video
Nowy teledysk: Robin Thicke
Wyjaśnijmy sobie jedną sprawę: są teledyski ociekające seksem w sposób niesmaczny i są seksowne teledyski. Do tych pierwszych możemy zaliczyć na przykład „dzieło” Drake’a „Best I Ever Had”, do drugiej kategorii kwalifikuje się na pewno nowy teledysk Thicke. Przy tej okazji chciałam panu, który pod postem o Drake’u burzył się i kurzył jak to nie podoba się nam babom, bośmy brzydkie i zazdrościmy [w tym miejscu udaj, że słyszysz mój pusty śmiech] oświadczyć, że podoba mi się to jak swój utwór zobrazował Robin. Tutaj pokazane nagie i piękne panie mi nie przeszkadzają, gdyż zrobiono to z wdziękiem i klasą. Zresztą na takie długie nogi to kobiety nawet lubią popatrzeć i cicho sobie pozazdrościć. Poza zgrabnymi paniami i kunsztownymi wnętrzami w teledysku do „Sex Therapy” nie ujrzycie za wiele. No! Jest tam Thicke oczywiście. Który zresztą wygląda tu nadzwyczaj smacznie. Żaden tam z niego D’Angelo ale z łóżka byście go chyba dziewczyny nie wygoniły, prawda? Ja na pewno nie. Zwłaszcza, że tak namiętnie śpiewa.
Co do utworu to żadne to dzieło ale Robinowy poziom trzyma i nawet nieco wpada w ucho. Może za sprawą hooka wziętego ze starej ale jarej piosenki Lesley Gore „It’s My Party”, a może za sprawą urodziwego głosu piosenkarza… Oceńcie sami.
Radio Roux #3: Green Tea

Takeah Scott pochodzi w Washington D.C. W ciągu dnia jest pracownikiem socjalnym zajmującym się dziećmi. W nocy zaś przeistacza się z wokalistkę o silnym, ciepłym głosie występującą pod pseudonimem Green Tea.
Nowy teledysk: Angie Stone „I Ain’t Hearin’ U”
Za tydzień, czyli 24 listopada premiera nowego albumu Angie Stone „Unexpected”. Wczoraj wokalistka zaprezentowała teledysk do pierwszego singla „I Ain’t Hearin’ U”. Ogląda się go przyjemnie, ale do odkrywczych nie należy. Tak samo jak sam utwór, który rewolucją żadną nie jest ale trzyma poziom do którego Angie zdążyła nas już przyzwyczaić na poprzednich albumach. Dalej jednak mam obawy, że to co ma być „nieoczekiwane” okażę się tylko czymś normalnym. Za tydzień się przekonamy. Na pewno można się spodziewać czegoś dobrego, bo to w końcu Pani Stone.
Nowy teledysk: Alicia Keys – „Try Sleeping With A Broken Heart”
Alicia Keys zaprezentowała kolejny teledysk. Obrazek powstał do utworu „Try Sleeping With A Broken Heart”. Samo video trochę lepsze niż to co ostatnio nam było dane oglądać, ale też nic specjalnego się nie dzieje. Właściwie takie czasy jeśli chodzi o videoclipy, że rzadko można coś dobrego o nich powiedzieć. No chyba, że kogoś urzeknie Alicja na motorze marki BMW. Chciałbym coś więcej napisać o tym teledysk, ale naprawdę nie ma chyba o czym tu pisać. Miłego oglądania.
Nadchodzi BlakRoc
Coraz rzadziej zdarza mi się znaleźć coś co faktycznie zwali mnie z nóg. Coraz rzadziej czuję ten dreszczyk przeszywający ciało, kiedy odpalam jakiś numer. Coraz rzadziej zdarza mi się mimowolnie uśmiechać w czasie słuchania jakiegoś utworu po raz kolejny i odkrywać w nim kolejne smaczki. Coraz rzadziej coś mnie zaskakuje swoją świeżością, klimatem, pomysłem i wykonaniem. Coraz rzadziej zdarzają się takie projekty jak Blakroc.

Nowy teledysk: Nneka „The Uncomfortable Truth”
Nneka szykuję się powoli do wydania trzeciego albumu studyjnego pt. „Concrete Jungle”, który będzie tym samym jej oficjalnym debiutem za oceanem. Wczoraj miała miejsce premiera nowej wersji teledysku do utworu „The Uncomfortable Truth”, który już pojawił się na pierwszym krążku Nigeryjki „Victim Of Truth” z 2005 roku. Numer był świetny wtedy, po czterech latach nic się nie zmieniło. Płyta trafi na półki 2 lutego.
Coverownia #2: Jamie Cullum „Don’t Stop The Music”

Dzisiaj za pozwoleniem Lejdi K wyjątkowo ja „poprowadzę” coverownie, a za temat posłuży mi „nowy” utwór Jamie’go Cullum’a. Brytyjski wokalista jazzowo-popowy na początku listopada wydał swój piąty album studyjny pt. „The Pursuit”. Krążek przyjemny w klimatach do których przyzwyczaił już swoich fanów na poprzednich wydawnictwach. Jednak to co najbardziej lubię u Cullum’a to jego podejście do kompozycji innych artystów. Jamie lubi od czasu do czasu, niestety głównie na koncertach wziąć na warsztat jakiś utwór i zaprezentować go w kompletnie innej wersji. I trzeba mu to przyznać – robi to świetnie. Tym razem postanowił przerobić utwór Rihanny „Don’t Stop The Music” i wyjątkowo umieścić go na krążku. Wyszło mu to rewelacyjnie, z klasą i smakiem. Numer stał się bardziej przestrzenny, nabrał innego wyrazu, głębi, całkowicie inna jakość. Zdecydowanie wolę wersje Pana Cullum’a niż oryginalną, ale to zawsze kwestia gustu. Jeżeli zaś chodzi o teledysk – wiele widziałem już wybuchających przedmiotów, ale sposób realizacji pomysłu przewyższa je o głowę. Dostajemy klimatyczny numer z klimatycznym obrazkiem, który jak zwykle do sprawdzenia po skoku.
Nowy teledysk: Melanie Fiona „Bang Bang”
Po “Subway Series” promującym „The Bridge” przyszła pora na regularny teledysk. Tym razem padło na „Bang Bang”. Teledysk jest słabiutki, widać, że budżet był mały. Sama zaś piosenka jest nawet w porządku. Tylko mam wrażenie, że bardziej ten utwór pasuje do repertuaru jakiegoś żeńskiego zespołu typu Girls Aloud niż do Panny Fiony. Choć mogę się mylić.
Nowy teledysk: Raphael Saadiq „Staying In Love”
Pan Saadiq dalej promuję „The Way I See It”. Tym razem powstał obrazek do utworu „Staying In Love”. Jest to już 4 singiel z płyty wydanej ponad rok temu, do którego nakręcono teledysk. Ile można promować ten sam krążek? W tej sytuacji uważam, że bez końca. Praktycznie każdy utwór z tego albumu nadaję się do wizualizacji. A dotychczasowe teledyski (może poza pierwszym „Love That Girl”, który trochę zawiódł) trzymają bardzo wysoki poziom i idealnie odzwierciedlają ducha albumu. Ze „Staying In Love” jest podobnie – nie schodzi poniżej poprzeczki zawieszonej przez poprzednie obrazki.
Nowy teledysk: Fat Freddy’s Drop „Boondigga”

W tym roku miała miejsce premiera drugiego albumu FFD „Dr Boondigga And The Big BW”. Od poprzedniego, debiutanckiego „Based On A True Story” minęły już 4 lata. Drugi krążek jest inny od poprzedniego. Z jednej strony dostajemy utwory nastrojowe i stonowane, przypominające trochę kompozycje z debiutu, z drugiej strony piosenki bardziej popowe zanurzone w klubowym sosie z domieszką groove’u. Wszystko to zaś opakowane w elementy soulu, dubu, reggae, jazzu i funku. Fenomenalna u zespołu z Anytpodów była zawsze umiejętność nagrywania utworów, których średnia długość to 7-9 min ale słuchając ich kompletnie się tego nie odczuwa. Zmysł aranżowania z wykorzystaniem różnorodnych smaczków mają opanowany do perfekcji. Do tego delikatne, nastrojowe melodie zagrane przez sekcję dętą, która w tym przypadku nie jest tylko dodatkiem ale bardzo ważnym elementem każdej kompozycji. A na pierwszym planie jeden z bardziej charakterystycznych głosów ostatnich lat należący do Joe Dukiego. Muzyka magiczna, wciągająca od pierwszej nuty.
(więcej…)
