young jeezy

#FridayRoundup: Raphael Saadiq, Missy Elliott, Brockhampton, Rapsody i inni

Niewiarygodnie zasypał nas premierowymi wydawnictwami ostatni weekend sierpnia. Nie tylko po latach nowe wydawnictwa wypuścili Raphael Saadiq i Missy Elliott, ale ukazały się wypatrywane przez nas płyty Brockhampton, Rapsody i Olivii Nelson. Ponadto epka od Toro y Moi, kolejny krążek Jazzmei Horn, nieoczekiwany afrobeatowy album Jidenny i pożegnalna płyta Jeezy’ego. Słowem — jest czego słuchać!


Jimmy Lee

Raphael Saadiq

Columbia

Choć Raphael Saadiq nie zasypiał gruszek w popiele od wydania Stone Rollin’ w 2011 roku, osiem długich lat zajęło mu wypuszczenie nowego kolejnego krążka. W międzyczasie zawitał do Polski na koncert, zapowiedział drugą część kultowego Ray Ray, której premiera nie doszła finalnie do skutku, czy otrzymał nominację do Oscara. Dziś w internecie pojawiła się jednak nareszcie wyczekiwana od dawna nowa płyta Jimmy Lee, na której 53-letni już artysta przepracowuje rozmaite traumy, których nie miał okazji poruszyć na wcześniejszych krążkach i patrzy z dystansem na swoją karierę sceniczną, jednocześnie gotów stawić czoła przyszłości. To być może najbardziej osobista płyta w dyskografii Saadiqa. Muzycznie prym wiedzie oczywiście neo-soul, ale umiejętnie przyprawiony progresywnymi inklinacjami od trip hopu, przez rock, muzykę taneczną, aż po bluesa. To płyta, nad którą zdecydowanie trzeba pochylić się w nadchodzącym tygodniu! — Kurtek


Iconology

Missy Elliott

Atlantic

Missy Elliott wzięła nas wszystkich z zaskoczenia! Gdy w lipcu pisaliśmy, że raperka wygląda i czuje się znakomicie i jest gotowa, by wypuścić nową muzykę, nie przypuszczaliśmy, że stanie się to przed końcem wakacji. Epka Iconology to co prawda zaledwie cztery nowe tracki, ale to wciąż najbardziej obszerne wydawnictwo w karierze artystki od krążka The Cookbook z 2005 roku. Jednocześnie rozpoczynający wydawnictwo numer „Throw It Back” zrealizowano kolorowym teledyskiem przywodzącym na myśl klasyczne klipy Misdemeanor. Niestety, nie jest aż tak różowo — wielu może odstręczyć surowe brzmienie wydawnictwa i powtarzalność fraz zapożyczona z trapu. Nie są to produkcje ze złotej ery Timbalanda, z jakimi kojarzyliśmy Missy i które w dużej mierze zbudowały jej barwną legendę. Brakuje earwormowych refrenów i charyzmatycznych, quirkyrapowych zwrotek. Niemniej, na pewno damy nowej inkarnacji Elliott szansę i wam radzimy zrobić to samo! — Kurtek


Ginger

Brockhampton

Question Everything / RCA

Nie ma wątpliwości, że Brockhampton to jeden z najmocniejszych składów hip-hopowych. Przy okazji Iridescence pisaliśmy, że pomimo zmian w zespole i bardziej eksperymentalnego brzmienia niż tego znanego z trylogii, Brockhampton wciąż pozostają sobą. Wydaje się, że tym razem wśród szorstkich bitów znajduje się więcej przestrzeni, a na albumie zdecydowanie więcej miejsca zajmują piosenkowe, lżejsze momenty. Jak zapowiadał Kevin Abstract, Ginger nastrojem porównać można do „Hey Ya” OutKast – chłopaki tematy depresji, miłości czy trudnej przeszłości wykładają w pozornie weselszy, lecz wciąż poruszający sposób. — Klementyna


Eve

Rapsody

Jamla / Roc Nation

Kiedy w 2017 roku wyszedł numer „Power”, na którym obok Rapsody pojawił się Kendrick Lamar , będący wówczas w swojej szczytowej kondycji, raperka nie tylko nie przygasła przy gościu, ale charyzmą i surowością linijek zdarzało jej się dominować. Już wtedy czułem, że w artystce tkwi olbrzymi potencjał, ale to najnowszy krążek, zatytułowany Eve, pozwala jej jak nigdy wcześniej rozwinąć skrzydła i popisać się wszechstronnością. Z jednej strony zatem „Cleo” atakuje nas z zaskoczenia wściekłymi, chłodnymi linijkami położonymi pod instrumental samplujący „In the Air Tonight” Phila Collinsa, z drugiej „Ibithaj” to próba ożenienia Wutangowego olschoolu ze smukłym R’nB (za które na tracku odpowiada sam D’Angelo), zaś „Ryena’s Interlude” to miniatura w klimacie poezji spoken word. Tropów brzmieniowych jest jeszcze więcej, ale w tym wszystkim esencją dalej pozostają przesycone afroamerykańskim feminizmem teksty, które sięgają zarówno po bigbootypraising i radosne body positive, jak i (znacznie częściej) po bardzo bezpośrednie, agresywne próby rozliczenia się z Ameryką za krzywdy wyrządzone czarnoskórym kobietom. Nie bez powodu nazwy tracków na albumie to kobiece imiona. Rapsody celuje nie tylko w solidnie skonstruowany rapowy krążek, ale przede wszystkim  w wyraźny manifest.  — Wojtek


Back to You

Olivia Nelson

Hear This

Autorka jednej z naszych ulubionych epek z zeszłego roku wypuszcza kolejny minialbum (tym razem bardziej zbliżony do standardowego rozmiaru). Back to You po raz kolejny zgrabnie łączy R&B z popem. Połączenie to poddaje tym razem dominacji minimalistycznych bassowych aranży przywodzących na myśl Kelelę. Olivia Nelson nadal jednak stawia na klasyczne, można by rzec — staromodne, piosenki. Brak aranżacyjnych plot twistów może zniechęcić. Jeżeli jednak przedkładacie ładne melodie nad fajerwerki, to na nowym wydawnictwie Olivii z pewnością kilka takich melodii znajdziecie. — Maja Danilenko


Smartbeats

Toro y Moi

Toro y Moi

Toro Y Moi zaprezentował nowe EP zatytułowane Smartbeats. Projekt został wydany we współpracy z firmą Smartwater i zawiera kolaboracje z Nosaj Thing, Empress Of, Washed Out i Madeline Kenney. Wszystkie utwory inspirowane są zasadą „smartwater” i zostały napisane jako uzupełnienie aktywności fizycznej, do których lubisz się spocić. Artyści zaangażowani w projekt, to podobno głęboko wierzący bio zwolennicy, szukający alternatywnych sposobów odnowy biologicznej. Temat od długiego czasu na topie, ale ja jednak wolę poćwiczyć przy swojej playliście, a nie do wodno-elektrycznych dźwięków napisanych na potrzeby konkretnej firmy, która próbuje zwiększyć swoją popularność poprzez uruchomienie nowego programu kulturalnego, mającego na celu połączenie muzyki popularnej z najnowszymi osiągnięciami w nauce i technologii. — Forrel


Love and Liberation

Jazzmeia Horn

Concord Jazz

Debiutancki album Jazzmei A Social Call zapewnił jej w ubiegłym roku nominację do Grammy. Wokalistka z Teksasu dołączyła tym samym do grona najbardziej wyróżniających się jazzowych głosów młodego pokolenia. Jednocześnie wsłuchując się w jej najnowsze dzieło – Love and Liberation, słychać dojrzałość i świadomość kierunku, w jakim chce ona podążać. Na krążku znajdziemy zarówno autorskie utwory, jak i covery, wśród których są m.in. „No More” Jona Hendricka i „Green Eyes” Erykhi Badu. Macie ochotę na trochę jazzu w tradycyjnym wydaniu? Odpalcie album Jazzmei Horn. W końcu takie imię zobowiązuje. — Mateusz


85 to Africa

Jidenna

Epic

Jidenna, wokalista, producent, gentleman o afrykańskich korzeniach wraca z drugim albumem w swojej karierze. Po bardzo umiarkowanym sukcesie krążka The Chief muzyk zdecydował się zamienić R&B w radiowym wydaniu na soczysty afrobeat. Jego nowe wydawnictwo to 11 utworów promowanych takimi singlami jak „Tribe” czy „Sufi Woman”. Wśród gości pojawili się m.in. GodlLink czy Seun Kuti. Czy muzyczna podróż do Afryki to aby dobry pomysł na wskrzeszenie kariery? Nie mówię nie — Adrian


TM104: The Legend of the Snowman

Jeezy

YJ / Def Jam

Ostatnia część serii Thug Motivation może być zarazem ostatnią płytą Jeezy’ego. To już jedenasty krążek w jego dyskografii i jeżeli rzeczywiście miałby być tym pożegnalnym, to lepszego momentu nie mógł sobie wybrać. Dziś jest tylu młodych raperów z Atlanty, którzy wyznaczają trendy w amerykańskim i światowym hip-hopie, że właśnie teraz jest czas na zawieszenie mikrofonu na kołku i ostateczne przekazanie im pałeczki. Być może Jeezy właśnie tak sobie pomyślał, tego nie wiem. Wiadomo tyle, że dostajemy osiemnaście tracków, gościnnie między innymi CeeLo Green, Meek Mill i John Legend, a produkcyjnie gospodarza wspierają np. Lex Luger i J.U.S.T.I.C.E. League. — Dill


Wszystkie wydawnictwa wyżej i pełną selekcję tegorocznych okołosoulowych premier znajdziecie na playliście poniżej.

Nowy teledysk: Jeezy feat. Puff Daddy „Bottles Up”

Snowman podgrzewa atmosferę przed nadchodzącą premierą swojego 8 albumu studyjnego Pressure, publikując pierwszy teledysk promujący wydawnictwo. „Bottles Up” to klasyczny trapowy banger w wykonaniu rapera z Atlanty i giganta hip-hopu, Puff Daddy’ego, który po raz kolejny zamiast tradycyjnej zwrotki zdecydował się na rolę z pogranicza mentora i hypemana. Na klipie możemy zobaczyć ujęcia pełne splendoru, bogactwa, klubów i beztroskiego życia raperów. Nowy krążek Snowmana wbudził niemałe zainteresowanie wśród fanów, chociażby ze względu na listę gości, według której będzie nam dane usłyszeć wspólny utwór J. Cole’a i Kendricka Lamara. Poza tym, na płycie wystąpi Rick Ross, 2 Chainz, Tee Grizzley, Wizkid czy Tory Lanez. Brzmi jak marzenie? Pressure trafi do sklepów i serwisów streamingowych już 15 grudnia.

Big Boi ujawnia okładkę i tracklistę Boomiverse

Nowy album Big Boia zbliża się wielkimi krokami. Do tej pory pojawiły się dwa single — „Kill Jill” z gościnnymi wersami Killer Mike’a i Jeeziego oraz „Mic Jack”, w którym na refrenie udziela się Adam Levine. Teraz znamy już okładkę i tracklistę płyty. To co widzimy pokazuje, że możemy mieć do czynienia z naprawdę dobrym krążkiem. 12 utworów, a wśród nich kawałki z gościnnymi udziałami między innymi Snoop Dogga, Pimpa C, Kurupta czy Sleepiego Browna. Poza tym oczywiście wspomniani Adam Levine, Jeezy i Killer Mike. Ten ostatni występuje w sumie w 3 numerach. Premiera Boomiverse już 16 czerwca. Czekamy!

1. „Da Next Day”
2. „Kill Jill” (feat. Killer Mike and Jeezy)
3. „Mic Jack” (feat. Adam Levine)
4. „In The South” (feat. Gucci Mane and Pimp C)
5. „Order of Operations”
6. „All Night”
7. „Get Wit It” (feat. Snoop Dogg)
8. „Overthunk”
9. „Chocolate”
10. „Made Man” (feat. Killer Mike and Kurupt)
11. „Freakanomics” (feat. Sleepy Brown)
12. „Follow Deez” (feat. Curren$y and Killer Mike)

Big Boi ujawnia dwa single z Boomiverse

Wczoraj pisaliśmy, że wielkimi krokami zbliża się nowy album Big Boia Boomiverse, a już dzisiaj udostępnione zostały dwa single. Pierwszy to „Kill Jill” z gościnnym udziałem Killer Mike’a i Young Jeezy’ego, drugi to „Mick Jack”, w którym Big Boia swoim wokalem wspomaga Adam Lavine. „Kill Jill” to rasowy trap na orientalnym samplu. Dużo ciekawiej za to zapowiada się numer z Lavinem. „Mick Jack” to idealny kawałek do radia i na parkiet. Mocno elektro popowy, a wkręca się jak mało co.

Nowy teledysk: Jeezy feat. Janelle Monáe „Sweet Life”

jeezy-janelle
Wczoraj oczy całej Ameryki zwrócone były na Martina Luthera Kinga. Swoją cegiełkę do uhonorowania polityka dołożył także Jeezy, który opublikował teledysk do piosenki „Sweet Life”. Czarno-biały obrazek, w którym wystąpiła i zaśpiewała także Janelle Monáe, rzuca światło na dzisiejsze pojęcie sprawiedliwości. Numer pochodzi z ostatniego krążka rapera, Church in These Streets.

Nowy utwór: Cassie „Balcony” ft. Young Jeezy

W przeciągu następnych tygodni do sieci powinien trafić mixtape Rock-A-Bye-Baby i istnieje całkiem duże prawdopodobieństwo, że numer „Balcony” trafi na wydawnictwo. Powolne wokale Cassie czy minimalistyczny beat to coś co bardzo przypomina mi ostatnie poczynania Jhené Aiko. Nie jestem jednak pewna czy Ventura raz na zawsze rozstała się ze słodkim i naiwnym R&B.

Nowy utwór: Lil’ Kim „Keys To The City” ft. Young Jeezy

Jak zapowiadałam ostatnio przy auto tunowej Lil’ Kim i jej singlu „If You love Me” – czegokolwiek by nie wydała i tak będę się jarać nowościami. Tym razem jednak i Wy powinniście być zadowoleni. W nowym utworze, „Keys To The City” słychać w końcu dawne flow raperki. Flashback, jakby znów była tą pewną siebie blondyną z okładki The Notorious K.I.M. i to mnie niezmiernie cieszy. Gościnnie pojawia się tutaj Young Jeezy. Oby Kimberly zrobiła nam w tym roku także niespodziankę w postaci nowej płyty.

Nowy teledysk: Lloyd – „Be The One” feat. Trey Songz & Young Jeezy

trey-songz-and-lloyd-on-the-set

Lloyd „Young Golide” Polite Jr. postanowił na kilka dni przed Świętami przypomnieć słuchaczom o wydanym w wakacje krążku King Of Hearts. Zrobił to za pomocą teledysku do utworu „Be The One” z gościnnymi udziałami kolegi Treya Songza, oraz wydającego dzisiaj swój nowy album rapera Young Jezzy’ego. Numer nie robi specjalnego wrażenia po znakomitym poprzednim singlu z Andre 3000Lil’ Waynem, ale oczywiście polecam Wam samym ocenić. Muzykę do „Be The One” wyprodukował wszechobecny na świeżych wydawnictwach rzemieślnik bitu – Polow Da Don.

Nowy utwór: Young Jeezy „Trapped” ft. Jill Scott

Dopiero co mogliście przeczytać, że ta dwójka zaczyna ze sobą współpracować, a już mamy efekt! Piosenka „Trapped” niezmiernie ucieszy nie tylko fanów rapera Young Jeezy’ego, ale także sympatyków Jill Scott. Co prawda, wokalistka nie pojawia się tutaj zbyt często, ale moim zdaniem jest to dość udany duet. Posłuchajcie:

Nowy utwór: Young Jeezy feat. Jay-Z & André 3000 „I Do”

youngjeezy_promo

„I Do”, czyli wspólne nagranie Young Jeezy’ego, Jaya-ZAndré 3000, było jedną z najbardziej oczekiwanych przeze mnie kolaboracji rapowych w ostatnim czasie. Dzięki uprzejmości Funkmastera Flexa numer ten możemy usłyszeć już dzisiaj. Utwór od razu wydał mi się znajomy – z takiej przyczyny, że jest to kawałek z roku 2009 wzbogacony o świeżą zwrotkę Hovy. Dobrze jednak, że ostatecznie trafił na oficjalne wydawnictwo, coś tak dobrego nie mogło się zmarnować. Głównym motywem piosenki jest małżeństwo – JeezyDré fantazjują na temat małżonki doskonałej, a Jay-Z wyraża wdzięczność, że swoją idealną połówkę już odnalazł. Wszystko to na magicznym, soulfulowym bicie autorstwa M16, a równie dobrze mógłbym uwierzyć, że zrobił go Kanye West, albo Just Blaze. Gorąco polecam.

Jill Scott, Ne-Yo, André 3000 na nowej płycie Young Jeezy’ego

young-jeezy-tm103-cover1

20 grudnia – to ponoć oficjalna już data wielokrotnie przesuwanej premiery czwartego albumu Young Jeezy’ego. Wszystko wskazuje, że Def Jam tym razem obietnicy dotrzyma, dzięki czemu będziemy mogli pod choinkę wręczyć naszym najbliższym kolejną porcję hustlerskich opowieści Snowmana. Album bardzo dobrze się zapowiada, szczególnie kiedy spojrzymy na zapowiedziane gościnne występy. Bardzo intrygujący może być wspólny numer z Jill Scott, ale nie lekceważmy również innych osobowości pojawiających się na Thug Motivation 103: Hustlerz Ambition: Jadakissa, Fabolousa, Pliesa, Ne-Yo, Snoopa, Devina The Dude’a, oraz – uwaga – André 3000Jaya-Z w jednym utworze. To podobno nie koniec atrakcji – mówi się, że poniżej zaprezentowana tracklista nie uwzględnia jeszcze jednego mocnego featuringu – Eminema.

(więcej…)

Nowy teledysk: Young Jeezy „Win”

Sezon ogórkowy, prze państwa, mamy dla Was tylko teledyski. W dodatku niezbyt ciekawe, jakby tego było mało. Young Jeezy (o którym głęboko wierzę, że nie pisaliśmy przez przynajmniej ostatnie trzy lata, jeśli w ogóle) wydaje swoją czwartą płytę – Thug Motivation 103: Hustlerz Ambition. Krążek ma się ukazać 30 września (czyli wtedy, kiedy najpewniej będziemy już mieli o czym pisać). Co ciekawe, przez ostatni rok album promowało aż 5 singli! Dodam jeszcze, że prezentowany teledysk do „Win” nie jest jednym z nich. Czyżby ktoś rozpaczliwie czekał na hit? A co z „Win”? Jeśli ktoś słyszał kiedyś jakiś kawałek Jeezy’ego, może powiedzieć, że zna wszystkie inne.

Czego spodziewać się po nowym teledysku kanYe?

Jeśli jesteście zaniepokojeni, że od kilku miesięcy kanYeWest nie wydaje nic nowego i promocja „808s & Heartbreak” wydaje się zwalniać tempa, uspokajam – opłacało się czekać. Przedwczoraj na swoim blogu artysta opublikował kilka zdjęć ze swojego najnowszego teledysku do utworu „Amazing” z gościnnym udziałem Young Jeezy’ego. Aby go nakręcić West udał się specjalnie na Hawaje, w towarzystwie nikogo innego jak legendarnego Hype’a Williamsa, który w ostatnich tygodniach stworzył także prosty, ale efektowny wideoklip do „Hustler’s Anthem 09” Busta Rhymesa. Sam kawałek niedawno trafił do amerykańskich stacji radiowych Urban i powoli zaczyna zdobywać airplay. Będzie hit? (więcej…)

Nowy teledysk: Ciara

Jeśli jeszcze nie kochacie Ciary, to z pewnością pokochacie ją po obejrzeniu tego teledysku. Tak przynajmniej wydaje się samej wokalistce. W najświeższym klipie do piosenki „Never Ever” Ciara pręży się i wygina żeby tylko zwrócić waszą uwagę. Jeśli wytrwacie do połowy tego niezwykle nudnego klipu zobaczycie nawet, że potrafi zrobić szpagat. A to nie jest coś co potrafi każda piosenkarka. Czy Jill Scott albo Jazmine Sullivan umieją zrobić szpagat? Nie wydaje mi się! Zatem do siłowni moje drogie panie! Ćwiczyć szpagaty! A wszystkich wyjątkowo znudzonych feriami zapraszamy na wyjątkowo nudny teledysk do wyjątkowo mdłej piosenki.

Ciara feat. Young Jeezy – Never Ever

Kolejny „pierwszy singiel” Ciary

No i w końcu dostaliśmy pierwszy (drugi) singiel promujący trzeci studyjny krążek Ciary zatytułowany „Fantasy Ride„. Utwór „Never Ever” wyprodukowany został przez Polow Da Dona oraz BlacElvisa, na featuringu natomiast pojawia się Young Jeezy. Ta miła piosenka mid-tempo kojarzy mi się z piknikami zakochanych, a to prowadzi do wniosku, że to zdecydowanie nie jest materiał na singiel, który ma ratować ten album przed całkowitą komercyjną porażką, tym bardziej jeśli w grę wchodzi ktoś taki jak Cici. Do tego kawałek lekko przypomina „Love In This Club” Ushera. Niemniej jednak, jeśli „Never Ever” spotka się z ciepłym odbiorem przez publiczność, to myślę, że można liczyć na peak w Top 40 na Billboardzie – co jak co, ale tego, że utwór jest bardzo radiowy nie można mu odmówić. Choć ja osobiście nie jestem powalony na kolana, a na to liczyłem.

Ciara feat. Young Jeezy – Never Ever

Nowe utwory z Pharrellowym dotykiem

Przed Wami, drodzy czytelnicy i słuchacze, dwa nowe utwory, które łączy postać wszędobylskiego Pharrella W. Dawno u nas nie gościł. Kawałek nr. 1 to kolaboracja z niejakim Young Jeezy’em zatytułowana Rumor has it. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to Young Jeezy … cóż, cała ta muzyczna przygoda mogła się skończyć o wiele gorzej. Produkcja na wysoce przeciętnym poziomie, nie przeszkadza, nie rani, ale nie wnosi też nic odkrywczego. Pharrell w wybitnie Pharrellowym stylu robi użytek ze swoich możliwości falsetowych. To by było na tyle. Efekty?

Z kolei w utworze nr. 2 Williamsa w ogóle nie uświadczycie, bo w tym przypadku ukrył się on za konsoletą. The Neptunes stoją bowiem za produkcją poniższego kawałka, pochodzącego z najnowszego albumu Commona, którego premiera już za niewiele ponad tydzień. W Punch Drunk Love usłyszycie także KanYe Westa w postaci jak najbardziej przystępnej, pierwotnej, takiej jaką poznaliśmy na początku jego publicznego istnienia, zanim jeszcze nie przeszedł on na ciemną stronę auto-tune’a. Kompozycja napawa mnie nadzieją na to, że może jednak mój Kejn, a Wasz KanYe, zawróci z tej złej drogi, którą obrał w chwili zamroczenia i powróci do swoich korzeni. A nowe wydawnictwo Common zapowiada się całkiem smakowicie. (więcej…)

Recenzja: Kanye West „808s & Heartbreak”

Kanye West, samozwańczy głos młodego pokolenia, wydając swój najnowszy krążek „808s & Heartbreak” zdążył już, jak najbardziej świadomie, wywołać burzę skrajnych komentarzy i opinii. Zarówno krytyka jak i fani muzyka pozostają podzieleni. Kim tak naprawdę jest West? Geniuszem muzyki popularnej czy może sprawnym manipulatorem i znakomitym specjalistą od muzycznego marketingu? Tego, co prawda nie dowiadujemy się słuchając „808s & Heartbreak”, a co więcej pozostawia on po sobie jeszcze większy mętlik, ale może odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka jednoznaczna?

Ye dużo ryzykował wydając „808s & Heartbreak”. Już samo „Love Lockdown” w roli singla promującego, w środowiskach hip-hopowych zupełnie zdegradowało go, jako rapera. Tymczasem reszta krążka utrzymana jest w podobnej konwencji, a sam West zdaje się nie tylko nie chować się przed narastającą krytyką (byłych już często) fanów, ale wręcz świadomie prze naprzód nic sobie nie robiąc z kolejnych wymierzonych w niego ciosów. To, na ile krążek jest genialny z pewnością nigdy nie zostanie do końca rozstrzygnięte. Pewne jest natomiast, że jest to album niepowtarzalny i warty zauważenia.

Na płycie West sięgnął po ogólno wykorzystywane środki i instrumenty jak choćby popularne ostatnio auto-tune i bębny 808, aby stworzyć coś nie do końca mieszczącego się w dotychczas znanych ramach gatunkowych. Nie jest to z pewnością krążek hip-hopowy, choć oczywiście sięga po rozwiązania stosowane właśnie przez produkcje charakterystyczne dla tego rodzaju muzyki. Koncepcję albumu można określić w kilku zdaniach, jako życiowe rozważania człowieka na granicy załamania nerwowego, którego w ostatnim czasie spotkały pełne traumatyczne wydarzenia – jest to dość czytelne, nie tylko ze względu na asocjacje autobiograficzne czy zapowiedzi i komentarze samego Ye, ale także ze względu na oszczędną muzycznie, liryczne i wizualnie formę krążka.

Mimo wszystko album nie jest do końca taki, do jakiego aspiruje. West kreuje się, bowiem na bohatera werterycznego, którego dosięga nieuchronny ból istnienia. Tymczasem utwory, w których ten ból naprawdę się zawiera możemy policzyć na palcach jednej ręki. Nie twierdzę, że to źle, że krążek jednak mimo wszystko okazuje się być dość różnorodny, ale w pewien sposób burzy to jednak zapowiadany schemat albumu z uniwersalną boleścią i rozpaczą w rolach głównych. Motywy, które przewijają się w kolejnych utworach, mimo, że momentami próbują sięgać głęboko, często niestety brodzą po mieliźnie. Zdecydowanie od konceptu płyty odcinają się miłe dla ucha, mdłe dla ducha „Robocop” i zjawiskowe, ale jednak utrzymane w pozytywnym i lekkim duchu „Paranoid”. Ten drugi tematycznie przypomina mi do złudzenia „Don’t Worry” Aaliyah.

Jak na człowieka po przejściach Kanye wydaje się być bardzo towarzyski. Do współpracy zaprosił między innymi kolegów raperów Young Jeezy’egoLil’ Wayne’a – ich udział może być odczytany, jako dramatyczna próba ratowania wizerunku hip-hopowca. (Zapewniam, że daremna.) Nie mniej jednak, panowie nie są tu jedynie, z tej przyczyny. W niewątpliwie wyróżniającym się, autoironicznym „Amazing” West tłumaczy się, a w zasadzie odpowiada na ataki mediów w stosunku do jego gwiazdorskich zapędów. Jeezy w drugiej części utworu pełni funkcję pewnego alter-ego Westa, który zapewnia nas, że nie miał łatwo w życiu i to, co osiągnął w pełni mu się należy. Te deklaracje warto jednak skontrastować także z najbardziej reprezentatywnym (poza singlowym „Love Lockdown”) utworem na krążku, czyli prawie-tytułowym „Welcome to Heartbreak”, gdzie Ye odkrywa przed nami ciemne strony sławy i zdaje się żałować życia, które wiedzie, na rzecz szeroko pojętej normalności. Poza tym na albumie pojawiają się także poprawnie emocjonalne „Streetlights”, dobrze napisane, choć z niekoniecznie trafioną pointą prowadzącą do wniosku, że miejsce Westa jest na ulicach (w domyśle ze swoimi dawnymi ziomkami), bo sam autor doskonale wie, że nie porzuciłby dotychczasowego życia, aby znowu stać się takim jak dawniej. Takie deklaracje brzmią w jego ustach co najmniej zabawnie, chociaż oczywiście nie neguję jego dobrych intencji, bo być może w chwili słabości faktycznie zdarzało mu się miewać takie myśli. Końcówka albumu („Bad News”, „See You In My Nightmares”„Coldest Winter”) zawiera bardzo wiele gorzkich i mocnych słów, które jednak niekoniecznie prowadzą do czegokolwiek. I o ile jeszcze samo „Coldest Winter” broni się muzycznie, o tyle już dwa wcześniejsze niestety nie oferują nam nic innowacyjnego. Szczerości natomiast ciężko odmówić otwierającemu krążek, chwytającemu za serce, chociaż być może trochę na siłę wydłużonemu „Say You Will”. Zabieg ten jednak był w pełni celowy i miał stanowić przeciwwagę dla najkrótszego na krążku, zamykającego go „Coldest Winter” i przez to zawierać wszystkie utwory w pewnej całości.

Brzmieniowo West zdecydowanie mocniej nawiązuje do „Graduation”, niż do dwóch pierwszych krążków. Wszystkie bity i wokale zdają się brzmieć syntetycznie, chociaż dla podniesienia napięcia w utworach bardzo często występują także klasyczne motywy instrumentalne jak chociażby sekcja smyczkowa. Rozstrojone i podrasowane przez vocoder wokale, a także oszczędność dźwięków mają imitować stan duszy i umysłu muzyka. I o ile na tym poletku Kanye wychodzi z tego zabiegu obronną ręką, o tyle, jeśli chodzi o treść, którą przez ograniczenie formy wystawia na główny plan, nie ma niestety już tyle szczęścia. Całość mimo początkowego wrażenia niestrawności, okazuje się mimo wszystko dość smaczna i przemyślana. I chociaż nie ma pewności na ile uczucia i emocje Westa są szczere, a na ile stanowią tylko marketingowe tło, nie można przejść obojętnie obok „808s & Heartbreak”.

Okładka albumu: Akon

Trzeci studyjny krążek Akona zatytułowany „Freedom” w sklepach już 25-go listopada – longplay promowany jest przez single „Right Now (Na Na Na)” oraz „I’m So Paid” z Lil WaynemYoung Jeezym, do którego już niedługo można spodziewać się klipu. Tracklista „Freedom” po skoku. Good good cover.

(więcej…)

New video: Young Jeezy & kanYeWest, Put On

Nie przepadam za Jeezy’m, ale ostatecznie udział Westa w tym kawałku, brzmiącego niczym T-Pain, przekonał mnie, że warto to sprawdzić. I faktycznie, to najlepszy singiel Jeezy’ego od czasów Soul Survivor z Akonem, czyli od bardzo bardzo dawna. To także pierwszy singiel, promujący jego kolejny, trzeci już oficjalny krążek – The Recession, który do sklepów powinien trafić w drugiej połowie przyszłego miesiąca. Kawałek i klip dość społecznościowe, niby Jesus Walks 2 (stąd pewnie też Kanye). Drugim singiel ma podobno zostać utwór Crazy World, ale niczego bym nie przesądzał.

Usher na żywo w Saturday Night Live & nowy singiel

Usher featuring Young Jeezy – Love In This Club [Live On Saturday Night Live]

Zastanawiam się jak ten utwór brzmiałby w jakiejś innej fajnej aranżacji, nadal liczę po cichu na jakiś bardziej alternatywny remix (czyt. bez Beyonce i Lil’ Wayne’a). Uszatek wypadł przyzwoicie. O tym, że śpiewać i tańczyć potrafi, nie trzeba chyba nikogo przekonywać, tylko dlaczego do cholery tańczy tutaj jak Ciara w That’s Right!? Oceńcie sami.


Jako drugi singiel wyznaczono całkiem niedawno jeden z pozostałych wycieków, czyli Moving Mountains. Utwór ma w sobie coś chwytliwego i komercyjnego, ale jednocześnie nie jest to jeden z tych kawałków, które kiedy słyszymy w radiu, mamy ochotę roztrzaskać odbiornik. Powyżej zdjęcie z planu teledysku, w którym jak widzimy, nasz Uszatek będzie zmagał się z turdami życia na pustyni. Obrazek rodem z Króla Lwa. Nie mniej jednak czekamy. I na zakończenie piosenka.

Usher – Movin Mountains
[audio:movin mountains.mp3]