Wydarzenia

whitney houston

Whitney Houston nie żyje

Totalnie niespodziewany news i totalnie niespodziewana strata jednego z największych głosów ostatnich dwóch, trzech dekad. Whitney Houston zmarła w wieku 48 lat z nieznanych jeszcze powodów. Początek jej kariery sięga aż lat 80., kiedy to gościnnie pojawiała się na płytach swojej mamy Cissy Houston oraz Billa Laswella. Przełom nastąpił, kiedy w jednym z klubów odkrył ją Clive Davis i zaproponował kontrakt. Już od czasu debiutu, Whitney śpiewała same hity: „Hold Me”, „You Give Good Love”, „Saving All My Love For You”, „How Will I Know”. Kolejnym krokiem w karierze wokalistki była druga płyta, zatytułowana po prostu Whitney. Przy tanecznym „I Wanna Dance With Somebody (Who Loves Me)” ludzie bawią się na parkiecie do dziś. Dużym sukcesem była także olimpijska piosenka „One Moment In Time”. W 1992 gwiazda poślubiła Bobby’ego Brown’a oraz wystąpiła w filmie Bodyguard z którego pochodzi kolejny przebój „I Will Always Love You”. Małżeństwo jednak powoli wyniszczało Whitney, mówiono o wiecznych awanturach, potem doszły doniesienia o narkotykach. Mimo to, piosenkarka szła na szczyt śpiewając „When You Believe” z inną rozchwytywaną wtedy celebrytką Mariah Carey. W 2000 roku uzależnienie Whitney od środków odurzających było nie do przeoczenia. Ponad dekadę fani musieli czekać na ostatni krążek swojej ulubienicy. „I Look to You” nie powtórzył jednak wcześniejszych sukcesów. Whitney szykowała się do roli w „Sparkle”, filmie którego premiera miała odbyć się w tym roku. Podejrzewam, że tegoroczna gala rozdania nagród Grammy odbędzie się pod szyldem tribute dla Houston. Całkiem zasłużenie. Już wcześniej wielu artystów (Destiny’s Child, Christina Milian, Ashanti, Ciara, Toni Braxton) deklarowało inspiracje twórczością Whitney. Na pewno nie zapomnimy o jej wielkim wkładzie w muzykę. Niech jednak teraz spoczywa w pokoju.

Świateczna odliczanka: Whitney Houston „The Christmas Song”

Na Mikołajki serwowaliśmy nowy świąteczny utwór Jordin Sparks oraz nowe (choć ma już rok) dzieło Mayera Hawthorne. Kontynuując bożonarodzeniową odliczankę muzyczną zapodaję tym razem Whitney Houston. Piosenka „The Christmas Song” pochodzi z płyty One Wish: The Holiday Album, wydanej w 2003 roku. Jak się już pewnie domyślacie cały album to mieszanka spokojnych i nastrojowych utworów, które doskonale wprawiają w klimat świąt. Polecam!

Ashanti śpiewa piosenki Whitney Houston

Nie trzeba być wykwalifikowanym muzykiem, żeby wiedzieć o tym jak trudne do zaśpiewania są piosenki Whitney Houston. Inaczej – jak bardzo niepowtarzalnym głosem obdarzył ją Bóg. Z tym zadaniem jednak postanowiła zmierzyć się Ashanti. Na jednym z koncertów dała upust swojemu wokalowi i popłynęła wraz z „I Have Nothing” oraz „I Will Always Love You”. Jak myślicie, złapała wiatr w żagle czy raczej utonęła?

Keri Hilson ≠ Whitey Houston

Pod spodem macie przykład, że covery można wykonać bardzo dobrze. Tutaj jest odwrotnie. Keri wzięła się za hit Whitney Houston „I Have Nothing” podczas rozdania nagród BMI Pop Awards . Bardzo zła decyzja, oj bardzo. Niby zostały nam dane 33 sekundy, ale to i tak za dużo jak na moje skromne uszy. Niektórych kawałków po prostu tykać nie wolno. Amen.

Whitney na odwyku

whitney1-419x2641

Każdy, kto liczył na kolejne wydawnictwo od pani Houston po jej (nie)spektakularnym powrocie, będzie mocno zawiedziony. Piosenkarka ponownie trafiła do klinki, aby po raz nie wiadomo już który leczyć się z uzależnienia. Portal tmz.com poinformował, że artystka zgłosiła się tam sama, a powodem podjęcia takiej decyzji była obawa, iż będąc pod wpływem narkotyków nie poradzi sobie z rolą w nowym filmie. Cóż, kolejne dragi i terapie z pewnością nie pomogą Whitney chociaż zbliżyć się do dawnej formy, bo na całkowity powrót „Królowej Nocy” nie mamy nawet co liczyć.

Whitney Houston przygotowuje kolejny singiel

Jeśli myśleliście, że promocja najnowszego krążka Whitney HoustonI Look to You” jest już zakończona, to grubo się myliliście. Whitney, która już niedługo pojawi się na starym kontynencie ze swoją nową trasę, przygotowuje wydanie kolejnego singla, który będzie już trzecią propozycją z albumu. Tym razem, po jednej piosence up-tempo oraz jednej balladzie, wytwórnia Arista oraz sama artystka, postawili na wyprodukowany przez Erica Hudsona kawałek mid-tempo „Worth It„, który można przesłuchać poniżej.

Pomimo iż sądzę, że „Worth It” jest jednym ze słabszych punktów albumu, zdecydowanie rozumiem decyzję wyboru tego utworu na kolejny mały krążek promujący płytę – piosenka jest bardzo radiowa, refren szybko wpada w ucho, do tego jest bardzo miła do słuchania „w tle” przy chociażby zmywaniu naczyń. I choć boli mnie, że nie postawili na „Call You Tonight„, które to aż krzyczy swoim potencjałem, by zostać wydane, mam nadzieję, że to nie ostatni singiel z krążka.

Radio Roux #5: The Ummah

ummah1

Ummah to grupa producencka, którą tworzyli Q-Tip, Ali Shaheed Muhammad (A Tribe Called Quest)Jay Dee aka J-Dilla. Okazjonalnie działali w niej Raphael SaadiqD’Angelo. Ukształtowała się w okolicach 1995 roku. Pierwszym dużym wydawnictwem firmowanym przez Ummah był krążek ATCQ „Beats, Rhymes and Life” z 1996 roku. Następnie kolektyw wyprodukował ostatni album ATCQ „The Love Movement” i solową płytę Q-Tip’a „Amplified” z 1999. Oczywiście w tym czasie produkowali i remixowali utwory dla innych artystów. Wśród nich znaleźli się Busta Rhymes, Da Bush Babees, Keith Murray, Brand New Heavies, Michael i Janet JacksonWhitney Houston. Ogólnie nie ma tego dużo ale wystarczyło, żeby można było docenić ich bardzo oryginalne brzmienie i charakterystyczny styl w robieniu beatów. Prawda jest taka, że trzy wydawnictwa firmowane przez Ummah (2xATCQ i solo Q-Tip’a) dziś należą do klasyków, a te sporadyczne produkcje także zapisały się na kartach historii.

(więcej…)

Nowy teledysk: Whitney Houston „Million Dollar Bill”

Whitney oficjalnie wróciła! Po debiucie I Look to You na szczycie Billboardu i szczerym oczyszczającym wywiadzie u Opry, czas na kolejną część jej powrotu do świateł reflektorów – teledysk do głównego singla promującego album, „Million Dollar Bill”. A ten jest nie byle jaki! Takich, proszę państwa, już się teraz nie kręci. Jest gustownie, z rozmachem i klasą. Whitney we wszystkich ujęciach wygląda znakomicie i zachowuje się jak prawdziwa gwiazda. Zupełnie nie widać, że w ostatnich latach przeszła przez piekło. Mam nadzieję na kolejny wielki międzynarodowy hit dla Houston, podobny do tych, które zgarniała wielokrotnie w latach 90tych.

Whitney u Oprah

Promocja najnowszego albumu Whitney Houston trwa w najlepsze. Sporym jej elementem jest pojawienie się artystki w programie Oprah Winfrey – królowej amerykańskich talk-shows. Tuż po nakręceniu odcinka, na temat wywiadu wypowiedziała się Oprah. Wzbudziła ciekawość wszystkich, określając go jako najbardziej szczere wyznanie z jakim się spotkała. Whitney miała zdradzić swoje najskrytsze tajemnice z okresu upadku.
Jak wyszło naprawdę? O tym trochę później. Zacznijmy od czegoś przyjemniejszego. Program Winfrey, to nie tylko rozmowy, ale i występy. Również Whitney postanowiła zaśpiewać. Wykonała utwór „I didn’t know my own strength”

Może nie jest to szczyt formy Whitney, ale nie jest źle. Wielu artystów może jej zazdrościć takiego powrotu. Czuć, że nie jest to powrót pod przymusem, ale z chęci dalszego tworzenia muzyki.Widać, że po tylu latach Houston wciąż budzi silne emocje (spójrzcie na reakcję publiczności na początku, czy na łzy Oprah). (więcej…)

Whitney i Jay-Z na szczytach

whit-z

Nie na szczytach górskich oczywiście. Co do szczytów sławy można by się spierać. Pewne jest natomiast, że najnowsze albumy obojga artystów trafiły bądź trafią na szczyt amerykańskiego Billboard 200 Albums. Whitney osiągnęła taki wynik ze swoim najnowszym albumem „I Look to You” i we wczorajszym zestawieniu krążek zadebiutował na pierwszym miejscu, sprzedając w ubiegłym tygodniu 305 tysięcy kopii krążka na amerykańskiej ziemi. To pierwszy numer 1 dla piosenkarki od czasu soundtracku do filmu „Bodyguard” w 1993, który spędził na najwyższej lokacie listy rekordową ilość 20 tygodni! Wcześniejszy album Houston – „Just Whitney…” zadebiutował w 2002 roku na pozycji #9 sprzedają 205 tysięcy egzemplarzy.

Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym tygodniu to Jay-Z i jego „The Blueprint 3” zmieni „I Look to You” na pozycji lidera listy. Eksperci przewidują, że album sprzeda się w pierwszym tygodniu w nakładzie między 350 a 500 tysiącami egzemplarzy w USA. Jeśli tak się stanie, będzie to jedenasty album Jay’a, który trafi na #1 Billboardu. Tym samym pokona on Elvisa Presleya w rankingu największej ilości albumowych numerów 1 w USA dla solowego artysty. Przed Jay’em plasować się będą jedynie Beatlesi z 19 wydawnictwami.