Wydarzenia

wu-tang clan

Nowy utwór: Wu-Tang Clan feat. Nathaniel „Keep Watch”

457339_459426140764535_600607258_o

Dla tych z nas, którzy wychowali się na rapie, na pewno miejsce szczególne zajmował/zajmuje Wu-Tang Clan. Dobrze więc usłyszeć ich ponownie, od wydania ostatniego albumu minęło już 7 lat. „Keep Watch” to pierwszy singiel z nadchodzącej płyty. Producentem kawałka jest DJ Mathematics, rozpoczyna się wejściem Method Mana. Kwestią dyskusyjną jest refren — osobiście nie przepadam za śpiewanymi refrenami w utworach WU, aczkolwiek nic nie można zarzucić wokalowi Nathaniela. Czekajmy zatem na A Better Tomorrow.

Wu-Tang Clan kontra: 36 niezapomnianych kolaboracji #3

HOT+97+Summer+Jam+Presented+Boost+Mobile+0SqRaWLLnufl

W ostatniej części cyklu posłuchamy jak raperzy z Wu-Tang Clanu wypadli w towarzystwie ojca p-funku, gwiazdy niemieckiego neo-soulu, a także naszego niewątpliwego bohatera miesiąca. (więcej…)

Wu-Tang Clan kontra: 36 niezapomnianych kolaboracji #2

mariahodb

W drugiej części cyklu celebrującego dwadzieścia lat Wu-Tang Clanu: fantazje ODB i Mariah Carey, zimny świat D’Angelo, pijackie karaoke z Macy Gray, anachronizmy Bobby’ego Digitala, a także wokalny debiut Santigold. (więcej…)

Wu-Tang Clan kontra: 36 niezapomnianych kolaboracji #1

wu1

9 listopada wypada dwudziesta rocznica premiery Enter the Wu-Tang (36 Chambers) — albumu który powszechnie uznawany jest za jeden z najważniejszych krążków w historii hip hopu (więcej…)

Nowy album Wu-Tang Clan dopiero jesienią

WuTang+Clan+A1X9r1LINfL_SL600_

Teoretycznie nowy album Wu-Tang Clan już powinien kręcić się w naszych odtwarzaczach. Jednak po przesunięciu daty premiery wszystko wskazuje na to, że A Better Tomorrow w całości usłyszymy dopiero w okolicach listopada. Z rocznicowego punktu widzenia ma to większy sens, bo właśnie jesienią 1993 roku ukazało się debiutanckie Enter the Wu-Tang (36 Chambers). W wywadzie dla The Line of Best Fit Inspectah DeckMasta Killa powiedzieli kilka słów na temat najnowszego wydawnictwa WTC. Na krążku na pewno pojawi się Ol’ Dirty Bastard. Zmarłego w 2004 roku rapera mogliśmy już usłyszeć w bonusowym nagraniu na 8 Diagrams. Jason Hunter potwierdził, że RZA ma w swoim archiwum jeszcze sporo nigdy wcześniej niewykorzystanych nagrań i tekstów ODB. Z kolei Jamel Arief dodał, iż jeszcze nie zostało przesądzone czy A Better Tomorrow faktycznie będzie ostatnim albumem wydanym przez Wu-Tang Clan. Wszystko zależy od odbioru i wyników sprzedaży nowej płyty. Masta Killa wspomniał też, że na zakończenie każdego koncertu członkowie grupy zadają publiczności pytanie: „Ilu z was chce kolejnego krążka WTC?”. Pamiętajcie, żeby 10 sierpnia w Krakowie krzyczeć najgłośniej jak się da!

Nowy wywiad: RZA dla Montreality

W momencie gdy pojawia się nowy wywiad z legendarnym Robertem Diggsem, od razu rzucam wszystko co w danym momencie robię i natychmiast wciskam play. Wam polecam dokładnie to samo, ponieważ RZA to jeden z najmądrzejszych i najbardziej inteligentnych ludzi wywodzących się ze środowiska hip-hopowego. Naturalnie zapewne interesują Was smaczki dotyczące przeszłości ekipy Wu-Tang jak i wszelkie informacje związane z ich nowym albumem, ale oprócz tych wszystkich rzeczy dostajecie od twórcy legendarnej grupy o wiele więcej. Muzyk wypowiada się m.in. o reinkarnacji, symbolice kultury hip-hop, a także rzuca kilka ważnych rad dla młodych-zdolnych próbujących zaznaczyć swoją obecność na świecie. Rzarector jak zwykle wyróżnia się dużą wiedzą i kompetencją – oby więcej takich ludzi i wywiadów. Poniżej znajdziecie rozkład tematów, na które wypowiada się artysta w danej części wywiadu.

– Okres nauki (0:18)
– Prace dorywcze za dzieciaka (1:19)
– Pierwsza duża wypłata  (3:48)
– Ulubiony bajkowy bohater (4:33)
– Ulubiona gra komputerowa (5:28)
– Reinkarnacja i poprzednie wcielenie (6:09)
– Jego solowy album The Cure (7:29)
– Nadchodzący album Wu-Tang Clanu A Better Tomorrow (8:37)
– Wspomnienie ODB (10:30)
– Film „Bobby Digital” (13:08)
– Kilka słów o znaczeniu kultury hip-hop (13:58)
– Wskazówki dla młodzieży (15:09)

Wu-Tang Clan i Katy B na tegorocznym CLMF

wutang_clan_original

Organizatorzy Coke Live Music Festival ogłosili kolejnych artystów, którzy pojawią się na tegorocznym festiwalu. Uwaga, teraz fanfary, bo będą to chłopaki z Wu-Tang Clan oraz Katy B!
(więcej…)

Wu-Tang Clan zapowiada nowy album

wutang

2013 przejdzie do historii jako rok wielkich powrotów. Po długoletnich przerwach od nagrywania nowej muzyki powrócili/powracają Dawid Bowie, My Bloody Valentine, Justin Timberlake, Black Sabbath czy Daft Punk. Jeśli chodzi o hip hop, to póki co specjalnie nie zanosi się na obiecane nowe albumy Madvillain czy Deltron 3030, nowe Cannibal Ox bez udziału El-P specjalnie entuzjazmu nie wywołuje. Są na szczęście chłopaki z Wu obchodzący w tym roku dwudziestą rocznicę wydania przełomowego Enter The Wu-Tang: 36 Chambers. Z tej okazji raperzy planują trasę oraz – co najważniejsze – wydają swój szósty oficjalny album. Krążek nosić będzie tytuł A Better Tomorrow (od tytułu jednego z utworów z ich drugiego albumu) i jego premiera zaplanowana jest na lipiec. Wiele okoliczności związanych z aktualną sytuacją na scenie (renesans nowojorskiego hip hopu, fascynacja słuchaczy brzmieniem lo-fi, coraz większa ilość młodych emcees nawiązujących do standardów WTC, koneksje ekipy z Kanye Westem) wskazuje, że może to być idealny moment, by odkopać starą bluzę z orzełkiem i krzyknąć „Wu is back!”. Tylko co robić do lipca? Jak to co? Słuchać świetnego Twelve Reasons To Die od Ghostface’a.

Ranking: 20 naszych ulubionych coverów The Beatles

Paul & The Supremes 1968

Poniższe zestawienie powstało w związku z zaistnieniem dwóch okazji żeby zamieścić na misce artykuł oscylujący wokół twórczości chłopaków z Liverpoolu. Pierwszą z nich jest przedwczorajsza zapowiedź pierwszego koncertu Paula McCartneya w Polsce – jak dla mnie istotny powód, by drugi raz w tym roku wpaść na Stadion Narodowy. Druga okazja związana jest z dniem dzisiejszym. 22 marca 1963 roku, dokładnie pół wieku temu, miała miejsce premiera debiutanckiego albumu The Beatles – grupy która na zawsze zmieniła oblicze muzyki rozrywkowej. Nieważne, czy słuchacie rocka, metalu, soulu, hip hopu, czy szeroko pojętej elektroniki – autorytet Cudownej Czwórki jest nie do podważenia i niezależny od podziałów. Dlatego postanowiliśmy na jeden dzień stać się rubbersoulbowl.pl i napisać o coverach Beatlesów w wykonaniu naszych „miskowych” artystów.

20. The Supremes „A Hard Day’s Night” (1964)
Beatlesi kochali Motown i to ze wzajemnością. Na początku kariery chętnie coverowali przeboje ze stajni Berry’ego Gordy’ego („Mr. Postman”, „Money”), później role się odwróciły. Największymi motownowskimi fankami chłopaków były dziewczyny z The Supremes. A Bit Of Liverpool, tytuł ich trzeciego studyjnego albumu, mówi sam za siebie. Na mocno zainspirowaną „brytyjską inwazją” płytę trafiło aż pięć coverów The Beatles, w tym prezentowane na dole „A Hard Day’s Night”. W Wielkiej Brytanii płyta wydana została pod tytułem With Love (From Us To You) będącym wyraźną aluzją do „From Me to You”.

19. The Brothers Johnson „Come Together” (1976)
„Come Together” zostało wykonane przez tyle znakomitości muzycznych, że ciężko byłoby wskazać ten jeden idealny cover. Czemu zatem the The Brothers Johnson? Ponieważ Diana Ross i Supremes już się pojawiły w rankingu. Ponieważ Michael Jackson nie do końca podołał takiemu wyzwaniu. Ponieważ król beatlesowskich coverów Joe Cocker to nie nasze klimaty. Ponieważ mamy właśnie na naszym profilowym facebooku tydzień z Quincym Jonesem, producentem The Brothers Johnson. Bo tak.

18. Beastie Boys „I’m Down” (1986)
„I’m Down” to mało znany utwór Żuków, wydany jako strona B singla „Help!”. Cover w wykonaniu Beastie Boysów również kariery nie zrobił jako odrzut z ich debiutanckiego Licensed To Ill (co dobrze słychać po produkcji – Rick Rubin pełną, brodatą gębą). Świat się nie zawalił z powodu wyrzucenia utworu z tracklisty, ale uważam, ze stanowiłby na płycie idealne podkreślenie rockowych korzeni raperów z Nowego Jorku. Jedno z kilku rewelacyjnych podkreśleń.

17. Bill Withers „Let It Be” (1971)
„Let It Be”…”Lovely Day”? Kalifornijski czarodziej zamienił klawisze na struny i sprawił, że tytułowy track z ostatniej płyty Beatlesów stał się czymś jakby innym. Odmienne instrumentarium, ale emocje identyczne – Bill Withers stracił matkę będąc w bardzo młodym wieku, tak samo jak dedykujący ten utwór swojej zmarłej rodzicielce Paul McCartney. Słowa mądrości zawsze będą słowami mądrości, nieważne w jakim muzycznym języku. #PATETYCZNYFRAZES

16. Wu-Tang Clan & Erykah Badu „The Heart Gently Weeps” (2007)
Hiphopowa wersja „While My Guitar Gently Weeps”, jednego z najbardziej popisowych utworów George’a Harrisona. RZA wiedział, że zebrać najmocniejsze trio Wu-Tangowych raperów (Method Man, Ghostface, Raekwon) to za mało, zatem zaprosił do utworu Erykę Badu, Johna Frusciante oraz syna George’a – Dhaniego Harrisona. Efekt przerósł nie tylko oczekiwania słuchaczy, ale i całą zawartość 8 Diagrams –  albumu Wu-Tang Clanu, o którego powstaniu wolałbym zapomnieć.

15. Eddie Hazel „I Want You (She’s So Heavy)” (1977)
P-funkowcy nie chcieli być gorsi i też mieli swój cover Beatlesów. Utwór powstał w czasie kiedy Latający Cyrk George’a Clintona wytaczał takie działa jak One Nation Under A GrooveMothership Connection, a trafił na mocno przegapiony solowy debiut ich najsłynniejszego gitarzysty – Eddiego Hazela. „Maggot Brain” może to nie jest, ale i tak kto by przypuszczał, że z „I Want You (She’s So Heavy)” można by wykrzesać tyle nieskrępowanej, funk-rockowej energii.

14. Lynden David Hall „All You Need Is Love” (2003)
Przebój „All You Need Is Love” raczej nie był chętnie coverowany przez artystów z naszej miski. Gdybym chciał być złośliwy powiedziałbym, że to przez dość trudne metrum piosenki. Poszukując udanej czarnej wersji propagandy miłości Żuków dotarłem do 2003 roku i ścieżki dźwiękowej do filmu „Love Actually”. Lynden David Hall podchodząc do sprawy bardzo minimalistycznie złożył znakomity hołd swoim rodakom. Nie ma fajerwerków, ale jest za to klasa.

13. Isaac Hayes „Something” (1970)
Isaac Hayes na początku lat siedemdziesiątych miał status takiej gwiazdy, że pseudonim Czarny Mojżesz nawet nikogo bardzo nie szokował. Nie rozsunął nigdy Morza Czerwonego, ale rozciągnął do granic możliwości „Something” Beatlesów. Przekształcona w 11-minutowego potwora piosenka była dla jednych arcydziełem, a dla drugich profanacją. Jak na opinie na temat utworu zareagował sam Hayes? Pewnie wzruszył ramionami, poprawił pokrytą złotymi cekinami pelerynę i ruszył w kolejną trasę.

12. Nina Simone „Here Comes The Sun” (1971)
Pozytywny hymn George’a Harrisona nie mógł wypaść lepiej w niczyim innym wykonaniu, niż w wykonaniu postaci znanej z takich utworów jak „Feeling Good” i „Ain’t Got No…I’ve Got Life”. Tekst utworu opiera się na motywie kończącej się zimy jako metafory pokonywania trudności życiowych przez autora piosenki. Patrząc na to co mam za oknem jestem jednak bardziej zwolennikiem dosłownego przekazu „Here Comes the Sun”. Wynocha zimo!

11. Earth, Wind & Fire „Got to Get You Into My Life” (1978)
Musical pod tytułem „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” stał się z miejsca jednym z największych nieporozumień w historii filmu muzycznego, niedaleko od tej jabłoni padła również sama nafaszerowana coverami Beatlesów ścieżka dźwiękowa. Nie odważyłem się nigdy tego całego przesłuchać, ale z przyjemnością sięgam po „Got to Get You Into My Life” w wykonaniu Earth, Wind & Fire. Track zawarty został również na oficjalnej składance największych przebojów Żywiołaków, zdecydowanie nie bez powodu. Jeden z najśmielej funkujących coverów The Beatles.

10. Otis Redding „Day Tripper” (1966)
Otis Redding wielokrotnie w swojej (niestety) krótkiej karierze udowodnił, że nieważne czyj utwór weźmie na warsztat, to wyjdzie z tego najczystsza definicja muzyki soul. Cover pochodzącego z albumu Rubber (nomen omen) Soul utworu, to doskonały przykład tego jak skutecznie zaadoptować czyjąś muzykę pod własny styl, ale jednocześnie nic nie stracić na wartości oryginału.

9. Booker T. & The MGs „Abbey Road Medley” (1970)
Zespół instrumentalistów z Memphis rozwinął wcześniej wspomniany pomysł The Supremes i nagrał album w stu procentach oparty na coverach Żuków i to z jednego albumu. Zatytułowany został McLemore Avenue – od ulicy, na której znajdowało się studio legendarnej wytwórni Stax Records. Sytuacja analogiczna do tytułu Abbey Road, okładka projektu również wiele wyjaśnia. Część utworów nagrana została pojedynczo, część została zebrana w większe wiązanki. Oto jedna z nich.

8. Natalie Cole „Lucy In The Sky With Diamonds” (1978)
Utwór Lennona zainspirowany szkolnym rysunkiem córeczki, a tak naprawdę to wszyscy dobrze wiemy czym. Jeden z symboli psychodelicznego oblicza Beatlesów (ale nie aż tak jak abstrakcyjne do granic możliwości „I Am The Walrus”) doczekał się genialnego kobiecego wykonania (nie żadnego „wykonu”). To jedyny live cover w moim zestawieniu, ale po prostu nie mogło zabraknąć Natalie Cole – prawdziwej „dziewczyny z kalejdoskopowymi oczami”.

7. Syreeta „She’s Leaving Home” (1972)
Cover utworu będącego wyobrażeniem jednej z największych obaw każdego rodzica. Nadinterpretując wybór utworu można powiedzieć, że Syreeta Wright udokumentowała tu swoje rozstanie ze Steviem Wonderem. Rozwód ten miał bardzo pokojowy charakter i na szczęście nie zniszczył ich więzi na linii muzycznej. W motownowskiej wersji „She’s Leaving Home” brakuje mi obecnej w pierwowzorze orkiestry smyczkowej, Syreeta nadrabia jednak świetnie zaśpiewanym refrenem urozmaiconym przez talkboxowe partie Steviego.

6. War „A Day In The Life” (1976)
War – zespół pod wezwaniem Erica Burdona, byłego lidera The Animals – miał już w 1976 status latin-funkowego giganta z kilkoma solidnymi przebojami na koncie („Spill The Wine”, „The Cisco Kid”, „Low Rider”). Ambicji jednak wciąż nie brakowało, stąd oryginalny pomysł, by drugą połowę albumu Love Is All Around poświęcić na dwa masywne covery dwóch gigantów rocka: Rolling Stonesów i Beatlesów. Jeśli chodzi o Cudowną Czwórkę, wybór bardzo odważnie padł na „A Day In The Life”. Zważywszy na kultowy status utworu podsumowującego geniusz Sgt Peppera, szanse na kompromitację były wielkie. Burdon wrócił z tarczą z tej wojny.

5. Ray Charles „Eleanor Rigby” (1968)
Wielu dziennikarzy muzycznych wymienia „Eleanor Rigby” jako ten przełomowy moment, w którym Beatlesi przestali być grzecznym rockowym bandem, a stali się głodnymi eksperymentów reformatorami muzyki rozrywkowej. Do dziś nie wiadomo, kim dokładnie była tytułowa pani Rigby (niestety serwis rapgenius.com wtedy nie istniał…), ale w ciągu tych paru dekad powstało kilka wiarygodnych teorii. Różne są też teorie kto nagrał najlepszy cover tego utworu. Ja postawiłbym pieniądze na tradycyjne, czysto soulowe podejście pana Raya Charlesa.

4. Marvin Gaye „Yesterday” (1970)
„Yesterday” to jeden z najwięcej razy coverowanych utworów w historii muzyki rozrywkowej. Komisja rekordów Guinessa naliczyła ponad dwa tysiące zarejestrowanych studyjnie wykonań tej piosenki. Narodzona we śnie Paula McCartneya melodia wypływała z ust takich „naszych” artystów jak Ray Charles, Donny Hathaway, Marvin Gaye, En Vogue, czy Boyz II Men. Jako psychofan Marvina nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to jego wersja „Yesterday” jest najlepszą jaką słyszałem.

3. Stevie Wonder „We Can Work It Out” (1970)
Cover „We Can Work It Out” trafił na album Signed, Sealed & Delivered, uznawany jako początek złotego okresu twórczości Steviego Wondera. Cover ten stał się szybko obowiązkowym elementem koncertów Steviego, przyniósł mu także drugą w życiu nominację do nagrody Grammy. W 2010 roku muzyk wykonał ten utwór na żywo w Białym Domu podczas ceremonii przyznania Paulowi McCartneyowi nagrody im. Gerschwinów. Występ obserwował Barack Obama, kimkolwiek ten człowiek jest.

2. Wilson Pickett „Hey Jude” (1968)
„Take a sad song and make it better” – śpiewał Paul w wielkim przeboju dedykowanym (podobno) zaniedbywanemu synowi Johna Lennona. Wilson Pickett nie miał ambicji by „zrobić to lepiej” – nagrał ten cover wyłącznie dlatego, że nie miał pomysłu na własny nowy singiel. Obecny w tym samym czasie w studiu gitarzysta Duane Allman zaproponował „Hey Jude” i w taki właśnie sposób – zupełnie spontanicznie – powstał jeden z najwybitniejszych coverów tego utworu.

1. Al Green „I Want To Hold Your Hand” (1969)
„I Want To Hold Your Hand” to jeden z najbardziej tanecznych przebojów The Beatles. Dziwić może zatem fakt, że prezentujemy go w wykonaniu Ala Greena, wokalisty słynącego głównie ze spokojnego, quiet stormowego repertuaru. Jakiekolwiek przypisywanie artystom najlepszych stron ich brzmienia traci na znaczeniu w momencie, gdy Al tworzy coś takiego. Stały bywalec zestawień najlepszych beatlesowych coverów – bez podziału na gatunki.

Wzmianka honorowa: Danger Mouse „99 Problems/Helter Skelter” (2004)
Poza konkursem, gdyż to tylko mash-up nawijki Jaya-Z z muzyką Beatlesów. Pochodząca z Grey Albumu (Black Album + White Album) kombinacja „99 Problems” i „Helter Skelter” to przykład idealnej symbiozy. Wersy Hovy zyskały nowy wymiar swego prowokacyjnego tonu, proto-metalowe gitary McCartneya i Harrisona zaskoczyły energią  podaną w zupełnie nowy sposób. Największym zwycięzcą był DJ Danger Mouse – jeden z najważniejszych muzycznych producentów XXI wieku wypłynął na szerokie wody właśnie dzięki tej zabawie z blendami.

Nowy utwór: Wu-Block & Erykah Badu „Drivin’ Round”

Juz za trzy dni premiera albumu Wu-Block – projektu zrzeszającego dwa kultowe nowojorskie składy hiphopowe: Wu-Tang ClanD-Block (a.k.a. The Lox). Główną siłą napędową produkcji jest duet Ghostface KillahSheek Louch, reszta reprezentantów wspomnianych ekip pojawia się tutaj bardziej w charakterze featuringów. Prezentowany przeze mnie poniżej utwór jest bodajże jedynym trackiem na płycie, w którym nie usłyszymy Ghosta. Mamy tutaj za to gościnny występ naszej ukochanej Eryki, która ostatnio nie udziela się zbyt często na płytach innych artystów, tym bardziej na rapowych albumach. Oprócz Sheeka i pani Badu„Drivin’ Round” usłyszycie także GeniusaMasta Killah, natomiast za podkład odpowiedzialny jest Termanology. Szerokiej drogi!