ronald bruner jr.

Recenzja: Ronald Bruner Jr. Triumph

Ronald Bruner Jr.

Triumph (2017)

World Galaxy / Alpha Pup Records

Ronald Bruner Jr. dał się poznać jako świetny jazzowy bębniarz między innymi na monumentalnym The Epic Kamasiego Washingtona, ale nie tylko tam, bo grał także u boku Stanleya Clarke’a, George’a Duke’a czy Marcusa Millera. Teraz członek West Coast Get Down, a zarazem starszy brat Thundercata postanowił jeszcze mocniej zaznaczyć swoją obecność na scenie i wydał album, który spokojnie można nazwać jednym z najciekawszych jak dotąd tegorocznych krążków.

Jednak Triumph nie jest płytą stricte jazzową. Ronald Bruner Jr. nie zamyka się na muzykę, a jazz stanowi tu w pewnym sensie bazę wypadową do innych gatunków. Poza tym sam Bruner nie tylko gra, ale też śpiewa i rapuje. Zaczyna się raczej soulowo, co słychać w otwierającym album „True Story” i następującym po nim „Take The Time”, ale nie są to spokojne numery do słuchania przy ciepłej herbatce, tylko żywiołowe tracki, które już na początku dają słuchaczowi niesamowitego energetycznego kopa. Później soul przechodzi w jazz-rockowe fusion, a muzyczne zmiany tempa, gitarowe riffy i klawisze samego George’a Duke’a każą myśleć, że po sesji nagraniowej do tego utworu studio zostało rozniesione w drobny mak. To żywe granie z prawdziwego zdarzenia, które słychać w większości numerów na płycie, ale nie zabrakło tu również nieco bardziej nowoczesnych brzmień. Weźmy na przykład takie „Doesn’t Matter” — track jakby wyciągnięty żywcem z dyskografii The Foreign Exchange. Numer w zestawieniu chociażby z tymi, o których wspomniałem wcześniej, pokazuje jak duża jest rozpiętość inspiracji starszego z braci Brunerów. Jedną z najciekawszych piosenek na krążku jest rownież „To You / For You”, gdzie mocny, bujający nieco funkowy numer ze świetnym basem przechodzi w stuprocentowy trap, a co najważniejsze, jedno z drugim wcale się nie gryzie. To zresztą cecha całej płyty. Wszystko tu wydaje się idealnie do siebie pasować, nawet pomimo stosunkowo szerokiego wachlarza stylistycznego.

Ciekawe jest także to, że większość kawałków nie jest wcale instrumentalna, a właśnie śpiewana. Ronald Bruner Jr. to całkiem utalentowany wokalista. Momentami w swoim stylu kojarzyć się może z Usherem, innym razem brzmi nieco jak Phonte, a kiedy trzeba, potrafi się wydrzeć do mikrofonu żeby podkreślić to, co chce przekazać. Świetnie sprawdza się też jako raper w drugiej części wspomnianego „To You / For You” i wydaje się, że gdyby tylko chciał stanąć w szranki z różnej maści Migosami czy Gucci Mane’m, spokojnie dałby sobie radę. Nie jestem fanem takiego stylu, ale tutaj zdecydowanie zdaje egzamin. Tym krążkiem Ronald Bruner Jr. zaliczył iście triumfalny debiut. Zdecydowanie warto czekać na to, co pokaże dalej.

#FridayRoundUp: Ronald Bruner Jr., Khalid, Ibibio Sound Machine, Sleaford Mods i inni

Po ubiegłotygodniowym wysypie niezwykle udanych premier, tym razem będzie nieco spokojniej, co wcale nie znaczy, że gorzej i nie będzie czego słuchać. Muzyczną inwazję na rok 2017 w wykonaniu braci Burner kontynuuje starszy brat Thundercata. Soulowe dźwięki na najwyższym poziome dostarczyli nam pochodząca z Berlina — Joy Denalane oraz debiutujący w wielkim stylu, 19-letni Khalid. Nieco różnorodności i dźwiękowych eksperymentów wnoszą reprezentanci Anglii, czyli Ibibio Sound Machine oraz Sleaford Mods, a z kolejnym udanym albumem powracają prawdziwi weterani francuskiego hip-hopu, czyli zespół IAM.


Triumph

Ronald Bruner Jr.

World Galaxy / Alpha Pup Records

Jeszcze nie ochłonąłem po informacji o nowym albumie Camerona Gravesa, a tu swój debiutancki krążek zaserwował nam kolejny członek West Coast Get Down, brat Thundercata perkusista Ronald Bruner Jr., który z bardzo dobrej strony pokazał się na The Epic Kamasi Washingtona. Jego Triumph to mieszanka fusion, soulu i trapu. Przynajmniej takie inspiracje udało mi się wychwycić po pierwszym odsłuchu. Przyznacie, że to całkiem niezły rozrzut gatunkowy. Jak by tego było mało Ronald ujawnia całkiem niezły talent wokalny. Nie ma co więcej się rozpisywać, trzeba posłuchać samemu. Gościnnie pojawiają się między innymi oczywiście Thundercat i legendarny George Duke! — Dill


American Teen

Khalid

RCA Records

Ledwo co skończył 19 a lat, a już jest jedną z największych nadziei współczesnego soulu i na koncie ma niezwykle ciepło przyjęty singiel zatytułowany „Location”. Niełatwe dzieciństwo w rodzinie często zmieniających miejsce pobytu wojskowych może nie przyczyniły się do tradycyjnego rozwoju młodego artysty, ale za to dały mu sporo doświadczeń i przeżyć, które teraz opisuje na swoim wielce oczekiwanym albumie. Albumie, który pomimo wielu wspomnianych osobistych wątków, ma szansę stać się też prawdziwym głosem pokolenia ludzi wchodzących dopiero co w dorosłość. — efdote


Uyai

Ibibio Sound Machine

Merge Records

Po trzech latach od długogrającego debiutu zawiązany w Londynie współczesny big band Ibibio Sound Machine wraca ze swoją ultraprzebojową mieszanką futurystycznego afrobeatu i funktroniki. Tym razem grupa uderza mocniej w afrykańskie tony, ale ich muzyka w dalszym ciągu nie stroni od inspiracji zachodnim popem lat 70. i 80., plasując ich gdzieś pomiędzy Robyn, Dam-Funkiem a Mbongwana Star. — Kurtek


artworks-000206799043-qgwrr7-t500x500

English Tapas

Sleaford Mods

Rough Trade Records

Jeśli cenicie sobie połączenie prawdziwego brytyjskiego post-punku z okołorapową melorecytacją, nie musicie daleko szukać — nowy album Sleaford Mods English Tapas to dokładnie to, czego wam potrzeba. Jeśli tęsknicie za The Streets albo waszym ulubionym filmem jest Trainspotting także powinniście dać im szansę. Panowie nie owijają w bawełnę, ani tekstowo (Jason Williamson), ani muzycznie (Andrew Fearn), co czyni ich na swój sposób brytyjskim odpowiednikiem Run the Jewels. — Kurtek


Gleisdreieck

Joy Denalane

Nesola

Od anglojęzycznej neo-soulowej odsłony Joy Denalane na Born & Raised minęło w zeszłym roku już dziesięć lat. Gleisdreieck jest, jeśli nie liczyć The Dresden Soul Symphony, dopiero drugim długogrającym projektem piosenkarki od tego czasu, a pierwszym od 2011 roku. W międzyczasie sporo zmieniło się w światowych trendach, a sama Denalane nie do końca potrafi się w tym połapać. Zamiast robić swoje, na nowej płycie sięga po mało wyszukany miks okołoballadowego radiowego popu z elementami rozwodnionego UK bassu. Jeśli nie wierzycie, możecie sami posłuchać poniżej, ale my wcale nie zachęcamy. — Kurtek


Rêvolution

IAM

Def Jam France

Po pierwsze, nie dajcie się odstraszyć okładce, wyglądającej jak z polskiej demówki sprzed 15 lat. Po drugie nie dajcie się zwieść rocznikom członków zespołu IAM. Średnia ich wieku wykracza ponad 50 lat, ale nadal są w wyśmienitej formie i na swojej ósmej w dyskografii, studyjnej płycie dostarczają nam to, do czego zdążyli nas już przez ten długi czas przyzwyczaić. Po trzecie, nie traktujcie tytułu jako zapowiedzi rewolucji w brzmieniu. Produkcje, które wyszły głównie spod rąk Imhotepa i Akhenatona to nadal tradycyjnie brzmiące i w większości refleksyjne bity, na których panowie odnajdują się wręcz perfekcyjnie. — efdote

Odsłuch całości wciąż jeszcze jest niedostępny na Spotify, ale nietypowy przelot przez całą płytę, grupa zaprezentowała podczas streamu setu DJ Kheopsa przeprowadzonego na Facebooku, do którego mniej więcej w połowie dołączyła reszta składu:


Odsłuch: Cameron Graves Planetary Prince

cover

Kamasi Washington w jednym z wywiadów powiedział kiedyś, że jego The Epic nie jest jedyną płytą, która powstała podczas sesji nagraniowych na to monumentalne dzieło. Nagrano wtedy tyle muzyki, że każdy z członków West Coast Get Down, macierzystego zespołu Kamasiego, mógłby wydać płytę. Pierwszą z nich jest solowy album Camerona Gravesa. To jego pianino słyszymy w „Change of the Guard”, ale nie tylko tam, bo jego wspaniałe umiejętności możemy podziwiać podczas całego The Epic. Na temat tej solówki mówiło się już w zeszłym roku, ale wreszcie możemy nacieszyć nią ucho. Gościnnie pojawiają się między innymi brat Thundercata Ronald Bruner Jr. na perkusji i oczywiście sam Kamasi na saksofonie. Zresztą przeczytajcie co o Cameronie miał do powiedzenia ten ostatni.

Cameron Graves to muzyczny geniusz. Jego innowacyjne podejście do pianina jest absolutnie unikalne. Nowy album Camerona Planetary Prince jest wspaniałą i niemalże nieprawdopodobną kombinacją modalnego jazzu, romantycznej europejskiej muzyki klasycznej i matematycznego death metalu. Stylu tak świetnego, że zasługuje na własną nazwę. Muzyka Camerona inspirowała mnie od kiedy skończyłem trzynaście lat i robi to cały czas! Bardzo się cieszę, że dzieli się nią ze światem!

My także! Pozostaje nam zabrać się za odsłuch, do czego i Was zachęcamy.

Starszy brat Thundercata zapowiada swój debiutancki album

Ronald Bruner Jr. jest nie tylko szalenie uzdolnionym perkusistą i wokalistą, mającym na koncie nagrodę Grammy oraz współpracę z m.in. takimi postaciami jak Kendrick Lamar, Flying Lotus, Prince, Chaka Khan, Q-Tip czy Stevie Wonder. Jest on również rodzonym bratem doskonale nam znanego reprezentanta Brainfeeder i genialnego basisty, jakim jest Thundercat. To właśnie przy współpracy z nim oraz kolejnym z braci, którym jest będący na co dzień klawiszowcem grupy The Internet, równie uzdolniony — Jameel Bruner, nagrał on swój debiutancki krążek zatytułowany Triumph, na którym połączył on takie style muzyczne jak soul, R&B, jazz oraz pop. Na mającym ukazać się 3 marca wydawnictwie, oprócz wspomnianych wcześniej braci, usłyszymy również takich muzyków jak Kamasi Washington, George Duke, Mac Miller oraz Danielle Withers. Warto dodać również że album stworzony został w trakcie sesji nagraniowych krążka The Epic Kamasiego, na którym Ronald również odnotował swój udział. Sprawdźcie pierwszy singiel zapowiadający płytę, czyli porywające „Take The Time”