Krok w tył: The Sequence „Simon Says”

Data: 16 marca 2009 Autor: Komentarzy:

Miałam sen. I nie był to sen, który swego czasu przyśnił się Martinowi Lutherowi Kingowi. Mój był raczej z gatunku tych przerażających i dziwacznych. Otóż, śniło mi się, że obudziłam się pewnego dnia i okazało się, że jest już maj, jeśli nie czerwiec. Oznaczało to, że przespałam 2 kwietniowe koncerty Angie Stone w naszym kraju (Zabrze – 23/04 i W-wa – 24/04) ! Nie mogłam wprost uwierzyć swojej głupocie i niefrasobliwości.  Zastanawiając się JAK MOGŁAM DO TEGO DOPUŚCIC!, plułam sobie w brodę i myślałam, że jeśli jeszcze zapomnę i w porę nie zadbam  o swoje bilety na ,,wujka Heńka”, to triumfalnie się powieszę. Na szczęście, to był tylko sen. Rzeczywistość za to rysuje się w o wiele lepszych barwach. Nie tylko nie muszę teatralnie odbierać sobie życia, ale  mogę cierpliwie czekać i odliczać w spokoju do kwietnia, który nawet jeszcze się nie zaczął, i koncertów Angie. Wywołane przez ten sen wyrzuty sumienia zmobilizowały mnie jednak do tego, aby w końcu na całego ruszyć z ,,krokami w tył” dedykowanymi Angie, które obiecywałam sobie wprowadzić w życie już dawno, dawno temu. A zatem, czując nadal kropelki potu na plecach wywołane przez ten nieszczęsny sen i popędzana niewytłumaczalną siłą podświadomości, wygrzebałam takie oto nagranie The Sequence. Materiał jest bardzo historyczny, a jak wiadomo, historia odbija się ujemnie na danym produkcie. Jednak to właśnie on dokumentuje pierwsze szlify na scenie muzycznej, jakie zdobywała niejaka Angela Laverne Brown, znana także jako Angie B., od paru lat ukrywająca się pod pseudonimem Angie Stone. Wraz z paniami Cheryl Cook (aka Cheryl The Pearl) i Gwendolyn Chisolm (pseudo Blondie), Angie B. tworzyła wspomniane już trio The Sequence, które wykształciło się z lokalnej drużyny cheerleaderek. Następnie, pochodzące z Columbii w Południowej Karolinie, dziewczyny rozpoczęły swoją muzyczną przygodę, trafiając pod skrzydła legendarnej już wytwórni Sugar Hill. The Sequence wprawdzie nie pozostawiły po sobie wielkiej spuścizny, choć o tym w następnym ,,kroku w tył”/odcinku, to mimo wszystko zasłużyły na to, by wymieniać je nie tylko jako godne reprezentantki old schoolowego hip-hopu przełomu lat ’70-tych i ’80-tych, ale także jako pionierki damskiego hip-hopu. Gdzie są teraz współczesne ,,paszczące” dziewczyny? Pozostawiając te pytanie bez odpowiedzi, bo kto powiedział, że wszystkie pytania jej wymagają, zapraszam na wizualizację. Simon Says:

Komentarze

komentarzy