Wydarzenia

miguel

A$AP Rocky dodaje gościnny wers w remiksie „#Beautiful” Marii Carey

beautiffff

Choć Mariah przesunęła premierą swojego kolejnego albumu na bliżej nieokreślony termin, nie zamierza wcale schodzić ze sceny. Do oficjalnego remiksu bardzo udanego pierwszego singla „#Beautiful”, w którym gościnnie pojawia się już Miguel, zaprosiła będącego teraz na fali A$AP Rocky’ego. Czy Rocky wnosi cokolwiek do piosenki? Niewiele. Jego wers przypomina bardziej graficiarski tag na świeżo wyremontowanym budynku, niż stanowi jakąkolwiek jego ozdobę. Odsłuch tradycyjnie poniżej.

Tymczasem wyczytałem gdzieś, że Mariah podobno planuje wydanie całej epki z remiksami nagrania. Prawdopodobnie marzy jej się crossoverowy hit, bo w planach jest wersja hiszpańskojęzyczna („#Hermosa”?), taneczne remiksy i tajemniczy „Hip-Hop Remix”. A czy to nie przypadkiem tak, że co za dużo, to niezdrowo? Nieważne, czekamy na wersję country.

Edycja: pojawiła się już wyczekiwana na bezdechu wersja hiszpańsko-angielska „#Hermosa”. Jest niesamowicie zabawnie.

Miguel na Open’erze!

miguel opener

Tegoroczny line-up Open’era nie był dla Was póki co wystarczająco „czarny”? Jeśli największy rapowy debiutant ostatnich lat (Kendrick Lamar) oraz jego legendarny poprzednik (Nas) to było za mało, a przy okazji brakowało Wam kogoś śpiewającego, to mamy bardzo dobrą wiadomość. Miguel — czołowy reprezentant nowej fali rhythm & bluesa — dołączył do listy headlinerów Heineken Open’er Festival 2013. Zobaczyć go będziemy mogli ostatniego dnia festiwalu o godzinie 20:00 na głównej scenie (tak, dobrze czytacie) gdyńskiej imprezy. Nie wiem jak Wy, ale my jesteśmy ogromnie zaskoczeni tak zacnym ogłoszeniem na dwa tygodnie przed samym festiwalem. W tym miejscu miał znaleźć się żart nawiązujący do skakania na widownię, ale tym razem pozwolę sobie odpuścić.

Nowy utwór: Miguel „Adorn” (Star Slinger Remix)

Niby odgrzewany kotlet, ale wciąż warty posmakowania. Zeszłoroczny hit, którego powoli mamy już trochę dość, zostaje zremiksowany przez  reprezentanta zalewającej nas ostatnimi czasy fali nowych brzmień wprost z UK. Na przestrzeni lat potopy i ulewy kojarzą nam się w okresie wakacyjnym średnio, ale takie fale niech nas zalewają jak najczęściej. Utwór „Adorn” w wersji Stara Slingera (tak, to ten, który wyprodukował najlepszy utwór Kilo Kish) przemienia się z seksownego, wręcz łóżkowego kawałka r&b w całkiem przyjemny i delikatny house, który idealnie wpasowuje się w klimat „lato, ławka, park, grill”. Jeśli propozycja producenta wpada Wam w ucho, sprawdźcie jego poprzednie dokonania i poszerzajcie grono artystów, którzy zagoszczą w Waszych słuchawkach tego lata.

Wakacyjnie: 8 męskich utworów, które powodują, że kobietom uginają się kolana

summernights1

Inauguracja sezonu urlopowo-letniego już za nami, teraz czas zacząć korzystać z jego dobrodziejstw. Jednym z nich jest dobrze znana i ciesząca się szerokim uznaniem idea „wakacyjnej przygody”. Kto z nas nie przeżył tego przyjemnego uczucia zastrzyku adrenaliny, wiążącego się z wyruszaniem w nieznane, a może z NIEZNANYM/Ą. Panowie tygodniami główkują nad kolejnymi sposobami uwiedzenia płci pięknej, a panie z rozmarzeniem, odgarniając włosy, mają nadzieję na romantyczny rozwój zdarzeń rodem z Pretty Woman. Drodzy Mężczyźni, wbrew pozorom istnieje prosty sposób na zaciągnięcie obiektu pożądania do… Kina? Baru? Na plażę? Gdziekolwiek sobie zamarzycie. Słowo klucz: sprzyjający nastrój. A nic nie tworzy go lepiej niż strategicznie przemyślana, odpowiednia playlista. Bądźmy szczerzy, nic nie wygeneruje takiej ilości dreszczy jak gentelmeni potrafiący wokalem pomóc osiągnąć kobiecie „climax”. Ups. Czyżbym zdradziła jednego z naszych poskramiaczy kobiecych umysłów, serc i ciał? Dodatkowo, wszystkie razem i każdy z osobna stanowią niewyczerpane źródło „pick up lines”. Koniec z „Bolało? Jak spadałaś z nieba?”. Witaj finezjo z przymrużeniem oka. Kolejność bynajmniej nie wartościuje, lecz jakiś porządek w tym letnim chaosie zaprowadzić należy. Plus zdaję sobie sprawę z faktu, że to tylko czubek góry lodowej, ale od czegoś trzeba zacząć.

1. „Feel Like Makin’ Love” D’Angelo

„When you talk to me (…) that’s the time I feel like making love to you”

Mimo, że nie posiada na koncie niezliczonych albumów i setek utworów, to jego dwa krążki (wkrótce i trzeci) w zupełności wystarczą do stworzenia nocy w stylu nowojorskiego „Upper East Side” (tip dla wytrzymalszych – zapętlić). Dwa kieliszki Cristala i jeden z lepszych coverów w historii gwarantują iskry. Aniołek wprowadza utwór Roberty Flack w kompletnie nowy wymiar, a nas razem z nim.

2. „’Til Tomorrow” Marvin Gaye

„You have stolen my mind completely, have a heart, hold me sweetly, now”

Brak Marvina Gaye’a w tym zestawieniu byłby co najmniej grzechem, jest on bowiem kopalnią miłosnych uniesień. Podejmując próbę wyboru jednego utworu, oczywisty wydawałby się „Sexual Healing”. Lecz na przysłowiowe „wyciągnięcie ręki”, a właściwie dwa tracki dalej, na Midnight Love znajdziemy jedyną na tym wydawnictwie balladę. Tęskniący mężczyzna to jeszcze nie oznaka  zniewieściałości, a w obecnych czasach gatunek ciężki do odnalezienia,  dlatego my, kobiety, potrafimy takich docenić. Ładunek: przepełniony wrażliwością dżentelmen, efekt: rzucona na kolana dama.

3. „Tunnel Vision” Justin Timberlake

„I wrote a song for you, (…) but every time I’m close to you the words wanna come out, but I forget, it’s so strong”

Najświeższy singiel i perła prosto z ostatniego wydawnictwa Justina – „Tunnel Vision”. Gdyby w słowniku zabrakło przykładów dla miłosnego poematu, oto i idealny kandydat. Parafrazując jednego z polskich raperów na usta ciśnie się pytanie: „Czujesz jak pulsuje w nas coś głębokiego?” W odpowiedzi cytat można pociągnąć: „Próbuję wszystkiego na raz ziemia i niebo”. Balladą nie jest, ale zrobi robotę lepszą niż niejedna typowa pościelówa. Wystarczy opanować jeszcze kilka Justinowych ruchów i status bożyszcza kobiet gwarantowany.

4. „I Wanna Be Your Lover” Prince

„They say I’m so shy but with you I just go wild!”

Czy istnieje bardziej bezpośredni sposób wyrażenia swoich intencji niż słowa tego kawałka? Można było zdecydować się na „Purple Rain” i postawić na kąpiel przy świecach, lecz jako, że celebrujemy sezon letni warto wyjść z domu i ekstrawagancko zaszaleć. Falsecikiem w stylu disco Prince podkręci zapał i chęć grzeszenia u każdego.

5. „Use me” Miguel

„Curse me with such a beautiful nightmare. Don’t wake me.”

Skład afrodyzjaku: wokal Miguela rozpuszczony w 100% roztworu „Use Me”.

Działanie: profilaktycznie w celu pobudzenia wyobraźni; w stanach postępującego wysiłku fizycznego działa stymulująco.

Dawkowanie: rano, wieczorem, w południe, w przerwie na lunch, w przebieralni, w kuchni… praktycznie o każdej porze i w każdym miejscu. Jako suplement całego Kaleidoscope Dream.

Ostrzeżenie: może powodować stany przedzawałowe i zadyszkę. Polecane osobom o doskonałej kondycji.

6. „A Song For You” Donny Hathaway

„If my words don’t come together listen to the melody ‘cause my love is in there hiding”

Nikt nie nadaje temu utworowi, który doczekał się dziesiątek wersji, takiego ciepła jak Donny Hathaway. Szczere wyznanie z otoczką pięknej aranżacji praktykuje delikatne pizzicato, biorąc za cel tę dobrze skrywaną emocjonalną strunę. Istnieją bowiem i kobiety z wnętrzem romantyczek, które urodziły się o kilkadziesiąt lat za późno. Przy nich zapomnijcie o „I’ll take you to the candy shop, I’ll let you lick my lollipop”, a rzućcie na warsztat klasyki powyższego pokroju. Jeśli zobaczycie błysk uznania w oku swej Pani, zapodajcie kolejną perłę lat 70tych – „Me and Mrs. Jones” Billy Paula.

7. „Pretty Wings” Maxwell

„If I can’t have you, let love set you free to fly your pretty wings”

Maxwell twierdzi, że „Pretty Wings” to słodko-gorzki utwór, o tym jak spotyka się odpowiednią kobietę w nieodpowiednim momencie. Wielu z nas powie: znam z autopsji. Nie zmienia to jednak faktu, że ten kawałek zainspirować może te kilka fenomenalnych chwil, które wspomina się latami. Zatracić się na chwilę, by z poczuciem spełnienia pozwolić sobie odejść, a właściwie odfrunąć. Idealny wakacyjny układ pod hasłem „żadnych zobowiązań”. Natomiast dla tych, którzy nie „kochają dla zabawy”, mamy Maxwellowy „For Lovers Only”.

8. „Dwie połowy” Poluzjanci

„Nadzieja mówi, że następny dzień będzie ten kiedy się znajdziemy”

Po polsku też można się zakochać, pokochać, kochać. Zwłaszcza jeśli w tle śpiewa Kuba Badach. Pierwsza płyta Poluzjantów zdaje test na piątkę. Z plusem. Ostrzegam jednak, że „druga połówka” może momentami tracić zainteresowanie, odpływając wraz z hipnotyzującym wokalem. Ale warto podjąć ryzyko, bo z jednej strony możecie ją stracić, a z drugiej istnieje opcja, że się zatraci – w Waszych objęciach.

 

Kończąc moi Drodzy – dużo miłości maści różnej w to lato niech Wam się przytrafi. A my chętnie usłyszymy kawałki, które uginają kolana Wasze lub Waszych Pań, jest ich przecież całe morze. Podzielcie się z nami.

Janelle Monáe ogłasza gości na Electric Lady

princexjanelle

Erykah Badu nie będzie jedynym (prze)zacnym gościem na nadchodzącym drugim solowym albumie pani Monáe. Artystka zdradziła ostatnio nazwiska dwóch kolejnych wykonawców, których usłyszymy na Electric Lady. Pierwszy z nich to nikt inny jak Prince. Nie jest to może jakieś wielkie zaskoczenie (JanelleKsiążę już od dłuższego czasu uskuteczniają małe kółko wzajemnej, muzycznej adoracji), ale i tak robi wrażenie. Drugim obiecanym gościem ma być nowa gwiazda r&b i skoku w dal na widownię – Miguel. Utwór z nim ma nosić tytuł „Primetime” i ma podobno usatysfakcjonować fanów zarówno jednej jak i drugiej postaci. Wszystko pięknie się zapowiada, najbardziej chcielibyśmy znać odpowiedź na pytanie: „kiedy?”. Otóż podobno we wrześniu…

Nowy teledysk: Talib Kweli feat. Miguel „Come Here”

talib-kweli-come-here-video
Co by nie mówić o krążku Prisoner of Conscious, Talib Kweli zdecydowanie wybiera dobre single. Dowodem na to jest „Come Here” z gościnnym udziałem Miguela, do którego właśnie powstał fantastyczny, animowany teledysk. Wyreżyserowany przez Galena Pehrsona klip składa sie z 6400 ręcznie(!) rysowanych obrazków przedstawiających dwóch podróżujących w czasie egipskich bogów. Z jednej strony mamy starożytne państwo, z drugiej telefony, samochody i przejażdżkę po Brooklynie. Nie ma to do końca sensu, ale co za pomysł, co za realizacja! Obejrzyjcie koniecznie.

Billboard Music Awards: najciekawsze występy

prince billaboard

Nie wiem i nie chcę nawet wiedzieć, kto zgarnął wczoraj statuetki Billboard Music Awards. Od jakiegoś czasu wszystkimi tego typu imprezami interesuję się tylko ze względu na występy na żywo. Patrząc na listę tegorocznych wykonawców wystraszyłem się, że i na tym polu BMA nie miało wiele do zaoferowania. will.i.am, Justin Bieber, Lil’ WayneNicki Minaj, Chris Brown, Jennifer LopezPitbullem (yeezusie!), Macklemore & Ryan Lewis… no dobra, Mack to już coś. Chociaż singlowe „Thrift Shop” znienawidziłem za napompowanie hype’u, przez który nie udało mi się kupić biletu na ich warszawski koncert, to miło było popatrzeć na ten pełen najszczerszej zajawki występ. Hitem internetu zdążył się już stać performance Miguela – bynajmniej nie ze względu na zagrany już chyba na każdej gali „Adorn”, a za ten niesamowity skok.

Na oddzielny akapit pozostawiłem najlepsze: nagrodzony Icon Award (no dobra, tą nagrodą akurat się zainteresowałem) Prince wystąpił ze swoim zjawiskowym trio i zagrał nową (choć brzmiącą jak starsza od oryginału) wersję przebojowego „Let’s Go Crazy”. Pod wrażeniem tego remake’u byłem już wcześniej, patrząc na wykonanie live zachwyciłem się jeszcze bardziej. Wspomnianą nagrodę artyście wręczyły jego dwie największe fanki: Erykah BaduJanelle Monae.







Nowy teledysk: Mariah Carey feat. Miguel „#Beautiful”

marmig

Maraja idzie za ciosem. Po tym jak „#Beautiful” zostało bardzo dobrze przyjęte przez krytyków i słuchaczy oraz osiągnęło bardziej niż satysfakcjonujące wyniki sprzedaży, czas na teledysk. Nie ma zaskoczenia — podobnie jak w trailerze jest burza rozwianych włosów, Mariah i Miguel na motorze, dużo ponętnych min i figur piosenkarki. Przyjemny obrazek do bardzo udanej piosenki.

Nowy utwór: Mariah Carey & Miguel „Beautiful”

artworks-000047326775-h9mi40-t500x500

Zgodnie z zapowiedziami dziś Maraja przedstawiła swój nowy singiel „Beautiful” zwiastujący, jak to zostało określone, nową erę w karierze piosenkarki. Gościnnie w utworze pojawia się utalentowany i swoją drogą ostatnio dość popularny Miguel, choć gościnnie to w tym wypadku nietrafione określenie, bo momentami wydaje się, jakby piosenka miała znaleźć się na jego nadchodzącym albumie. Utwór nie brzmi chyba jak nic co dotychczas wyszło spod ręki Mariah — jest lekko, popowo, wakacyjnie, ale nie tandetnie czy bezpłciowo jak często dzieje się w przypadku współczesnych radiowych przebojów. Natomiast utwór zdecydowanie nie ma wiele wspólnego z R&B, szczególnie takim, do jakiego przyzwyczaiła nas przez lata Carey. Ale jest nieźle. Inaczej.

B.Lewis remiksuje „Adorn” Miguela

miguelblewis

B.Lewis po raz kolejny udowadnia, że zasługuje na miano jednego z najlepszych graczy na nowobitowej scenie. Kilka tygodni temu mogliśmy nacieszyć się kolejnym albumem wypełnionym po brzegi futurystycznym vibem, który z pewnością zaspokoił głód fanów tego typu brzmień. Kalifornijczyk nie traci jednak weny, czego dowodem jest świeżutka reinterpretacja zeszłorocznego hitu Miguela (więcej…)