włodi

#FridayRoundup: Alicia Keys, Sault, Lil Tecca i inni

#FridayRoundup

Jak co tydzień w cyklu #FridayRoundup dzielimy się garścią rekomendacji i odsłuchów najciekawszych premier płytowych. No, niezupełnie co tydzień, bo ostatnie dwa były na tyle skromne, że ograniczyliśmy się do apdejtowania naszej Roundupowej plejlisty. Ale jesień już niemal na pełnej i nastąpiło w tym aspekcie oczekiwane ożywienie. Prezentujemy poniżej nowe krążki Alicii Keys, Sault, Lil Tecki, Takui Kurody, Włodiego z 1988 oraz Roachforda, a nawet więcej premier znajdziecie na wspomnianej już plejliście!


#FridayRoundup

Alicia

Alicia Keys

RCA / Sony

Alicia to już siódmy długogrający krążek jednej z największych gwiazd współczesnego R&B. Z każdym kolejnym albumem, Alicia Keys zawiesza sobie kolejne poprzeczki, pozostając jednak wierna brzmieniom, dzięki którym pokochali ją fani na całym świecie. Przy tym materiale współpracowała z takimi producentami jak Swizz Beats, Ludwig Göransson, Mark Ronson czy The-Dream. Co ciekawe, utwór „Underdog” napisała przy pomocy Eda Sheerana. Lista gości jest równie imponująca, usłyszymy m.in.: Miguela, Jill Scott czy Samphę.Alicię mieliśmy dostać wcześniej, ale światowa pandemia zmusiła wokalistkę do przesunięcia premiery albumu o pół roku. Mimo to, przed premierą zdążyliśmy usłyszeć aż siedem singli, co jest raczej nietypowym zabiegiem promocyjnym. Keys swoje najnowsze dzieło zapowiadała jako najbardziej szczery i przemyślany pod względem treści. Czy faktycznie? Sprawdźcie sami! — Polazofia


#FridayRoundup

Untitled (Rise)

Sault

Forever Living Originals

Brytyjski kolektyw Sault swoją muzykę zwykł utrzymywać w pewnym spektrum enigmy. Wydany kilka miesięcy temu Untitled (Black is) miał w sobie coś z manifestu programowego, zarówno poprzez częste i gęste wykorzystywanie pasaży recytowanej poezji jako środka ekspresji artystycznej, jak i przez specyficzny eklektyzm, który spajający wszystko neo-soulowy vibe przepuszczał przez filtry przeróżnych stylistyk, na czele z cierpliwym downtempo i psychodeliczną otoczką trip hopu. Jego następca, Untitled (Rise), wydaje się dzielić z poprzednikiem te cechy, podobnie zresztą jak on uderzając w tony radykalnej afirmacji czarnej kultury, jednak w trzon miękkiego, emotywnego soulu tym razem wbija się z funkową motoryką i afrobeatowym groovem. Narracja wyraźnie przyspiesza, a z powolnego, medytacyjnego ducha wrzuceni zostajemy w uliczny, żywiołowy, organiczny i lekko chaotyczny klimat chodnikowej poezji i nielegalnych potańcówek., w którym łatwo się pogubić, ale wcale nie chce się odnajdować. Rzecz totalnie do doświadczenia. — Wojtek


#FridayRoundup

Virgo World

Lil Tecca

Galactic / Republic / UMG

Chociaż tuż po premierze debiutanckiego mixtape’u, We Love You Tecca, Tecca zarzekał się, że kończy swoją karierę rapową, nastąpiła mała zmiana planów. Na platformy streamingowe trafił właśnie oficjalny album, Virgo World, który zawiera 19 utworów z gościnnymi występami Lil Uzi Verta, Polo G, Lil Durka czy Nava. Każdy, kto zna twórczość 18-latka z Nowego Jorku, wie, że jego muzyka to przede wszystkim zabawa melodią, humorystyczne podejście i autentyczność — Tecca po prostu nie udaje kogoś, kim nie jest. Single „Dolly” i „Royal Rumble” zwiastują, że najnowsze wydawnictwo podąża tymi samymi ścieżkami, dlatego jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na wtórność i schematyczność, a docenić poczucie humoru i naturalny luz, Virgo World może być dla Was ciekawą propozycją. — Adrian


#FridayRoundup

Fly Moon Fie Soon

Takuya Kuroda

First Word

Być może pamiętacie moment w 2014 roku, gdy oczy świata zwróciły się w stronę utalentowanego japońskiego trębacza jazzowego Taykui Kurody? Muzyk właśnie wypuścił swój wielkoformatowy międzynarodowy debiut Rising Son nakładem Blue Note, którą wyprodukował mu José James. Zresztą kilka miesięcy później Kuroda zagrał gościnnie na płycie Jamesa właśnie. Kuroda dał się poznać jak muzyk wszechstronny i dojrzały ze świetnym wyczuciem łączący instrumentalny jazz z funkowym vibe’m i soulową melodyką pod parasolem szeroko pojętego fusion. Otóż Kuroda wciąż z powodzeniem to robi. Właśnie ukazał się jego kolejny krążek Fly Moon Die Soon, gdzie wokalnie w dwóch utworach udziela się Corey King. Nie ma już Jamesa ani kontraktu z Blue Note, ale została całkiem konkretna i przede wszystkim bardzo przyjemna muzyka. To jazz dla miłośników soulu, dla jesieniar (i jesieniarzy) i dla tych, którzy ponad wirtuozerię cenią sobie harmonię, ale wciąż dobre instrumentalne solo, jest w stanie zawrócić im w głowie. — Kurtek


#FridayRoundup

W/88

Włodi/1988

Włodi / Def Jam

Trudno znaleźć w Polsce rapera sprawniej poruszającego się w dychotomiach rodzimej sceny niż Włodi. Jeden z ojców polskiego hip-hopu, wylewający na „Skandalu” Molesty fundament pod bruk, po którym stąpać będą kolejne pokolenia raperów, od kilku lat regularnie kładzie gościnne wersy na kawałkach młodzików stanowiących obecnie trzon śmietanki trapowego przelotu (vide: Otsochodzi, Young Igi). Gdy jednak pojawiły się pierwsze informacje o kolaboracji między Włodim a połową Synowskiego duetu, producentem 88, jasne było, że, cytując tytuł jednej z poprzednich płyt rapera, „wszystkie drogi prowadzą do dymu”. Dym jest i to gęsto. Włodi porusza się w mitologii osiedlowych ewangelii ze stale towarzyszącym mu kadzidłem wiadomego sortu i w ten świat poezji pisanej na kostkach bruku zaprasza najmocniejszych obecnie zawodników lirycznych podziemi. Fantastycznie wypadają gobliny z Tonfy, bezpardonowy Pryskon Fisk wbija się jak do siebie, a Jetlagz z przelotem Kosiego (Dobry skun,dobry tekst, dobry flow, dobry klimat / Dobry seks, dobry hajs, dobry sen i rodzina) zrobili jeden z najlepszych momentów tegorocznego rapu. A to wszystko rozgrywa się na beatach 88, które absurdalnie dobrze godzą tradycje polskiego oldschoolu z połamanym, przesyconym IDMem stylem Przema, serwując rozwiązania, których u niego do tej pory nie mieliśmy okazji słyszeć (vide: kapitalnie laidbackowe „Stilo” czerpiące garściami z Undziarskiego cannabisowego luzu albo te fantastyczne melodyjne loopy „Żakardach”). Czyżby płyta roku w kategorii polski hip-hop? — Wojtek


#FridayRoundup

Twice in a Lifetime

Roachford

BMG

Droga do wydania najnowszego albumu Roachforda Twice in a Lifetime była kręta i wyboista. Najpierw okazało się, że artysta musiał przejść poważną operację strun głosowych, co jednak uczyniło jego wokal mocniejszym i dodało skrzydeł wokaliście. Gotowość do wydania płyty pokrzyżował tym razem koronawirus. Szczęśliwie premiera doszła do skutku, a uszom wszystkich słuchaczy ukazało się dobrze wyprodukowane, skomponowane i zaśpiewane wydawnictwo z gatunku klasycznego soulu i R&B. Twice in a Lifetime wypełnione jest instrumentami, delikatnymi gitarowymi riffami, chillowymi balladami, jak również nieco tanecznymi kompozycjami, a wszystko spaja pozytywnie ochrypły wokal Roachforda. Krążek jest wspaniałym podsumowaniem jego scenicznej aktywności i jak to artyści zwykli mawiać – najlepszym dziełem w dotychczasowej karierze. — Forrel


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Rozliczeniowy Włodi na bicie 88 zapowiada nowy album

Włodi i 88 prezentują „NOLOVE (SŁŻ-SŁŻ)”

Włodi to jedna z niekwestionowanych legend polskiego hip-hopowego podwórka. I określenia tego używam nie tylko w kontekście ogromnego, kultowego w niektórych kręgach dorobku artystycznego, ale także powołując się na status miejskiej legendy, bowiem takową, poniekąd, również obecnie stanowi raper. Pomimo tego, że w newschoolowym paradygmacie porusza się znacznie sprawniej niż jego rówieśnicy z podwórkowego seniorstwa (vide: Tede czy Peja) i pojawia się u boku taki wielkich zasięgowo graczy jak Young Igi, Pro8l3m czy Otsochodzi, dla większości odbiorców rapowego mainstreamu pozostaje szarą eminencją. Z drugiej jednak strony raper na bieżąco wydaje się być także ze staroszkolnym wcieleniem rapu, które przecież też ulega ostatnimi czasy stałej dekonstrukcji jego zastałych struktur.

Z taką filozofią rozbrajania muzycznych konwenansów decyzja o współpracy z 1/2 Synów a.k.a 88 a.k.a. Etamskim wydaje się więcej niż logiczna. Obaj panowie prawo do przepisywania klasyki na swój własny język mogą sobie rościć, bo sami w gruncie rzeczy ją tworzyli, a sam 88 regularnie dokonuje upgrade’u brudnych werbli i ciężkich stóp nasycając je duchem UK bassu czy wszelakimi glitchami. Sumą ich doświadczeń ma być nagrany w kolaboracji album W/88, z którego ukazał się niedawno pierwszy singiel „NOLOVE (SŁŻ-SŁŻ)”.

Kondycja 88 po niedawno wydanym, bardzo przyzwoitym Ring the Alarm! nie powinna nikogo dziwić, tutaj dostajemy bardzo rozpoznawalny, szumiący, przesycony trzaskami i brudnym syntezatorem primeshit, może nieco bardziej skondensowany i mięsisty niż ten uskuteczniany w ramach synowskiej sagi. Jego obecność bardzo mocno uwidocznia się także w warstwie wizualnej, która wydaje się mocno przechwytywać emblematy synowskiej estetyki. Wyjątkowo bezpardonowo uderza za to Włodi, który nie hamuje języka i z rozliczeniowym zacięciem sięga po coraz to mocniejsze linijki traktujące o jego rzeczywistości. Z jednej strony dostajemy wgląd w niepokojące, surowe warunki getta, które wychowało rapera (dowiadujemy się przy tym skąd pomysł na okładkę singla, która nagle okazuje się znacznie mroczniejsza niż pierwotnie się wydawała), z drugiej natomiast dzieli się przemyśleniami dotyczącymi sytuacji obecnej, szczególnie bezlitośnie rozliczając się z filmem „Proceder” opowiadającym historię przyjaciela i współpracownika Włodiego, Tomasza Chady. Pominięty nie zostają także staroszkolne braggadocio czy wątek cannabisowy, którego orędownikiem w rapowym dyskursie raper jest od dawna.

Dla osób spoza ulicznego, blokowiskowego środowiska na oriencie może się okazać, że to zbyt ciężki kawałek materiału, bo chwilami czuć tu chłód chodnikowej płyty w świecie, gdzie ciepła jest tylko świeżo rozlana krew, jednak dla fanów polskiego oldschoolu jest to premiera do obowiązkowego obadania.

Recenzja: Otsochodzi Nowy Kolor

Otsochodzi

Nowy Kolor (2017)

Asfalt Records

Otsochodzi skrupulatnie, małymi krokami przygotowywał słuchaczy na wypuszczenie najnowszego albumu. Od Slamu wyraźnie poszerzył swoje zainteresowania muzyczne, czego skutkiem było szukanie inspiracji w nowej szkole i alternatywnych brzmieniach. Tym samym, musiał stanąć twarzą w twarz z czynionymi niegdyś zarzutami wobec nowofalowców. Trudno jednak nazwać to konfrontacją z samym sobą, bo mimo wszystko proces zmiany stylu przebiegł u niego dosyć płynnie. Po wydaniu drugiego albumu skakał z kwiatka na kwiatek — a to mogliśmy usłyszeć go na bicie Flirtini, a to u Włodiego, innym razem zwrotką zasilił numer Sonara. Ta muzyczna wszechstronność doprowadziła do wydania Nowego Koloru, kontrowersyjnego materiału, którego głównym tematem jest właśnie owa tytułowa „nowość”.

Zostawiane gdzieniegdzie poszlaki dotyczące tego, jak brzmieć będzie trzeci już album Otsochodzi okazały się niewystarczające. Janek sam trafnie przewidział, jakie poruszenie wywoła krążek. Chyba większość fanów Slamu czy 7 mogła podczas odsłuchu zadać sobie pytanie: „Serio? Serio? W takim kierunku idzie ta płyta?”. Album ten najwyraźniej nie był docelowo skierowany do pewnej stałej grupy fanów, którą zyskał sobie staroszkolnymi brzmieniami. Nowy Kolor rzeczywiście otwiera inny już rozdział kariery rapera. Zaryzykował utratą jednego grona, ale na pewno zaskarbił sobie zupełnie nową, szerszą grupę słuchaczy. Pytanie, na jak długo i czy pozostanie ona przy nim, gdy sięgnie po inny styl? „Chcę szybszego tempa, pozytywnych emocji. Dlatego powstał Nowy Kolor. Zabawa konwencją, odejście od ciężkiego stylu – pozostając przy tym nadal starym Jankiem.”. Zabawę faktycznie widać w wielu aspektach. Chociażby w samym doborze materiału na płytę. W tym przypadku jednak bliżej jej do chaosu. Nie wszyscy młodzi Asfaltu muszą robić od razu materiał koncepcyjny z fabułą i tacohemingwayowską narracją, ale słuchając Nowego Koloru można się pogubić. Brak spójności to między innymi duża różnorodność podkładów. Kilka kawałków brzmi dosyć podobnie. Są jednak momenty, które mogą zdziwić nawet największych przeciwników monotonności. Kiedy po przebojowym singlu „Nowy Kolor” dostajemy numer ze śpiewnym, wprawiającym w zakłopotanie „Jeżeli słuchasz, ułou”, możemy czuć się lekko zakłopotani. Z drugiej strony, dzięki tej niespójności w pakiecie otrzymujemy zarówno takie single jak „Nie, nie”, jak i ciekawe „Bez ‘00”. Ukoronowaniem płyty jest słusznie dodany w ostatniej chwili numer „Szacunek za klasyk”, którego pierwotnie miało nie być na krążku.

Różnorodność to wynik współpracy z szerokim, choć dobrze wyselekcjonowanym gronem producentów. Z jednej strony mamy podbijających rapową scenę 2K czy Michała Graczyka, z drugiej strony Ostrego czy SoSpecial. Doskonale spisał się ENZU — autor świeżo brzmiącego „Nienawidzą” oraz „SumieNIA”. Ten drugi numer przełamuje typowo rapową konwencję i jest swoistym oddechem, spuszczeniem z tonu po „Bzie ’00” i przed trapowym „Szarym Uśmiechem”. Z każdym kawałkiem Otsochodzi konsekwentnie buduje swój styl. Inspiracje Lil Uzi Vertem potrafi przekuć we własne flow i pokazać, że daleko mu do monotonności. W tym „nowym kolorze” muszą odnaleźć się również goście. Zaproszenie byłych członków Molesty, Ostrego czy Pezeta to nie wynik chęci „rekompensaty” słuchaczom niedoboru klimatu lat dziewięćdziesiątych, lecz próba wciągnięcia zaproszonych raperów do wspomnianego „nowego koloru”.

Kluczem interpretacyjnym narzuconym przez Otsochodzi ma być traktowanie albumu jako „zabawy i odejścia od ciężkiej konwencji”. Objawia się to przede wszystkim w tekstach. Tyle że nawet postrzegając krążek z takiej perspektywy, obok warstwy lirycznej albo przechodzi się obojętnie, albo powoduje ona spore niestrawności. Nie sposób przełknąć takiego fragmentu jak: „Facepalm, facepalm, facepalm, o ja”. Niestety takich cytatów można przytoczyć więcej, a psują one smak całości. Janek nigdy nie był mocny tekstowo, bo trudno byłoby znaleźć wyróżniające się lirycznie numery na Slamie czy na 7, ale najnowszy materiał szczególnie to uwydatnił.

Nowy Kolor jest albumem pięknie opakowanym: w bity, w doskonały dobór gości i w umiejętności młodego rapera. Barwne opakowanie nie kryje jednak zbyt wiele w środku. Nie chodzi tu jedynie o tak pożądany przez konserwatywnych słuchaczy przekaz, bo nie każdy raper musi być Łoną, ale trudno byłoby wskazać, co kryje się pod tą hedonistyczną wizją płynącą z tekstów. Czegoś tu zabrakło – jakiejkolwiek idei, pomysłu, poza autotematyzmem. Tym samym Janek wpisuje się w schemat popularny wśród współczesnych raperów. Tematyka i cała otoczka płyty sprzyja niekoniecznie przekazaniu jakichś treści, a raczej skupieniu się na sobie. To skupienie się na sobie nie łączy się z głębokimi autorefleksjami, a możliwością wykreowania swojego stylu i tego, jak postrzegać rapera będą odbiorcy. 7 słuchacze zapamiętali jako szczery album na leniwe wieczory, Slam jako skuteczne wskrzeszenie starej szkoły, a Nowy Kolor? „Mów jak chcesz byle byś kojarzył styl”.

Ten duet nie zawodzi: Otsochodzi i Włodi w nowym singlu „Nienawidzą”

Ta dwójka sprawdza się w różnych konfiguracjach. Pierwszy raz razem pojawili się w numerze „ĆpuNY” na producenckiej płycie Returnersów. Okazało się, że różnica wieku i doświadczenia nie miała znaczenia. Między raperami czuć nić muzycznego porozumienia, której owocem była między innymi zwrotka Janka na ostatnim solowym albumie Włodiego. Być może owo porozumienie to wynik zbieżności dnia urodzenia obydwu raperów? W ostatnim kawałku z Pelsonem, Otsochodzi wyznał, że podobnie jak Włodi, urodził się trzeciego marca. Tym razem były członek Molesty swoimi linijkami postanowił wzbogacić najnowszy materiał młodego Jana. Możemy usłyszeć go w utworze „Nienawidzą”. Nie sposób nie wspomnieć o producencie singla, który brzmi naprawdę niesamowicie — wielkie brawa dla ENZU! Przypominamy, że Nowy Kolor ukaże się 24 listopada. Album można zamawiać na stronie Asfalt Shop. Ostatecznie pojawi się na nim również kawałek „Szacunek za klasyk” z Pelsonem.

PRO8L3M x Włodi w piątek w Bielsko-Białej!

Jutro, a właściwie już dzisiaj wieczorem zaczyna się długi czerwcowy weekend i w czasie kiedy my wyruszamy na wypoczynki, raperzy jeżdżą po kraju z koncertami. Dlatego jeżeli ktoś będzie przebywał w piątek w Bielsko-Białej lub okolicach to zachęcamy do udziału w evencie, który rozkręcą PRO8L3M oraz Włodek. Oskar ze Steezem w zeszłym tygodniu udostępnili nową epkę, natomiast Włodek cały czas promuje swój ostatni album wydany pod koniec marca. Wszystko odbędzie się w Rudeboy Club przy ulicy 1-ego Maja.

WYDARZENIE FB

Włodi nie zwalnia tempa z #wdpddtour!


Dwa miesiące temu informowaliśmy o #wdpddtour i podaliśmy kilkanaście dat i miejsc w których będzie możliwe zobaczenie Włodiego na żywo. Teraz musimy nieco zaktualizować listę, bo niektóre wydarzenia już się odbyły, a nowe daty pojawiły się w rozpisce (z dwoma niewiadomymi o których damy znać na pewno). Najbliższy koncert odbędzie się w Poznaniu już w tę sobotę. Oprócz tego, przed samym występem będziecie mogli spotkać się z Włodkiem na małej pogadance w Empiku na Placu Wolności o 17:00 (wydarzenie fb – klik!).

Poniżej znajdziecie rozpiskę i oficjalny plakat z #wdpddtour.

10/06 Poznań
16/06 Bielsko-Biała
17/06 Chrzanów
16/07 Tarnobrzeg
22/07 Węgrów
29/07 Gdańsk
4/08 Płock
12/08 Opole Lubelskie
26/08 TBA
1/09 TBA
23/09 Londyn
29/09 Olsztyn

PRO8L3M w trasie!

Równo rok po premierze albumu PRO8L3M (1 czerwca) Steez z Oskarem ponownie ruszają w trasę koncertową. Aktualna czerwcowa lista zawiera 10 miast, więc okazji do zobaczenia na ich na żywo będzie sporo. Co prawda pierwszy koncert w Krakowie jest już wyprzedany, ale warto zapoznać się pozostałymi terminami. Od razu zapraszamy na trzy kolejne eventy z trasy, gdzie oprócz głównych bohaterów tego newsa zagra kilka znanych i lubianych postaci.

2 czerwca, Wrocław (A2) – PRO8L3M x Włodi x Żabson x EABS feat. Hades

3 czerwca, Zabrze (Wiatrak) – PRO8L3M x Włodi

9 czerwca, Olsztyn (Nowy Andergrant) – PRO8L3M x Włodi x Żabson

Polecamy sprawdzić również pozostały terminy i bookować sobie daty.

KONCERTY CZERWIEC

 

Szczegóły warszawskiego koncertu Włodiego!

Jeszcze raz przypominamy, że 22 kwietnia w warszawskim niePowiem odbędzie się premierowy koncert Włodka w stolicy. Dzisiaj organizatorzy ujawnili gości, którzy pojawią się na scenie oprócz głównego bohatera. Będą nimi: Ero JWP, Holak, Oskar (PRO8L3M) oraz Otsochodzi. Za support odpowiedzialny będzie Szopeen.

WYDARZENIE FB

Włodi rusza w trasę z WDPDD!

Nie mogło być inaczej. Świeżo po premierze „Wszystkie drogi prowadzą do dymu” Włodi rusza w trasę koncertową, w ramach której odwiedzi wiele polskich miast, żeby zaprezentować na żywo materiał z albumu. Oprócz tego pewnie nie zabraknie i starszych, i lubianych kawałków z poprzednich solowych jak i tych nagranych w zespołach produkcji. Trasa już na ten moment wygląda okazale, a kolejne miejscówki dojdą z biegiem czasu. Poniżej sprawdźcie zajawkę video i listę miast #wdpddtour.

7/04 Kraków
22/04 Warszawa
5/05 Lublin
13/05 Szczecin
19/05 TBA
24/05 Białystok
26/05 Sopot
2/06 Wrocław
3/06 Poznań
16/06 Bielsko-Biała
17/06 Chrzanów

Gdyby czytali nas organizatorzy koncertów i chcieli sprowadzić Włodka do swojego miasta, prosimy pisać pod ten adres.

#FridayRoundup: Jamiroquai, Freddie Gibbs, Włodi, Leela James i inni

FridayRoundUp with Tinashe and schafter

Kolejny tydzień przynosi kolejny wysyp nowości. Rozpiętość gatunkowa jest dosyć spora, więc ponownie każdy znajdzie coś dla siebie. A wybierać możecie z brzmienia współczesnego hip-hopu dostarczonego nam przez Freddiego Gibbsa oraz Włodiego, nowej fali jazzu, którą reprezentuje Christian Scott aTunde Adjuah. Jazz, tym razem wymieszany z rockową psychodelią znajdziecie również na wspólnym albumie od zespołu The Mattson 2 oraz Chaza Bundicka oraz w czystej kameralnej formie na An Ancient Observer ormiańskiego pianisty Tigrana Hamasyana. Klasyczne R&B w pięknym wydaniu zaprezentowała nam z kolei Leela James. Udany powrót po 7 latach zaprezentowała grupa Jamiroquai, a fani mocniejszego uderzenia dostaną coś, co nie często gości na łamach naszej strony, czyli potężną gitarową płytę od Body Count, w której na mikrofonie rządzi Ice-T. Startujemy!


You Only Live 2wice

Freddie Gibbs

ESGN / EMPIRE

Freddy Kane powraca do nas z kolejnym solowym wydawnictwem. You Only Live 2wice nie zwalnia tempa, single „Crushed Glass” i „Alexys” ostrzą apetyt na kolejne uliczne historie. Gibbs, nieco jak Schoolboy Q, rozerwany nieco między swoją ekipą a rodziną. Mimo, że to tylko osiem kawałków (połowa mniej niż na Shadow of a Doubt, warto było czekać, zwłaszcza, że sporo się działo u Freddiego. Twardy i pewny siebie jak nigdy, w sam raz po Drake’u i przed Kendrickiem. — Richie Nixon


Automaton

Jamiroquai

Jamiroquai Limited

Kiedy już wszyscy myśleli, że Jamiroquai umarli śmiercią naturalną, Jay Kay i spółka wracają po siedmiu latach od Rock Dust Light Star. Tytułowe „Automaton” zapowiadało prawdziwą bombę, nie inaczej było z drugim singlem „Cloud 9”. Te dwa numery zwiastują ciekawy materiał i do tego jeszcze ta okładka z dziwacznym nakryciem głowy, które było widoczne w teledysku do pierwszego utworu. Jedno jest pewne, panowie mogą nas mocno zaskoczyć, więc chyba pora zapiąć pasy i ruszyć w tą kosmiczną podróż. — Dill


Star Stuff

Chaz Bundick & The Mattson 2

Company Records

Chaz Bundick, znany lepiej jako Toro y Moi, swoją nową płytę zapowiedział już na początku listopada. Krążek (i cały projekt) nagrany wspólnie z duetem The Mattson 2 tworzonym przez dwóch identycznych bliźniaków został zatytułowany adekwatnie Chaz Bundick Meets the Mattson 2. Muzycznie z kolei łączy sztandarowe chillwave’owe brzmienie Toro y Moi z nutką gitarowej psychodelii spod znaku Jimmy’ego Hendrixa. –Kurtek


Did It for Love

Leela James

Shesangz Music

Szósty album Leeli James to powrót artystki do korzeni. Dwanaście kompozycji na Did It for Love utrzymanych jest w stylu klasycznego smooth R&B z eterycznym wokalem Amerykanki. Większość utworów skomponowana została wspólnie z Rexem Rideoutem, który tworzył m.in. dla Willa Downinga, Ledisi, czy BJ the Chicago Kida. Pochwała należy się dla James za wierność tradycyjnemu soulowi, w który tchnęła nieco nowoczesności i umiejętnie przeniosła go w 2017 rok. Oprócz romantycznych melodii, na drugim planie usłyszeć można również trap, nienachalnie wypełniający niektóre kawałki. Płyta brzmi wyjątkowo pod każdym względem, a żadna piosenka nie jest oderwana od całości, dzięki czemu płyty słucha się przyjemnie. — Forrel


An Ancient Observer

Tigran Hamasyan

Nonesuch

W ciągu minionych dwóch lat pod skrzydłami kontraktu z oficyną Nonesuch Tigran Hamasyan, ormiański pianista i kompozytor na co dzień mieszkający i tworzący w Nowym Jorku, wyrósł na jedną z większych gwiazd współczesnej jazzowej pianistki. Hamasyan, który nie stroni od odwoływania się do tradycji muzyki ormiańskiej i flirtów z poważką, dziś wydał kolejny solowy krążek — An Ancient Observer — subtelny, ale niebanalny melancholijny piano jazz. Zdecydowanie polecamy! –Kurtek


Ruler Rebel

Christian Scott aTunde Adjuah

Stretch Music

Amerykański trębacz jazzowy Christian Scott idzie mocno w konceptualizm. Ruler Rebel jest zgodnie z zapowiedziami pierwszym krążkiem w trzyczęściowej serii The Centennial Trilogy, która ma koncentrować się, krótko mówiąc, wokół kwestii ważkich jego zdaniem dla współczesnej Ameryki. Wśród nich Scott wymienia system więziennictwa, głód, ksenofobię, imigrację, zmiany klimatyczne, orientację seksualną, równość płci, faszyzm i powrót demagogii. Odważnie. Mamy nadzieję, że swój manifest polityczny oprze na równie przemyślanym i treściwym brzmieniu. –Kurtek


Wszystkie drogi prowadzą do dymu

Włodi

District AREA

Chyba specjalnie nie trzeba chyba nikogo namawiać do sprawdzenia najnowszego albumu warszawskiego weterana hip-hopu, jakim bez wątpienia jest Włodi. Jeżeli potrzebujecie jednak dotykowej motywacji, pomóc Wam może nasza recenzja krążka. Cała reszta od razu zanurzyć się może w zadymiony świat artysty, który po raz kolejny udowadnia, że jest jak najbardziej na czasie z tym, co obecnie dzieje się w muzycznym świecie, a swoje olbrzymie doświadczenie zamienia w wersy i flow, których po prostu chce się słuchać. — efdote


Bloodlust

Body Count

The Century Family Inc.

Sytuacja społeczno-polityczna w Stanach Zjednoczonych już od dłuższego czasu pozostawia wiele do życzenia. Widać to zarówno z relacji telewizyjnych oraz po częstych reakcjach artystów, którzy bardzo aktywnie zaczęli udzielać się, jak i wypowiadać na tematy z tym związane. Wytrzymać też zapewne nie mógł już Ice-T, który wraz ze swoją grupą Body Count powrócił z nowym albumem zatytułowanym Bloodlust. Wszyscy, którzy znają już to oblicze muzyka, wiedzą zapewne, że tutaj kończą się już żarty. To właśnie razem z tą ekipą, raper prezentuje swoją najbardziej agresywną twarz. Mocne gitarowe riffy i rapcorowy klimat są idealną platformą do wyrażenia za pomocą pełnych wściekłości i nie raz niestroniących od kontrowersji wersów, tego wszystkiego, co mu nie pasuje w zastanej rzeczywistości. Przy okazji jest to również dobry kawałek muzyki, jeżeli oczywiście lubicie nieco mocniejsze klimaty. — efdote