
Tak jest, B-Rocka już oficjalnie potwierdziła, że rozdział ery albumu „Human” do przeszłości. Podczas dzisiejszej wymiany twittów z fanami artystka zdradziła, że tak naprawdę ostatni album był odbiciem jej życia w przeciągu ostatnich trzech lat i po prostu potrzebowała wydać krążek uwydatniający jej wszystkie emocje. Co prowadzi do wniosku, że „Human” był raczej formą przypomnienia o sobie niż produktem nastawionym na sprzedaż (w tym momencie należy wspomnieć, że Bran-Bran to wciąż jedna z najbardziej wpływowych artystek od 1990 roku, wg RIAA – don’t call her flop!). Natomiast w momencie gdy piszę tego posta, artystka znajduje się w studio z nikim innym jak… Teriusem Nashem! Tak tak, to m.in. The-Dream i Tricky Stewart pomogą jej w stworzeniu (jak to opisała sama pani Norwood) „albumu do zabawy”. Czujecie? I wyobrażacie sobie Brandy śpiewającą „Touch My Body”?


Komentarze