ta-ku
Nowy teledysk: Ta-ku „I Miss you”
W grudniu w przygotowanym przez nas zestawieniu 20 najlepszych epek 2013 roku na wysokiej, trzynastej pozycji znalazł się australijski producent Ta-ku i jego Songs To Break Up To. Teraz pojawiła się okazja, by powrócić do tego wydawnictwa dzięki niesamowitemu kawałkowi „I Miss You”. Niedawno do sieci trafił teledysk do tego nagrania. Nad klipem pracowali: Janelle Vaccaro, Jamie Plunkett, Tommy Iffla, Nick Cooper oraz Scott Summers. W efekcie możemy podziwiać niezobowiązujący, romantyczny obrazek, w którym nie zabrakło pięknej dziewczyny, plaży oraz widoku zachodzącego słońca, ale też tancerzy z Perth i choreografii, której pewnie by się nie powstydziła sama Beyoncé. Sprawdźcie poniżej.
Nowy utwór: Banks „Brain” (Ta-ku Remix)
Zachwycaliśmy się niemało ostatnią kooperacją niesamowitej Banks z mistrzem Shlohmo (Shlohmo, gdzie płyta z Jeremih?) i raczej nie spodziewaliśmy się wielu śmiałków, którzy będą chcieli zabrać się za przerabianie tego bezbłędnego numeru. A już na pewno nie wróżyliśmy im wyjścia z tego pojedynku obronną ręką. Jednak jeśli już ktoś miałby się tego powziąć, to kto inny jak nie Ta-ku – specjalista w dziedzinie muzycznych zadań niewykonalnych. Poprzeczka była zawieszona baaardzo wysoko. Dał radę?
Miłosna selekcja dźwięków od We Love Beats
Kilka miesięcy temu ekipa We Love Beats uraczyła nas traktującym o miłości podcastem LOV.. Czas na kolejną selekcję zatytułowaną MISS, za którą odpowiedzialny jest drugi członek kolektywu – Szyman.
„MISS . . . Uczucia zawsze łatwiej wyrażać czynami jak słowami. Właśnie tym będzie MISS . . . zbiorem numerów najbliższych mojemu sercu, które przez ostatnie pół roku towarzyszyło mi dzień w dzień.”
Muzyczna historia o tęsknocie i miłości zmiksowana przez Steve Nasha wypełniona jest dobrze znanymi utworami autorstwa nowo beatowych kotów. Usłyszycie m.in. Slow Magic, Sango, Stwo i wielu innych. Idealny soundtrack na niedzielne (i nie tylko!) popołudnie. Nie pozostaje nam nic innego jak zachęcić Was do odsłuchu na chmurce i rozkoszowania się półgodzinną selekcją „kochających beaty” ludzi.
„If you believe that something is worth fighting for till the end, do it! You never know what might happen. If it’s still important for you, try! That is my personal definition of Love.”
Soulection świętuje 3 urodziny dzieląc się darmową kompilacją
Jeden z najciekawszych labeli/kolektywów ostatnich lat celebruje właśnie 3 rocznicę istnienia. Często na łamach miski wspominamy o albumach, luźnych numerach, remiksach czy wszelkich nowinkach z obozu ekipy Soulection, dlatego urodzinowego prezentu w postaci darmowej kompilacji nie możemy pominąć. Składanka 3 Years of Soulection to 32 wyselekcjonowane utwory stanowiące highlighty spośród wszystkich releasów jakimi dzieliła się kalifornijska wytwórnia począwszy od pierwszego projektu, czyli kompilacji Soulection Compilation Vol.1. Album idealnie odzwierciedla rozwój oraz ewolucję dźwięków reprezentantów kolektywu na przestrzeni 3 lat prezentując ciepłe, soulowe i elektroniczne utwory takich artystów jak Atu, Sango, Ta-Ku, IAMNOBODI, AFTA-1, LAKIM, Insightful, Evil Needle oraz wielu innych. Całość możecie odsłuchać oraz za darmo pobrać z bandcampa, gdzie znajdziecie również wszystkie dotychczasowe albumy jakie wydało Soulection.
Nowy utwór: Howls feat. Lakim „002”
Aby umilić wyczekiwanie zapowiedzianej epki, duet Howls prezentuje dziś kolejny numer. Niedawno informowaliśmy o utworze „001”, z gościnnym udziałem B. Lewisa, tym razem dostajemy utwór „002”, wyprodukowany przy współpracy z Lakimem. Gdyby jeszcze ktoś nie wiedział, Howls to producenckie kolabo Ta-ku i Kit Popa, którzy jakiś czas temu zapowiedzieli wspólny projekt, nie podając jednak żadnej konkretnej daty premiery. Po przesłuchaniu dwóch dotychczasowych propozycji można odnieść wrażenie, że z tego charakterystycznego brzmienia basu panowie chcą uczynić motyw przewodni. Swoją drogą, ciekawe jakie tytuły będą nosić pozostałe kawałki.
Nowości muzyczne od Soulection
Kalifornijska wytwórnia Soulection, czyli jedna z wiodących ekip sceny beatowej w ramach celebracji uzyskania 50 tysięcy fanów na Soundcloudzie udostępniła do sieci krótką kompilację, która jest podziękowaniem dla wszystkich wspierających muzyków słuchaczy. Materiał o tytule Thank You to pięć tracków od pięciu najmocniejszych graczy wytwórni – Ta-ku, Mr. Carmacka, Sango, Esty i Jeftuza. Sprawdzajcie jak najszybciej i zapisujcie na dysku, bo jak to często bywa w przypadku labelu, ich muzyka jest dostępna do pobrania za darmo. Miłego odsłuchu.
Darmowa niedziela vol. 15
Kolejna porcja darmowej muzyki specjalnie dla Was. W tym tygodniu wśród bohaterów znaleźli się Ta-ku, Esta, Alina Baraz, zremiksowany przez Deebsa Sampha oraz Chris Malinchak – wszyscy ze świeżą, jeszcze ciepłą dawką muzyki. (więcej…)
Ta-ku przerabia ostatni singiel AlunaGeorge
Wysoko notowany Ta-Ku po raz kolejny daje o sobie znać. Kilka dni temu opublikował sprytny remiks najświeższego singla AlunaGeroge – „Best Be Believing„. Wyspiarski duet wyraźnie dał do zrozumienia, że są pod sporym wrażeniem talentu Australijczyka. Cóż – dobrze wiedzieć, że nie zostajemy w tej opinii osamotnieni.
Trochę muzycznej miłości od We Love Beats
Jeden z członków ekipy We Love Beats postanowił po dwuletniej przerwie zrobić podcast. Nie byle jaki podcast, bo składający się z utworów mocno nastrojowych, traktujących o miłości.
Już od pierwszego numeru w nim zawartego (serduszko dla Atu) miałam pewność, że będzie to dobrze zestawiona selekcja, dzięki której na 53 minuty przeniosę się do świata wybujałej fantazji. A że tego typu mixy są dla mnie zawsze jakąś formą opowiadanej historii, którą mogę poznać i/lub nawet stworzyć swoją własną, odrywając się tym samym na chwilę od trudów dnia codziennego, to tym chętniej patrząc na tracklistę, w której zawarty jest bezlik nubeatsowego, soulowego brzmienia skierowałam kursor na przycisk play.
Co usłyszymy? Zarówno starsze numery, na przykład sztosy od Ginuwine, Amel Larrieux, Brandy, Ambassadeurs, jak też nowsze nagrania Ta-Ku, Franka Oceana, duetu Bondax czy bezbłędny remix Amerie w wykonaniu Kaytranady.
Żeby nie przedłużać zachęcam i Was do pozwolenia sobie na chwilowe oderwanie od rzeczywistości. Odsłuch poniżej. Zdecydowanie warto było tak długo czekać na kolejny mix od WRB.
Recenzja: Ta-ku Songs to Break Up To

Ta-ku
Songs to Break Up To (2013)
HW&WRecordings

Ta-ku, czyli producent uznawany za wiodącą postać podziemnej sceny beatowej, wreszcie postanowił zebrać w sobie siły i wydać spójny projekt. Po miesiącach udostępniania pojedynczych kawałków, których stylistyka wahała się od trapowych bangerów, aż po nowe brzmienia, nadszedł czas na zdefiniowanie swojego dźwięku i przysłowiowe przypięcie sobie łatki. Songs to Break Up To to emocjonalna opowieść o zawiści, zdradzie, rozczarowaniu i rozpadzie, a więc ogólnie rzecz ujmując — o złamanym sercu.
„We Were in Love”, czyli faza pierwsza rozstania — zaprzeczenie i izolacja.
Jak czytamy w poradniku, faza ta charakteryzuje się całkowitym brakiem zrozumienia sytuacji przez osobę, która jest w tym przypadku opuszczana. Powstaje konflikt interesów, a odtrącona połówka w nadziei na naprawę związku, odrzuca motywy partnera i blokuje jego działania. Utwór ten w idealnym stopniu oddaje atmosferę panującą tuż po rozejściu się obu stron. Pierwsza część numeru to dosyć energiczna linia perkusyjna oparta o lekki wokalny sampel, który jakby z pretensjami rozpaczliwie wykrzykuje pojedyncze frazy, natomiast po około trzech minutach pojawiający się nisko wybrzmiewający fortepian jest ewidentną oznaką powagi sytuacji i sygnałem dla obu stron, że to wcale nie są żarty.
„Heartbreak (Sinking)”, czyli faza druga — wybuch emocji.
Ból, gniew, żal, smutek — wszystkie te emocje szargają biedną, opuszczoną przez swoją dotychczasową miłość, duszą, podczas gdy rozbrzmiewa „Heartbreak (Sinking)” — atmosferyczny utwór, którego prosta progresja akordów jest jak wbijający się w serce nóż, który z każdym uderzeniem klawiszy zagłębia się coraz bardziej. Pojawiające się wątpliwości i pretensje do samego siebie tylko pogarszają sytuację, lecz nasza skrzywdzona dusza jakby upaja się własnym cierpieniem, co chwilę przewijając i odsłuchując numer jeszcze raz, aż do momentu, w którym wszystko staje się nam obojętne. Ta-ku w tej części albumu nie idzie na żaden kompromis — utwór jest idealnym muzycznym odzwierciedleniem stanu ducha fazy drugiej. Ciemność i brak nadziei na lepsze jutro — tak właśnie tutaj brzmi złamane serce.
„I Miss You More”, czyli faza trzecia — pogodzenie się z sytuacją.
Nagły przeskok do przytłaczającej, szarej rzeczywistości to niełatwa sprawa. Wiele osób ma problemy z powrotem do swoich codziennych zajęć i obowiązków, a jedyne co chodzi im po głowie to tęsknota za byłym partnerem. „I Miss You More”, czyli piękny instrumental okraszony lekkim wokalem to kolaboracja z innym uzdolnionym muzykiem reprezentującym ekipę Soulection — Atu. Słuchając utworu nietrudno oprzeć się wrażeniu, że rozejścia to dla obu panów chleb powszedni, bo świetnie udało im się przełożyć ból złamanego serca na zapis nutowy tego nagrania. Wspierany sporą ilością pogłosu i delayu fortepian wraz z charakterystyczną dla Ta-ku delikatną perkusją skutecznie wznieca w zranionej duszy resztki nadziei budząc świeże i aktualne wciąż wspomnienia.
„Moving On”, faza czwarta — idziemy do przodu.
W końcu przychodzi pora na pogodzenie się z rozstaniem i zaakceptowaniem nadchodzących zmian. W przeciwieństwie do poprzednich utworów, „Moving On” oferuje nam inny rodzaj emocji. Słuchając wybrzmiewających nut czujemy się w jakiś sposób oczyszczeni z przeszywającego bólu, a gdzieś na końcu tunelu pojawia się światełko zapowiadające lepszą przyszłość. Rytmiczna perkusja i klasyczne, ciepłe syntezatory powodują, że kąciki ust zaczynają się lekko unosić w górę, a wcześniejsze odczucia przemieniają się w cenne doświadczenie.
Oprócz opisanych wyżej utworów, płyta składa się jeszcze z sześciu innych pozycji, które równie efektownie przekładają rozpad związku na muzykę. Najtrudniejszym zadaniem stojącym przed jakimkolwiek muzykiem jest wywołanie emocji poprzez dźwięk i zagnieżdżenie się w umyśle słuchacza, a Ta-ku wydając ten longplay potwierdza, że sztukę tę opanował w stopniu zadowalającym. Słuchając Songs to Break Up To obserwujemy przemianę z chmurowego beatmakera w producenta z prawdziwego zdarzenia, i ta zmiana jak najbardziej nam się podoba. Oby tak dalej.

