Wydarzenia

zapowiedź

Ariel Pink robi soul

Synth popowy outsider Ariel Pink, wraz ze swoim przybocznym Haunted Graffiti oraz z pomocą doskonale znanego Soulbowlowym czytelnikom Dam-Funka, w swoim najnowszym singlu sięgnął po nieco zakurzony numer duetu Donnie & Joe Emerson z 1979 roku. „Baby”, bo o nim mowa, to delikatna, leniwie płynąca piosenka, oparta na wyrazistej, lekko psychodelicznej linii basu. Nowa wersja jest równie udana, a może nawet lepsza niż oryginał – bez wątpienia bardziej mroczna i zdecydowana. Kawałek promuje nadchodzący album grupy Mature Themes, który ukaże się 21 sierpnia nakładem 4AD i ma pokazać Pinka w zupełnie odmiennej niż dotąd stylistyce. Kto wie – może przyjdzie nam częściej pisać na łamach miski o Ariel Pink’s Haunted Graffiti.

The-Dream wypuszcza kolejny singiel

„Dope Bitch” to już trzeci singiel z zapowiadanego od dawna Love IV MMXII po raczej antyradiowym podwójnym „Body Work”/”Fuck My Brains Out” i komercyjnie chybionym „Roc” przyszedł czas na coś nieco bardziej radiowego, choć naturalnie nadal na stałym wysokim poziomie. „Dope Bitch”, w którym gościnnie wspomaga wokalistę Pusha T, czuć echa g-funku, wczesnej Kelis czy popowego kunsztu Michaela Jacksona. To najbardziej przebojowa z piosenek Nasha od niesinglowej niestety „Yamahy” sprzed dwóch lat. Warto dodać, że premiera czwartego albumu studyjnego producenta została wyznaczona na 14 sierpnia. Oby tym razem się udało.

Nowy utwór: Frank Ocean „Pyramids”

Nasz ulubiony Frank Ocean przypuścił wczoraj zmasowany atak medialny, najpierw ujawnił tytuł, okładkę i datę premiery swojego pierwszego studyjnego krążka (Channel Orange ukaże się już 17 lipca), a następnie zaprezentował swój nowy, 10-minutowy singiel. Utwór „Pyramids” znajdzie się na wspomnianym wcześniej debiucie Oceana i prezentuje trochę inne oblicze zeszłorocznej sensacji wrażliwego R&B. Klimatyczne syntezatory, konceptualny wręcz charakter, liczne zmiany struktury utworu, progresywne zacięcie, gitara Johna Mayera – Ocean wyrasta na nowego The-Dreama. „Pyramids” to coś, czego współczesne R&B jeszcze nie słyszało. Ciekawe jak do tematu podejdzie amerykańskie radio. Okładka singla powyżej, odsłuch poniżej.

Bobby Womack w duecie z Laną del Rey

Jeśli przeczesujecie dokładnie połacie Internetu, to zapewne zetknęliście się już z tym nagraniem, bo ma kilka dni. Nie mogłem jednak pozostawić tej dziwacznej kolaboracji bez właściwego komentarza. Mimo, że już od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym, nie potrafię wskazać jakie motywy kierowały Womackiem, że zdecydował się na duet akurat z tą panną. Finansowe? Ich wspólny numer „Dayglo Reflection” jest co najmniej dziwny – nie mówię zły, ale dziwny. Jakby losowy, brakuje refrenu, a stylistycznie pasuje bardziej na debiut Del Rey niż do pikantnego, soulowego sosu Womacka, zwłaszcza, że większość utworu śpiewa właśnie piosenkarka. Nie mniej jednak odsłuch poniżej, a The Bravest Man in the Universe w sklepach już 11 czerwca.

Nowy teledysk i zapowiedź albumu Day26

W zasadzie od kiedy pamiętam, wokalne grupy męskie śpiewające R&B nie były dla mnie czymś specjalnie interesującym. Raczej jak w przypadku Boyz II Men moje stanowisko przybierało formę umiarkowanej antypatii czy braku zainteresowania w ogóle. Owszem w latach 90. istniały Blackstreet, Hi-Five, Jodeci czy Tony Toni Toné, ale to były inne czasy, stylistyka legendarnego już dzisiaj new jack swingu. Czuć było na plecach jeszcze oddech lat 80., a wokalnie było wciąż niedaleko soulowemu kanonowi lat 60. czy 70. Ale do rzeczy. Day26 zdaje się być wyjątkiem potwierdzającym regułę. Nigdy nie słuchałem ich płyt (może to i lepiej), ale single promujące ich poprzednie dwa krążki niesamowicie wpadały mi w ucho. Najpierw było przebojowe, wyprzedzające muzycznie scenę o kilka lat „Got Me Going” w 2008, a drugi krążek zwiastował numer równie klimatyczny, chaotycznie baunsujący „Imma Put It on Her”. Nie inaczej jest i tym razem. Singiel „Made Love Lately” promujący nadchodzący krążek A New Day jest niesamowicie dopracowany, zrobiony w stylu starego R&B. To raczej nie jest rzecz na współczesne listy przebojów, ale modelowy przykład R&B, jakie chciałbym słyszeć i jakie powinno się nagrywać. I nie chodzi tutaj ani o innowacyjność, bo ten numer wcale taki nie jest, ani o szablonowość, bo ten czynnik również nie dominuje. Szczerze mówiąc sądziłem, że Day26 rozpadną się zanim się obejrzymy, podobnie jak bliźniacza im grupa Danity Kane (ktoś pamięta?), a tymczasem grupa przymierza się do wydania już trzeciego krążka. Póki co żadne szczegóły nie są znane. Poniżej możecie obejrzeć teledysk do wspomnianego już „Made Love Lately”.

Kolejna pośmiertna epka J Dilli już za tydzień

Jeszcze w maju usłyszmy kolejny zestaw niepublikowanych utworów zmarłego przed sześcioma laty genialnego producenta hip hopowego – J Dilli. EP DILLATROIT zawierające 12 niewydanych dotychczas bitów ukaże się na dwunastocalowym winylu odpowiednio 25 maja w USA i 12 czerwca wszędzie indziej, nakładem Mahogani Music, a przy współpracy z J Dilla Foundation oraz Yancey Media Group. Matka producenta Maureen „Ma Dukes” Yancey powołała niedawno wytwórnię Ruff Draft, która zajmować się będzie wydawaniem niepublikowanego materiału jej syna. Poniżej minutowy przegląd snippetów z epki oraz tracklista.

1. „Birthright”
2. „Feel This Shit”
3. „The Best That Ever Did It”
4. „Lets Pray Together”
5. „Ride Wit It”
6. „Say My Name”
7. „Dillatroit”
8. „Detroit Madness”
9. „Possible”
10. „Mind Yo Business”
11. „Rebirth Is Necessary”
12. „Pitfalls”

Nowy utwór: Azealia Banks „Jumanji”

Kiedy okazało się, że mimo dużego talentu, z Nicki Minaj w rapowym świecie raczej nic nie będzie, nerwowo zaczęliśmy rozglądać się dookoła w poszukiwaniu kolejnej nadziei kobiecego rapu. Czy jest nią Azealia Banks? Nie jestem w stanie odpowiedzieć jednoznacznie. Ma potencjał. Zaznaczyła już zresztą swoją obecność w starym kontynencie bardzo udanym nagraniem „212”. Na dniach wypuściła do sieci kolejny singiel, zatytułowany „Jumanji”. Jest bardziej zachowawczo i mniej przebojowo, ale nadal całkiem świeżo i kreatywnie. Numer zapowiada nowy mikstejp Amerykanki – Fantastic, którego możemy spodziewać się latem.

Andromeda Mega Express Orchestra po raz drugi

Andromeda Mega Express Orchestra – third streamowe cacko w postaci osiemnastoosobowej niemieckiej orkiestry wraca z drugą płytą. Jeśli przegapiliście (a najpewniej przegapiliście) ich spektakularny debiut Take Off! z 2009 roku, to szczerze radzę się zainteresować. Przynajmniej jeśli lubicie szaleńcze międzygalaktyczne podróże z bardzo orkiestrowym, z natury niemal lounge’owym jazzem, w swojej instrumentacji tak bogatym, że gdzieś w pół drogi spotykającym się w radosnym tańcu z muzyką klasyczną. Teraz jest na to o tyle dobry moment, że właśnie nadciąga jego przygotowywany od dwóch lat następca – Bum Bum. Według oficjalnej strony premiera (przynajmniej w Niemczech) odbyła się 11 maja, ale jak do tej pory śladów płyty próżno szukać czy to w internetowych sklepach czy w internecie w ogóle. Na albumie znalazło się siedem kompozycji, o inspirujących tytułach, które możecie obejrzeć sobie poniżej. Do tego jeden z nich „Saturn Hoola Hoop” w wersji żywej, można od jakiegoś czasu znaleźć na YouTube (i to również poniżej).

Tracklista:
1. „Saturn Hoola Hoop”
2. „Sotho Hotho Ro”
3. „Le Prêtre Viré”
4. „Hektra Mumma Gulla”
5. „Rainbow Warrior”
6. „anebulamanifesto”
7. „Space Purolator”

Nowy teledysk: Justin Bieber „Boyfriend”

Rozumiem, że niektórzy z Was nadal mogą mieć na niego srogie uczulenie, ale jak śpiewał Bob Dylan – „the times they are a-changin”, co w jakiś sposób zasygnalizował ostatnio Justin Bieber, najpierw swoim nowym singlem „Boyfriend”, a wczoraj także klipem do tego nagrania. Bieber gone gangsta – już nie nieśmiałe spojrzenia w stronę trzynastoletniej sympatii, ale fryz na Elvisa, skórzana kurtka i macanki z prawdziwymi kobietami. Tak wygląda jego nowy klip. Jest to oczywiście bardzo zabawne biorąc pod uwagę jego repertuar jeszcze sprzed kilku miesięcy, ale nie oszukujmy się – Bieber dorasta. Pararapowe zwrotki a’la „Wait” Ying Yang Twins to nie jest szczyt piosenkarskiego kunsztu, ale należy przyznać, że „Boyfriend” jest krokiem w dobrą stronę, ku pełnoprawnemu R&B.

Dla rozwinięcia myśli, kolejny singiel młodego piosenkarza będzie nosić tytuł „As Long as You Love Me” i ma opowiadać o zeszłorocznej aferze rozpętanej przez fankę o rzekomym ojcostwie Biebera. Na jego kolejnej płycie, Believe mają znaleźć się natomiast duety z Kanye’m Westem, Usherem i Drake’m.

Ashanti jednak później

Braveheart Ashanti, jak pewnie niektórzy już zauważyli wcale nie ukazał się 24 kwietnia, jak początkowo zapowiadano. Premierę płyty obecnie zapowiada się na 19 czerwca, ale zastrzeżeniem, że może ona ulec kolejnym zmianom. Do podjęcia takiej decyzji skłonił wydawcę z pewnością nikły sukces (czy wręcz jego brak) pierwszego singla promującego album „The Woman You Love” – utworu dość konwencjonalnego, ale przyzwoitego, który zatrzymał się na 59. miejscu listy R&B. Jakie może być lekarstwo na flop jednego singla? Wypuszczenie drugiego. Jeszcze przed premierą albumu, poznamy tytułowy numer „Braveheart”, który piosenkarka opisała jako nowoczesny i z pewnością najbardziej klubową rzecz jaką kiedykolwiek nagrała. Mamy się bać? Dodatkowo prezentowana już wcześniej tracklista albumu może ulec dalszym zmianom. Listę gości ma uświetnić Lil Wayne, którego obecność w ostatnich latach jest wykorzystywana przez zaprzyjaźnionych pieśniarzy, do zapewniania wyższych lokat ich singlom na listach przebojów. Cóż, to może być jedna z tych płyt, która zapowiadana od długiego czasu ukaże się ostatecznie zupełnie przetransformowana dopiero rok później. A wydawałoby się, że moda na pushbacki już się skończyła.