seinabo sey

Kindness + Seinabo Sey + Kelela = nowy singiel

No dobrze, Adam Bainbridge, to kiedy ta nowa płyta? Obstawiamy, że już naprawdę niebawem, skoro Kindness poszedł za ciosem i podstawił nam pod nos (i uszy) kolejny nietuzinkowy singiel. Tym razem do swojego nostalgicznego nowego disco w utworze „Lost Without” muzyk zaangażował pop soulową damę ze Szwecji, Seinabo Sey oraz Kelelę (tę drugą jako współtwórczynię piosenki). Jak to na przyjęciu u Kindnessa, akcenty taneczności i intuicyjnej wrażliwości są rozłożone po równo. Prawdopodobnie odnajdą się tu nie tylko fani Adama Bainbridge’a, ale też wielbiciele saksofonowego house’u Masego i produkcji brytyjskich braci Paul. Zresztą, co tu dużo mówić — czekamy na więcej!

Promieniejąca z radości Seinabo Sey w teledysku do „Good In You”

Promieniejaca z radosci Seinabo Sey w teledysku do Good In You

Ponad miesiąc temu Seinabo Sey zafundowała nam swój drugi album I’m a Dream. Promują go utwory „I Owe You Nothing”, „Breathe” oraz „Good In You”. Do tego ostatniego artystka zaprezentowała niedawno kolorowy i wesoły teledysk. W zarażającym pozytywnymi emocjami klipie wokalistka skacze, śmieje się i bawi na całego. A wszystko po to, aby wzmocnić przekaz i podnieść na duchu wszystkich niewierzących w siebie ludzi. „Widzę w tobie dobro, czy ty je też widzisz?” Jeśli macie gorszy dzień, Seinabo Sey poprawi wam humor i pokaże świat w kolorowych barwach.

Wymowny klip do utworu „Be Good To Me” Jacoba Banksa

Wymowny klip do utworu Be Good To Me Jacoba Banksa

Jacob Banks zaprezentował klip do swojego wiodącego z płyty singla „Be Good To Me”.

Artysta przygotowuje się do wydania debiutanckiego longplaya. Pierwszym utworem promującym płytę jest „Be Good To Me”, do którego Banks współtworzył i współprodukował teledysk. Obrazek jest dosyć wymowny i swoim przekazem nawiązuje do wciąż istniejącego zjawiska rasizmu, pomimo XXI wieku. Wideo przedstawia czarnoskórego mężczyznę, który ucieka przez pole kukurydzy przed swoim białym oprawcą. Jego współpracownicy opamiętują się po czasie i przestają ścigać „swojego”. W narracji historii Jacobowi pomaga Seinabo Sey i wspólnie zza kierownicy samochodu poruszają smutny temat.

Debiut wokalisty ukaże się 2 listopada. Krążek nosi tytuł Village i znajdzie się na nim czternaście kompozycji. Oprócz wspomnianej Seinabo Sey, na featuringu znaleźli się jeszcze NANA oraz Bibi Bourelly. Czekacie?

Koleżeński featuring Seinabo Sey i zapowiedź longplaya Jacoba Banksa

Kolezenski featuring Seinabo Sey i zapowiedz longplaya Jacoba Banksa

Na ostatniej płycie Seinabo Sey Im a Dream, w utworze „Remember” gościnnie wspomógł artystkę Jacob Banks. Teraz koleżanka po fachu odwdzięcza się, udzielając się wokalnie w najnowszej kompozycji Banksa „Be Good to Me”. Za powstanie kawałka odpowiedzialni są producenci xSDTRK oraz Laleh Pourkarim. Singiel, przy pomocy soulowych wokali artystów, opowiada o wyzwalającym odkrywaniu miłości i tęsknoty. Brzmieniowo piosenka przywołuje na myśl elektroniczne dokonania Nao.

Sam kawałek jest zapowiedzią longplaya Jacoba Viallge, który ma się ukazać 2 listopada. Znajdzie się na nim czternaście kompozycji, które są kroniką doświadczeń artysty i oprócz wspomnianej Seinabo Sey, wśród zaproszonych gości, znajda się również NANA oraz Bibi Bourelly. Jak powiedział Banks:

„Wioska polega na świętowaniu rzeczy, które czynią nas takimi, jakimi jesteśmy, dobrymi, złymi i pełnymi wątpliwości”.

Na krążku nie znajdzie się prezentowany wcześniej „In the Name of Love” z soundtracku do The Equalizer. Usłyszymy za to odświeżoną wersję singla „Unknown” pochodzącego z drugiej epki, pod nowym tytułem „Unknown (To You)”. Zapoznajcie się poniżej z tracklistą oraz okładką Village.

Kolezenski featuring Seinabo Sey i zapowiedz longplaya Jacoba Banksa

Spis utworów Village:

1. „Chainsmoking”
2. „Love Ain’t Enough”
3. „Mexico”
4. „Prosecco”
5. „Kumbaya” feat. Bibi Bourelly
6. „Slow Up”
7. „Grown Up” feat. NANA
8. „Keeps Me Going”
9. „Be Good To Me” feat. Seinabo Sey
10. „Nostalgia”
11. „Caroline”
12. „Witness”
13. „Unknown (To You)”
14. „Peace Of Mind”

#FridayRoundup: Masego, Yves Tumor, Seinabo Sey, Lenny Kravitz i inni

Kolejny weekend obfitujący w ciekawe premiery płytowe. Jak zwykle mamy dla Was przekrój przez różne gatunki i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Zaczynajmy!


Lady Lady

Masego

EQT Recordings

Czy wam też okładka Lady Lady wydaje się wyrafinowaną wariacją na temat okładki Take Care Drake’a? Ale spokojnie. Micah Davis na debiutanckim albumie dostarcza nam wszystkiego tego, czego się po nim spodziewaliśmy. W pełni rozwija tu autorską koncepcję „żywej”, soulowo-jazzowej muzyki, podszytej hip-hopem czy trapem. Znajdziemy więc na Lady Lady subtelne utwory, ale w bogatych i bezpretensjonalnych aranżacjach. Album jest oczywiście poświęcony kobietom, które muzyk przedstawia jako najważniejsze źródło inspiracji. Na płycie gościnnie m.in. Tiffany Gouché, SiR czy FKJ w dobrze już znanym „Tadow” (w obu wersjach). Nie tylko posiadacze biletów na warszawski koncert powinni być zadowoleni. — Maja Danilenko


Safe in the Hands of Love

Yves Tumor

Human Re Sources

Bezpieczny w rękach miłości. Miłość u Yvesa Tumora to pojęcie złożone, które przetwarza w swojej obecnej twórczości na własny użytek. Traktowane ironiczne wzniosłe uczucie posiada w jego eksplikacji wiele aspektów. Zanurzając się w Safe in the Hands of Love podążamy wraz z Tumorem po najgłębszych zakamarkach jego umysłu i poznajemy kolejne aspekty miłości. Wiara w zbawienie, wolność, szczerość, paranoja, nadzieja – tworzą to finalne pojęcie. Klasyczne instrumentarium współgra z glitchową eksperymentalną estetyką, przynosząc ekscentryczny wytwór artystycznej wyobraźni eskapisty-ekstrawertyka. Uwolnijcie Wewnętrznego Lwa i odlećcie z nową muzyką Yvesa Tumora! — ibinks


I’m a Dream

Seinabo Sey

Saraba AB

Szwedzka wokalistka o afrykańskich korzeniach zadebiutowała mocnym albumem Pretend, który odniósł znaczący komercyjny sukces. Druga płyta Seinabo Sey może nie zawiera radiowych hitów, ale jest dojrzałym i świadomym zapisem ostatnich lat artystki. Podróż do rodzinnych stron, przemyślenia i obcowanie z tamtejszą kulturą, pozwoliły Szwedce zrozumieć swoje pochodzenie, w pełni je zaakceptować i podążać wyznaczoną przez siebie ścieżką, nie uginając się pod naciskami zachodnich trendów. Słychać to na krążku I’m a Dream, na którym mniej jest popu, przeważającego na debiucie, a więcej R&B, soulu i naleciałości muzycznych z Afryki. Słychać również świadome wyrażanie własnych myśli, bez zbędnych obaw i strachu przed ewentualną cenzurą, dzięki czemu z albumu bije wolność liryczna i dźwiękowa, tak potrzebna w obecnych czasach. — Forrel


Raise Vibration

Lenny Kravitz

Roxie / BMG

Lenny Kravitz ogłosił wrześniowy termin premiery jedenastego już studyjnego krążka Raise Vibration jeszcze w maju i honorowo go dotrzymał. Trzy promujące płytę single klimatycznie i tematycznie nie miały wielu stycznych punktów, ale stylistycznie zazębiały się w jednym — wszystkie stanowiły mocny powrót Kravitza do brzmienia połowy lat 90. Szukając potwierdzenia we wczesnych płytach artysty, po 12 nowych utworach można więc spodziewać się zarówno gitarowych popisów, jak i soulujących ballad.— Kurtek


Dancehall

The Blaze

Animal 63

Jeśli marzy wam się Young Fathers w bardziej klubowej odsłonie, to klaustrofobiczny house francuskiego duetu The Blaze ma szanse się wam spodobać. Po dobrze przyjętej zeszłorocznej epce Territory bracia Alric przekładają swoją minimalistyczną, ale niezwykle intensywą wizję muzyki na długogrający projekt Dancehall. Jako że zwiastujące projekt single niczym nie ustępowały ich wcześniejszemu materiałowi, z pełną odpowiedzialnością polecamy.— Kurtek


Indigo

Kandace Springs

Blue Note / UMG

Przed dwoma laty dość szeroko rozpisywaliśmy się o długogrającym debiucie wokalistki jazzowej Kandace Springs Soul Eyes, który przenosił jej soulowe inspiracje w świat subtelnego jazzu. Teraz piosenkarka wraca z drugą płytą Indigo i wraca do soulowych inspiracji, które na pierwszym albumie zostały dość zaskakująco stłumione. Indigo kontynuuje drogę inspirowanego jazzem soulu po śladach takich piosenkarek jak Lizz Wright, India.Arie czy Amel Larrieux. — Kurtek


Mothe

Kilo Kish

Human Re Sources

Gdyby Lana del Rey chciała rozpocząć karierę hip-hopowej księżniczki, brzmiałaby jak Kilo Kish. Po zaliczeniu udanych featuringów u Gorillaz i jej starego kolegi Vince’a Staplesa, Lakisha Kimberly Robinson powraca z mini-albumem Mothe. Po intrygującym „Elegance” Kish wyskakuje ze stroju baletnicy, by przeobrazić się w ćmę i sięgnąć po inteligentne disco, wyeksplorowane przez jej koleżanki Kelelę, Ojerime czy Abrę. Na Mothe delikatność jak u Rey przyćmiewa miks bassu, ambient popu i elektroniki z barokowymi wstawkami. Zwolnione tempo w stylowym „San Perdo”, duszne „Like Honey” oraz pozostałe kompozycje tworzą playlistę do wypadów do klubów i sennych powrotów autobusem. — ibinks


Language

MNEK

Digital Teddy

Powiedzieć, że MNEK przespał swój moment sławy to nie powiedzieć nic. W końcu jednak doczekaliśmy się premiery jego debiutanckiego krążka pt. Language. Hity takie jak „Every Little Word” czy „Ready for Your Love” to niestety echo zamierzchłych czasów, jednak w rekompensacie brytyjski wokalista przygotował dla swoich fanów aż 16 świeżych utworów. Single „Colour”, „Crazy World” czy „Correct” zwiastują dużą różnorodność i sporo pozytywnej energii. Miejmy nadzieję, że na płycie nie zabraknie jednak popowych ballad, które są idealnym tłem dla imponujących popisów wokalnych artysty. Liczę na naprawdę porywające wydawnictwo i powrót MNEKa w formie sprzed lat — Adrian


Love, Loss, and Auto-Tune

Swamp Dogg

Joyful Noise

Już za chwilę minie 10 lat od wydania 808s & Heartbreak, po którym Kanye West musiał się tłumaczyć z nadużywania auto-tune’a, a to narzędzie wciąż wzbudza silne emocje. Soulowy tytan Jerry Williams Jr., czyli Swamp Dogg, wykorzystuje auto-tune jako pretekst do swoistej dekonstrukcji czystej krwi rhythm and bluesa. Niby nic imponującego, ale chyba jeszcze nie było nikogo, kto z taką ostentacją przedstawiałby to urządzenie jako jednego z głównych bohaterów albumu. Niepotrzebna fanaberia czy ciekawy zabieg stylistyczny? Zachęcamy do sprawdzenia na własną rękę, bo Love, Loss and Auto-Tune łatwo przeoczyć w natłoku premier, a to zdecydowanie pozycja, którą szkoda przegapić. — Maja Danilenko


Lover’s Rock

Estelle

VP Records

O najnowszym albumie Estelle napisaliśmy wcześniej już wiele słów, mało pochlebnych. Wokalistka z każdym kolejnym projektem schodzi w dół artystycznej drabiny. Jej najlepszemu krążkowi Shine wciąż nic nie dorównuje z dotychczasowej dyskografii. Lovers Rock również nie podoła temu zadaniu. Nowy wakacyjny kierunek muzyczny, który Estelle obrała na wydawnictwie, wpasowuje się w popularny wciąż nurt reggae, ale z pewnością nie dorasta do pięt największym płytom tego gatunku. Lovers Rock pozostaje daleko w tyle, a za nim jest tylko wspólna płyta Syleeny Johnson i Musiq Soulchilda. Nie bez powodu album był wielokrotnie przekładany, a single ginęły gdzieś w eterze. Wierzę jednak, że longplay Brytyjki znajdzie fanów, którym jej rytmy przypadną do gustu. — Forrel


Ringo’s Desert

ZHU

Mind of a Genius

Przedsmak drugiego longplaya jednego z najbardziej tajemniczych, ale również utalentowanych producentów muzyki elektronicznej, został zaprezentowany w kwietniu tego roku. Ringo’s Desert Pt. 1 zawierał siedem kompozycji i wszystkie znalazły się na płycie Ringo’s Desert. Oprócz wspomnianych kawałków z epki, do grona unikalnych i hipnotyzujących melodii, dołączyły między innymi kawałki z gościnnym udziałem TOKiMONSTA, Majid Jordan czy Karnaval Blues. ZHU przenosi słuchacza tym razem na pustynię, na której hipnotyzujące „brudne” synthy mieszają się z wyrazistymi elektronicznymi dźwiękami, przywołującymi na myśl pustynny pejzaż, z dującym wiatrem na czele. Wybierzcie się w muzyczną podróż z ZHU, podczas której będziecie tylko wy, muzyka i pustynny krajobraz. — Forrel


The Difference Between Me & You

Black Joe Lewis & The Honeybears

self released

Choć Black Joe Lewis i jego grupa The Honeybears nie stawiają już w centrum swojej twórczości klasycznego rhythm & bluesa, ale raczej garażowy rock, w ich żyłach nadal płynie ciekły funk, a dusze aż kipią soulem. Wydany dziś piąty długogrający album zespołu The Difference Between Me & You to uduchowione gitarowe granie stawiające duży nacisk na wyrazistą rytmikę i emocjonalne wokale. Dla sympatyków The Black Keys i The Dirtbombs.— Kurtek


Young Sick Camellia

St. Paul & The Broken Bones

Records

St. Paul & The Broken Bones zachwycili miłośników klasycznego soulu w 2014 roku niezwykle natchnioną i wyważoną wizją południowego odłamu gatunku na debiutanckim Half the City. Teraz amerykański kolektyw wraca z trzecim krążkiem Young Sick Camellia, przełamując swoje organiczne brzmienie klasycznym funkiem i disco. Miłośnicy złotej ery Motown nie będą zawiedzeni.— Kurtek


Passion Like Fire

Tamia

Puls1

Na swoim siódmym albumie Tamia niezmiennie kroczy wyznaczoną wcześniej ścieżką celebracji szczęśliwego małżeństwa. Tematyka Passion Like Fire, zaczerpnięta z prawdziwego życia artystki, obraca się między bezgraniczną miłością do męża, pasją, seksem i – jak bywa w każdym związku – kłótniami, które w konsekwencji umacniają relacje. Krążek zawiera dwanaście kompozycji spod znaku R&B, wyprodukowanych przez długoletnich przyjaciół Kanadyjki Salaama Remi, Lil Ronnie’go oraz Shepa Crawforda, a szczyptę latino dodali Andres Torres i Gray Hawken. Na Passion Like Fire Tamia zdecydowanie zaprasza do sypialni na romantyczny wieczór wśród świec. Jej długoletnie małżeństwo z Grantem Hillem tylko potwierdza, że wokalistka wie jak nieustannie rozpalać i podsycać uczucie. — Forrel


Even More

Major.

BOE / Empire

Jeśli pseudonim Major. mówi wam niewiele, śpieszymy wyjaśnić, że to mniej więcej ta sama kategoria piosenkarza R&B, co Musiq Soulchild, Dwele czy Raheem DeVaughn, który robi swoje po cichu i niekoniecznie należy spodziewać się po nim świeżego brzmienia czy innowacyjnych rozwiązań. Może za to liczyć na to, że będzie grało go radio. Tak było przed dwoma laty z „Why I Love You” z debiutanckiego krążka piosenkarza. Teraz wrócił z nową płytą Even More, która z pewnością nie odkryje Ameryki, zwłaszcza jeśli macie już pojęcie o współczesnej scenie R&B.— Kurtek


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Seinabo Sey zapowiada nowy album i opowiada o inspiracjach

Seinabo Sey zapowiada nowy album i opowiada o inspiracjach

Szwedzka artystka o gambijskich korzeniach Seinabo Sey przegotowuje się do wydania drugiej płyty. Następca dobrze przyjętego Pretend z 2015 roku ukaże inne brzmienie i pewną siebie odsłonę wokalistki. Zaprezentowane dotychczas single „I Owe You Nothing”, „Remember” oraz „Breathe” odbiegają od stylistyki przyjemnych dźwięków i powszechnie przyjętego zachodniego stylu. Na nadchodzącym krążku I’m a Dream znajdą się kompozycje, które powstały pod wpływem wydarzeń z ostatnich dwunastu miesięcy Seinabo. Inspiracją do powstania drugiej płyty była postawa Beynocé, która wydanictwem Lemonade pokazała celebrację kobiecości i zaprezentowała muzykę, która nie zawsze wbija się w ogólnie przyjęte standardy. Drugą inspiracją była podróż Szwedki do jej rodzinnych stron w Afryce, gdzie zdobyła pewność siebie, przestała dążyć do wyglądu prezentowanego na okładkach czasopism i w pełni zaakceptowała swoje pochodzenie oraz kolor skóry. Druga płyta będzie więc bardzo osobista, jak osobiste są poszczególne utwory na niej. Każdy z nich opowiada jakąś historię przeżytą przez Sey w ostatnim czasie. Nowa kompozycja „Good in You” jest bardziej beztroska i opowiada o znalezieniu iskierki w oku miłosnego zauroczenia.

I’m a Dream ukaże się już 7 września. Znajdzie się na nim dziesięć kompozycji, w tym znany już duet z Jacobem Banksem. Poniżej posłuchajcie czwartego kawałka z albumu i zapoznajcie się z jego szczegółami.

Spis utworów I’m a Dream:

1. „I Love You”
2. „Never Get Used To”
3. „I Owe You Nothing”
4. „My Eye”
5. „Truth”
6. „Remember” feat. Jacob Banks
7. „Breathe”
8. „Hakim”
9. „Good In You”
10. „Hold Me As I Land”

Seinabo Sey oddycha wolnością w nowym utworze „Breathe”

Seinabo Sey oddycha wolnoscia w nowym utworze Breathe

Małymi krokami poznajemy coraz więcej szczegółów z nadchodzącego krążka Seinabo Sey. Po mocnych singlach „I Owe You Nothing” oraz „Remember”, artystka zaprezentowała nową kompozycję. „Breathe” jest owocem podróży wokalistki do jej rodzinnych stron, do Gambii, gdzie został nakręcony teledysk. Inspiracją do powstania utworu była swoboda, jaką Seinabo Sey poczuła w Afryce, a której brakowało jej w Szwecji, w której na każdym kroku musiała tłumaczyć kim jest i opowiadać o swojej kulturze. U ojca, poczuła się sobą, na nowo odkryła siebie i swoją kobiecość. W klipie celowo występują same kobiety, a dokładniej koleżanki z dzieciństwa Sey oraz jej córki. Bohaterka chciała pokazać wolność, którą odczuwają czarnoskóre kobiety w Afryce, w przeciwieństwie do Europy, w której swoją naturalną urodę i sposób ubierania się, muszą dostosowywać do tamtejszych standardów. W związku z tym, pomimo że artystka nie urodziła się w Afryce, tam może swobodnie odetchnąć. Moim zdaniem to kwestia siły charakteru, by być sobą i nie patrzeć na innych. Tak uczyniła Bozoma Saint John, kreatywna kobieta biznesu i modowa inspiracja. Emanuje ona pozytywną energią, nie wyjeżdżając do Afryki, a będąc na wysokich kierowniczych stanowiskach, gdzie stereotypowo obowiązuje dress code, ubiera się zgodnie z tym, jak się czuje lub jaki ma humor. Ponieważ „Boz” jest wulkanem energii, odpowiedzcie sobie sami na pytanie, jak nosi się w pracy i na codzień. Teraz odetchnijcie i obejrzyjcie kolorowe wideo poniżej.

Mocny powrót szwedzkiej artystki Seinabo Sey

Mocny powrot szwedzkiej artystki Seinabo Sey

Po dwuletniej muzycznej ciszy, Seinabo Sey powraca z nowymi utworami. Pierwszym z nich jest mocna ballada R&B „I Owe You Nothing”, w której artystka żegna się ze swoim byłym partnerem, dając mu do zrozumienia, że nie jest jego własnością i ma ją zostawić w spokoju. Wraz z singlem pojawił się teledysk, na pozór spokojny, w którym Szwedka pokazuje swoją siłę i niezależność. No właśnie, spokój w klipie jest złudny, bo pod koniec wydarzy się coś, z czego były kochanek nie będzie zadowolony.


Przeciwny wydźwięk do „I Owe You Nothing” posiada drugi kawałek, „Remember”. W towarzystwie grubego wokalu Jacoba Banksa, Seinabo opowiada o pozytywnym wpływie, jaki jej partner ma na jej życie. Jest to również ballada, ale utrzymana w podniosłym tonie, głownie za sprawą głosu Brytyjczyka.


Oba kawałki zapowiadają nadchodzące wydawnictwo artystki, które ukaże się w tym roku. Nie znane są jeszcze szczegóły, ale śledźcie naszą stronę po więcej niusów. Na muzykę wokalistki o tak charakterystycznym głosie warto poczekać.

W dyskografii Seinabo znajduje się na razie tylko debiutancki krążek Pretend z 2015 roku, który pokazał jej ogromny talent i charakterystyczny gruby wokal. Płyta została doceniona przez naszą redakcję i znalazła się wśród czterdziestu najlepszych albumów 2015 roku. Jeśli jeszcze nie słyszeliście Pretend, koniecznie nadróbcie zaległości.

Eklektik Session: Boxed