sabrina claudio

#FridayRoundup: Danny Brown, Robert Glasper, Sabrina Claudio i inni

Jak co tydzień dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. Tym razem w puli nowe krążki Danny’ego Browna, Roberta Glaspera, Sabriny Claudio, Portico Quartet, Benjamina Earla Turnera, Billy’ego Woodsa, Summer Walker czy Gesaffelsteina, a na plejliście dodatkowo L’Orange & Jeremiah Jae, The Delines, Gogo Penguin, Akon i Supa Bwe.


uknowhatimsayin¿

Danny Brown

Warp

uknowhatimsayin¿ już przy zapowiedzi było skazane na wieczne niedocenienie. Artrocity Exhibition, poprzedni album Danny’ego Browna, to to album totalny, hip-hopowe dzieło, które brutalnie zdemolowało dotychczasowe postrzeganie tego co można (czy raczej: tego, czego nie można) zrobić w rapie. Jego następca zatem, czyli korzenny, staroszkolny wybryk pozbawiony ambicji przekraczania granic, za to wyposażony po zęby (też swoją drogą nie od zawsze na płytach Danny’ego obecne) w skrajną frywolność i artystyczną swobodę. I tak oto naszym uszom ukazało się jedenaście tracków, nad którymi artystyczną pieczę producencką objął Q-Tip, które radośnie toną w trzaskach ciepłej psychodelii. Danny nie radykalizuje w żadnym kierunku, przez co nie uświadczymy tu banalności konserwatywnych, boom bapowych loopów, ale i wielobarwne, wyraziste instrumentale nie gubią napięcia w swojej wielowątkowości. „3 tearz” łączy pewne siebie bragga z jazzowym cwaniarstwem, „Savage nomad” udowadnia, że Brown nadal nie stracił umiejętności tworzenia eksplozywnych bangerów, a na „Shine” obrywamy bez zapowiedzi refleksyjnym, nieco nostalgicznym chłodem. Tym, co jednak wysuwa się na pierwszy plan najbardziej jest sam Danny, który nadal tryska charyzmą i urokiem osobistym, ale zdjęte z niego zostaje brzemię paranoicznego nihilizmu i, jak sam oświadczył na płycie, żyje teraz swoim najlepszym życiem. I jakkolwiek wielkim i wiekopomnym dziełem by nie było Artrocity Exhibition, dla takich deklaracji czekałem na ten album i takie deklaracje mnie cieszą najbardziej. Oby było tylko lepiej. — Wojtek


Fuck Yo Feelings

Robert Glasper

Loma Vista / Concord

Zaledwie dwa dni potrzebował Robert Glasper, na stworzenie swojego nowego projektu, którym jest mixtape zatytułowany Fuck Yo Feelings. Aby było jeszcze ciekawej, dodać należy, że oprócz grającego z nim zespołu w postaci perkusisty Chrisa Dave’a oraz basisty Derricka Hodge’a, zaprosił on do współpracy całe grono artystów reprezentujących takie gatunki jak hip-hop, soul czy jazz. Wśród osób, które przewinęły się przez te dwa owocne dni w studiu nagraniowym, znaleźli się m.in. Herbie Hancock, Mos Def, Bilal, Denzel Curry, Mick Jenkins, Terrace Martin, James Poysner czy Rapsody. Muzyk uczcił w ten sposób swoją miesięczną rezydencję w kultowym, nowojorskim Blue Note Jazz Club, podczas której pojawi się wraz z nimi kilku kolejnych gości oraz odegrane zostaną tribiuty, dla takich postaci jak J Dilla, Stevie Wonder oraz Roy Hargrove. — Efdote


Truth Is

Sabrina Claudio

SC Entertainment

Sabrina Claudio powraca z nowym albumem. Od No Rain, No Flowers minął rok, w międzyczasie wokalistka pojawiła się w kilku projektach, w tym nagrała numer u boku Asapa Rockiego. Na Truth Is znajdziemy jedenaście utworów, w tym dwie wersje tytułowego „Truth Is” (jedną w języku hiszpańskim). Materiał zawiera również głośną kolaborację „Rumors” z Zaynem Malikiem, która została skutecznym singlem promującym wydawnictwo. Sabrina podkreśla nieoceniony wkład osób, które pomogły jej przy tworzeniu płyty. Wśród nich wymienia Julię Michaels, Stinta czy Stephana Moccio. Wyznała również, że album pomógł jej w odnalezieniu kobiecości, szczęścia i wolności — brzmi obiecująco! — Polazofia


Memory Streams

Portico Quartet

Gondwana

Pod koniec zeszłej dekady Portico Quartet stali się w zasadzie synonimem nowoczesnego nu jazzu. Po nieudanym flircie z Ninja Tune londyńczycy już od kilku lat zwiazani są z oficyną Mathhew Halsalla — Gonwana Records, która w piątek wypuściła ich kolejny, pierwszy po dwuletniej przerwie, studyjny krążek Memory Streams. Miłośnicy minimalistycznego europejskiego jazzu zanurzonego w szumach i pogłosach, solidnie doprawionego stonowaną, ale niepokorną elektroniką będą, jak zwykle, usatysfakcjonowani! — Kurtek


Bad Nature

Benjamin Earl Turner

Los Banditos

Po wydanej w styczniu błyskotliwej epce o niewybrednym tytule Fuck Benjamin Earl Turner nie pozwolił czekać fanom na swój kolejny longplay. Pochodzący z Detroit raper dość oszczędnie jak dotąd inwestujący swój niewątpliwy talent liryczny wypuścił w piątek następcę Yell Pretty z 2016 roku. Po featuringu w „Part of Me” na Room 25 Noname Turner zmobilizował się do działania, czego efektem jest 9-utworowe Bad Nature. To jednocześnie odwrót rapera od organicznego świadomego rapu w stylu Smino czy Saby w stronę bardziej trapowego brzmienia. Pomimo tego manewru Turnerowi wciąż niczego nie marnuje, wciąż ma meritum, duszę i flow, a teraz bangla nawet bardziej niż wcześniej. — Kurtek


Terror Management

Billy Woods

Backwoodz Studioz

Wypuszczone w pierwszej połowie tego roku Hiding Places, nagrane w duecie z producentem Kennym Seagalem to bardzo dobry prognostyk przed premierą najnowszej solówki Billy’ego Woodsa. Nowojorski weteran kontynuuje dobrą passę z albumem Terror Management. Nowy krążek Woodsa stylistycznie nie odbiega od poprzednich produkcji, raper znów sięgnął po mroczne i ciężkie podkłady, na których położył niepokojące i pełne celnych spostrzeżeń linijki. Poza gospodarzem na krążku pojawiają się m.in. Mach-Hommy, Pink Siifu oraz Akai Solo. — Mateusz


Over It

Summer Walker

LVRN / Interscope

Over It to już drugi w ciągu dwóch lat album wschodzącej Summer Walker. Artystka pod koniec zeszłego roku wyruszyła w trasę koncertową z 6LACKiem, a w lutym wypuściła remiks swojego debiutanckiego singla „Girls Need Love”, na którym dograł się Drake. Utwór ten także trafił na Over It, ale na nowej płycie usłyszymy jeszcze więcej największych nazwisk dzisiejszej sceny alt R&B. Bryson Tiller na przykład pojawia się w nawiązującym do „Say My Name” Destiny’s Child „Playing Games”, w równie najtisowym „Come Thru” jest to Usher, a refleksyjny „Just Might” uzupełnia PARTYNEXTDOOR. — Klementyna


Novo Sonic System

Gesaffelstein

Gesaffelstein / Columbia / Sony

Epka Novo Sonic System to drugie już tegoroczne wydawnictwo Gesaffelsteina. Na poprzedzającym go krążku Hyperion francuski muzyk zebrał takich gości jak The Weeknd, Pharell Williams czy siostry Haim. Napędzany tą samą energią co przedstawiciele francuskiego electro Justice i Sebastian i zainspirowany muzyczną ikoną Daft Punk, stworzył składający się z 6 krótkich, acz treściwych numerów materiał. Wbrew tytułowi Gesaffelstein nie tworzy nowego systemu, ale prezentuje właściwie sobie nocne brzmienie. Łączy industrialne techno i EBM i hipnotyzuje wielowarstwowym klimatem. Tym bardziej słychać to w otwierającym jego koncerty metalicznym „Doom”. Novo Sonic System to futurystyczne dźwięki w niebezpiecznym wydaniu. — Ibinks


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Sabrina Claudio kolejnym gościem na nowej płycie Gallanta

Sabrina Claudio kolejnym gościem na nowej płycie Gallanta

Kwestią czasu było wspólne nagranie Gallanta i Sabriny Claudio. Artyści ruszają we wspólną trasę koncertową, a Gallant szykuje się do premiery swojego drugiego krążka Sweet Insomnia. Singiel „Compromise” utrzymany jest w przyjemnym wakacyjnym klimacie reggaetonu, nieco odmiennym od zwyczajowego stylu muzycznego tych dwojga, ale w połączeniu ze słonecznym klipem, utrzymanym w podobnym naturalnym tonie, co teledysk Sinéad Harnett „Pulling Away”, całość cieszy oko i ucho. Aż chce się wybiec do ogródka i tańczyć do słyszanych dźwięków. Szykuje się solidna dawka muzyki na Sweet Insomnia.

Sabrina Claudio z dwoma nowymi klipami

Nad tą niezwykle utalentowaną i urodziwą Amerykanką rozpływamy się już od dłuższego czasu, zastanawiając jednocześnie kiedy i reszta świata oszaleje na jej punkcie. A trzeba przyznać, iż Sabrina do leniwych nie należy i prócz trwających właśnie przygotowań do europejskiej trasy koncertowej, wokalistka wypuściła dwa niezapowiedziane wcześniej single, „On My Shoulders” oraz „Holding The Gun”.

Dla wizualnych koneserów obie pozycje będą stanowić perełki. „Holding The Gun” czerpie mocno z estetyki Bonnie i Clyde (wyczuwam również lekko tarantinowskie wpływy), przede wszystkim w wersji wizualnej, jak i tekstowej. Utwór opowiada o bezgranicznej, ocierającej się wręcz o ekstrema, miłości. Z kolei „On My Shoulders” zdaje się podpowiadać kierunek w którym zmierzać będzie nowa płyta Sabriny. Są rozwarstwione wokale, jest mroczniej, dosadniej, jeszcze bardziej zmysłowo, Hipnotyzujący i minimalistyczny podkład wraz z monotonnym i leniwym śpiewem plus klip od którego nie można oderwać wzroku (Claudio odpowiedzialna jest za reżyserię tego cudeńka). Bezapelacyjnie jest to najbardziej niepokojący, a zarazem najseksowniejszy teledysk jaki widziałam w tym roku.

Wale w najnowszym singlu Sabriny Claudio

Sabrina Claudio właśnie pracuje nad następcą No Rain, No Flowers, a my możemy posłuchać jej drugiego już singla, zapowiadającego nadchodzące wydawnictwo. „All My Love” to obok opublikowanego pod koniec kwietnia „Energy”, na którym gościnnie udzielili się Burns i A$AP Rocky, kolejny delikatny kawałek, w którym na płynącym, opartym na hi-hatach bicie, artystkę wspierają męskie głosy. Tym razem wszystkie zwrotki należą do Wale’ego, który zresztą idealnie tu pasuje!

 

Recenzja: Sabrina Claudio No Rain, No Flowers

Sabrina Claudio

No Rain, No Flowers (2018)

SC Entertainment

Po kwietniowej aferze związanej z rasistowskimi tweetami, wiele osób postawiło już krzyżyk na debiutującej Sabrinie Claudio. Wokalistka co prawda wystosowała oficjalne przeprosiny i na jakiś czas zniknęła z social mediów, ale niesmak pozostał. Było to do tego stopnia dotkliwe, że single, o których pisaliśmy, czyli „All to You” oraz duet z Khalidem „Don’t Let Me Down” nie doczekały się obiecanych teledysków i nie zostały należycie wypromowane. Ten hiatus w karierze Sabriny dodatkowo podkreślał jej rozdarcie — być czy nie być w środowisku muzycznym. Przyznam szczerze, że poczułam ogromną ulgę, gdy w połowie lata usłyszałam „Numb”, czyli utwór zwiastujący tegoroczną płytę Claudio zatytułowaną No Rain, No Flowers. Ucieszyłam się, że wokalistka zmieniła nieco podejście do swojego wizerunku i muzyki. Nieco mniej jest igrania z chucią Instagramowej gawiedzi, a nieco więcej szczerych emocji.

W kontekście poprzednich wydarzeń, tytuł albumu i jego zawartość liryczna nabierają głębszego znaczenia. Na oficjalny singiel wybrano balladę „Messages From Her”, którą opatrzono symbolicznym teledyskiem. To bez wątpienia najbardziej osobisty utwór w dotychczasowym dorobku Claudio. Wokalistka patrzy refleksyjnie ma swoje życie i dostrzega, że gdzieś po drodze zgubiła część siebie. Możemy przypuszczać, że pod naporem obowiązków, w pędzie kariery czy przez ogólną presję, z którą mierzą się młodzi artyści, łatwo jest się zatracić i porzucić pierwotnie obrany cel. Ta retrospekcja stawia ją przed konkluzją, że aby przetrwać, musi zachować w sobie tę młodą dziewczynę, którą kiedyś była. Odsłuchiwany w całości No Rain, No Flowers jest poniekąd albumem konceptualnym. Płynne przejścia między większością utworów sprawiają, że ma się wrażenie odtwarzania jednej, bardzo obszernej kompozycji. Jak w przypadku poprzednich wydawnictw wokalistki, tak i tu pieczę nad większością produkcji sprawuje Sad Money do spółki z debiutującym przy kompozycjach Claudio, Kaveh Rastegarem (Dawn Richard, De La Soul).

Rozpoczynające album „Come Here” to melancholijna kompozycja, która idealnie nadaje ton całemu wydawnictwu, stanowiąc jednocześnie idealne zaproszenie do wejścia w świat Sabriny. Warto wspomnieć, że tuż przed oficjalną premierą płyty wokalistka organizowała kameralne spotkania z fanami, podczas których odsłuchiwano album i rozmawiano o jego znaczeniu. Drugie na płycie „Naked” podąża ścieżką wstępu, lecz w o wiele bardziej zmysłowym tonie — wokalistka śpiewa o obnażaniu się, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Taki striptiz w wersji dosłownej i przenośnej, a produkcyjnie — solidna kompozycja w stylu „baby making music”. Na pierwszy plan wybija się głębia wokalu Sabriny otoczona minimalistyczną pracą synthów i gitary. Ostatni wers „Strip me to my fingertips, I will tell you all of it” przenosi nas natychmiast w „Cycle” rozpoczynający się słowami „I didn’t make it this far, Just to make it this far”. Idąc dalej, wokalistka zagłębia się przy pomocy zgrabnych, poetyckich metafor, że aby odnieść sukces, trzeba czasem przejść przez piekło. Przygaszone gitary i leniwe tempo kompozycji doskonale współgrają z przekazem utworu. Właśnie w „Cycle” Sabrina rozprawia się z krytykami i samozwańczymi grabarzami jej kariery, gdy śpiewa „I didn’t work this damn hard, Not to leave my own mark”. Z kolei naładowane cykaczami „Creation” to mój osobisty faworyt z płyty. Przesycony kokieteryjnym wokalem Claudio, wprost ociekający filuternością utwór, w którym piosenkarka stosuje swoiste braggadocio, wychwalając swoją zdolność do pozytywnej odmiany mężczyzny, z której może korzystać jego nowa partnerka. Tytuł najbardziej energetycznej kompozycji na albumie należy się „Numb”. Ciepłe, rozwarstwione wokale Sabriny, szybsze tempo, wpadająca w ucho melodia. Nieco efemeryczne i w całości napisane przez Sabrinę „Did We Lose Our Minds” w wersji skróconej mogłoby spokojnie posłużyć za udane preludium; w albumowej sprawia niestety wrażenie przeciągniętego na siłę. Natomiast najbardziej oszczędne wokalnie na krążku „Control” po delikatnym przearanżowaniu śmiało uznałabym za alternatywną perełkę.

Nie boję się stwierdzić, że No Rain, No Flowers jest efektem wygranej batalii, jaką wokalistka zapewne stoczyła ze sobą a także ze sztabem managerskim. Nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach taki medialny falstart mógł ostatecznie pogrążyć jej kiełkującą karierę, ale jak pokazują wyprzedane koncerty z obecnie trwającej trasy Sabriny Claudio, artystka może nadal śmiało kroczyć obraną przez siebie drogą. Koniec końców muzyka broni się sama.

#FridayRoundup: Ariana Grande, Sabrina Claudio, Young Thug i inni

W tym tygodniu wśród premier znajdziecie szeroki wachlarz gatunków muzycznych. Od sweet popu, przez jego inteligentniejsza wersję, przez alt R&B i soul, aż po rap i jamajskie rytmy. Każdy znajdzie coś dla siebie, więc do dzieła!


Sweetener

Ariana Grande

Republic / UMG

Sweetener Ariany Grande po pobieżnym odsłuchu przedstawia piosenkarkę zagubioną w nawale współczesnych popowych trendów — między postrapową deklamacją, rhythm&bluesowo-klubowymi meandrami i bitami, które zastępują melodię. Pytanie, czy pogubiła się sama, czy to ją pogubiono. Jak na każdej płycie Grande i tu sprawdzi się zasada, że dla każdego coś miłego, pod warunkiem, że trap pop to wasza bajka. Na pewno nie zawiedzie tych, którzy nie mieli oczekiwań. Co najwyżej znudzi.— Kurtek


No Rain, No Flowers

Sabrina Claudio

SC Entertainment

Niecały rok po premierze About Time Sabrina Claudio wraca z projektem No Rain, No Flowers przy 8 piosenkach i ledwie 28 minutach pozostającym gdzieś na pograniczu longplaya i epki. Choć z wydawnictwa wyłączono tegoroczny błyskotliwy singiel „All to You”, Claudio z pewnością nie zawiedzie tych, którzy we współczesnym Alt R&B szukają wyrafinowania, ducha i melodyki. Dla miłośników Rhye, KING i Solange.— Kurtek


Slime Language

Young Thug

Young Stoner Life

Miłośnicy Młodego Zbója mieli w tym roku powód do narzekania na swojego ulubieńca. Osiem miesięcy i jedynie 3-trackowa epka? Wraz z dniem dzisiejszym zmienił się stan rzeczy i światło dzienne ujrzało długogrające Slime Language. Mixtape? Oficjalny album? Kompilacja? Jak zwykle nikt nic do końca nie wie, aczkolwiek duża ilość featuringów mało znanych kolegów Thuggera wskazywała by na showcase’owy charakter tego wydawnictwa. To musi być dobry materiał, jeśli sama impreza go promująca (i urodziny rapera zarazem) zakończyła się aresztowaniem głównego zainteresowanego. Bawcie się grubo, ale może nie aż tak grubo. — Chojny


Secure

Stefflon Don

54 London Limitede

Brytyjska raperka o jamajskich korzeniach pod skrzydłami Quality Control Music — trzeba przyznać, że to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Tak najlepiej można opisać Stefflon Don, która zaistniała na scenie w 2016 r. dzięki mixtape’owi Real Ting. Od tego czasu jej popularność zarówno na Starym, jak i Nowym Kontynencie tylko wzrastała, co pomogło jej zdobyć miejsce pośród tegorocznych freshmanów XXL Magazine. Teraz przyszedł czas na jej kolejny projekt pt. Secure. Utwory takie jak „Senseless” czy „Lil Bitch” są zapowiedzią agresywnych ulicznych hymnów z domieszką jamajskiego temperamentu. Idealna propozycja dla wszystkich, którzy poszukują mniej kompromisowego wydania rapu w stylu Nicki Minaj czy Cardi B. — Adrian


Under My Skin

Gabrielle

BMG Rights Menagment

Dreams can come true śpiewała Gabrielle w utworze „Dreams”. Zarówno dla niej, jak i dal jej fanów, marzenie o nowej płycie szczęśliwie się ziściło. Gwiazda soulu i popu lat dziewięćdziesiątych, o charakterystycznym wokalu powróciła z nowym albumem Under My Skin. Dwanaście premierowych kompozycji składa się na pełne harmonii wydawnictwo, na które trzeba było czekać aż jedenaście lat. Znajdziemy na nim zarówno soulowo-popowe klimatyczne ballady, jak i dynamiczne przebojowe utwory, a wszystko utrzymane w old schoolowym stylu. Under My Skin jest powrotem Gabrielle do jej korzeni muzycznych, które ukazują połączenie komfortowych dźwięków z kojącym instrumentem, jaki posiada artystka. Tę osobliwą fuzję zdecydowanie słychać w pierwszym singlu promującym płytę „Show Me”. Jak brzmi całość krążka, przekonacie się po jego uważnym przesłuchaniu. — Forrel


OnePointFive

Aminé

Republic

Spośród Freshmanów z rocznika 2017, to Aminé zdawał się jednym z tych, przed którymi listy przebojów staną otworem. Mimo iż od tamtego czasu zdążył wydać dobrze przyjęty debiut Good for You, to dosyć szybko zaszył się w studiu i rozpoczął pracę nad nowymi rzeczami. Już kawałki z końcówki ubiegłego roku zwiastowały stylistyczną zmianę, a wydane niespodziewanie OnePointFive tylko to potwierdziło. Letnie i pozytywne beaty ustąpiły miejsca surowym podkładom z dudniącym basem. Na EP/LP/mixtape/albumie (jak to określił sam artysta) usłyszymy 13 kawałków, a wśród gości pojawią się Gunna, Rico Nasty oraz G Herbo. Czy wspomniane zmiany wyjdą gospodarzowi na dobre? Przekonajmy się. —Mateusz


Pełną plejlistę z tegorocznymi okołosoulowymi premierami znajdziecie poniżej:

Raheem DeVaughn remiksuje SZA, Jamesa Blake’a i Sabrinę Claudio


Kiedy nie jest zajęty pisaniem uwodzicielskich numerów, Raheem DeVaughn podkręca atmosferę kapitalnymi remiksami. Ostatnio idzie jak burza — w zeszłym tygodniu wypuścił aż trzy przeróbki, racząc nasze uszy odświeżonymi wersjami „The Weekend” SZA, „Retrograde” Jamesa Blake’a, a na koniec „Don’t Let Me Down” Sabriny Claudio w gorącym duecie z Khalidem.

Na pierwszy ogień poszła SZA — mimo że DeVaughn wokalnie przewodzi, nadal pozwala głosowi SZA błyszczeć, fantastycznie dopasowując się do muzy TDE. Artysta utrzymuje poziom również gdy przejmuje kontrolę nad singlem Blake’a z 2013 r. Oryginalny mrok utworu pozostaje nienaruszony, a głos DeVaughna porusza się po wzlotach i upadkach kompozycji. Chociaż wokalista uderza w mocne nuty, szybko je powściąga, co tylko wzbogaca melancholijną, wibrującą melodię. Na remiksie singla od Sabriny Claudio DeVaughn przejmuje natomiast wersy Khalida, swoimi bezbłędnymi adlibami przybliżając numer w jeszcze bardziej taneczne rejony.

Odpalcie poniższe tracki DeVaughna podczas przygotowań do lata, które z pewnością zyska na temperaturach po wydaniu nowego krążka Love Kinga — a ten, o tytule Decade of a Love King, ma się pojawić właśnie w nadchodzące wakacje. Czekamy z wypiekami na twarzach!

Nowy utwór: Sabrina Claudio feat. Khalid „Don’t Let Me Down”

Zaledwie przed chwilą pisaliśmy o singlu „All To You” i potencjalnej współpracy Sabriny Claudio z Khalidem, a już otrzymujemy ich wspólny kawałek, „Don’t Let Me Down”. Oprócz kolejnej, bardzo seksownej okładki, mamy kolejną bardzo dobrą kompozycję. Claudio i Khalid świetnie zgrywają się wokalnie. Ponownie stykamy się z miłosną tematyką, tym razem jednak dwoje kochanków dzieli się obawami przed utratą zaufania do tej drugiej połowy, wręcz prosi o to by nie zostać zranionym, zawiedzionym, a wszystko to okraszone jest tropikalnym podkładem (wszak wokalistka jest po części Kubanką). Szykujcie drinki z palemką, tego będziemy słuchać podczas wakacyjnych imprez.

Sabrina Claudio ze zmysłowym singlem „All To You”

Kolejna, mocno bedroomowa, propozycja od Sabriny. Niech was nie zmylą wyeksponowane wdzięki młodziutkiej wokalistki – wbrew pozorom nie jest to kolejny z tandetnych, wulgarnych wręcz utworów, nadmiernie epatujących seksualnością. Jakimś cudem Claudio udaje się odpowiednio wyważyć proporcje pomiędzy jednoznacznym tekstem, wizerunkiem, a brzmieniem. O to ostatnie zadbał zaufany współpracownik wokalistki, Sad Money do spółki z Kaveh’em Rastegar’em (Kimbra, Beck, John Legend). „All To You” jest bardzo zmysłową kompozycją, podkreśloną zręczną modulacją wokalu, na przykład gdy Sabrina używa szeptu by w refrenie przejść do ciepłego sopranu.

Jak do tej pory opublikowano tzw. lyric video, idealnie wpasowane w klimat utworu, ale na Instagramie wokalistki już od wczoraj można zobaczyć krótki klip zwiastujący współpracę z Khalidem. Być może będzie to teledysk z gościnką albo remix? Dodatkowo, Sabrina w wywiadzie dla Beats 1 przyznała, że pracuje nad nowym albumem, który ujrzy światło dzienne jeszcze w tym roku. Naprawdę nie możemy się doczekać.

Nowy teledysk: Sabrina Claudio „Stand Still”

Sabrina Claudio to wyjątkowy przypadek. Pomimo młodego wieku, wokalistka ukazuje w swojej muzyce wielką wrażliwość i dojrzałość. Pisaliśmy już o jej debiutancki mixtapie About Time, który, jak do tej pory, promowały single „Unravel Me” oraz „Belong to You”. Do tego grona dołączył właśnie utwór „Stand Still”. Klip idealnie spaja się z kawałkiem. Mimo surowego, betonowego otoczenia, na pierwszy plan wysuwa się subtelność bijąca z samej wokalistki, jej stylizacji oraz drobnej choreografii. Świetnie dopasowany jest również ruch kamer. W końcu przy tytule teledysku mamy dopisek Movement Visual. Jeżeli również jesteście ogromnymi estetami to nie ma opcji, że ten klip nie przypadnie wam do gustu.

Sabrina Claudio prezentuje nowy projekt „About Time”

Jeśli jakimś nieszczęsnym trafem przespaliście działalność tej pani to czym prędzej musicie nadrobić zaległości! Sabrina Claudio jest bowiem wielką nadzieją damskiego r’n’b. I wcale nie przesadzamy wygłaszając tę tezę. Mając błogosławieństwo Soulection, featuring i trasę z 6lackiem, EPkę oraz milionowe wyświetlenia klipów, wokalistka konsekwentnie zaznacza swoje miejsce na scenie.

Dokładnie wczoraj, premierę miał jej najnowszy mini album. Sama artystka tak właśnie tytułuje About Time. My nie czepiamy się tej terminologii. Wydawnictwo zawiera 12 utworów z czego aż 10 jest premierowych. Jak na wersję mini to całkiem sporo. Singlowe „Belong to You” oraz „Unravel Me” ukazały już jakich brzmień możemy się spodziewać od Sabriny. Mamy więc mocno bedroomowy klimat, ale w jak najlepszym i zmysłowym wydaniu oraz genialne wokale. Tak na marginesie, jeśli wątpicie w umiejętności śpiewu Claudio to przeszperajcie YouTube w poszukiwaniu jej coveru „Nakamarra” Hiatus Kaiyote. Ciarki na plecach!

About Time jest czymś bardzo świeżym i dość eklektycznym, za przykład niech posłuży chociażby „Wait”. My już po pierwszym odsłuchu jesteśmy zakochani i żądamy więcej.

Nowy teledysk: Sabrina Claudio „Unravel Me”

Jestem w głębokim szoku, że ta fenomenalna wokalistka jeszcze nie zagościła na łamach Miski! Cóż, przemilczę to niedopatrzenie i pozwólcie, że przedstawię wam Sabrine Claudio. Amerykanka, około 21 lat, na jej koncie znajduje się jedna EP-ka zatytułowana „Confidently Lost”. Sabrine odkryto dzięki coverom, które umieszczała na YouTubie (wykonywała po swojemu m.in. utwór Hiatus Kaiyote za co ogromny szacun). Po wydaniu EP-ki i wypromowaniu jej paroma klipami, których wyświetlenia dawno przekroczyły milion, Claudio zamknęła się w studiu pracując nad długogrającym krążkiem. I tak dziś możemy zobaczyć i usłyszeć przedsmak owego albumu.

„Unravel Me” nie odbiega stylistycznie od poprzednich kawałków artystki. Mamy solidny, zmysłowy soul podany w nowoczesnej oprawie. Do tego wokal Sabriny, który zdecydowanie działa niczym miód na uszy. Kawałek ma coś z klimatów D’Angelo. I ten klip.