn, Morning After, który wraz z mini-filmem, pojawi się już 13 października. Pościele już nie mogą się doczekać!

Maxwell przywołuje więcej bogów w dyskotekowym remiksie „Gods”

„More Gods” to tytuł przearanżowanej i rozszerzonej o klubowy mostek do prawie 10 minut wersji singla „Gods” z zeszłorocznego krążka Maxwella — blackSUMMERS’night. Wypuszczony dzisiaj remiks jest dziełem DJ’a Kapiro. To zupełnie nieoczekiwane i nietypowe wydawnictwo w katalogu Maxwella, zwłaszcza że utwór w nowej wersji prędko opatrzono teledyskiem. „More Gods” to ponoć pierwsza zapowiedź trzeciej części albumowej trylogii Maxwella BlackSummers’Night, którą ma cechować bardziej klubowe brzmienie. Klimatyczny klip wyreżyserowany przez Philipa Andelmana możecie zobaczyć poniżej. Jak podoba wam Maksio w takiej odsłonie?

Nowy teledysk: Maxwell „Gods”

nowy teledysk maxwell gods

Jak przystało na Maxwella i jego trylogię, informacja o trzeciej części wydawnictwa w 2016 roku okazała się mrzonką, godną najlepszego gracza pokera. Na otarcie łez artysta zaprezentował teledysk do jednego z najbardziej magicznych singli z płyty — „Gods„. Klip jest nowoczesny, wokalista porusza się w nim sportowym lamborghini, a pojawiające się tam neony obrazują przenośnię boskiej gry. Pomimo że nie doświadczymy żadnej fabuły, wideo robi całkiem pozytywne wizualne wrażenie. Przekonajcie się sami poniżej.

Nowy teledysk Maxwella do „1990x”, BlacksummersNIGHT wkrótce?

maxwell_1990_soulbowlpl

Nowa płyta Maxwella podzieliła jego fanów. Niektórzy twierdzą, że nie warto było czekać tak długo na drugą część trylogii. Inni z kolei — nie mogą wyjść z podziwu słuchając tych niezwykłych dźwięków. Ja należę do tej drugiej grupy. Może pierwsza część była bardziej dopięta produkcyjnie i zawierała kilka komercyjnych hitów. Summers’ należy jednak traktować w kategoriach ponadprzestrzennych i dać się ponieść magii muzyki. Kontynuując promocję krążka artysta wypuścił nowy teledysk do utworu „1990x”, w którym niezmiennie prezentuje trudne relacje damsko-męskie. W konsekwencji i tak wygrywa miłość.

Niedawno na swoim twitterze Maxwell wypuścił kilka tweetów, w którym zapowiada trzecią część trylogii. Jeśli wierzyć jego zapewnieniom — BlacksummersNIGHT ukaże się szybciej, niż myślimy. Kiedy? Tego Amerykanin nie zdradził. Znany jest jednak tytuł singla z nadchodzącej płyty — „Hiatus”. Ponadto Summers’ doczeka się wersji deluxe. Czekam z niecierpliwością na zapowiedziane niespodzianki. Sprawdźcie kanał Maxwella i posty poniżej.

maxwell_night_soulbowlpl

maxwell_hiatus_soulbowlpl

NPR Music przedstawia mini dokument o Maxwellu

Maxwell_1

NPR Music prezentuje drugi odcinek z dokumentalnej serii „Noteworthy”, która to w dość zwięzły i atrakcyjnie podany sposób przedstawia zakulisową drogę gwiazd związanych z czarnymi brzmieniami. W otwierającym serię odcinku mieliśmy okazję dowiedzieć się czegoś więcej o Miguelu, tym razem dostajemy możliwość bliższego zaznajomienia się ze światem innego zasłużonego wokalisty – Maxwella. Maxwell opowiada między innymi o tym, jak ważny dla jego twórczości jest Nowy Jork, skąd brał pieniądze na swoje pierwsze instrumenty czy też dlaczego spotkanie Hoda Davida tak bardzo zmieniło jego życie. No to oglądamy:

Maxwell pokazuje okładkę kolejnego singla

CpkqpFjUkAAaUP1.jpg large

Którym zgodnie z przewidywaniami został numer „1990x” — po raz pierwszy przedstawiony publice dwa miesiące temu jeszcze przed premierą blackSUMMERS’night jako singiel promocyjny. Teraz numer został oficjalnie wysłany do radia. Maxwell nie ma przy okazji tej płyty najlepszej ręki do wybierania singli, ale znakomicie udały mu się okładki.

Recenzja: Maxwell blackSUMMERS’night

Maxwell

blackSUMMERS’night (2016)

Columbia

Trzy płyty w trzy lata. Tak Maxwell zapowiadał projekt Black Summers’ Night w 2009 roku. Pobożne życzenie, jeśli wziąć pod uwagę, że już pierwszy krążek serii trafił do sklepów znacznie opóźniony w stosunku do pierwotnych planów. Nie drzyjmy jednak szat — procesu kreatywnego czasami nie da się przyśpieszyć, co zresztą podkreślał w ostatnich wywiadach sam twórca — zwłaszcza że trzecia część najprawdopodobniej ukaże się jeszcze przed 2020 rokiem. Jest więc światełko w tunelu, że doczekamy zamknięcia muzycznej trylogii Maxwella.

Mamy rok 2016. Od lat trendy i nurty w muzyce popularnej nie mają dominującej pozycji. A nawet jeśli, to tylko przez przysłowiowych pięć minut — bo albo krępują powierzchownością, albo w ciągu chwili ewoluują lub wypierane są przez kolejne mody i nurty. Ani słuchacze, ani krytycy, ani tym bardziej artyści nie łudzą się już, że adekwatność brzmienia nie ma nadrzędnego znaczenie przy odbiorze muzyki. Półwiecze obcowania z tą materią nauczyło nas wszystkich, że wielkie płyty nie tylko mogą, ale wręcz powinny być osadzone poza czasem.

Czy wydane w 2009 roku BLACKsummers’night było wielką płytą osadzoną poza czasem, czy dobrze z jego duchem korespondowało? Po trosze i jedno, i drugie. I komercyjnie, i stylistycznie było triumfalnym powrotem weterana, o którym niewielu już pamiętało, ale ci, którzy nie zapomnieli, patrzyli w przyszłość z niesłabnącą wiarą. Siedem lat później sytuacja się powtarza. Zmieniają się kontekst i nasz bohater. Nie zmienia się natomiast wizja, a właściwie szkic wizji, bo trudno dziś nie dostrzec, że w momencie premiery pierwszej części Maxwell miał mgliste pojęcie o kształcie kolejnych. Black Summers’ Night to pod żadnym pozorem projekt koncepcyjny, jeżeli projekt w ogóle. To po prostu Maxwell nagrywający kolejny album Maxwella w ramach luźnego pomysłu sprzed lat. Pomysłu — trzeba to zaznaczyć — z jednej strony dodającemu nowej premierze animuszu, a z drugiej niczym kula u nogi niepozwalającemu piosenkarzowi właściwie rozwinąć skrzydeł.

Instrumentalna miniaturka „Phoenix Rise” kończąca BLACKsummers’night była mistrzowskim cliff hangerem. Zapowiadała zupełnie nową jakość, rozbudzając wyobraźnie milionów i, co ważne, była jednocześnie epilogiem i prologiem. Z podobnego klucza Maxwell wychodzi na blackSUMMERS’night — „All the ways that love can rise above / All the ways that love can feel alive” to fraza, na którą czekaliśmy siedem długich lat. Obezwładniające poczucie spełnienia, Maxwell 2.0., prawdziwy feniks z popiołów. Na tym chciałbym móc ten tekst zakończyć i mógłbym, gdyby tylko Maxwell zakończył na tym swoje blackSUMMERS’night.

Dalej niestety robi się bardziej zachowawczo. W okamgnieniu feniks znowu się spala. Maxwell się starał, nie ma co do tego wątpliwości — chciał z wielkim wysiłkiem uchwycić moment, który w 2009 roku zaczął wymykać mu się z rąk, aż wreszcie bezpowrotnie przepadł. Koniec końców blackSUMMERS’night to płyta środka — bardziej szukanie pomysłu na siebie niż faktyczna jego realizacja. Doskonale obrazuje to „III” — potencjalny hajlajt dyskografii Maxwella 2.0. Śmiałe ubeatowe R&B oparte na minimalistycznym syntezatorowym bicie, ale czerpiące jednocześnie z dokonań bigbandowego soulu, numer, który jeszcze kilka lat temu mogłoby genialnie wyprodukować Maxowi The Neptunes. Brakuje jednak substancji. „What you’re waiting for” — śpiewa Maxwell, a ja odpowiadam — na refren i na prawdziwie dającą się odczuć radość tworzenia. Piosenkarz robi co może, próbuje wykrzesać z siebie pokłady charyzmy, której wcześniej w tak ewidentny sposób nie dawał po sobie poznać, ale jest to charyzma raczej zarzynanego psa niż Jamesa Browna czy Curtisa Mayfielda, a tego takiemu nagraniu potrzeba.

Melancholia i przygnębienie zbierają żniwo także w płasko wyprodukowanym „Lake by the Ocean” okraszonym topornie machinalnym refrenem. Pozbawiona głębi produkcja i pozostawiająca wiele do życzenia balansująca momentami na granicy improwizacji melodyka są zresztą największymi wadami blackSUMMERS’night. Trudno przebrnąć przez ciekawie zaaranżowane, ale pozbawione refrenu i charakteru „The Fall” i „1990x”, a kończące płytę „Listen Hear” pozostawia słuchacza co najwyżej w rozterce. Trudno jednoznacznie wskazać, gdzie popełniono błąd, ale dominantą blackSUMMERS’night jest niestety chaos. Maxwell nadal jest oczywiście wielowymiarowym artystą — znajdziemy tu m.in. wdzięcznie pulsujące łączące przebojowość singli z BLACKsummers’night, kojący quiet storm i nubeatową odsłonę piosenkarza „Gods”, nujazzowe „Fingers Crossed” prowadzone podwójnie — przez dramatyzującą w filmowym stylu sekcję jazzową i fortepian Roberta Glaspera oraz „Lost” napisane i wykonane w tradycji kameralnego soulu spod znaku Donny’ego Hathaway’a.

blackSUMMERS’night, choć pozostawia wiele do życzenia, to mimo wszystko udana płyta. Miejmy nadzieję, że, jak to zazwyczaj w przypadku trylogii bywa, druga część okaże się tą najsłabszą. Czekamy na wielki finał.

Maxwell na żywo u Jimmy’ego Kimmela

maxwell_kimmel

Jeśli nie macie jeszcze dość wykonań utworu „Lake by the Ocean”, to mam dla Was występ Maxwella z tym kawałkiem u Jimmy’ego Kimmela. Artysta dał pokaz swoich niezaprzeczalnych umiejętności wokalnych i… tanecznych. Porwał publiczność zebraną pod sceną w słonecznym Los Angeles. Wykonanie nie oddaje emocji, jakie niesie za sobą singiel, więc jeśli chcecie poczuć o jakiej miłości śpiewa artysta, odwołuję do Black Summers’ Night, którego premiera odbyła się 1 lipca.

Odsłuch: Maxwell Black Summers’ Night

summer_maxwell

Druga część trylogii Maxwella Black Summers’ Night nareszcie ujrzała światło dzienne. Siedem lat artysta kazał czekać na kontynuację pierwszej części. Jak zapowiadano, poszczególne płyty miały ukazywać się co roku, ale tak niestety się nie stało. Teraz otrzymaliśmy krążek, który dla mnie z latem ma niewiele wspólnego, chyba że należy spojrzeć na ten materiał z innej strony. Jeśli spodziewaliście się usłyszeć „starego” Maxwella lub rytmy podobne do Black…, to możecie się rozczarować. Materiał jest inny, mniej komercyjny i na pewno nie znajdziecie tutaj hita. Ale nie w tym rzecz. Wokalista podąża na albumie w nieco innym, niż dotychczas kierunku. Utwory są nierównomierne rytmicznie, nie wpadają łatwo w ucho i wymagają głębszej refleksji. Tematem jest oczywiście miłość, ale nie taka podana na talerzu, tylko ta, nad którą należy zastanowić się bardziej. Czytając komentarze — fani są podzieleni. Jedni twierdzą, że kawałki na wydawnictwie są inne, bo inny jest też wykonawca — bardziej dojrzały. Inni znowu tęsknią za muzyką z Embryi czy Urban Hang Suite. Maxwell ma dziś 43 lata, więc nie wymagajmy od niego, aby o uczuciach śpiewał w ten sam sposób, co 20 lat temu. Mnie to wydawnictwo przypadło do gustu, ale czuję niedosyt, a nawet zażenowanie, ponieważ słuchając płyty odnosi się miejscami wrażenie, że powstała ona naprędce. Nawet poligrafia nie jest zbyt dopracowana. Niemniej jednak polecam zakupić drugą część Black Summers’ Night, bo przecież to Maxwell.

Nowy utwór: Maxwell „All the Ways Love Can Feel”

allthewayslovecanfeel

Czy jest to bardziej summer, czy z przewagą night – nie wiem. A może jest to muzyka słyszana w letni wieczór podczas upragnionego urlopu? Jedno wiem na pewno, „All the Ways Love Can Feel” jest kawałkiem w stylu disco, który kontynuuje mocne dźwięki zapowiadające nadchodzący krążek Maxwella. Pomimo że w dotychczasowych singlach brak jest komercyjnego elementu, który występował na przykład w singlu „Pretty Wings”, na punkcie którego świat oszalał, to kompozycje z drugiej części trylogii naszpikowane są emocjami. Black Summers’ Night w sklepach już 1 lipca. Can’t wait!

Nowy utwór: Maxwell „Gods”

timthumb.php

Premiera Black Summers’ Night już pierwszego lipca, a my mamy dla Was trzeci już singiel z tej płyty, czyli „Gods”. Tym kawałkiem Maxwell utrzymuje wysoki poziom, zresztą wystarczy porównać dwa poprzednie numery i staje się jasne, że możemy się spodziewać mocnego uderzenia. Przyznam, że nie mogę się doczekać, a Maxwell przecież nie zwykł zawodzić.

Maxwell prezentuje kolejny singiel „1990x”

summers

Dzisiaj Maxwell zaprezentował światu drugi singiel promujący zbliżającą się wielkimi krokami drugą cześć serii Black Summers’ Night. Nagranie „1990x” od razu okraszono zresztą lyric video, tym razem stylistycznie sytuując rzecz na księżycu. Przy pierwszym odsłuchu numer prezentuje się korzystniej niż jednak odrobinę rozczarowujące „Lake by the Ocean”, ale wciąż daleko mu do lekkości i przebojowości klasycznych singli piosenkarza. Nie chcę wyjść na malkontenta, ale na tę chwilę najkorzystniej wypada jak dla mnie okładka — trochę przywodząca na myśl klasyczne FutureSex/LoveSounds Timberlake’a. Z wyrokami powstrzymam się jednak do pierwszego lipca.

Nowy teledysk: Maxwell „Lake by the Ocean”

maxwell

Magiczny, hipnotyzujący i romantyczny. To pierwsze określenia, jakie przychodzą mi na myśl po obejrzeniu klipu do utworu „Lake by the Ocean” Maxwella. Doczekaliśmy się teledysku, który zachwyca prostotą obrazu. Nie trzeba fajerwerków, wizualizacji, tylko dobry przekaz i duża garść emocji wystarczy, by zauroczyć widza. Artysta po raz kolejny udowadnia, że uczucie, o którym mowa w większości kompozycji, nie trzeba ubierać w zbędne drogie odzienia, żeby pokazać jego siłę. Dodajmy do tego kojący i emocjonujący wokal Amerykanina, a słowo „miłość” zyska nowe, wyjątkowe znaczenie. Przypominam, że premiera krążka blackSUMMERS’night już za miesiąc, 1 lipca. Poniżej zobaczcie okładkę płyty, spis utworów i teledysk. Miód na moje uszy.

Spis Utworów:
1. „All the Ways Love Can Feel”
2. „The Fall”
3. „III”
4. „Lake by the Ocean”
5. „Fingers Crossed”
6. „Hostage”
7. „1990x”
8. „Gods”
9. „Lost”
10. „Of All Kind”
11. „Listen Hear”
12. „Night”

summers

Maxwell na żywo z „Lake by the Ocean”

maxwell

Premiera blackSUMMERS’night już za niedługo, a jego promocja jest bardzo lakoniczna. Zapewne dlatego, że Maxwell nie potrzebuje zaplątania w skomplikowaną machinę promocyjną, by zainteresować fanów swoją muzyką. O premierze singla „Lake by the Ocean” pisałem już wcześniej. Co niektórzy uważają kawałek za nudny, ale ja traktuję go jako przedsmak tego, co czeka nas na letnim albumie. Artysta z nowym kawałkiem pojawił się po raz pierwszy na żywo w programie The Late Show i wykonał go nieco ekspresyjnie, jak na balladę. Są dla mnie tacy artyści, jak między innymi Maxwell, Tamia, czy Elisabeth Withers, którzy nie ważne jaki materiał by wypuścili, ich płyty i tak znajdą się w mojej kolekcji. Dla mnie to jezioro marzeń dla moich uszu.

Nowy utwór: Maxwell „Lake by the Ocean”

maxwell

Maxwell odzwyczaił nas od nowej muzyki, za to oswoił nas z pięknymi wakacyjnymi klimatami, które wrzucał na swój fejsbukowy profil w postaci krótkich filmików i zdjęć z wypraw. Z jeden strony takie wpisy irytowały, bo artysta zamiast dać nam nowy materiał, bujał się po świecie. Z drugiej strony można potraktować to jako małą zapowiedź BlackSUMMERS’night. Jak twierdzi sam Maxwell, album będzie taneczny i jak wskazuje słowo w tytule płyty – wakacyjny. Nowy singiel natomiast, to mały przerywnik od letniej imprezy, krótka pauza na drinka i złapanie oddechu. Sam utwór nie dorasta do pięt „Pretty Wings”, jest jednak kojącym wstępem do tego, co znajdziemy na krążku. Falset wokalisty zachwyca jak zawsze, a tekst piosenki jest dogłębny i bardzo zmysłowy. Chętnie wybiorę się w wakacyjną podróż przy rytmach „Lake by the Ocean”. Jeśli wierzyć zapewnieniom Amerykanina, wydawnictwo ukaże się latem tego roku.

Maxwell dzieli się zwiastunem nowego singla

lake

Od miesiąca wiemy, że Maxwell planuje wydać zapowiadane od 7 lat BlackSUMMERS’night jeszcze w tym roku. Teraz piosenkarz prawdopodobnie podzielił się krótkim teaserem nowego singla. Utwór „Lake by the Ocean” na potrzeby kilkusekundowego klipu, który Maxwell udostępnił na Instagramie, zyskał leśno-morską oprawę. Tych, którzy spodziewali się więcej, muszę jednak rozczarować — nawet po wielokrotnym odsłuchu opublikowanego fragmentu trudno dojść do tego, jak nowy numer może brzmieć. Poza tym przy okazji poprzedniego krążka od zwiastuna „Pretty Wings” do wydania finalnej wersji minęło ponad półtora roku. Tak tylko mówię.

CAN WE SWIM #LTBO 03.08.2016

A video posted by Maxwell (@maxwell) on

Maxwell zapowiada nową płytę

vibe-vixen-maxwell
Ostatni album Maxwell wydał w 2009 roku. BLACKsummers’night było pierwszym częścią z planowanej trylogii, ale po premierze o samym artyście zrobiło się cicho i właściwie nie wiadomo było co z kontynuacją serii. Coś tam gdzieś się pojawiało — snippet tu, snippet tam, wyciekła nawet potencjalna częściowa tracklista, ale to było w 2013 roku, więc świat dawno zdążył zapomnieć. Teraz jednak okazuje się, że blackSUMMERS’night wyjdzie latem tego roku, dwadzieścia lat od czasu premiery debiutanckiego Urban Hang Suite!

„Jestem strasznie podekscytowany premierą nowego albumu, bo jest świeży i inny, ale to wciąż ja. On nie sprawi, że poczujesz się tak jak by wyszedł w 1996 roku. Przynajmniej taką mam nadzieję.” — stwierdził wokalista. Na nowy krążek trzeba było trochę poczekać, bo potrzebny był po prostu odpowiedni czas. Do takiego wniosku dochodzę po przeczytaniu wywiadu dla ESSENCE.

„Lake By The Ocean”, „Orphan”, „Three” — to tytuły tylko niektórych kawałków jakie usłyszymy na płycie. Jeśli druga część trylogii będzie brzmiała tak dobrze, jak pierwsza to już odkładam kasę na zakup.

Maxwell i Alicia Keys planują wspólną płytę

maxal

Nie od dziś. Idea pojawiła się już przy okazji nagranego przez duet utworu „Fire We Make” przed dwoma laty. W obliczu braku jakichkolwiek przesłanek, że projekt ujrzy światło dzienne, entuzjazm szybko opadł, ale jak podkreślił ostatnio Maxwell, plany wspólnego krążka w dalszym ciągu są aktualne, ale aktualnie zostały odłożone w czasie, przynajmniej do momentu aż Maxwell wyda (ponoć już w przyszłym roku) oczekiwanego od sześciu lat następcę BLACKsummers’night. Czy Maxwell i Alicia Keys będą jak Marvin Gaye i Tammi Terrell, Danny Hathaway i Roberta Flack, Babyface i Toni Braxton?

Dni gorące, non-stop świeci słońce… Miska poleca „Letniaki”

Untitled-2
Wiecie, jak jest… lato w pełni, więc redaktorzy Miski śpieszą z listą naszych ulubionych letnich kawałków. (więcej…)

Nowy utwór: Maxwell „Ascension (aywy. & Sh?m Edit)”

maxwell aywy

Znów potwierdzamy – wzmożona ilość promieni słonecznych zdecydowanie służy producentom! Pięknie to dziś wygląda za oknem. Gdzie nie spojrzeć błękit na horyzoncie, warto wiec znaleźć się po drugiej stronie szyby. Zanim jednak ruszycie na niedzielne włajaże zabierajcie ze sobą naszą muzyczną propozycję, która z pewnością umili niejedną chwilę wzmożonego, niedzielnego relaksu. Producenci aywy.Sh?m postarali się o świetną, rozbujaną kompozycję i będąc świadomym jej outdoorowego potencjału udostępniają ją całkowicie za darmo. Wam nie pozostaje nic innego jak pobrać to cudeńko i ruszać w plener. Nooo śmiało, jeszcze się nasiedzicie w domu! Najlepszej niedzieli wszystkim.

Przy okazji kolejnych wpisów napiszemy ciut więcej o autorach poniższego remiksu, bo ogarnięte chłopaki więc zdecydowanie warto.