Wydarzenia

występ

Keri Hilson na żywo

Jimmy Fallon zaprosił do swojego programu Keri Hilson. Wykonała balladę „Slow Dance” – najnowszy singiel z albumu „In a perfect world…”. Występ jest o wiele lepszy, niż spodziewałabym się po Keri. W porównaniu z dość mdłą wersją studyjną (moim skromnym zdaniem to kiepski typ na singiel), zilustrowaną na dodatek nudnym teledyskiem, wersja live wypada bardzo korzystnie. Nie pomyślałabym, że ta piosenka może się mi spodobać – a jednak. Szkoda, że to nie ta wersja walczy o jak najlepsze miejsce na listach przebojów. Szanse na sukces byłyby o wiele większe.

Q-Tip na żywo, ale w studio u Jimmy’ego Fallona

Czy ktoś na sali ma może na sobie w tej chwili kapelusz, czapkę lub inne nakrycie głowy ? Jeśli tak, to natychmiast musicie zdjąć je z Waszych szanownych siedlisk rozumu, bowiem aktualnie kapelusz może nosić tylko i wyłącznie Q-Tip. Q wpadł do Jimmy’ego Fallona, aby w jego programie popromować trochę wydany wreszcie (!) w postaci fizycznej album „Kamaal the Abstract”. Wybór padł na utwór „Barely In Love”, który prywatnie należy do grona moich absolutnych faworytów, więc tym bardziej cieszy fakt, że Abstract przybliża go szerszym rzeszom słuchaczy. Jest znakomity, a grany na żywo zyskuje nowe dźwiękowe odcienie, wystrzeliwując niczym najenergiczniejsza z petard. Jeśli nie było Wam dane uczestniczyć w koncercie Q-Tipa na gdyńskich Babich Dołach, macie tutaj małą próbkę tego, co Was ominęło (czy napisane tego awansuje mnie do grona tych redaktorów soulbowl.pl, którzy szpanują swoim uczestnictwem w darmowych koncertach, Ledji K? ;-) ) Poza tym, to jest Q-Tip i przygrywający mu The Roots. Dodawanie tutaj czegoś więcej, byłoby nadużyciem. A zatem, chapeaux bas.

Whitney u Oprah

Promocja najnowszego albumu Whitney Houston trwa w najlepsze. Sporym jej elementem jest pojawienie się artystki w programie Oprah Winfrey – królowej amerykańskich talk-shows. Tuż po nakręceniu odcinka, na temat wywiadu wypowiedziała się Oprah. Wzbudziła ciekawość wszystkich, określając go jako najbardziej szczere wyznanie z jakim się spotkała. Whitney miała zdradzić swoje najskrytsze tajemnice z okresu upadku.
Jak wyszło naprawdę? O tym trochę później. Zacznijmy od czegoś przyjemniejszego. Program Winfrey, to nie tylko rozmowy, ale i występy. Również Whitney postanowiła zaśpiewać. Wykonała utwór „I didn’t know my own strength”

Może nie jest to szczyt formy Whitney, ale nie jest źle. Wielu artystów może jej zazdrościć takiego powrotu. Czuć, że nie jest to powrót pod przymusem, ale z chęci dalszego tworzenia muzyki.Widać, że po tylu latach Houston wciąż budzi silne emocje (spójrzcie na reakcję publiczności na początku, czy na łzy Oprah). (więcej…)

Kanye przeprasza (czytaj: Gay Fish skleja akwarium)

Niekończąca się opowieść Kanye Westa pt. ,,Jestem burakiem. Jestem dziełem sztuki” trwa nadal, a jej promocja jest nadal w toku. Tym razem Gay Fish wpłynął do studia telewizyjnego, aby powiedzieć prowadzącemu program Jay’owi Leno, jak bardzo mu przykro za to, że podczas rozdania nagród MTV VMA ukradł Taylor Swift jej moment, popsuł akwarium i całą zabawę. W odróżnieniu od sztucznego i fałszywie pachnącego na kilometr kajania się Chrisa Browna, przeprosiny Kanye Westa można uznać za całkiem przekonujące. Choć to, że na takie wyszły, nie znaczy wcale, że autentycznie naszemu Kejniemu było przykro. Bo czy tak wygląda skruszony facet, któremu jest przykro ? Naprawdę ? Jak dla mnie Kejn wygląda po prostu na skacowanego Gay Fisha. Wtedy, w tym stanie, też się człowiekowi robi przykro i źle, na twarz zakłada maskę zbitego psa. W każdym razie pan West zaczął także przebąkiwać, że niby on odsunie się i zniknie na chwilę. Wierzycie mu, o ludu ? Ja odebrałam to jako cytat z literatury sci-fiction. Oprócz padania na kolana i bicia się w płetwy, Kanye wraz z Jay’em-Z Rihanną, czyli tzw. Święta Trójca, zdążył odśpiewać u Leno ich wspólny aktualny singiel „Run This Town„, który jest do zobaczenia po oto tej tutaj przerwie. Interes dalej się kręci. I ustalmy jedno, Rihanna ZAWSZE wygląda dobrze. (więcej…)

Gay Fish rozwala akwarium na VMA ’09

Moja dziwna miłość do KanYe Westa tak gwałtownie wzrosła, że przez chwilę zastanawiałam się, czy nie napisać całego posta CAPSACH !!!! Ale do rzeczy. Rozdano statuetki Moonmana (a to ci niespodzianka!). Do Beyoncé’owych „Single Ladies” trafiły 3 jego podobizny (za Klip roku, Najlepszą choreografię i Najlepszy montaż – tak, tak, „SL” są zmontowane i wbrew zapewnieniom Bee klip NIE został zakręcony w jednym ujęciu. MTV potwierdziło to tą nagrodą!). Tytuł Najlepszego klipu hip-hopowego trafił do „We Made You” Eminema, a z kolei „Live Your Life” T.I. (+ Rihanna) to Najlepsze wideo przedstawiciela płci męskiej. Tak zwanym ,,Teledyskiem, który powinien był wygrać” zostało „Sabotage” Beastie Boys. Podczas imprezy zaśpiewali i wygrana BeyoncéJay-Z Alicia Keys i inni. W trakcie występu wspomnianych artystów na scenę pozwoliła sobie wejść Lil Mama, aby uszczknąć nieco ich blasku i chwały. Ani Ala ani Jay nie wyglądali na zadowolonych z tego powodu i uzurpatorkę potraktowali jak powietrze, słusznie zresztą. Jednak WSZYSCY mówią o innym wtargnięciu, tym z KanYe Westem w roli głównej. (więcej…)

VMA ’09 = MJ

*Wpis poświęcony wczorajszej nowojorskiej gali rozdania nagród największej na świecie telewizji muzycznej będzie podzielony na 2 części MAM NADZIEJE ZE WIECIE DLACZEGO !!$*&&!!

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami podczas rozdania nagród VMA stacja MTV złożyła hołd Temu, bez którego nie istniałaby, czyli zmarłemu w czerwcu tego roku Michaelowi Jacksonowi. Galę otworzył pokaz taneczny, będący milczącym, niemniej jednak niezwykle ekspresyjnym hołdem złożonym Królowi Popu. Następnie na scenie wkroczyła Janet Jackson, której obecność tylko znacząco podkreśliła Jego nieodwołalną nieobecność. Madonna z kolei wygłosiła bardzo mądrą przemowę, rzucającą nowe światło na postać MJ. To nie było łatwe, skoro w ostatnich miesiącach już tyle zostało powiedziane. Słuchając jej, czuło się dreszcze. Wszystko wyszło wspaniale zawodowo. No, nareszcie jakiś WYSTEP na tych VMA‚s. W trakcie trwania imprezy zaprezentowano także zwiastun niezwykle oczekiwanego filmu „This Is It”. Premiera 28 października, także w Polsce. Tyle w tym temacie.

Whitney na żywo w Good Morning America

Dzisiaj w amerykańskim programie śniadaniowym Good Morning America wyemitowano od dawna wyczekiwany, pierwszy od czasu powrotu Whitney na scenę, występ na żywo dla szerszej publiczności transmitowany przez telewizję. Nagranie zostało zarejestrowane dzień wcześniej w Nowym Jorku. Wokalistka w programie wykonała między innymi nowy singiel „Million Dollar Bill”. Piosenkarka wyglądała bardzo dobrze, śpiewanie zresztą także wychodziło jej nadspodziewanie dobrze, chociaż wyraźnie dostrzegalna była zmiana głosu wokalistki, między stanem obecnym a jej warunkami głosowymi sprzed kilkunastu lat. Po wykonaniu pierwszego utworu Houston wielokrotnie witała się z publicznością i mówiła fanom, że ich kocha. W pewnym momencie podczas śpiewania jednego z kolejnych utworów jej głos się załamał, za co przeprosiła publiczność, usprawiedliwiając się nagrywanym dzień wcześniej wywiadem u Opry Winfrey. „Mówiłam tak długo… Mówiłam tak dużo, mój głos… Nie powinnam mówić, powinnam śpiewać” – tłumaczyła się przed pięciotysięcznym tłumem, po czym przeszła do wykonywania „I’m Every Woman”. Została przyjęta bardzo ciepło i chociaż oczywiście jej forma wokalna pozostawia wiele do życzenia, to myślę, że jak najbardziej zasługuje, żeby odnieść sukces. Dodam, że prognostycy przewidują, że I Look to You i wejdzie na amerykański Billboard z wielką siłą, debiutując na szczycie zestawienia, gdzie krążek powinien sprzedać około 200 tysięcy kopii. Bardziej ciekawią mnie chyba jednak wyniki sprzedaży albumu w Polsce? Jak myślicie, jak wysoko płyta ma szanse zajść na OLiSie?

Throwback performance: Lauryn Hill „I Get Out”

Już prawie zdążyłem zapomnieć jaką siłą, prawdą i szczerością wykazała się pani Hill w tym nagraniu, jak również na całym krążku MTV Unplugged No. 2.0. z 2002 roku. Na wszelki wypadek więc, gdybyście też już zapomnieli, przypominam. „I Get Out” to bunt przeciwko społeczeństwu, które samo sobie wiąże pęta, wymagając bezsensownych kompromisów, konformizmu i ślepego podporządkowania regułom ustalonym przez ludzi. Z jednej strony wykonanie na żywo, dodaje utworowi wiarygodności, a akustyczna gitara w tle, akcentuje słowa i przesłanie piosenkarki, ale jednocześnie bardzo żałuję, że do tej pory poza „I Find It Hard to Say (Rebel)”, nie było nam dane usłyszeć reszty utworów z Unplugged w wersjach studyjnych. Być może, zmieniłoby to nieco podejście wielu do tego materiału, który uważany bywa za nudny i niestrawny…

Tinchy Stryder na żywo, ale w studio

Tinchy Stryder, w towarzystwie Amelle BerrabahSugababes i akompaniującego zespołu, pojawił się w studiu BBC Radio 1, aby zaprezentować wersję live swojego aktualnego singla „Never Leave You” oraz niespodziankę, którą okazał się być cover Beyoncé’owych „Sweet Dreams”, doprawiony odrobiną „Beat Again” brytyjskiego boybandu JLS. Primo, kto by pomyślał, że Tinchy tak dobrze radzi sobie na żywca. Secundo, kto odważyłby się powiedzieć, iż „Never Leave You” wcale nie jest sieczką i muzycznym zlewem, a zagrane na żywych instrumentach, może być nawet całkiem znośne. Tertio, każdy, kto nie uciekł w popłochu od odbiornika, słysząc, a przede wszystkim widząc, oryginał „Beat Again”, zasługuje na medal za odwagę. Ja się przeraziłam. Tinchy’emu wyszedł on z pewnością o wiele mniej brutalnie. Żeby było elegancko i parzyście, potrzebny jest punkt czwarty. A zatem, oto i on: Quatro, najwyraźniej Amelle zaczęła powoli wybijać się na niepodległość. Keishy to się nie spodoba, zapytajcie tylko Mutyi. Girl fight ! Nie ma nic lepszego porządna żeńska konfrontacja od czasu do czasu. Team Amelle ! Choć i tak na pewno powiecie, że do Wyjoncé jej daleko. Cóż mogę powiedzieć? Nie każdy musi wyć.

Nowy teledysk: Jay-Z „D.O.A.”

Utworem „D.O.A” Jay-Z rozpoczął swoją kampanię społeczną na rzecz zaprzestania używania auto-tune’a, której punktem kulminacyjnym ma być wydanie albumu „Blueprint 3” dnia bardzo symbolicznego, bo 11 września. Akcja jest promowana tym oto klipem, który swoją premierę miał zaraz po zakończeniu gali rozdania nagród BET. Działania promocyjne zostały także podparte wczorajszym występem na tejże ceremonii, do zobaczenia ,,po skoku”. Co do teledysku, to mamy tu Jiggę, który jest wożony przez Lyora Cohena, pije łajno i gra w karty z Harvey’em Keitelem i toczy pojedynek pod koszem z LeBronem Jamesem. Wszystko to wyreżyserowane przez Anthony’ego Mandlera. Hervey jest wspaniały! Widzieliście może wybitnie nowojorskie filmy z jego udziałem, np. ,,Brooklyn Boogie” lub ,,Dym” ? Jeśli tak, to wiecie, że to idealny casting, bo Keitel jest równie, o ile nie bardziej, nowojorski co Jay-Z2 Wieże, świeć na ich duszą. Za to ten, kto odgadnie czyj portret wisi na ścianie w scenie w knajpie, dostanie mój egzemplarz płyty Mrozu. To poważne. Teraz już “get back to rap, you t-paining too much!”, a ,,po rozwinięciu” wykon na żywo. Trzymam kciuki za powodzenie kampanii.

(więcej…)