seal
Gallant i Seal na żywo podczas sesji In the Room

Gallant dzięki swoim umiejętnością wokalnym przysparza sobie coraz większą rzeszę fanów i coraz bardziej jego głos wprawia w osłupienie. Podczas sesji In the Room artysta wykonuje utwory wraz z gwiazdami muzyki. Z Sufjanem Stevensem wykonał kawałek „Blue Bucket of Gold„, a najnowsze wideo przedstawia singiel „Weight In Gold”, który Brytyjczyk zaśpiewał razem z Sealem. Całość brzmi spektakularnie i niezwykle emocjonalnie. Ochrypnięty głos Seala doskonale uzupełnia falset Gallanta. Poczekajcie do końca nagrania, a nie pożałujecie. Awesome! Ten młody człowiek wymiata, jak nikt inny. Ciary na plecach murowane.
Krok w tył: Seal
Ja tu gadu, gadu o Saadiq, a przecież drugiego dnia festiwalu (23 lipca) Pozytywne Wibracje, pojawi się również ktoś z naszej miski. Mowa oczywiście o Sealu. Osobiście za tym artystą zbyt mocno nie przepadam, ale wiem, że są na sali osoby, które go cenią i odliczają dni do jego koncertu. Jako, że wpadłam w szał piosenek z filmów ode mnie dla przypomnienia sealowy klasyk z Batmana. Myślę, że tego w sobotę nie zabraknie.
Seal na festiwalu także !
To nie koniec dzisiejszych informacji koncertowych. Organizatorzy festiwalu Pozytywne Wibracje 2011, który odbędzie się w Białymstoku 22 i 23 lipca nie są gorsi od pozostałych i własnie ogłosili swoją pierwszą gwiazdę. Będzie to nikt inny jak Seal. Podobno trzy gwiazdy, z pięciu zagranicznych, które mają być ogłoszone później, wystąpią w naszym kraju po raz pierwszy. Zżera mnie ciekawość. Pana Seala przedstawiać nie trzeba, do moich ulubieńców nie należy, ale… no właśnie, kto się gdzie wybiera i ma pożyczyć mi trochę pieniędzy?
Zdolna młodzież śpiewa cudze piosenki
Witajcie. Oto kolejny dzień na planecie Ziemia, którą – jak to daje się już od dawna zauważyć – opanowała kultura remiksu, coveru, zapożyczania, przetwarzania, przerabiania, zżynania, przegrywania, ,,przekombinowywania”, odtwarzania itd. Czy kogoś jeszcze dziwi, że w zasadzie wszystko już było ? Pytanie, jakie za to powinno dzisiaj paść brzmi raczej – z jakim skutkiem się to robi i czy artystom, chcącym zmierzyć się z cudzym materiałem, udaje się mimo wszystko wycisnąć z niego nową jakość ? To da się sprawdzić. I tak oto poniżej mamy dwóch kandydatów, którzy mieli czelność zaśpiewać cudze kawałki, co z kolei daje nam prawo, aby wydać na nich wyrok i ocenić ich wersje. Panie mają pierwszeństwo, a zatem na pierwszy ogień idzie Jazmine Sullivan i jej cover Sealowego „Kiss From A Rose”, zaśpiewany we francuskim programie „Taratata” (swoją drogą, zwróćcie uwagę na to jak Francuzi wypowiadają „Jazmine”, w ogóle jak oni cokolwiek wymawiają po angielsku ! To zawsze daje mi niekończącą się radość, uwielbiam ich za brak kompleksów w tym względzie i tę wyższość, którą uważają, że mają … ).
Ładnie, poprawnie, bardzo zgodnie i wiernie w stosunku do oryginału, ale przez to dosyć przewidywalnie i niestety bez fajerwerków. Następny. (więcej…)
Seal jutro w W-wie
Jutro w warszawskim Parku Sowińskiego wystąpi Seal, znany także jako Pan Heidi Klum. Koncert promujący jego ostatnią płytę System jakoś zniknął w ogromie o wiele bardziej atrakcyjnych wydarzeń muzycznych. Ale powiedzmy sobie szczerze, gwiazda Seala przykryła się w ostatnich czasach sporą warstwą kurzu. Dzisiaj wokalista jest kojarzony przede wszystkim jako mąż supermodelki Heidi Klum. Zapewne w pamięci większości zostanie po wsze czasy jako ten koleś od Kiss From A Rose & Crazy. Trochę szkoda, bo Seal to coś więcej niż tylko piosenka tytułowa do Batmana. Nie wiem, czy ktokolwiek z naszych czytelników wybiera się jutro zobaczyć Foczkę na żywo. Podobno artysta zamierza przywieść do naszej bardzo światowej stolicy swoją równie słynną i światową małżonkę. Oglądacie Project Runway/Misja Moda? Jeśli oglądacie, to wiecie. Oddałabym wiele, aby usłyszeć z jej ust auf Wiedersehen! Te ostatecznie auf Wiedersehen! wypowiadane w kulminacyjnym momencie programu zawsze mnie rozwala. W każdym razie na zakąskę i na zachętę wyszukałam Wam takiego oto Seala. Kawałek zatytułowany Human Beings pochodzi z albumu o tym samym tytule wydanym w 1998 roku. Jeśli ma to dla Was jakieś znaczenie, krążek został bardzo ciepło przyjęty przez krytykę i słuchaczy. Ma bardzo ekspresyjną i zapadającą w pamięć okładkę, którą widzicie powyżej.



