Jessie Ware - What's Your Pleasure

20 najlepszych epek 2013

Data: 24 grudnia 2013 Autor: Komentarzy:

Niejednokrotnie wspominaliśmy, że 2013 rok zapamiętamy jako fenomenalny czas dla muzyki. Wysoka jakość tegorocznych wydawnictw dotyczy również epek, których nazbierało się od stycznia co niemiara. Poniższy ranking jest kolejną próbą sformułowania reprezentatywnej dla redakcji listy najlepszych „mini-albumów” 2013 roku. Myślę, że udało nam się uchwycić zarówno najważniejsze oraz najgłośniejsze tegoroczne epki, jak i te, które mogą okazać się dla Was zupełnie dotychczas nieznane. Zapraszamy do lektury!


1.

London

Banks

Harvest

Odkąd Jillian Banks pojawiła się na łamach naszego portalu było niemal pewne, że zagości w naszych głośnikach na długo, a co za tym idzie pojawi się w naszych podsumowaniach. To chyba najbardziej wyspiarska płyta nagrana przez reprezentanta LA jakiej słuchałem, a zadbali o to przede wszystkim genialni brytyjscy producenci (SOHN, Jamie Woon, Lil’ Silva), którzy czerpiąc z angielskiej klasyki stworzyli coś bardzo świeżego i oryginalnego. Znajdziemy tu echa trip-hopu i UK garage podane w futurystycznej, nu-beatowej otoczce i przestrzennym brzmieniu. Pierwszoplanową rolę pełni tu jednak zdecydowanie sama Banks, która nie dając się przyćmić pulsującym podkładom, roztacza aurę tajemniczości. Kalifornijskie słońce z pewnością nie jest jedną z głównych inspiracji wokalistki, a jej rdzeń stanowią raczej zmysłowość, obsesja i ból. To niezwykle emocjonalna muzyka w różnych odcieniach szarości, której nie sposób odmówić sporej dawki elegancji. Nie od dziś wiadomo, że muzyka soul i pop ma wiele twarzy, w tym roku w twórczości Amerykanki znalazła kolejne piękne oblicze. — Emes


2.

Dual

Sampha

Young Turks

Mój faworyt zgarnia srebro, trudno. Paradoksalnie Sampha w 6 utworach przekazuje więcej szczerych emocji, niż niejeden delikwent na albumie długogrającym. Ten chłopak wygrzebuje z czeluści muzyki, wszystko co najlepsze — dyryguje naszym nastrojem niczym dźwiękowy magik . Rozedrgany głos artysty doskonale łączy się z pianinem i delikatną aurą elektroniki. Wyjątkowy, garażowy soul w jego wykonaniu inspiruje, koi i sprawia, że chce się więcej. Przed nim świetlana przyszłość, idę o zakład, że rok 2014 będzie należał właśnie do niego. — Lejdi K


3.

EP 2

FKA Twigs

Young Turks

Wydawnictwo to jest pozycją obowiązkową dla osób nieustannie szukających nowych muzycznych rozwiązań, których w tym wypadku, jak na 15 minut muzyki, jest wcale niemało. Każdy dźwięk zaproponowany przez producenta brzmi jakby z założenia penetrować miał jakieś najdalsze zakamarki nieświadomości, wprowadzając odbiorcę w swego rodzaju trans. Momentami zapada mroczny klimat, ale mimo wszystko niewzmagający żadnych negatywnych emocji, jakich generalnie po mroku moglibyśmy się spodziewać. Postać producenta oraz wokalistki wzajemnie się uzupełniają, wykraczając daleko poza muzyczne schematy. FKA Twigs ewidentnie ma pomysł na siebie i wie jak go realizować. [więcej] — Okinaki


4.

Tuxedo Funk

Tuxedo

self-released

Autorzy epki Tuxedo Funk EP początkowo nie chcieli ujawniać swojej tożsamości. Kompletnie niepotrzebnie, bo odpowiedzialni za projekt Mayer Hawthorne i Jake One wykonali na tym krótkim wydawnictwie kawał dobrej roboty. Współpraca wokalisty i hip-hopowego producenta przyniosła 12 minut czystego disco funku z dużą ilością syntezatorów powodujących mimowolne kiwanie głową i uśmiech na twarzy. Tuxedo Funk to muzyczna dawka pozytywnej energii, która z pewnością sprawi, że Twój dzień stanie się lepszy. — Souljunkie


5.

†Pllajë†

JMSN

White Room Records

Jeśli ktokolwiek może sprawić, że będziesz szczęśliwy i jednocześnie przytłoczony smutnymi wspomnieniami jeszcze bardziej, jest to właśnie JMSN. †Pllajë† można uznać za rozliczenie się z tym, co przedstawione zostało na †Priscilla†. Artysta jest producentem wszystkich dziesięciu utworów, wykonuje swoje kompozycje, oddając niepowtarzalny klimat. EP jest kontynuacją wcześniejszego wydawnictwa – już w muzycznej stronie słychać, że Christian nadal zmaga się z tym, co słyszeliśmy na pierwszym albumie. Pamiętajmy, że †Priscilla† aż kipiała od depresyjnych, podkreślających ból wersów. Tutaj natomiast JMSN doszukuje się wszystkiego, przed czym ludzie często próbują uciec – sensu egzystencji, uczuć, zaufania. Jest to na pewno jedno z ciekawszych wydawnictw tego roku. [więcej] — Raspberry


6.

Dark Mind

Janine and the Mixtape

self-released

Pochodząca z Nowej Zelandii Janine Foster swoją debiutancką epkę przygotowała całościowo i tym samym zaprezentowała się jako znakomita wokalistka, producentka i autorka tekstów jednocześnie. Dark Mind to inspirowane mieszanką czarnych brzmień, nowofalowe spojrzenie na R&B, w którym dominują mrok i nostalgia. Intensywne dźwięki przeplatają się z oszczędnymi aranżacjami, a Janine operuje swoim głosem wprowadzając naprzemiennie uczucie niepokoju i odprężenia. Kluczem do zrozumienia wydawnictwa są słowa artystki, która twierdzi, że przedstawiła część swoich przeżyć zamieniając je z okropnych w coś pięknego tak, by koiły i inspirowały innych. Niektórzy stawiają na Banks, ale moją faworytką jest Janine and the Mixtape. — Adrian


7.

Timeshare

Shy Girls

Hit City USA

Ciągle pamiętam upadek z przysłowiowego krzesła zaliczony po pierwszym odsłuchaniu „Under Attack”. Bo co tu dużo gadać, jeśli choć na chwilę zanurzyłeś się w twórczości Shy Girls, to wiesz, że zdarza się, że „Love at first sight, Is better than love from last night”. Czyż nie? Bo też właśnie, to oczywiste stylistyczne skoligacenie z Inc. nie jest tu szczególnie ważne, gdy muzyczne szkice Shy Girls wybrzmiewają z siłą rażenia często nie mniejszą, niż wyżej wymienionych protoplastów. Timeshare to dopieszczony zarówno produkcyjnie, jak też aranżacyjnie, narracyjny koncept wyższych lotów, zapewniający Danowi Vidmarowi solidną reputacje w świecie miłośników intymnego R&B. A skoro o muzyce wyższych lotów mowa to i miejsce epki w rankingu reprezentatywne. — Martka


8.

Tape Two

Young Fathers

Anticon

Zwolennicy czystości muzycznych gatunków raczej nie spędzą miłych chwil przy muzyce autorstwa trio z Edynburga — ale czy tacy jeszcze żyją w 2013 roku? Young Fathers to najnowszy nabytek legendarnego kalifornijskiego labelu z mrówką, a Tape Two to preludium do zaplanowanego na początek 2014 debiutu. Hip hop, neo-soul, reggae, alternatywny rock i etniczne motywy z każdego zakątka świata łączą się w efektowną i logiczną (take that, Yeezus!) całość, a nam ciężko byłoby podważyć autentyczność któregokolwiek z wymienionych elementów. — Chojny


9.

Beyond

Stwo

Live For The Funk

Wszystko wskazuje na to, że nie tylko mnie w tym roku zauroczyła epka młodego, francuskiego producenta Stwo. Beyond to wysmakowane połączenie R&B i soulowych basów z elektronicznymi elementami chillwave’u, pięknie wzbogacone o słodkie, zloopowane wokale takich sław jak Jennifer Lopez, Christina Aguilera czy Janet Jackson. Zmysłowy zestaw sześciu nagrań łagodnie rozbudzi o poranku, w południe pozwoli bezboleśnie przepłynąć przez najbardziej zatłoczone ulice, a wieczorem da przestrzeń na złapanie spokojnego oddechu i delikatnie ukołysze do snu. To obowiązkowa pozycja przy nadrabianiu muzycznych zaległości z 2013 roku. — Brzozkaaa


10.

Outer Face

Matthew E. White

Spacebomb Records

Matthew E. White nie rezygnuje z dość pokrętnych wzorców melodycznych, na jakich w dużej mierze zbudował swój zeszłoroczny debiut, tym razem znacznie głębiej niż do tej pory wchodząc w klasyczną soulową wrażliwość. Na Outer Face odważnie łączy psychodeliczne indie z kameralnymi aranżami, co wraz z umiejętną ekspozycją jego swobodnego wokalu i pulsującym bluesowym rytmem tworzy nad materiałem hipnotyczną aurę. Otwierające “Eyes Like the Rest” przy pomocy iście parksowskich smyczków i wpisanej w strukturę i wykonanie utworu subtelności, okala słuchacza niczym aksamitny płaszcz równie rozkosznie co klasyczne “The Makings of You” Curtisa Mayfielda przed ponad 40 laty, a plemienne perkusyjne podszycie i specyfika damskich chórków w wieńczącym epkę “Hot Hot Hot” z początku przywołują na myśl muzyczne voodoo z debiutanckiego krążka Dra Johna, by następnie ewoluować w elektroniczny, quasi-industrialny finał.[więcej] — Kurtek


11.

Disappear

XANAXX

U Know Me

XXANAXX to jedno z objawień na naszym rodzimym rynku muzycznym. Grupę tworzą wokalistka Klaudia Szafrańska i producent Michał Wasilewski. Pod szyldem U Know Me Records wydali epkę Disappear, którą udowadniają, że zajmowanie się wydawałoby się niszową muzyką w Polsce ma sens. Epka zawiera trzy utwory oraz trzy remiksy od XXXY, Envee i Spisek Jednego, które równie dobrze mogłyby tworzyć oddzielny album. Delikatny i zmysłowy wokal Klaudii oraz ciekawe witch housowe produkcje Michała świetnie się uzupełniają, zatem czekamy na kolejne udane wydawnictwa od tego duetu. — Raspberry


12.

Of Eros and I

Sundays

self-released

O wokalistce Sundays po raz pierwszy pisaliśmy w sierpniu, gdy przypadkowo natrafiliśmy na jej utwór „World We Own”. Od tamtego momentu minęło już sporo czasu, a na przestrzeni ostatnich miesięcy artystka zdołała napisać resztę materiału i wydać swoją pierwszą EP, której nie mogło zabraknąć w naszym zestawieniu. Pełne emocji, odrobiny ciepła i smutku utwory prowadzone przez jej smukły i delikatny głos idealnie współgrają z zimowym okresem, z którym zazwyczaj łatwiej poradzić sobie mając sporą dawkę dobrej muzyki pod ręką. Jej działalność artystyczna w dużym stopniu czerpie z twórczości The XX, co zauważalne jest w minimalistycznym podejściu do kompozycji, która zazwyczaj zawiera nie więcej niż dwa lub trzy chwytliwe i wiodące całość elementy. Artystka zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos i dotarcie do szerszego grona odbiorców — wierzymy, że 2014 rok będzie należał właśnie do niej. — Jakub Manaj


13.

Songs to
Break Up To

Ta-ku

HW&WRecordings

Ta-ku, czyli producent uznawany za wiodącą postać podziemnej sceny beatowej, wreszcie postanowił zebrać w sobie siły i wydać spójny projekt. Po miesiącach udostępniania pojedynczych kawałków, których stylistyka wahała się od trapowych bangerów, aż po nowe brzmienia, nadszedł czas na zdefiniowanie swojego dźwięku i przysłowiowe przypięcie sobie łatki. Songs to Break Up To to emocjonalna opowieść o zawiści, zdradzie, rozczarowaniu i rozpadzie, a więc ogólnie rzecz ujmując — o złamanym sercu.[więcej] — Jakub Manaj


14.

Quantum Physical
Vol. 1

Sam Sparro

Sparro

Świat zna go już od 2008 roku. Nas uwiódł jednak stosunkowo niedawno. Zachęcił do tupania, nucenia i śpiewania do wyimaginowanego mikrofonu. Syntetyczny pop Sama Sparro potrafi przepędzić zły nastrój w kilka chwil. Bywa trywialny i nad wyraz lekki. Jest jednak zbawienny i wyróżniający się na tle smętnego alternatywnego R&B, który kocham — aczkolwiek nie mogę go słuchać dłużej niż 45 minut. Jeśli będziecie zatem mieli ochotę rozluźnić się i naładować dobrą energią — z czystym sumieniem polecamy Quantum Physical, Vol. 1. — K.Zięba


15.

1968

Submotion Orchestra

Circus Records

Submotion Orchestra to jedna z największych rewelacji ostatnich lat na scenie brytyjskiej muzyki elektronicznej. Muzycy tworzą siedmioosobowy zespół, który scalają dwie najważniejsze postaci — wokalistka Ruby Wood oraz odpowiedzialny za ostateczne brzmienie producent Ruckspin. Ich wyjątkowe muzyczne portfolio oparte o mieszankę elektroniki, dubu, jazzu i soulu kreuje rzadko do tej pory spotykaną kombinację dźwięków, które w magiczny sposób uskrzydlają i niosą ze sobą szereg emocji dobitnie trafiających do słuchacza. [więcej] — Jakub Manaj


16.

Make It Last

Ta-ku

Live for the Funk

Ta-ku to jeden z najbardziej zapracowanych producentów w branży. Częstotliwość z jaką wypuszcza nowe numery, remiksy, miksy i wszelkiej maści produkcje jest godne pozazdroszczenia. Z reguły to wydawnictwa na wysokim poziomie i tak jest właśnie z darmową epką Make It Last. Cztery dopracowane, nowoczesne bity, w których Australijczyk zgrabnie łączy klimat r’n’b lat 90′, podpitchowane wokale i niepokojące synthy, zanurzając to wszystko w trapowej perkusji i szybkich hi-hatach. Przeszłość i przyszłość „czarnej muzyki” zmniejszają tutaj dystans do siebie, tworząc spójną całość tu i teraz. Wisienką na torcie jest zaś doskonały gościnny udział wciąż jeszcze niedocenionego JMSN’a. Aż chciałoby się powtórzyć za klasykiem: najlepsze rzeczy w życiu są za darmo. — Emes


17.

Right Thing

Rosie Lowe

37 Adventures

Pisaliśmy o niej „żeńska wersja Samphy” i nie ma w tym stwierdzeniu ani odrobiny przesady. A jeśli dodać, że Rosie — tak jak m.in. James Blake, ukończyła słynny Goldsmith’s, a w szczytowym momencie grała aż na siedmiu instrumentach, już chyba jasne, że mamy do czynienia z wyjątkowym talentem. Right Thing, promowane utworem o tym samym tytule, to idealne połączenie surowych bitów stworzonych przez Kwesa i Dave’a Okumu oraz delikatnego, onirycznego głosu Rosie. To płyta zbudowana z kontrastów; chłodnego minimalizmu i intymnych, dziewczęcych zwierzeń, elektroniki i akustycznych sampli. Przesterowany wokal i charakterystyczny pogłos sprawiają, że „Me & Your Ghost” czy „10k balloons” brzmią jakby Rosie faktycznie miała kontakt z zaświatami. I sądząc po tym, jak piękną i subtelną tworzy muzykę – tam musi być pięknie. — Nadzieja


18.

Astronaut

Joel Compass

Black Butter Records

Młodemu, pochodzącemu z Londynu Joelowi Compassowi zapowiada się na Wyspach świetlaną przyszłość. Nic dziwnego, skoro jego debiutancka epka to muzycznie zręczne połączenie współczesnego R&B z elementami popu i elektroniki oraz przyjemnym falsetem przypominającym głos Maxwella. Sukces tego chłopaka wydaje się być nieunikniony, tak samo jak porównania do Franka Oceana i The Weeknd. Dlatego spośród czterech utworów najbardziej wyróżnia się „Back to Me” z subtelnym wokalem na pierwszym planie i delikatną produkcją. Kolejny warty uwagi artysta z Wielkiej Brytanii. — Souljunkie


19.

Sail Out

Jhené Aiko

Def Jam

W Jhené konkurencję odnaleźć może kobieta, której najlepiej wychodzą featuringi. Imponująca lista mężczyzn, którzy wręcz wydają się ustawiać w kolejce po swój numer z Aiko, świadczyć może o tym, jak idealnie współgra jej niezobowiązująca barwa z charakterystycznymi głosami raperów. Nie musi być kameleonem, dopasowującym do ich potrzeb, nie powoduje, że wersy tworzone są pod jej unikalne brzmienie, jest sobie po prostu ciepłym i pluszowym, zachowawczym wydaniem siebie. Z taką bitą śmietaną każdy jest w stanie stworzyć dający się przełknąć deser. [więcej] — ESTRELLA Q


20.

Balanced

J-Louis

Soulection

Zasłużona dla propagowania nowej sceny bitowej wytwórnia Soulection, zaprezentowała nam kolejnego młodego asa w swoich szeregach. Dziewiętnastoletni J-Louis to kolejny zdolniacha, który umiejętnie łączy delikatność soulowych wokali z niezmierzoną głębią basu. Balanced to jego mocne wejście do gry, a wokalne sample (Aaliyah, Nikko Gray, Alicia Keys, Mara Hruby, Ruby Wood) idealnie balansują się z nowoczesnym podejściem do produkcji, tworząc rozmarzoną i pełną emocji atmosferę. — Emes

Komentarze

komentarzy

Jessie Ware - What's Your Pleasure