olivia nelson

Olivia Nelson i historia wiśniowej pomadki

Olivia Nelson idzie za ciosem i po „No Answer”, przypominającym bassowe początki Keleli na mikstejpie Cut 4 Me, wypuszcza kolejny singiel z nadchodzącej epki Back To You. „Cherry Chapstick” może nieco łagodniej od poprzednika, ale wciąż oparte jest aranżacyjnie na bassowym R&B. Nadal jednak więcej w tych aranżacjach duszy niż maszyny. Wokalistka wychodzi do nas z prostolinijną szczerością, kreśląc historię imprezowego zauroczenia osnutego na motywie wiśniowej pomadki. Jak na Olivię Nelson przystało, „Cherry Chapstick” kusi przede wszystkim harmonijną, klasyczną melodyką. Czy to połączenie starego i nowego wystarczy byśmy i my dali się uwieść? Przekonamy się zapewne 30 sierpnia, w dniu premiery epki Back To You.

Recenzja: Olivia Nelson For You

cover of olivia nelson album

Olivia Nelson

For You (2018)

Hear This Records

Olivia Nelson jest interesującym przebłyskiem świeżych idei na współczesnej scenie R&B. Jej debiut oferuje kompletne brzmienie, które nie tylko odważnie czerpie z różnych gatunków, ale jeszcze odważniej zaprasza słuchaczy do intymnego świata wokalistki. A to, co w nim czeka, wymyka się często wszelkim schematom.

Pierwszy kontakt z For You budzi zaskakująco znane emocje i pociąga za bardzo osobiste struny. Kameralny format 10 utworów mieści w sobie szczegółowy i przekonujący zapis relacji i jej rozpadu, w pełni oddając perspektywę i emocje artystki niczym skrywany przed światem pamiętnik. Ton płycie doskonale nadaje witający odbiorcę „Hideaway”, sentymentalna dreampopowa kompozycja, której chwytliwy refren doprawiony jest fantazyjnymi syntezatorami. Odgłosy mew w oddali i lekka, lecz jak najbardziej poważna atmosfera znajdują swoje rozwinięcie w eleganckim i zgrabnie zaaranżowanym „Back When” i sympatyzującym z elektroniką tytułowym „For You”. Intensywności doświadczenia pomagają nasycone wrażliwością i autentycznością teksty „Your scent, the way it lingers on my skin, You’ve got no idea how deep I’m falling of”, które w prostych słowach oddają stan głębokiego zauroczenia drugą osobą.

Wokalistka zamyka płytę w przemyślanych ramach, ani na moment nie uciekając poza linię snutej opowieści. Nie brakuje tu jednak swobodnej ewolucji dźwięków — kiedy tylko do ostatnich sekund wybrzmi singlowe „Smother Me” o soulowym zabarwieniu, tempo muzyki przyspiesza, skręcając w stronę house’owych klimatów. Artystka doskonale odnajduje się na optymistycznych numerach o klubowym potencjale, bez ograniczeń prezentując swoje zasoby kreatywności i nieprzeciętny talent wokalny. Muzyka autorstwa Jarreau Vandala, Franca Moody’ego czy Freda Coxa bezkompromisowo miesza pop z jazzem, R&B i elektroniką, raz po raz ślizgając się między teoretycznymi granicami. Dzięki temu For You staje się doświadczeniem, którego nie sposób przerwać, dopóki minimalistyczne „Crybaby” nie zamknie historii jak rozdziału fascynującej lektury.

Na swoim pierwszym wydawnictwie Olivia Nelson śmiało otwiera się przed słuchaczami, jednocześnie koncentrując się wyłącznie na swoich wspomnieniach i wizjach z przeszłości. Efektem jest kojąca, retrospektywna projekcja, w której słuchacz pełni rolę bliskiego obserwatora. Bogactwo barw, które oferuje oryginalne brzmienie brytyjskiej debiutantki, paradoksalnie pozostawia jednak pewien niedosyt. Słuchając płyty, można odnieść wrażenie, że niektóre muzyczne terytoria skrywają znacznie więcej, niż możemy na niej usłyszeć. Pomimo tego For You jest wciąż bardzo satysfakcjonującym seansem. To nie tylko ekspresja bólu po rozstaniu, lecz przede wszystkim szczera akceptacja końca jednego z etapów życia. Coś, czego potrzebuje przecież każdy z nas.

Młoda, zdolna i powabna: Olivia Nelson

To prawda, Olivia Nelson jest jedną z wielu młodych zdolnych, a kilka wydanych singli nie czyni jej nawet „pełnoprawną” debiutantką. Mimo to zdecydowanie warto zwrócić uwagę na 21-latkę z Londynu. “Smother Me” to bardzo dobry moment do nadstawienia uszu i zapamiętania sobie tego nazwiska. Sensualny utwór jest rzekomo bardzo szczerym dokonaniem; ma oddać ambiwalencję emocji towarzyszących zauroczeniu. Bez względu na wasz obecny stan związku warto się zainteresować, zwłaszcza że czai się tu duch Brown Sugar D’Angelo, nadając „Smother Me” szczególnego smaku.