Wydarzenia

santigold

Zapowiedź i okładka nowego albumu Santigold

Moja ulubiona naśladowczyni M.I.A., pozbawiona charyzmy i wdzięku oryginału Santigold, wydaje nowy album. Cieszycie się? Ja bardzo! Niedawno donosiliśmy zresztą o jej nowych singlach Big Mouth i (z racji tego, że tamten się nie sprzedał) pierwszym oficjalnym „Disparate Youth”. Tymczasem zdążyliśmy poznać garść szczegółów dotyczących nadchodzącego dzieła Master of My Make-Believe, które ukaże się pierwszego maja nakładem Downtown/Atlantic. I choć o samej płycie niewiele jeszcze wiadomo, to możecie już podziwiać okładkę płyty przedstawiającą cztery, a złośliwi powiedzą, że pięć, wcieleń Santigold.

Nowy utwór: Santigold ‚Disparate Youth’

Czekamy na rewolucję vol.2 Santigold. Nadchodzący krążek ‚Master of My Make-Believe’ zbliża się wielkimi krokami. Przyzwyczajeni do charakterystycznych rytmów artyski otrzymujemy numer ‚Disparate Youth’. Przepełniona PRAWIE wszystkimi gatunkami piosenka potwierdza tezę, że ‚Santigold dobrym muzykiem jest’. Jej żonglerka dźwiękami jest niesamowita. Sprawdzajcie, warto.

Nowy teledysk: Santigold ‚Big Mouth’

santigold-big-mouth

Santigold powraca po 4(?!) latach. Jakiś czas temu udostępniła numer ‚Big Mouth’ do ściągnięcia za free, wczoraj poczęstowała klipem. Wszystko wskazuje na to, że klejny album artystki „Master of My Make-Believe” nadchodzi, chociaż data premiery nie jest jeszcze znana nikomu. Obrazek strasznie kojarzy się z wyczynami graficznymiM.I.A i jej albumem /\/\/\Y/\. Ciężki bass, charakterystyczny głos Santi, plemienne dźwięki i elektroniczne brzmienie, to wszystko znajdziecie w tym utworze. Co poza tym? Piękne wciskanie igieł w stronę Gagi i Katy Perry, ale to już musicie wychwycić sami.

Konkret, nie Abstract, czyli Q-Tip na Babich Dołach

qtipzbabichdolow
*foto ukradzione dzięki uprzejmości Agencji Gazeta.

Z przykrością muszę donieść, iż w tym roku nie będzie relacji z koncertu, którego nie było, choć wiem, jak bardzo was to wtedy ,,poruszyło”. Również niezmiernie żałuję, że nie mogę dokonać po raz drugi tego wyczynu, zaliczanego przeze mnie to tzw. highlightsów mojej pseudo-kariery, ale tym razem praktycznie wszyscy nie mieli problemów ze złapaniem samolotu do Gdańska (może poza Buraka Som Sistema, ale oni są w pewien sposób wytłumaczeni, ponieważ Burakami są z nazwy i definicji), więc to automatycznie zamknęło mi usta i klawiaturę laptopa.

Po tym nic oczywiście nie wnoszącym wstępie wypadałoby przejść do konkretów, które wyjątkowo dla mnie, powinny się tu pojawić (taki mam kaprys w tym roku). Przestałam liczyć która to już edycja festiwalu Open’er, tak to już nam spowszedniało, ale na pewno czwarty rok z rzędu odbywa się on na terenie lotniska Babie Doły w obecnie najpopularniejszej polskiej gminie, czyli Kosakowie. Jak dało się to zauważyć już kilka miesięcy temu, tegoroczny program imprezy raczej nie rozpalił entuzjazmu wielbicieli czarnych rytmów. Poza oczywiście jednym wyjątkiem. Jego imię to Q-Tip. (więcej…)

Nowy kawałek Nerdów i Santi

To nie pierwszy raz, kiedy panowie z N.E.R.DSantigold łączą siły. Przypomnijmy chociażby ich dedykowaną trampkom Converse współpracę przy utworze My Drive Thru. Ich najnowsza wspólna propozycja nosi tytuł Soldier, i jak wskazuje tytuł, po żołniersku kopie tyłki. Utwór został wykonany po raz pierwszy podczas imprezy MTV Spring Break. Wczorajszego wieczoru w programie Jimmy’ego Fallona chłopcy, tym razem bez Santi, wykonali go powtórnie. Przygotujcie się na ostrą, dynamiczną jazdę z Nerdami. Niech Wasze nogi zatańczą wesołego Pharrelowskiego ,,walca” i wywiną parę hołubców. Pharrell jest zdecydowanie w szczytowej skaczącej formie, co chyba musi wynikiem być wygłodzenia. Głód może być jednak bardzo stymulujący. Kawałek udowadnia, że artystycznie z super grupą też nie jest źle. A i skrzecząca Santi wypada tu nader pozytywnie. ,,Wykon” u Jimmy’ego po skoku. (więcej…)

Nowy teledysk: N.A.S.A „Gifted” ft. Kanye West, Santigold, Lykke Li

N.A.S.A. to producencko-didżejski projekt panów Squeaka E. Cleana (w rzeczywistości Sam Spiegel, brat reżysera Spike’a Jonza) i DJ Zegona (naprawdę Zé Gonzales). Ich tegoroczny debiutancki album The Spirit of Apollo już został uznany za jedno z ciekawszych muzycznych wydarzeń tego roku. Duetowi udało się zgromadzić na nim ponad 40 (CZTERDZIESTU!) gości z różnych, często bardzo odległych od siebie, bajek. I tak mamy tu m.in.: KanYe, Toma Waitsa, Johna Frusciante, Davida Byrne’a, M.I.A., Santigold, Lykke Li, czy nawet ś.p. Ol’ Dirty Bastarda. Panowie właśnie wypuścili teledysk to utworu Gifted, w którym udzielają się wspomniani już KanYe, Santigold Lykke Li. Oto i on:

Santigold na Openerze !

santigold

Wujek Henio powoli zaczyna rozkładać skrzydła. Mnie jak dotychczas nie zaskoczył i nie ucieszył nikt poza Fat Freddy’s Drop, których wielbię. Natomiast zupełnie niespodziewanie, ogłoszono wczoraj, że kolejną gwiazdą z naszej beczki ma być nikt inny jak Santigold (do niedawna jeszcze Santo – etymologia zmiany). Czy to jest AŻ tak wspaniała wiadomość? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam. Mnie szczerze mówiąc ni ziębi, ni grzeje. Ach, poza panią White (bo tak brzmi jej mniej złote nazwisko) ukażą się jeszcze Lily Allen oraz White Lies. Wciąż czekam na wiadomość o przybyciu mojego paranoicznego brata Pinokia Westa. To by było coś !

SantoAgold zmienia dane osobowe


Santi White może i nagrała jedną z ciekawszych zeszłorocznych płyt, którą ilustrowała chyba nawet lepsza okładka, jednak wykonawczyni L.E.S. Artistes ewidentnie wybrała sobie zły pseudonim. Santogold nigdy do mnie nie przemawiało. Santo to przecież rodzaj męski, a tu ponoć chodziło o dziewczynkę. Dlatego też w moim narzeczu Santogold zawsze była SantoAgold, co miało podkreślać jej niezdecydowanie i widoczne zresztą obojniactwo. Ale nie tylko ja miałam wątpliwości co do jej pseudo, tylko ja nie poszłam z nimi do sądu. Po sprawiedliwość do właściwego wymiaru zgłosił się bowiem niejaki Santo Gold, amerykański filmowiec. Sąd stwierdził, że  Santogold nie może być Santogold, ponieważ jest SantoAgold, a przede wszystkim Santi White. Za to Santo Gold ma większe prawa, by nazywać się Santo Gold, w związku z czym Santogold musiała pożegnać się z Santogold. Niniejszym dawna Santogold dała życie nowemu tworowi artystycznemu, które ochrzciła Santigold – o wiele bardziej właściwie. Od tego czasu wszystkie płyty i inne bajery  wychodzące spod jej ręki będą firmowane tym właśnie przydomkiem. Ksywa Santigold powoli wchodzi już w oficjalny obieg i zaczyna wypierać Santogold we wszelkich serwisach związanych z wokalistką. Tak, w Santigold mogę uwierzyć, choć znowu nie do tego stopnia, aby chciałoby mi się zmieniać tagi.