Wydarzenia

występ

Beyoncé & Hugh Jackman na rozdaniu Oscarów

Pewnie słyszeliście, że w tym roku organizatorzy nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej postanowili stawić czoła zarzutom, że rozdania ich nagród są nudne i postanowili nieco zmienić koncept imprezy. Nowością był tańcząco-śpiewający konferansjer, w którego rolę wcielił się australijski aktor Hugh Jackman. Imprezę rozpoczął komediowy muzyczny medley przedstawiający filmy nominowane do głównej nagrody wieczoru – Film Roku. W kolejnym występie wedle wcześniejszych zapowiedzi dołączyła do niego Beyoncé i razem, z towarzyszeniem Zaca EfronaVanessy HudgensHigh School Musical oraz Dominica CooperaAmandy SeyfriedMamma Mia, wykonali medley popularnych wątków musicalowych z ostatnich lat. Występ był niezły, zresztą Ikona też pokazała się w nim z jak najlepszej strony. Oby więcej takiej Beyoncé!

Będąc w klimacie Oscarów dodam, że nagrodę dla Najlepszego Filmu Roku zgarnął Slumdog Millionaire, o którym zresztą pisaliśmy w związku z nominacją do Oscara utworu „O…Saya!”, pochodzącego z filmu, wykonywanego przez A.R. RahmanaM.I.A. Kawałek niestety nie wygrał ostatecznie batalii o Utwór Roku, ale nagrodę zdobyła inna kompozycja z filmu – „Jai Ho”. Pełna lista zwycięzców dostępna jest na oficjalnej stronie Akademii Filmowej. Po skoku występ Beyoncé i Hugh Jackmana.

(więcej…)

Na żywo, ale w studio, czyli Saadiq & Q-Tip

Wprawdzie panowie Raphael SaadiqQ-Tip mają na koncie nagrany wspólny utwór – We Fight/We Love, jednak ostatnio można ich słuchać i oglądać w dwóch oddzielnych odsłonach. Podczas gdy nie tak dawno temu Q-Tip wystąpił na żywo w programie Ellen Degeneres, jego dobry kamrat Raphael S. wpadł w tym tygodniu do Jay’a Leno, aby zaprezentować zgromadzonej gawiedzi swój ostatni singiel 100 Yard Dash. Oglądając te wyśmienite występy jednych z najbardziej kreatywnych twórców na dzisiejszej scenie muzycznej W OGOLE, bez rozróżnienia na jakieś białe, czarne, czy też fioletowe, mam ochotę paść na kolana, machać pokłony i dziękować Xenu za właśnie takie momenty, w których moja szczęka może triumfalnie opaść z zachwytu i podziwu. Takich ludzi nazywało się kiedyś artystami. Teraz to coraz rzadszy gatunek, o ile nie zaryzykować stwierdzenia, że jest on wręcz na wymarciu. Dodatkowo, wspomniani twórcy potrafią dostarczyć także ogniste i energetyczne występy. Żeby nie było  – nie mówię tego wszystkiego, bo mamy z koleżanką Lejdi K’  identyczne okulary jak SaaAAdique i należymy do tego samego klubu nerdów. Zapewniam Was, naprawdę w trakcie tego podwójnego seansu nie usiedzicie i od razu wpiszecie obydwu gentlemanów na listę tych wykonawców, który musicie zobaczyć, na żywo zanim wyciągniecie nogi i znajdziecie się 6 stóp po ziemią. Ja właśnie uaktualniłam swoją listę koncertowych życzeń. Na chwilę  obecną SaadiqQ-Tip (najlepszy wokalistka wśród raperów, czyż nie ? Nawet Raphael mu zbędny ! ) zajmują na niej ex aequo baardzo wysoką pozycję. PS Kocham Ellen, a tańczącą z Q-Tipem to już bezgranicznie.

KanYe @ SNL

Wasz KanYe, a mój drogi Kejn, bez którego nasze życie byłoby tak niewyobrażalnie puste, wybrał się wczoraj wieczorem z objazdową wizytą do programu Saturday Night Live (tak, tego samego, w którym ostatnio Justin Timberlake dostał posadę tancerki). Nie wszystko jednak poszło po myśli naszego Pinokia-KanYe. Jak wiecie, jakiś czas temu pan West samozwańczo ogłosił, iż jest głosem pokolenia. W XXI wieku głos pokolenia kieruje swe przesłania do świata wyłącznie za pomocą auto-tune’a. Niestety wczoraj ktoś miał czelność wyłączyć naszemu głosowi pokolenia jego obecnie podstawowe narzędzie pracy. Na sali musiało chyba zabraknąć dzielnego stolarza Geppetto i nikt nie przyszedł Kejnowi z pomocą.  A ten tak bardzo chce być żywym i prawdziwym chłopcem! Niestety wciąż ucieka się do haniebnych praktyk, nos rośnie mu i rośnie, przez co jeszcze bardziej widać to, o czym już kiedyś mówiłam, ale nie odmówię sobie tej przyjemności i powiem to jeszcze raz – król jest nagi. W sumie Pinokio początkowo również był tylko gołą, drewnianą lalką, więc wszystko się tu zgadza. Drogi KanYe-Kejne, nie będziesz żywy i prawdziwy, póki będziesz ,,paszczył” przez ten badziew. Tak, teraz już możesz wziąć się za swoje CAPSY i poskarżyć się całemu światu. Heartless, jak rozwiniecie. (więcej…)

Bezsenność Krejdżiny na żywo

Jeśli wydaje Wam się, że Insomnia Craiga Davida za bardzo trąci Closer niejakiego Ne-Yo, najprawdopodobniej macie rację. Jednak poniższemu akustycznemu wykonaniu tego  utworu, Craig nadał bardziej indywidualnego, wręcz intymnego   charakteru. W końcu nie ma wątpliwości, iż jest to autentycznie jego utwór. Naprawdę, czy on mógłby wreszcie nagrać tę książkę telefoniczną? I jakiż on niemodny! Występ na żywo i to bez użycia auto-tune’a, nie mówiąc już nic o bluzgach. Folk & old school. Oto Insomnia akustycznie.

AMA 2008 rozdane

W niedzielę w Los Angeles rozdano American Music Awards, które w Stanach cieszą mniej więcej takim samym zainteresowaniem i estymą, co Billboard Music Awards i legendarne Grammy. Jak powszechnie wiadomo Amerykanie zdolność do robienia gigantycznych widowisk wysysają z mlekiem matki. Tak było i tym razem. Okraszona licznymi występami gala zdecydowanie przyćmiła chyba nawet samych laureatów. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, kto wygrał w poszczególnych kategoriach, musi przejść tutaj. My bowiem zajmiemy się tym, z czego głównie słyną takie spędy, czyli właśnie występami. Z przykrością stwierdzam, że było dosyć przewidywalnie. (więcej…)

Throwback performance: Lauryn Hill & Carlos Santana – To Zion (Live @ Grammy Awards 1999)

Przed chwilą naszła mnie myśl, że najprawdopodobniej w tym momencie siedziałbym w pociągu do Warszawy, aby już za kilka godzin zobaczyć i usłyszeć Lauryn na żywo. Oczywiście, gdyby kilka tygodni temu nie okazało się, że cała europejska trasa zostaje odwołana z przyczyn osobistnych. Nie mniej jednak nie potrafię się gniewać na Hill i wierzę, że miała jakiś powód i że w przyszłym roku na pewno do nas zawita. Kto wie, może już z nowym materiałem? Tymczasem w dzień odwołanego warszawskiego koncertu proponuję Wam cudowne wykonanie „To Zion” na 41 rozdaniu nagród Grammy w lutym 1999 roku. Słychać, że włożyła w ten występ całe swoje serce.

Q-Tip na żywo u Davida Lettermana

To fakt. Nadszedł czas Renesansu. Oto Q-Tip promujący The Renaissance właśnie. Na żywo, ale w studio u Davida Lettermana. Move to aktualny singiel z albumu. A Obamowa koszulka to zwycięska koszulka.

N.E.R.D. na żywo u Jimmy’ego Kimmela

Będąc w gościnie u Jimmy’ego Kimmela, N.E.R.D. wykonało jeden ze swoich bardziej wypasionych utworów z wydanego w tym roku albumu Seeing Sounds, czyli Spaz. Jak zwykle niezmiernie energetyczny występ został okraszony słynnymi Pharrellowymi już hołubcami. Uwielbiam. Czy jakaś dusza dobra mogłaby sprowadzić Nerdy do Polski? Wiem, że mnie słuchacie.

Tweet, Joy Denalane, Dwele i Bilal oraz ich soulowa symfonia

cd.jpg

Jeśli śledzicie poczynania Tweet (tak jak ja), to raczej nie jest dla Was nowością informacja, że pod koniec kwietnia tego roku pojawiła się ona w Niemczech, by wystąpić na specjalnym koncercie The Dresden Soul Symphony. Tweet wraz ze znakomitościami męskiego soulu – Bilal’em i Dwele – oraz niemiecką divą, utalentowaną Joy Denalane, zaśpiewali największe soulowe hity przy akompaniamencie radiowej orkiestry Mitteldeutscher Rundfunk pod batutą Juna Märkla. Wykonywali największe soulowe szlagiery, które wpisały się na stałe w kanon czarnej muzyki, śpiewane pierwotnie przez takie legendy, jak Aretha Franklin, Al Green, Stevie Wonder czy Marvin Gaye. Teraz nareszcie nadchodzi okazja, by owego koncertu posłuchać, a nawet go obejrzeć! Już 24 października „The Dresden Soul Symphony” będzie miało swoją premierę na CD i DVD (premiera nastąpi w Niemczech – nie ma informacji, co z resztą świata, ale w końcu Dojczland to nasz sąsiad, o płytę nie będzie trudno)! Z tracklistą możecie się zapoznać po skoku – a zapewniam, jest imponująca. Zachęcam też do obejrzenia video z Tweet i Joy Denalane wykonującymi „It’s A Man’s Man’s Man’s World” Jamesa Browna, jak i przeczytania o planach wydawniczych tej pierwszej. 
soulsymphony.PNG

(więcej…)

M.I.A. jest w ciąży! (i opowiada o dalszych planach, występuje z N.E.R.D.)

02.jpg

M.I.A., czyli Wasza Maya Arulpragasam, a moja Majeczka, właśnie objawiła całemu światu swój skrzętnie skrywany brzuszek! Widać, że dziewczyna ma partyzanckie korzenie: ciąża wygląda na około półroczną, a nikt o niej nie wiedział! 31-letnia Maya pokazała się w całej krasie w ubiegłą sobotę, 11 października, podczas koncertu Diesel xXx “Rock and Roll Circus” na Brooklynie w Nowym Jorku (gdzie teraz mieszka ze swoim narzeczonym Benem Brewerem). Poza ciążą i przyszłym małżeństwem, przed M.I.A. stoi jeszcze kilka wyzwań, również zawodowych. Przeczytacie o tym pod „więcej”… (więcej…)