royce 5’9”

Recenzja PRhyme PRhyme 2

PRhyme

PRhyme 2 (2018)

PRhyme, INgrooves

Cztery lata po ciepło przyjętym PRhyme, Royce da 5’9” i DJ Premier wracają z kolejnym wspólnym projektem, dedykowanym miłośnikom sampli, skreczy i misternie skonstruowanych linijek. Głównym problemem, z którym musieli zmierzyć się artyści, była próba zorientowania się w sytuacji na hip-hopowej scenie — ta bowiem w ciągu kilku lat zdążyła bardzo ewoluować. PRhyme 2 to zatem odpowiedź na pytanie: „gdzie jest miejsce weteranów w obecnym panteonie gatunku?”. Oczywiste jednak jest, że ambicja twórców projektu każe im mierzyć w sam szczyt. Czy droga, którą do niego obrali, okazała się słuszna?

P Rhyme 2 na poziomie samej konwencji to 53 minuty bezkompromisowego boom bapu, wypełnione setkami popisów lirycznych umiejętności, dziesiątkami follow-upów, ale tylko kilkoma błyskotliwymi pomysłami na kreacje utworów. Otwierające album “Black History” (odświeżona wersja numeru z 2016 r.), czyli czarna historia nakreślona przez pryzmat historii czarnego, tj. Royce’a, rzuca słuchacza w dynamiczny wir wydarzeń, w których osobista opowieść miesza się z legendarnymi momentami hip-hopu, zamykając przeszłość i otwierając drogę ku jasnej przyszłości. Podobnie zorientowanych kawałków jest niewiele, jednak motyw poszukiwania sensownego punktu łączącego to, co było kiedyś, z tym, co jest teraz, wydaje się przez cały czas pobrzmiewać w tle. Raz przyjmuje formę afirmacji życiowych doświadczeń i ich wpływu na aktualną pozycję i charakter Royce’a, jak w „Made Man”, innym razem obraca się w gniew, który notabene owocuje swoistym „pazurem”, jak w fenomenalnym i progresywnym „Era”.

Nawiązania w wykonaniu jednego z gospodarzy, takie jak ”I can hit you niggas ex, or I can get you niggas X, Or I can get you niggas X-X-TENCIÓN” świetnie współgrają z agresywnym wejściem Dave’a Easta, który dostarczył nie tylko najlepszą wśród gości zwrotkę na całej płycie, ale również jedną z najlepszych, jakie kiedykolwiek nagrał. Sugerując się intro, goście na PRhyme 2 pełnią, a raczej mieli pełnić, bardzo ważną rolę, jednak ich potencjał marnuje się przez sporo niejasnych i niekonsekwentnych zamysłów, tak jak w przypadku Rapsody na „Loved Ones” czy Big Krita na wspomnianym już „Made Man”. Najlepszym przykładem jest jednak „Flirt”, które dowodzi, że hip-hop wciąż ma spore braki w tematyce relacji damsko-męskich. Przechwałkowego, nonszalanckiego i pozbawionego humoru utworu nie ratuje nawet 2 Chainz, wspinający się na wyżyny swoich możliwości i spokojnie dorównujący poziomem Royce’owi. Fatalnie prezentują się również refreny, czy to w wykonaniu samego Nickela, czy gości, w tym CeeLo Greena, który udowadnia, że geniusz zawsze obarczony jest ryzykiem przerostu formy nad treścią.

Na osłodę dostajemy jednak przeciwwagę w postaci swobodnych, technicznych i nierzadko porywających numerów. “W.O.W. (Without The Warning)” brzmi jak wyjęte żywcem z lat 90. i raczy słuchacza perełkami pokroju “If y’all expectin’ me to hesitate to shoot this bitch, Then y’all are definitely in the playoffs with J.R. Smith” czy idealnie wkomponowanym samplem z freestyle’u Big L’a. Porównywalną charyzmę można usłyszeć również na ciężkim, bujającym “1 of the Hardest” i „Streets at Night”. Pewność siebie Royce’a przybiera czasami jednak niepokojące rozmiary, szczególnie gdy na celowniku znajduje się nowa generacja hip-hopu. Chociaż w „Everyday Struggle” punktuje absurdy w konflikcie pokoleń, nie jest w stanie dostarczyć żadnej konkluzji, zamiast tego skupiając się na męczących w pewnym momencie przytykach do młodszych kolegów. ”How come you can’t just be the change that you want to see?” — pyta na „Everyday Struggle”. Odsłuch płyty prowadzi jednak do wniosku, że na to pytanie w pierwszej kolejności powinien odpowiedzieć sam autor.

Produkcja bez dwóch zdań zasługuje na osobny akapit. Tak jak w przypadku perfekcyjnego doboru sampli na pierwszej części PRhyme, Primo sięga po bardzo żywą i bogatą instrumentalizację, tym razem autorstwa AntMana Wonde. Raz tworzy z niej spokojne, płynące podkłady, a innym razem szarpane, ciężkie i wgniatające w fotel hymny. Smyczki, klawisze, a nawet odważne gitarowe riffy przeplatają się ze sobą, nadając płycie bardzo przemyślaną dynamikę. Słabsze kompozycje, takie jak „Sunflower Seeds”, zdarzają się rzadko i są prawdopodobnie wynikiem nieco dłuższego w porównaniu do pierwszego wydawnictwa formatu. Niemniej, miażdżąca większość trzyma solidny poziom, a jedyne, na co można narzekać, to brak odwagi, którą można usłyszeć w promującym płytę futurystycznym “Era”. Miejmy nadzieje, że także i tym razem duet zdecyduje się na wydanie wersji instrumentalnej.

PRhyme 2 to płyta wyjątkowo nierówna i, niestety, niespójna. Mimo że można jej bronić na poziomie niepodważalnych umiejętności, finezyjnych tekstów i pierwszorzędnej produkcji, trudno nie zauważyć ewidentnego braku większego celu czy konkretnego pomysłu. Mocne utwory są nagminnie przytłaczane przez nadmiar pustych frazesów, efekciarskich punchline’ów i niedopracowane występy gości, zamieniając przyjemne z początku doświadczenie w seans rozkojarzenia. DJ Premier i Royce da 5’9” to niewątpliwie legendy hip-hopowej sceny, lecz sam status nie usprawiedliwia bezprzedmiotowości i deficytu kreatywności na ich najnowszym projekcie – szkoda, bo sądząc po nim, można było spodziewać się czegoś lepszego.

Duet PRhyme z kolejnym singlem zapowiadającym nowy album

Po pierwszym singlu zapowiadającym nowy album duetu PRhyme, jakim było nieco średnie nagranie „Era”, wszyscy fani kochający klasyczne brzmienie produkcji Premiera powinni odetchnąć z ulgą. Drugi z zaprezentowanych utworów, czyli nagranie „Rock It” to już typowe, nowojorskie brzmienie i będący w znakomitej lirycznej formie Royce 5’9″. Poznaliśmy też kilka szczegółów na temat samej płyty. Tym razem do jej produkcji użyto sampli z muzyki skomponowanej przez AntMana Wondera (przy pierwszym albumie był to Adrian Younge) a gościnnie pojawią się na niej m.in. Yela Wolf, CeeLo Green oraz Rapsody. Premiera PRhyme 2 już 16 marca!

Nowy teledysk: Royce Da 5”9′ feat. Pusha T & Rick Ross „Layers”

royce-da-59

Cieszę się, że teledysk promujący nowy krążek Royca został nakręcony akurat do tytułowego „Layers”. To na luzie najlepszy numer z całego albumu. Klip przedstawia jak Royce, Pusha i Ross przeprowadzają porwanie polityka, który generalnie rzecz biorąc, ma gdzieś wyborcze obietnice i woli wciągać koks, przy okazji otaczać się pięknymi kobietami. Takie postępowanie nie kończy się dla niego dobrze. Zresztą, sprawdźcie sami.

Royce 5’9″ udostępnia Layers na kilka dni przed premierą

royce-da-5-9-layers

Royce 5’9″ już raz nas ostatnio zaskoczył, wydając niespodziewanie bardzo udaną epkę Tabernacle: Trust The Shooter. Najwyraźniej mu się to spodobało, bo znowu z zaskoczenia, na kilka dni przed premierą pełnoprawnego i przez wielu wyczekiwanego albumu Layers, udostępnił cały krążek do odsłuchu w sieci. Oczekiwania są duże, bo jest to bez wątpienia jeden z najbardziej uzdolnionych raperów współczesnych czasów, a lista gości i producentów (m.in. Pusha T, Rick Ross, Nottz, DJ Khalil, Jake One, S1) również pozwala wierzyć w to, że materiał się obroni. Jak jest naprawdę? Przekonajcie się sami, odpalając odsłuch albumu, który umieszczamy poniżej.

Royce 5’9” z darmową epką zapowiadającą album LAYERS

trust

Wydawałoby się, że powrót do rzeczywistości po świątecznej przerwie może być tylko zły albo jeszcze gorszy. Taka niespodzianka, którą zgotował fanom Royce 5’9″ zdecydowanie odmieni ten skazany na porażkę dzień. Raper podarował nam bowiem darmową epkę/mixtape, będący niczym innym jak wstępem do wielce oczekiwanego albumu LAYERS. Całość zatytułowana Tabernacle: Trust The Shooter zawiera 12 utworów, które ani trochę nie brzmią jak odrzuty. Na produkcjach od takich postaci DJ Premier, Nottz, Mr. Porter, araabMUZIK czy Jake One, Royce pluje prawdziwym ogniem, a wtórują mu w tym m.in. Styles P oraz Smoke DZA. Taka zapowiedź, jeszcze bardziej podkręca atmosferę przed tym, co nadejść ma już 15 kwietnia, kiedy to na półki sklepowe i do sieci trafić ma oficjalny album. Jest i będzie dobrze!