
Dziesiątą częśc naszego cyklu otwiera Piotr Herodsky – dj urzędujący w Krakowie oraz głównodowodzący portalu whopwhop.pl. Sprawdźcie co ostatnio wywarło na nim oraz na naszej redakcji najwieksze wrażenie.
Herodsky

Disclosure, The Face EP, Greco-Roman, 2012
Czy jest ktoś kto nie słyszał do tej pory o Disclosure ? Brytyjski duet, który tworzą bracia Guy oraz Howard Lawrance pochodzących z muzycznej rodziny bardzo szybko zdobywa serca nowych fanów na całym świecie. Polska publiczność miała właśnie okazję poczuć ich muzykę na żywo odwiedzając Burn Selector Festival gdzie londyńczycy byli jednymi z głównych gwiazd występujących na krakowskich błoniach. Ich muzyka to mieszanka house, 2 step, uk garage odpowiednio dopieszczona świetnymi soulowymi wokalami.
Chłopcy są bardzo młodzi, mają po 17 i 20 lat, co robi na mnie ogromne wrażenie. A jeszcze większe robi ich nowa muzyka, którą systematycznie udostępniają na swoim soundcloudzie i kolejne wydawnictwa. Najnowszym z nich jest epka „The Face” dla Greco-Roman . 4 wspaniałe numery wprowadzające nas w pozytywny nastrój, gdzie swoich cukierkowych głosów użyczyły 2 nowe wokalistki: Sinead Harnett oraz Ria Ritchie. Houserka z najwyższej półki! Panie i panowie tak brzmi nowy Londyn! Świetny, rozpływający się niczym ptasie mleczko w ustach „Boiling” to idealna kompozycja, która wpasuje się w letni chilloutowy klimat. „What’s In Your Head” to klubowy banger, który będzie przewijał się po parkietach od wschodu na zachód i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Zresztą tak samo jak „Control” czy troszkę wolniejszy „Lividup”. Miejcie oko na produkcje sygnowane pokiereszowanymi przez photoshop twarzami.
Chojny

Killer Mike, R.A.P. Music, Williams Street,2012
R.A.P. Music od ponad miesiąca bardzo regularnie gości u mnie na głośnikach. Wraz z nastaniem lipca stwierdzam wręcz, że jest to najlepszy album jaki słyszałem w pierwszej połowie 2012 roku. Za co tak go doceniłem? Za to, że przypomina nam o potędze hip hopu i o potędze słowa. Za sposób w jaki nawiązuje do przeszłości gatunku, stawiając jednocześnie krok naprzód. Za ducha Public Enemy i za ducha Ice Cube’a. Za zwariowany, oldschoolowy storytelling. Za pełne pasji przedstawienie rapu (jak i całej czarnej muzyki) w roli dosłownego obiektu kultu. Za pasjonujące tło muzyczne autorstwa El-P. Ogólnie to za wszystko.
Eye Ma

Wygrzebałam ostatnio w bibliotece pozycję na którą długo się czaiłam – jedyną autobiografię Michaela Jacksona. Przeczytałam „Moonwalk” jednego dnia i niestety (a może stety?) muszę stwierdzić, że moja przygoda z rodziną Jacksonów trwać będzie jeszcze bardzo długo. Zaczęłam ją od najpopularniejszego albumu młodszej siostry Michaela, Janet. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego przed przesłuchaniem krążka, ale zawartość mnie nie rozczarowała. Jak do tej pory moimi faworytami są single „Rhythm Nation” oraz „Escapade”.
K.Zięba

Niewidzialna Nerka, S1 Warsaw, 2012
Nie mogło być inaczej. Długo wyczekiwany projekt Niewidzialnej Nerki rozgościł się w mojej wieży na dobre. Codziennie inny faworyt, jednak złote medale należą się dla Momenta („Nie ma skróconych dróg”), NMET („Dźwięki Stereo”), Menta („Sobota”), Praktika („Bez Umiaru”), Urba („Rymocholiko”), Rouxa („Polepiony”) i Kixnare’a („Muzyka, Blanty i słodycze”). Nieźle, co? Swoją drogą – obydwie płyty wypełnione są po brzegi grubymi produkcjami, wybór najlepszych to wyłacznie kwestia gustu. Jako fan wszelkiej maści mikstejpów i entuzjasta skreczy, rad jestem z konwencji albumu (Steez) i obecności Pandy. Piękna rzecz. S1 Warsaw zafundowało mi niesamowitą podróż w czasie, dzięki!
Lejdi K

Janelle Monae – The ArchAndroid (Suites II and III), Bad Boy Entertainment, 2010
Wszyscy wiedzą dlaczego i po co. Przed nami za chwilę relacja z Openera. U nas nr 1 z zestawienia płyt roku w 2010 roku. Pozwólcie, że zacytuję Siostrę: „Takiego albumu nie mógł oczywiście nagrać żaden człowiek, mógł to zrobić tylko android. Płyta, którą muzycznie trudno zakwalifikować, na której Monae daje popis swojej niesamowitej wyobraźni. To inspirowana sci-fi mieszanka popu, funku, rapu, indie, Motown, retro soulu i w zasadzie każdego innego gatunku jaki przyjdzie wam na myśl. Trzeba nie lada ambicji, żeby coś takiego wymyślić i nie lada zdolności żeby taki projekt dopiąć, i to w tak doskonałej formie. Trudno sobie wyobrazić, że kolejny album może być jeszcze lepszy od The ArchAndroid.”
Kurtek
Krzysztof Penderecki – Matrix 5, EMI Classics, 1994
Pragnę podrążyć temat jeszcze odrobinę po intensywnym Openerowym doznaniu w postaci koncertu orkiestry kameralnej Aukso w repertuarze z tegorocznego wspólnego projektu mistrza współczesnej muzyki klasycznej Krzysztofa Pendereckiego i inspirującego się jego twórczością, członka Radiohead – Jonny’ego Greenwooda. Jeśli modernistyczne, splecione ze sobą w pozornie bezładnym uścisku, smyczki Was nie przerażają, to wydana w połowie lat 90. przez EMI Classics kompilacja Matrix 5 jest możliwie najlepszym startowym punktem w studium bogatego dorobku artystycznego Pendereckiego. Wśród ośmiu kompozycji (wszystkimi wykonaniami dyrygował sam kompozytor) znajdziemy m.in. przejmujący awangardowy utwór Tren ofiarom Hiroszimy, otwierający również wspomniany już projekt Penderecki // Greenwood. Poza tym na uwagę zasługuje także, możliwie jeszcze mniej przystępne i bardziej dramatyczne, niemal siedemnastominutowe Canticum Canticorum Salomonis na szesnastogłosowy chór mieszany, orkiestrę kameralną i parę taneczną.



Komentarze